Image Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owocowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą owocowe. Pokaż wszystkie posty

Ciasto cytrynowo-migdałowe z jagodami - wg Ottolenghiego

Ciasto cytrynowo jagodowe Ottolenghiego

Co zrobić z ogromną porcją podarowanych leśnych borówek? Szukałam dla nich przez chwilę godnego zastosowania, aż zdałam sobie sprawę, że nie próbowałam nigdy receptur uwielbianego i docenionego szefa kuchni - Yotama Ottolenghiego. Jego przepis pochodzący z książki o zachęcającym tytule "Prosto", wydał mi się nader trafnym wyborem.


Ciasto w gruncie rzeczy to proste, typowe ucierane, przygotowywane według identycznego sposobu, jak dziesiątki innych owocowych ciast, pieczonych w sezonie jagodowym. Efekt końcowy różni się jednak diametralnie, a to przez użycie cytryny i migdałów w słusznych ilościach. To dzięki tym dwóm "sekretnym" składnikom, miąższ jest wilgotny i niesamowicie aromatyczny, a każdy kęs paraliżuje kubki smakowe intensywnością i świeżością połączenia cytrusy-jagody. Dodatkowo, powoduje to oczywiście, że ciasto można przechowywać dłużej, bez smutnego efektu obsychania. I przypominam, że nadal piszę o naprawdę prostym do zrobienia, ucieranym "placku", jak mawia się często w moich rodzinnych stronach ;)


Notka techniczna: na początku chciałam zrezygnować z lukru, ale ostatecznie odjęłam sporą część cukru w cieście, na rzecz oblania go na koniec dodatkową porcją cytrynowości - polecam ten zabieg każdemu, dla kogo standardowe wypieki bywają za słodkie. Druga sprawa - przeliczyłam składniki z oryginalnego przepisu i zwiększyłam ilość ciasta pod kątem upieczenia większego ciasta. Podane proporcje to te, których sama użyłam podczas pieczenia i dadzą Wam porządny kawałek ucieranego ciasta ;)




Składniki (na dużą keksówkę, lub formę o śr. 24 cm z kominkiem):

  • 200 g masła, w temperaturze pokojowej
  • 220 g cukru
  • skórka otarta z 2 cytryn
  • 2 łyżki soku wyciśniętego z cytryny
  • 5 jajek średniej wielkości
  • 135 g mąki pszennej (u mnie częściowo zastąpionej jasną orkiszową*)
  • 2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2/3 łyżeczki soli
  • 165 g mielonych migdałów (85 g zastąpiłam mielonymi orzechami włoskimi*)
  • 300 g jagód

Lukier:
  • 105 g cukru pudru
  • 1,5 łyżki soku wyciśniętego z cytryny
  • 20 g płatków migdałowych - opcjonalnie, do posypania ciasta

Te dwie zmiany poczynione w oryginalnej liście składników, podyktowane oczywiście zasobnością moich kuchennych szafek sprawiły, że moje ciasto jest trochę ciemniejsze niż pierwowzór Ottolenghiego ;)



Piekarnik nastawić na temperaturę 180 °C, formę na ciasto natłuścić. 

W misce wymieszać suche składniki: mąkę, proszek do pieczenia, sól i mielone migdały. W oddzielnej misie, ubijać mikserem przez 3-4 minuty masło z cukrem i dodatkiem skórki oraz soku z cytryny. Kiedy masa stanie się jasna i puszysta, zmniejszyć obroty miksera na średnie i wbijać kolejno po jednym jajku, po każdym chwilę miksując. Następnie w kilku turach dodawać mieszankę suchych składników, jak najkrócej miksując, tylko do połączenia składników.

Przy pomocy szpatułki, wmieszać delikatnie 200 g jagód, pozostawiając 100 g na później. Ciasto przełożyć do natłuszczonej formy i wsunąć do nagrzanego piekarnika. Piec przez 15 minut - po tym czasie ostrożnie wysunąć z pieca i posypać pozostałymi jagodami. Piec kolejne 15 minut, po czym nakryć luźno folią aluminiową (ciasto ma tendencję do zbyt szybkiego przypiekania się z wierzchu) i dopiekać jeszcze przez ok. 30 minut (najlepiej sprawdzić suchym patyczkiem, czy ciasto dopiekło się wewnątrz). Wyjąć z piekarnika i zostawić na 10 minut do przestudzenia. Po tym czasie można delikatnie uwolnić je z formy, uprzednio delikatnie przejeżdżając nożem wzdłuż jej brzegów. 

Całkowicie wystudzone ciasto polukrować. Cukier puder utrzeć z sokiem cytrynowym, kontrolując konsystencję cukru poprzez dodawanie cukru lub soku (mój lukier był bardzo gęsty i biały, powoli spływający z łyżeczki). Udekorować wierzch wypieku wedle uznania, na koniec można obsypać płatkami migdałowymi. Ciasto przechowywać w temperaturze pokojowej, pod przykryciem, w zacienionym miejscu.



Smacznego!


Proste ciasto ucierane z jagodami

Ciasto ucierane z jagodami

Proste ciasto jagodowe

Wilgotne ciasto jagodowe

Wilgotne ciasto ucierane z owocami

Wilgotne ciasto z jagodami

Wilgotne ciasto jagodowe łatwe

Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): "Ottolenghi. Prosto", Yotam Ottolenghi, Wydawnictwo Filo

Omlet bananowy na mące kokosowej - bez miksera

Omlet z bananem na mące kokosowej

Lekki, naturalnie słodziutki omlet (bez glutenu i laktozy), który raz-dwa zrobicie na śniadanie nawet w środku zabieganego tygodnia. Jak? Mieszając bez sentymentów wszystkie składniki na raz, w jednej misce.

Zero ubijania białka, mikserów i innych głośnych urządzeń, żeby nie mącić porannego Zen ;) Później pozostaje wylać powstałą miksturę na rozgrzaną patelnię i cierpliwie smażyć na małym ogniu (tutaj nie ma, że na skróty - ten omlet jest delikatny i trzeba go ogrzewać stopniowo i z miłością!). Odwdzięczy się piankową strukturą, wyraźną słodyczą smażonych bananów i uczuciem sytości po pysznym posiłku. Dodatki, jakich dusza zapragnie. U mnie serek wiejski, żeby podnieść sytość śniadania i dodatek od serca - borówki z ksylitolem ze słoiczka, produkcji mojej mamy. Dołączyłam już do mojej listy "śniadań mistrzów", godzących wartości odżywcze z hedonistycznymi zachciankami ;)


PS przepis jest przewidziany na duże, sycące śniadanie dla jednej osoby, ale łatwo przeliczyć składniki na dwa omlety: wtedy tylko 1 cały banan, 2 jajka, 1 serek wiejski... prosto i nic nie zostaje do późniejszego wykorzystania ;)



Składniki (1 duża porcja):

Omlet bananowo-kokosowy:
  • 1 jajko
  • 1/2 banana, dokładnie rozgniecionego widelcem
  • 100 ml mleka roślinnego (użyłam sojowego bio)
  • 2 duże łyżki mąki kokosowej
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka oleju kokosowego (lub innego o neutralnym smaku) - do smażenia

Ulubione dodatki:
  • 1/2 kubeczka serka wiejskiego
  • jagody z ksylitolem, ze słoiczka :)


Wszystkie składniki omletu poza olejem, roztrzepać w misce. Zostawić na kilka minut do napęcznienia mąki.

Rozgrzać dobrze patelnię i rozprowadzić na niej olej (ja zwykle przecieram papierkiem). Wylać ciasto, delikatnie wyrównać na kształt okręgu i nakryć patelnię pokrywką. Smażyć omlet powoli, na niezbyt dużym ogniu. Po ok. 2 minutach sprawdzić, czy nie przypala się od spodu. Jeśli struktura placka jest jeszcze półpłynna, przykryć i smażyć chwilę dłużej. Ścięty (ale nadal delikatny) omlet obrócić szeroką szpatułką, delikatnie ale zdecydowanym ruchem na drugą stronę*. Smażyć jeszcze przez 2 minuty i zsunąć delikatnie na talerz.

Podawać natychmiast z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!


* jeśli ktoś będzie próbował pierwszy raz, oto moja metoda: kiedy widzę, że omlet jest już "napuszony", ścięty i ładnie zarumieniony od spodu, delikatnie wsuwam pod niego szpatułkę, lekko podrzucam patelnią i w "locie" przekładam go jednym ruchem na drugą stronę. W razie małego niepowodzenia, zawsze można podzielić omlet na kilka mniejszych kawałków i w takiej formie dosmażyć. Będzie niczym rasowy Kaiserschmarrn ;)


Bezglutenowy omlet z mąki kokosowej

Tarta sernikowa z mango - bezglutenowa

Tarta z serem i galaretką mango

Dokładnie rok temu upiekłam tartę-emanację wszelkich tęsknot za słońcem. Zupełnie nie wiem jak to się stało, że zdjęcia przeleżały na dysku rok, ale czuję, że teraz znowu jest idealny czas na ten przepis.
Deser jest lekki, przyjemnie łączy kilka konsystencji i znajdziecie w nim: serowe wnętrze z sokiem pomarańczowym, mnóstwo musu z mango i ukryte w bezglutenowym, kruchym spodzie wiórki kokosowe. Wszystko, czego trzeba, zdobyć można bez problemu nawet w środku długiej, polskiej zimy, a piekarnik włączycie tylko na etapie przygotowania spodu. Upieczcie ku uciesze, na rozjaśnienie ciemnych dni i zaspanych myśli :) 


PS standardowo na zdjęciach jest wersja bezglutenowa, ale spód można upiec też na mące pszennej.


Składniki (na tartę o śr. 24 cm):

Kruchy spód bezglutenowy:
  • 130 g mąki pszennej (bezglutenowcy: 50 g dowolnej skrobi <u mnie ziemniaczana>, 40 g mąki gryczanej, 40 g kukurydzianej)
  • 2 łyżki kakao
  • 100 g masła, posiekanego
  • 50 g wiórków kokosowych
  • 2 łyżki cukru
  • 1 jajko

Masa serowa na zimno:
  • 2,5 łyżeczki żelatyny
  • 100 ml soku pomarańczowego, najlepiej świeżo wyciskanego
  • 100 g białej czekolady
  • 600 g sera wiaderkowego (użyłam Pesidenta)

Galaretka mango:
  • 2,5 łyżeczki żelatyny
  • sok wyciśnięty z 1 limonki (można zastąpić cytryną)
  • 50 ml ciepłej wody
  • 300 ml pulpy z mango*
  • opcjonalnie: dosłodzić do smaku


* użyłam puszkowanego musu marki Doyal - jest dosładzany, dlatego nie dodawałam już cukru do galaretki na cieście.


Najpierw przygotować spód. Wszystkie rodzaje mąki przesiać z kakao do jednej miski. Dodać pozostałe składniki i zagnieść z nich jednolite ciasto. Wykleić nim formę do pieczenia tarty (ja użyłam metalowej, z wyjmowanym dnem). Nakryć całość folią i wstawić do lodówki na ok. 2 h do schłodzenia. Po tym czasie wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 200 ºC i piec przez ok. 25 minut. Wyjąć z piekarnika i zostawić do całkowitego wystudzenia.

W międzyczasie zrobić masę serową. Do ceramicznej/szklanej miseczki wsypać żelatynę i zalać sokiem pomarańczowym. Pozostawić na 10 minut, do napęcznienia. Rozpuścić białą czekoladę połamaną na kosteczki - na palniku w garnku o grubym dnie lub w ceramicznej/szklanej miseczce, używając mikrofalówki. Zdjąć ze źródła ciepła i stopniowo, po łyżce dodawać ser, dokładnie mieszając.
Miseczkę z napęczniałą żelatyną delikatnie podgrzać w kuchence mikrofalowej, lub stosując kąpiel wodną (czyli opierając miseczkę nad garnkiem z gorącą wodą), uważając, żeby się nie zagotowała. Do płynnej, jednolitej mieszanki dodawać stopniowo, po łyżce masę serowo-czekoladową. Kontynuować, aż do całkowitego połączenia. Masę serową wylać na ostudzony, kruchy spód i wyrównać. Włożyć do lodówki.

Przygotować galaretkę mango. Żelatynę wsypać do miseczki i zalać sokiem limonkowym, zostawić na kilka minut do napęcznienia. Dolać ciepłą wodę i mieszać galaretkę z żelatyny, aż całkowicie się rozpuści. Stopniowo połączyć z musem mango. Przelać na masę serową i włożyć na kilka godzin do lodówki.



Smacznego!

Tarta z galaretką mango i kokosem

Bezglutenowa tarta mango

Sernik na zimno z mango

Sernik na zimno z mango

Bezglutenowa tarta z mango

Bezglutenowy sernik na zimno

Muffinki jabłkowe z malinami - pszenne lub bezglutenowe

Muffiny bezglutenowe z jabłkami

Pochwała prostoty. Muffinki ze składników, które już macie w kuchni, względnie - będziecie mieć w sklepiku za rogiem ;) A przy tym ukłon w stronę muffinkowej tradycji, bo zgodnie ze sztuką, przygotować należy dwie miski (na suche i mokre składniki). Poza tym nie potrzebujecie już wiele więcej niż rozgrzanego piekarnika i kilku minut zapału do pieczenia.
Chociaż tak jak zwykle, muffinki najlepiej smakowały na ciepło, na noc nakryłam je lnianymi ściereczkami i następnego dnia były nadal bardzo dobre. Zdjęcia bez kombinacji, ot, kilka pstryknięć o (za) wczesnej (dla mnie) porze, przed wybiegnięciem na metro, żeby złapać trochę światła i móc się podzielić prostym wypiekiem. Oryginalnie przepis był pszenny, dlatego podaję wersję zwykłą i bezglutenową.



Składniki (na ok. 15 niedużych muffinek):

Składniki "mokre":
  • 115 g rozpuszczonego masła
  • 100 g cukru
  • 150 ml kefiru (w oryginale było mleko, jogurt też będzie ok)
  • 2 średniej wielkości jajka, roztrzepane
  • 1 średniej wielkości jabłko (użyłam 230 g twardego jabłka)

Składniki "suche":
  • 250 g mąki pszennej (bezglutenowcy: 100 g mąki kukurydzianej, 75 g mąki gryczanej, 75 g mąki z brązowego ryżu)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 85 g malin (w oryginale borówki)


Formę do muffinów wyłożyć papilotkami, piekarnik nastawić na temperaturę 170 ºC. Rozpuszczone, lekko przestudzone masło roztrzepać z cukrem, kefirem i jajkami. Na koniec wmieszać starte na grubych oczkach jabłko.

W oddzielnym naczyniu wymieszać wszystkie składniki "suche", poza malinami. Suchą mieszankę przesiać do misy z mokrymi składnikami, dodać maliny i wszystko delikatnie wymieszać łyżką (krótko, tylko do momentu aż składniki się połączą). 

Ciasto przekładać łyżką do papilotek, do ich 3/4 wysokości. Piec przez ok. 25 minut w temperaturze 170 ºC. Przed wyjęciem z piekarnika sprawdzić suchym patyczkiem, czy ciasto wewnątrz muffinki się dopiekło. Wyjąć i studzić na kratce. Najlepiej smakują zaraz po upieczeniu, ale zachowują wilgoć do dwóch dni po upieczeniu, jeśli trzyma się je pod przykryciem.




Smacznego!

Proste muffiny jabłkowe bez glutenu

Muffiny jabłkowe z malinami

Szybkie muffiny jabłkowe

Bezglutenowe placuszki twarogowe

Bezglutenowe placuszki twarogowe

Gdybym miała wybrać ulubiony posiłek w ciągu dnia, bez wahania wskazałabym śniadanie. Najbardziej lubię, kiedy jest słodkie i na ciepło - taki legalny, domowy deser, przygotowany pod pretekstem zdobywania energii na cały dzień (chociaż nie jest to dla mnie do końca mżonką, bo po solidnym, zjedzonym w spokoju śniadaniu wstępują we mnie nowe siły i łatwiej zacząć mi dzień bez marudzenia).

Dzisiaj na śniadanie proponuję placuszki twarogowe - przygotowane z dodatkiem białego sera lub mieszanki sera ze skyrem. I zanim usłyszę narzekania, że to za dużo pracy to podpowiem, że ciasto (bez ubitych białek) przygotowuję zawsze dzień wcześniej i chowam do lodówki. Rano dodaję tylko pianę z białek i zabieram się do smażenia. Zapach unoszący się ponad patelnią skutecznie i przyjemnie budzi do życia ;) Jeśli chcę czegoś ekstra, to jako dodatek przygotowuję szybką konfiturę z węgierek. Dosłodzoną daktylami i doprawioną rozgrzewającą mieszanką imbiru, cynamonu i skórki pomarańczowej. Ją też można przyrządzić z wyprzedzeniem, żeby czekała w lodówce na swój moment. Placuszki serowe wychodzą lekko wilgotne i tak delikatne, że wiele osób nie odgadnie, że są bezglutenowe, a mąki można dosyć swobodnie podmieniać, w zależności od zasobności kuchennych szafek. Z poniższego przepisu wychodzi sporo mini placków - bo około 3-4 porcji, ale nadmiary można przechować w lodówce, pod przykryciem.



Składniki (na ok. 30 małych placków):

Ciasto:
  • 250 g twarogu półtłustego*
  • 2 jajka - białka i żółtka oddzielnie
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżka cukru
  • 1 łyżka cukru waniliowego
  • 150 g mąki: 80 g mąki gryczanej, 40 g kukurydzianej i 30 g skrobi ziemniaczanej
  • 200 ml mleka (ja użyłam kokosowego)*
  • 2 łyżki oleju

* robiłam też placuszki ze 100 g twarogu i 200 g skyru - wówczas zmniejszyłam ilość mleka do ok. 80-100 ml


Szybka jesienna konfitura:
  • 400 g węgierek (najlepiej mocno dojrzałych)
  • 1 pomarańcza - miąższ i otarta skórka
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki imbiru
  • 50 g (jedna garść) suszonych daktyli
  • opcjonalnie: 3 łyżeczki karobu (nadaje czekoladowy posmak)


Przygotować ciasto. Ser wkruszyć do wysokiego naczynia, wbić żółtka i zblendować na gładko (można dolać część mleka przewidzianego w przepisie, jeśli tak będzie łatwiej). Gładki twarożek przełożyć do miski. Dodać proszek do pieczenia, obydwa rodzaje cukru i dokładnie wymieszać.

W oddzielnej misce przesiać i wymieszać wszystkie rodzaje mąki. Wsypać do masy serowej i dodawać stopniowo mleko i olej, mieszając ciasto rózgą. 

Na koniec ubić białka ze szczyptą soli na sztywną pianę i delikatnie, łyżką wmieszać do ciasta. Od razu rozgrzać patelnię z nieprzywierającą powłoką (nie trzeba jej natłuszczać) i smażyć jednocześnie placki. Na standardowej patelni można smażyć 4-5 sztuk jednocześnie, przeznaczając 1 dużą łyżkę ciasta na każdy placuszek. Smażyć na średniej mocy palnika (aby zdążyły wyrosnąć i się nie przypalić), odwracać na drugą stronę dopiero kiedy napuszą się i pokryją pęcherzykami.

Opcjonalnie przygotować szybką konfiturę: umyte węgierki wypestkować i wrzucić do rondelka z grubym dnem. Dodać posiekane drobno daktyle, miąższ z pomarańczy w kawałkach oraz jej otartą skórkę - dusić pod przykryciem na małej mocy palnika, przez ok. 15 minut. Po tym czasie zdjąć pokrywkę, doprawić i gotować jeszcze ok. 10 minut - albo aż owoce zgęstnieją, do takiej konsystencji, jaką lubimy. Wykładać na gorące placuszki i podawać.



Smacznego!
 
Placuszki serowe bez glutenu

Placuszki z białego sera

Konfitura bez cukru

Bezglutenowe placuszki twarogowe

Razowe ciasto z owocami, na babie lato

Pełnoziarniste ciasto ucierane z owocami

Bardzo swojska blacha ciasta ucieranego na pełnoziarnistej mące, z owocami kończącego się lata/rozpoczynającej się jesieni - tutaj wybierzcie to, co dla Was brzmi bardziej optymistycznie ;) Dowolność macie też w wyborze owocowych dodatków, które każdy może komponować wedle gustu i aktualnego stanu spiżarki. W moim ucieranym znalazły się: morelki (o których niektórzy podobno myślą, że nie lubią - a ja im polecam spróbować morelek po upieczeniu!), śliwki węgierki, garść malin cudem uratowanych przed zjedzeniem prosto z pudełka i nawet wcisnęłam kawałek jabłka. Na to jeszcze posiekane orzechy włoskie, bo taka "kruszonka" smakuje najwspanialej na świecie, a nie trzeba sobie przy niej brudzić rączek. Wyjątkowo piekłam z pełnoziarnistej mąki pszennej bo znalazłam ją na dnie szuflady kuchennej, ale jestem przekonana, że uda się też na mieszance mąk bezglutenowych. W wersji BG użyłabym pewnie bezglutenowej mąki owsianej lub gryczanej, zmieszanej z odrobiną mąki kukurydzianej i jakiejś skrobi.


Takie niewyszukane (ale ukochane!) ciasta "do herbaty" niezmiennie polecam jeść jeszcze na ciepło, zaraz po wyjęciu z blachy - wtedy smakują zdecydowanie najlepiej. Uwaga: po zdjęciach polałam jeszcze stygnące ciasto lukrem cynamonowym dla dodatkowej dawki słodyczy, chociaż nie jest to konieczne. Ale pyszne ;)



Składniki (na formę ok. 21x28 cm):

Ciasto:
  • owoce sezonowe (w sumie ok. 440 g):
    • 150 g śliwek węgierek (8 szt.)
    • 150 g morelek (6 szt.)
    • garść malin
    • 100 g jabłka
  • 280 g mąki pszennej pełnoziarnistej (typ 2000)
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 jajka + szczypta soli
  • 100 g cukru 
  • 95 g masła, roztopionego
  • 100 ml mleka (może być roślinne)
  • garść orzechów włoskich, posiekanych

Lukier korzenny:
  • 45 g cukru pudru
  • 1-2 łyżki wody
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki imbiru


Wszystkie owoce umyć i delikatnie osuszyć, większe pokroić w kostkę lub ósemki. Formę wyłożyć papierem do pieczenia, piekarnik nastawić na temperaturę 190 ºC.

W misce wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia. Oddzielone od białek żółtka zmiksować na jasną, puszystą masę z cukrem. Dolewać stopniowo przestudzone masło, dalej miksując. Na końcu dodawać na zmianę mączną mieszankę i mleko, miksując krótko do połączenia składników. Białka ubić z dodatkiem soli na sztywną pianę i delikatnie wmieszać łyżką do ciasta.

Ciasto przelać do formy, na wierzchu rozsypać owoce i posiekane orzechy. Piec w 190 ºC przez ok. 45-50 minut (sprawdzić suchym patyczkiem, czy ciasto się dopiekło w środku) i wyjąć z piekarnika. Opcjonalnie przygotować lukier: wszystkie jego składniki zmiksować (regulując ilością wody i cukru jego gęstość) i udekorować ciasto.



Smacznego!

Proste ciasto z mąki pełnoziarnistej

Ciasto z mąki pszennej pełnoziarnistej

Łatwe pełnoziarniste ciasto z owocami

Ciasto ucierane z mąki pełnoziarnistej

Tarta Frangipane - migdałowa z malinami

Bezglutenowa tarta migdałowa z malinami

Bezglutenowa interpretacja tarty z migdałowym nadzieniem, znanym w cukierniczym slangu jako Frangipane. To nic innego jak nieskomplikowane nadzienie na bazie ubitego masła, jajek i mielonych orzechów - udaje się zawsze, jest ponadczasowe i szlachetne w smaku. Sama tarta nie jest trudna w wykonaniu, ani szczególnie pracochłonna - za to czasochłonna już tak ;) Chodzi o czas potrzebny do odpowiedniego przygotowania kruchego spodu. Zarówno tradycyjna pszenna, jak i bezglutenowa wersja wymaga odpowiedniego leżakowania w chłodzie. Odrobina cierpliwości jednak się opłaci, kiedy zobaczycie gotowy wypiek - efekt karbowanego ciasta i ciasno upakowanych malin jest wart włożonej pracy. Chociaż może nie potrafię być obiektywna, bo tarty po prostu uwielbiam ;) To od nich zaczęłam naukę samodzielnego pieczenia i były to moje pierwsze wypieki, robione z zaangażowaniem i pasją.


PS Oczywiście śmiało można podmienić bezglutenowy kruchy spód na pszenny - np. taki jak z tego przepisu.



Składniki (na formę o śr. 24 cm):

Spód:
  • 30 ml wody
  • 80 g masła
  • 2 łyżki cukru
  • 1 jajko
  • szczypta soli
  • 80 g mąki owsianej BG
  • 80 g mąki z białego ryżu
  • 70 g skrobi ziemniaczanej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Nadzienie migdałowe:
  • 100 g miękkiego masła
  • 80 g cukru
  • 2 jajka o temperaturze pokojowej
  • 100 g mielonych migdałów (...albo orzechów włoskich, tak jak u mnie ;)

Dodatkowo:
  • mały kubełek malin - na wierzch 



Przygotować kruchy spód - wodę, posiekane masło i cukier umieścić w rondelku. Rozpuścić na niewielkim ogniu, nie ogrzewając dłużej, niż to konieczne. Zdjąć z palnika i całkowicie wystudzić, po czym wymieszać z roztrzepanym jajkiem i szczyptą soli.

W oddzielnej misie wymieszać wszystkie rodzaje mąki z proszkiem do pieczenia. Połączyć ze sobą mokre i suche składniki i szybko wyrobić jednolite ciasto. Przełożyć do woreczka i schładzać w lodówce 2-3 h (na tym etapie czasem zostawiam ciasto na noc w lodówce). 

Zimne ciasto wyłożyć na blat i rozwałkować (uwaga - może się kruszyć, nie będzie tak plastyczne jak ciasto pszenne), lub w przypadku mniejszych pokładów cierpliwości - odrywać jego kawałki i wyklejać nimi równomiernie formę do tart. Spód ponakłuwać widelcem i przygotować do podpiekania z obciążeniem (zagwarantuje to "niezjeżdżanie" brzegów tarty): nakryć go arkuszem papieru do pieczenia i wysypać obciążenie*.

Piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 190 C przez ok. 15 minut z obciążeniem, następnie wyjąć tartę z piekarnika, zdjąć z niej arkusz z obciążeniem i piec dalej przez kolejne 10 minut. Wyjąć z piekarnika i odłożyć na bok, a temperaturę piekarnika obniżyć do 180 C.


Aby wykonać nadzienie Frangipane masło i cukier ubić na jasną, puszystą masę, po czym stopniowo dodawać po jednym jajku, za każdym razem dokładnie miksując do połączenia. Na koniec wmieszać mielone orzechy, przy pomocy łyżki. Nadzienie wylać na podpieczony, lekko ostudzony spód i piec w 180 C ok. 15-20 minut, aż nadzienie lekko zbrązowieje i wyrośnie. Ważne, by nie piec za długo, bo nadzienie może się przesuszyć. Wyjąć z piekarnika i zostawić do całkowitego wystudzenia (nadzienie zawsze opada na tym etapie).

Najlepiej przed podaniem, na świeżo ułożyć na tarcie maliny. Przechowywać w lodówce, ze względu na świeże owoce.



Smacznego!

* w sklepach (np. Duka) można dostać specjalne, ceramiczne fasolki do obciążania tart; ja się jeszcze takich nie dorobiłam, a piekąc tarty regularnie, obciążam ciasto np. suchą ciecierzycą, soczewicą lub ryżem - sprawdza się idealnie ;)

Tarta frangipane z malinami

Bezglutenowa tarta migdałowa

Bezglutenowa tarta z malinami

Tarta z kremem migdałowym bez glutenu

Bezglutenowa tarta migdałowa z owocami

Tarta migdałowa z malinami
Inspiracja i źródło przepisu na nadzienie: "National Trust Simply Baking", Sybil Kapoor

Scones z malinami

Łatwe scones z malinami

"Ciastko to, czy bułka?" - można by wspólnie debatować nad gorącą blachą pełną świeżych scones'ów. Od dawna mnie ciekawiły, a pieczenie odkładałam na bliżej niesprecyzowane "później" - po opisach na innych blogach wiedziałam już, że najwyraźniej scones ciężko porównać do rodzimych wypieków.
I faktycznie, mają konsystencję frapującą i w pierwszej chwili niezbyt zidentyfikowaną dla podniebienia nawykłego do polskich smaków. Godzę się jednak na takie rozterki, jeśli tylko scones zostaną mi podane na ciepło (gorąco najlepiej!) i będę mogła upaćkać je kwaśną śmietaną oraz ulubioną konfiturą. Smakują cudownie maślanie, mają chrupiącą z wierzchu skorupkę (przywodzącą na myśl ciastko), a wnętrze sprężyste i wyrośnięte (to już jak świeża bułeczka). Przyznam, że choć podane na zimno sporo tracą ze swojego uroku i smaku, to i tak chętnie zabierałam je na drugie śniadanie do pracy. Podobno, żeby scones się udały, najlepiej zagniatać ciasto szybko i niedbale, a na koniec wycinać z niego ciastka, używając foremki o ostrym, metalowym rancie. Z braku takiego sprzętu - użyłam noża i sprawdził się równie dobrze ;) Jest to też przepis do którego absolutnie nie szykujemy składników w temperaturze pokojowej. Czyli im bardziej partyzancko, tym lepiej. Postanowiłam już, że skoro pierwsze scones za mną, to następne będą bezglutenowe. Wish me luck ;)



Składniki (na ok. 9 sztuk):

Ciasto:
  • 300 g mąki pszennej
  • 65 g (ok. 5 łyżek) cukru
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki soli
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego (ew. cukru z wanilią)
  • 85 g posiekanego, zimnego masła
  • 1 duże jajko (z lodówki)
  • 1 szklanka (250 ml) śmietanki 30%
  • 1 szklanka (125 g) świeżych malin

Na wierzch:
  • 1 jajko
  • szczypta soli
  • cukier, do posypania


W dużej misie wymieszać mąkę, cukier, proszek do pieczenia i sól. Dodać kawałki zimnego masła i krótko rozcierać palcami. 

W oddzielnym naczyniu roztrzepać jajko ze śmietanką i ekstraktem waniliowym. Wlać do mieszanki suchych składników i szybko wymieszać do uzyskania ciasta.

Ciasto wyłożyć na oprószony mąką blat. Rozwałkować na kształt mniej-więcej prostokąta i wyłożyć na nim równomiernie maliny. Delikatnie złożyć na pół, lekko rozwałkować i ponownie złożyć ciasto w połowie. Rozwałkować na kwadrat o grubości ok. 2 cm i włożyć na 15 minut do lodówki, żeby ciasto odpoczęło.

W tym czasie rozgrzać piekarnik do temperatury 220 C. Schłodzone ciasto przekroić ostrym nożem na 9 równych porcji (już nie zagniatać, bo scones wyjdą twarde). Ułożyć na blasze, pozostawiając lekkie odstępy dla rosnących w trakcie pieczenia ciastek. Na koniec posmarować je jajkiem roztrzepanym z solą, posypać cukrem-kryształem i piec przez 13-18 minut, do zezłocenia.

Wyjąć z piekarnika, przestudzić na kratce i najlepiej podawać od razu. Świetnie smakują w połączeniu masła lub kwaśnej śmietany z ulubioną konfiturą.



Smacznego!

Malinowe scones

Proste scones z owocami

Proste scones z malinami

Szybkie scones z owocami

Szybkie scones
Źródło przepisu: http://www.sophisticatedgourmet.com

Tort mango z bitą śmietaną - wegański, bezglutenowy

Wegański bezglutenowy tort mango

Wypiek do zadań specjalnych: wegański z bitą śmietaną, występujący w wariacji pszenicznej i bezglutenowej. To tort o smaku mango, na bazie lekkiego ciasta, przypominającego nieco biszkopt i śmietanki kokosowej - która swoim świeżym, delikatnym smakiem kokosa dopełnia wizję deseru o nieco egzotycznym charakterze. Powinno smakować nie tylko zdeklarowanym weganom, czy osobom na diecie eliminacyjnej - przeprowadzałam testy na wybrednym towarzystwie, w przerwie kawowej ;) W razie dostępu do świeżych, dojrzałych owoców mango (niestety mnie to szczęście nie spotkało, kiedy wymarzyłam sobie ten torcik), śmiało zmiksowałabym je na domowe puree i wykorzystała do upieczenia tego maleństwa.

Przepis na śliczne, żółte i wegańskie ciasto z mango znalazłam co prawda w wersji pszennej, ale standardowo postanowiłam przerobić je na bezgluten i próba się powiodła. Zachęcona efektem uznałam nawet, że ciasto zasługuje na to, żeby zostać tortem.

...chociaż nie czujcie nacisków, bo jako zwykły, swojski placek do herbatki też wart jest wypróbowania.



Składniki (na formę o śr. 20 cm):

Wegański biszkopt mango:
  • 250 ml puree z mango*
  • 40 g cukru (mniej lub więcej w zależności od użytego puree)
  • 40 ml oleju
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/3 łyżeczki sody
  • 1/2 łyżeczki kardamonu
  • szczypta soli
  • 215 g mąki pszennej (bezglutenowcy: 70 g mąki kukurydzianej, 90 g mąki ryżowej, 55 g dowolnej skrobi - u mnie ziemniaczana)

Bita śmietana kokosowa:
  • gęsta część śmietanki z 1 puszki mleka kokosowego o poj. 400 ml
  • skórka otarta z limonki
  • do dekoracji: chipsy kokosowe, skórka otarta z limonki

* użyłam puree w puszce, marki Doyal - samo w sobie zawierało już cukier, jeśli użyjesz puree niedosładzanego lub zrobionego samodzielnie, możesz dodać do ciasta 20-30 g cukru więcej



Co najmniej dobę przed przygotowaniem ciasta, włożyć do lodówki puszkę z mlekiem kokosowym, żeby mogła się w nim oddzielić śmietanka.

Przygotować ciasto. Piekarnik nastawić na temperaturę 180 °C. W dużej misce wymieszać i przesiać suche składniki: wszystkie rodzaje mąki, sól, kardamon, sodę i proszek do pieczenia. W oddzielnej misie zmiksować puree z mango, cukier i olej. Wsypać uprzednio przesiane suche składniki i szybko wymieszać tak, aby w cieście nie było suchej mąki.

Ciasto od razu przelać do natłuszczonej formy i piec w temperaturze 180 °C, przez ok. 40 minut (najlepiej przed wyjęciem sprawdzić suchym patyczkiem, czy ciasto dopiekło się w środkowej części). Wyjąć z piekarnika i studzić 10-15 minut, następnie wyciągnąć z formy i studzić dalej na kratce.

Po całkowitym wystudzeniu, ciasto można przekroić wzdłuż na dwie części. Otworzyć puszkę ze schłodzonym mlekiem kokosowym i delikatnie wyjąć do miski tylko gęstą, tłustą część, znajdującą się na powierzchni (woda kokosowa się nie nada do ubicia). Zmiksować do uzyskania puszystej konsystencji, przypominającej krem. Połową śmietanki przełożyć blaty ciasta, a resztę wyłożyć na wierzch i udekorować skórką z limonki oraz chipsami kokosowymi. Przechowywać w lodówce.



Smacznego!

Tort z mango i śmietanką kokosową

Bezglutenowy wegański tort mango

Wegańskie bezglutenowe ciasto z mango

Ciasto wegańskie bez glutenu

Ciasto mango ze śmietanką kokosową

Źródło przepisu na ciasto z mango (z moimi modyfikacjami): https://www.blendwithspices.com