
W czasach szkolnych uwielbiałam piec muffiny. Wypróbowałam dziesiątki przepisów, to był ulubiony, łatwy wypiek, który zawsze się udawał, niezawodnie odprężał i poprawiał mi humor. Po lekcjach, szczególnie kiedy miałam dużo nauki, piekłam dla odpoczynku blachę jogurtowych muffinek, nadziewanych dżemem, lub, kiedy robiło się już chłodno - kakaowych, czy piernikowych z kawałeczkami czekolady. Najpierw szybka rundka przy piekarniku, później nauka do późna. A na śniadanie, na pocieszenie (bo nigdy nie byłam typem skowronka - i z tego raczej nie wyrosnę), muffinki maczane w mleku. Ostatnio przypomniałam sobie o tym moim dawnym rytuale i postanowiłam upiec coś prostego, na szybko. Być może nie wykwintnego, ale za to na wyciągnięcie ręki i intuicyjnego w pieczeniu.
Skoro już od dawna w szufladzie stoi kilogram mąki z ciecierzycy, padło na muffiny cieciorkowe. Czekoladowe, bo raz, że jesienna pogoda jaka jest, każdy widzi; a dwa - moim zdaniem w słodkich wypiekach cieciorka potrzebuje zdecydowanych dodatków smakowych. Inaczej osobiście wyczuwam jej grochową obecność :) Surowe ciasto z jej dodatkiem zawsze ma dla mnie ostry, nieprzyjemny zapach, na szczęście muffiny po upieczeniu i ostygnięciu wytracają ten aromat, a kiedy nie wie się o obecności ciecierzycy, to można by nawet pomyśleć, że jest w nich coś orzechowego! Standardowo, muffiny (zarówno pszenne, jak i bezglutenowe) najlepiej smakują zaraz po upieczeniu i tak jest też z tymi, chociaż dobrze zachowują świeżość do 2-3 dni po upieczeniu, jeśli trzyma się je pod przykryciem. Konsystencja ciasta jest bardzo unikalna, muffiny się lekko kruszą, ale nie są przesuszone, mają też lekko chrupiącą skórkę. Będą miłym dodatkiem do pudełka śniadaniowego, chociaż najbardziej polecam je niedługo po wyjęciu z piekarnika lub po lekkim podgrzaniu. Zyskują wówczas więcej wilgoci, a kawałki czekolady w cieście lekko się przytapiają.
Składniki (na ok. 8 muffin):
- 100 g mąki z ciecierzycy
- 60 g skrobi ziemniaczanej (lub dowolnej innej)
- 2 łyżki kakao
- 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
- 1/3 łyżeczki sody
- 1 jajko
- 55 g cukru
- 120 ml mleka (użyłam kokosowego, ale może być krowie lub inne roślinne)
- 50 ml oleju
- 50 g posiekanej czekolady (użyłam mlecznej)
W misce wymieszać suche składniki: dwa rodzaje mąki, kakao, proszek do pieczenia i sodę. W oddzielnym naczyniu roztrzepać jajko, dodać cukier, mleko oraz olej - i wymieszać do połączenia. Przesiać suche składniki do miski z mokrymi składnikami i wszystko wymieszać krótko łyżką, tylko do połączenia składników. Na koniec dodać posiekaną czekoladę i ponownie wymieszać (część można zostawić do posypania muffinek po wierzchu).
Ciasto przelać do silikonowych foremek, lub metalowej formy wyłożonej papilotkami na muffinki - do ok. 3/4 wysokości foremki, tak, aby ciasto miało jeszcze miejsce aby wyrosnąć. Posypać pozostałymi kawałkami czekolady i piec w temperaturze 180 C, przez ok. 20-25 mnut. Lekko ostudzić i podawać. Można przechowywać przez kilka dni, pod przykryciem lub w puszce.
Smacznego!










