Image Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą daktyle. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą daktyle. Pokaż wszystkie posty

Proste ciasto z płatków owsianych

Ciasto z płatków owsianych

Odkurzam kolejny "oldschoolowy" przepis, tym razem na coś słodkiego "z niczego". Nie potrzebujecie do tego wypieku wielu składników, podejrzewam nawet, że wszystkie macie pod ręką. Zwłaszcza teraz, kiedy wielu z nas pozostaje na dłuższy czas w domach, w ramach terapii zajęciowej, polecam sobie upiec takiego owsianego zlepka  ;)

Jak można się spodziewać, smakuje podobnie jak owsiane, zdrowsze batony ze sklepu - tylko, że lepiej. Oczywistą przewagą tych domowych jest to, że można podać je jeszcze na ciepło, świeżo, kiedy klejącego i miękkiego wnętrza broni skarmelizowana, chrupiąca skorupka. Drugą różnicą jest też fakt luźniejszej konsystencji. Podczas gdy batony owsiane mają formę sprasowanego bloku, tutaj mamy bardziej wyrośniętą, pulchną, ale przez to też delikatnie osypującą się strukturę ciasta. Świetnie będą tu pasowały wszelkie bakalie. Polecam jednak dodawać je, odejmując jednocześnie analogiczną ilość płatków owsianych. Dzięki temu ciasto ma szanse zachować konsystencję zdatną do pokrojenia ;) Sama następnym razem wykorzystam do pieczenia tradycyjną blachę i pokroję jeszcze ciepłe ciasto na kwadraty.



Składniki (na formę o śr. 24 cm lub prostokątną, większą blaszkę):

  • 250 g płatków owsianych (użyłam górskich; bezglutenowcy powinni się zaopatrzyć w wersję ze znakiem przekreślonego kłosa)
  • 3 łyżki mąki (u mnie kukurydziana, ale można dość dowolnie zamieniać)
  • 150 g cukru (bądź ksylitolu)
  • 100 g miękkiego masła
  • 2 jajka
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 cytryna - otarta skórka i świeżo wyciśnięty sok
  • 1 kieliszek spirytusu (zastąpiłam wódką) - w razie braku, można pominąć

Opcjonalnie: kwaśna marmolada/powidła lub lukier cytrynowy 


W naczyniu wymieszać płatki owsiane z proszkiem do pieczenia. W oddzielnej misie zmiksować masło z cukrem, dodając kolejno po jednym jajku. Miksować dopóki nie powstanie puszysta, gładka masa. Dodać mąkę, sok i skórkę z cytryny, spirytus oraz mieszankę z płatków owsianych. Krótko zmiksować lub wymieszać łyżką do połączenia składników.

Ciasto przełożyć do wyłożonej papierem do pieczenia formy. Piec w temperaturze 180 °C, przez ok. 45 minut. Ciasto mocno wyrasta, a następnie się zapada - to normalne i nie powoduje zakalca ;) Wyjąć z piekarnika i studzić w formie. Jeszcze ciepłe można pokroić ostrym nożem.

Można podawać solo, wykończone lukrem cytrynowym lub z dodatkiem kwaśnych przetworów.


Smacznego!

Proste ciasto z płatków owsianych

Domowe batoniki owsiane

Bezglutenowe ciasto owsiane

Ciasto z płatków owsianych

Ciasto bez mąki z płatków owsianych

Bezglutenowe placuszki twarogowe

Bezglutenowe placuszki twarogowe

Gdybym miała wybrać ulubiony posiłek w ciągu dnia, bez wahania wskazałabym śniadanie. Najbardziej lubię, kiedy jest słodkie i na ciepło - taki legalny, domowy deser, przygotowany pod pretekstem zdobywania energii na cały dzień (chociaż nie jest to dla mnie do końca mżonką, bo po solidnym, zjedzonym w spokoju śniadaniu wstępują we mnie nowe siły i łatwiej zacząć mi dzień bez marudzenia).

Dzisiaj na śniadanie proponuję placuszki twarogowe - przygotowane z dodatkiem białego sera lub mieszanki sera ze skyrem. I zanim usłyszę narzekania, że to za dużo pracy to podpowiem, że ciasto (bez ubitych białek) przygotowuję zawsze dzień wcześniej i chowam do lodówki. Rano dodaję tylko pianę z białek i zabieram się do smażenia. Zapach unoszący się ponad patelnią skutecznie i przyjemnie budzi do życia ;) Jeśli chcę czegoś ekstra, to jako dodatek przygotowuję szybką konfiturę z węgierek. Dosłodzoną daktylami i doprawioną rozgrzewającą mieszanką imbiru, cynamonu i skórki pomarańczowej. Ją też można przyrządzić z wyprzedzeniem, żeby czekała w lodówce na swój moment. Placuszki serowe wychodzą lekko wilgotne i tak delikatne, że wiele osób nie odgadnie, że są bezglutenowe, a mąki można dosyć swobodnie podmieniać, w zależności od zasobności kuchennych szafek. Z poniższego przepisu wychodzi sporo mini placków - bo około 3-4 porcji, ale nadmiary można przechować w lodówce, pod przykryciem.



Składniki (na ok. 30 małych placków):

Ciasto:
  • 250 g twarogu półtłustego*
  • 2 jajka - białka i żółtka oddzielnie
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżka cukru
  • 1 łyżka cukru waniliowego
  • 150 g mąki: 80 g mąki gryczanej, 40 g kukurydzianej i 30 g skrobi ziemniaczanej
  • 200 ml mleka (ja użyłam kokosowego)*
  • 2 łyżki oleju

* robiłam też placuszki ze 100 g twarogu i 200 g skyru - wówczas zmniejszyłam ilość mleka do ok. 80-100 ml


Szybka jesienna konfitura:
  • 400 g węgierek (najlepiej mocno dojrzałych)
  • 1 pomarańcza - miąższ i otarta skórka
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki imbiru
  • 50 g (jedna garść) suszonych daktyli
  • opcjonalnie: 3 łyżeczki karobu (nadaje czekoladowy posmak)


Przygotować ciasto. Ser wkruszyć do wysokiego naczynia, wbić żółtka i zblendować na gładko (można dolać część mleka przewidzianego w przepisie, jeśli tak będzie łatwiej). Gładki twarożek przełożyć do miski. Dodać proszek do pieczenia, obydwa rodzaje cukru i dokładnie wymieszać.

W oddzielnej misce przesiać i wymieszać wszystkie rodzaje mąki. Wsypać do masy serowej i dodawać stopniowo mleko i olej, mieszając ciasto rózgą. 

Na koniec ubić białka ze szczyptą soli na sztywną pianę i delikatnie, łyżką wmieszać do ciasta. Od razu rozgrzać patelnię z nieprzywierającą powłoką (nie trzeba jej natłuszczać) i smażyć jednocześnie placki. Na standardowej patelni można smażyć 4-5 sztuk jednocześnie, przeznaczając 1 dużą łyżkę ciasta na każdy placuszek. Smażyć na średniej mocy palnika (aby zdążyły wyrosnąć i się nie przypalić), odwracać na drugą stronę dopiero kiedy napuszą się i pokryją pęcherzykami.

Opcjonalnie przygotować szybką konfiturę: umyte węgierki wypestkować i wrzucić do rondelka z grubym dnem. Dodać posiekane drobno daktyle, miąższ z pomarańczy w kawałkach oraz jej otartą skórkę - dusić pod przykryciem na małej mocy palnika, przez ok. 15 minut. Po tym czasie zdjąć pokrywkę, doprawić i gotować jeszcze ok. 10 minut - albo aż owoce zgęstnieją, do takiej konsystencji, jaką lubimy. Wykładać na gorące placuszki i podawać.



Smacznego!
 
Placuszki serowe bez glutenu

Placuszki z białego sera

Konfitura bez cukru

Bezglutenowe placuszki twarogowe

Brownie z batatów - bez glutenu, laktozy i cukru

Brownie z batatów i daktyli bezglutenowe

Ciasto z dedykacją dla tych, którym chciałoby się zjeść coś słodkiego, ale przy tym wartościowego i sycącego. Nie wiem ile kalorii ma kawałek tego ciasta (wątpię, żeby było wybitnie niskokaloryczne), bo w ogóle ich nie liczę, a szukając dla siebie zdrowego jedzenia, zwracam raczej uwagę na jego wartość odżywczą i jakość. Deser może się wydawać niezbyt trafionym przykładem do zobrazowania tej strategii żywieniowej, ale ten przepis broni się moim zdaniem jako naprawdę zdrowa przekąska. Nie zawiera glutenu i laktozy (przy okazji też i jajek - jest to przepis wegański), a swoją słodycz zawdzięcza cukrowi naturalnie występującemu w daktylach. Brownie z batatów jest nieskomplikowane w przygotowaniu, dobrze znosi przechowywanie i na pewno przetrwa drogę do szkoły czy pracy, zamknięte w pudełku śniadaniowym. Jeden kwadracik wystarczy, żeby na chwilę "zakleić" się czymś mocno kakaowym i zaspokoić chęć na słodką przekąskę. Mnie przywodzi trochę na myśl zdrowsze wcielenie kakaowych ziemniaczków (znanych też  jako bajaderki), które można często dostać w cukierniach :) 


PS Zmieniłam przepis na polewę, ponieważ zwyczajnie nie miałam na nią składników. Moja własna, eksperymentalna wyszła pyszna, kremowa i ładnie zastygająca, ale zaznaczam, że jest w niej minimalna ilość cukru, pochodząca z gorzkiej czekolady.



Składniki (na formę 22 x 22 cm):

Brownie:
  • 2 duże bataty (o wadze ok. 500 g)
  • 14 wypestkowanych daktyli Medjool*
  • 2 łyżki oleju kokosowego
  • 80 g mielonych migdałów (u mnie mielone orzechy ziemne)
  • 100 g mąki z brązowego ryżu / gryczanej lub owsianej**
  • 4 łyżki surowego kakao w proszku (użyłam 6 łyżek ciemnego kakao)
  • 3 łyżki syropu klonowego
  • szczypta soli

Polewa kakaowa z masłem migdałowym (oryginalna):
  • 2 łyżki oleju kokosowego
  • 2 łyżki masła migdałowego
  • 1 łyżka syropu klonowego
  • 2 łyżki kakao
lub

Polewa kakaowo-kokosowa:
  • 4 łyżki śmietanki kokosowej z puszki (ok. 60 g)
  • 1,5 płaskiej łyżki kakao
  • 30 g gorzkiej czekolady 70% (u mnie ze skórką pomarańczową)

* daktyle Medjool są wyjątkowo dużą, mięsistą odmianą daktyli - ja użyłam 20 sztuk zwykłych, suszonych daktyli (ważyły 100 g), namoczonych przez ok. 15 minut w 40 ml gorącej wody
** uwaga, mąka owsiana bez certyfikatu przekreślonego kłosa z dużym prawdopodobieństwem będzie lekko zanieczyszczona zbożami glutenowymi - w zależności od potrzeb, trzeba o tym pamiętać; czasem, kiedy brakuje mi mąki owsianej, mielę po prostu otręby owsiane w młynku do kawy i gotowe :)


Bataty umyć, obrać ze skórki i pokroić na drobne kawałki. Im mniejsze, tym lepiej, ponieważ szybciej ugotują się na parze. Gotować je na parze przynajmniej 20 minut lub dłużej, koniecznie do momentu, aż staną się bardzo miękkie i z łatwością będą się rozpadać pod naciskiem widelca. W międzyczasie, jeśli używamy suszonych daktyli - namoczyć je w 40 ml gorącej wody.

W malakserze, lub przy pomocą ręcznego blendera zmiksować na gładko bataty i namoczone daktyle (razem z wodą). Dodać wszystkie pozostałe składniki brownie i dokładnie wymieszać. Przełożyć ciasto do formy wyłożonej papierem do pieczenia i wyrównać. Piec w temperaturze 180 ºC, (lub 160 ºC z włączonym termoobiegiem), przez około 20-30 minut (u mnie ok. 35 minut). Brownie jest gotowe, kiedy nóż wbity w środek ciasta, wychodzi z niego bez śladu surowego ciasta.

Ciasto wyjąć z piekarnika i pozostawić do ostygnięcia, żeby mogło nabrać odpowiedniej konsystencji. Jeżeli będziemy je wykańczać polewą, wystudzić je całkowicie.

Aby przygotować polewę z masłem migdałowym, wszystkie jej składniki umieścić w garnuszku i podgrzewać, cały czas mieszając, do uzyskania jednolitej konsystencji. Przed polaniem ciasta schłodzić w lodówce, żeby nieco zgęstniała.

Polewę kakaowo-kokosową przygotowuje się podobnie - wszystkie składniki umieszczone w garnuszku podgrzewać, cały czas mieszając, żeby się nie przypaliły. Jednolitą polewę od razu rozsmarować na cieście, zastygnięcie zajmie chwilę.


Smacznego!

Brownie z batatów bezglutenowe bez cukru

Wegańskie brownie bezglutenowe

Ciasto czekoladowe bezglutenowe bez cukru bez laktozy

Brownie z batatów i daktyli bez cukru

Źródło przepisu: "Smakowita Ella", Ella Woodward oraz komentarze i sugestie czytelników, pod przepisem na blogu Elli - https://deliciouslyella.com

Kokosowy tort na zimno - z mango i chia

Kokosowy tort na zimno z mango i nasionami chia

Z początku zaintrygował mnie ze względu na opis - w końcu to tort bez mąki, cukru, glutenu, laktozy, jaj i orzechów. A kiedy zobaczyłam jak wygląda, od razu wskoczył na priorytetowe miejsce w liście ciast do wypróbowania :) Połączenie mleczka kokosowego i mango to jeden z lepszych letnich duetów, zwłaszcza, kiedy podajemy je w formie deseru na zimno. A wszyscy dobrze wiemy, że ostatnio, mieszkając w Polsce, lepiej nie włączać piekarnika jeśli nie jest to absolutnie konieczne. Tort należy raczej do tych umiarkowanie słodkich, można dosłodzić masę kokosową wedle uznania, nie zapominając przy tym jednak, że dojrzałe mango potrafi zaskoczyć niesamowitą słodyczą miąższu. Tak było w moim przypadku - galaretka z mango i świeże plasterki owocu wystarczyły, żeby deser nie był mdły. Całość naprawdę nie jest trudna do zrobienia, a zachwyca oryginalnym wyglądem i teksturą. No i składem, oczywiście! :)


Składniki (na tortownicę o śr. 24 cm):

Na spód:
  • 150 g wiórków kokosowych
  • 10 daktyli
  • szczypta soli
  • do 50 ml wody - opcjonalnie

Warstwa kokosowa z chia:
  • 800 ml mleczka kokosowego (czyli ok. 2 puszek), dobrej jakości
  • 500 ml wody kokosowej*
  • 2 laski wanilii
  • 4 łyżki erytrolu (u mnie zastąpione ksylitolem; sprawdzi się też inny słód)
  • 10 łyżek nasion chia
  • 10-12 łyżeczek żelatyny (ok. 34 g)
  • 100 ml ciepłej wody

Galaretka z mango:
  • 1 mango - miąższ (moje ważyło 400 g)
  • sok wyciśnięty z 1 cytryny
  • 100 ml ciepłej wody
  • 3 łyżeczki żelatyny (ok. 10 g)
  • do dekoracji: drugie mango, pokrojone w plastry; kwiaty nagietka

* zastąpiłam ją domowym "mlekiem" kokosowym, które przygotowuję miksując 500 ml gorącej wody z 1/4 szklanki wiórek kokosowych; po dokładnym zmiksowaniu, wiórki wycisnęłam przez gazę a powstały napój pozostawiłam do ostygnięcia



Przygotować formę na deser - spód przykryć okrągłym arkuszem papieru do pieczenia, boki natłuścić i również wyłożyć paskami papieru.

Daktyle namoczyć w gorącej wodzie. W czasie, gdy będą namakać, na suchej patelni uprażyć wiórki kokosowe, uważając aby ich nie przypalić. Przesypać je do miski malaksera (lub w przypadku blendera ręcznego - do wąskiego naczynia, w którym łatwiej będzie wszystko zmielić), dodać namoczone daktyle, sól i zmiksować wszystko na jednolitą masę. Jeżeli jest ona zbyt gęsta - dodać odrobiny wody, w której moczone były daktyle i ponownie zmiksować, do uzyskania plastycznej masy. Wyłożyć nią spód tortownicy i schować do lodówki.

Przygotować warstwę kokosową. Do dużego garnka przelać mleczko kokosowe i wodę kokosową, dodać ziarenka i przekrojone laski wanilii. Posłodzić erytrolem (lub inną preferowaną substancją słodzącą) i podgrzewać na małym ogniu, do czasu jego rozpuszczenia. Ostudzić, po czym wyjąć laski wanilii i wsypać nasiona chia. Dokładnie wymieszać i włożyć do lodówki do napęcznienia (na ok. 1 h), co jakiś czas mieszając. Żelatynę wymieszać z ciepłą (ale nie wrzącą) wodą, do uzyskania jednolitej mieszanki, bez grudek. Przelać ją do napęczniałych ziarenek chia i natychmiast wymieszać. Masę wylać na schłodzony spód. Włożyć do lodówki.

Aby przygotować galaretkę, mango zmiksować w malakserze, lub przy pomocy blendera. Można przetrzeć przez sito, aby pozbyć się ewentualnych włókienek (u mnie się bez tego obyło - mango dało się zmiksować na bardzo gładki krem). Mus wymieszać z sokiem z cytryny. Żelatynę dokładnie rozpuścić w ciepłej wodzie i połączyć z musem owocowym. Rozprowadzić go równomiernie na lekko zżelowanej, schłodzonej masie kokosowej.

Po ok. 1 h od przygotowania galaretki, można już udekorować tort. Drugie mango przekroić zgodnie z przebiegiem pestki - wzdłuż płaskich boków odkroić dwa grube plastry, po czym od strony "krawędzi" pestki wykroić symetrycznie dwa mniejsze kawałki. Obrać je ze skórki i pokroić na cienkie plasterki. Ułożyć je na tężejącej galaretce. Przed podaniem można udekorować kwiatami, np. nagietka. Tort przechowywać w lodówce, ale podawany w temperaturze pokojowej smakuje równie dobrze, jak schłodzony.


Smacznego!


Tort na zimno z mleczkiem kokosowym i mango

Owocowy tort na zimno bez glutenu bez laktozy

Torcik bez pieczenia z mango i nasionami chia

Tort bez pieczenia z mleczkiem kokosowym bez laktozy bez glutenu

Tort owocowy bezglutenowy bez laktozy na zimno

Źródło przepisu: http://cookitlean.pl

Wilgotne ciasto dyniowe z twarożkiem

Bezglutenowe ciasto dyniowe z twarożkiem

Spośród jesiennych warzyw zdecydowanie najbardziej cieszy mnie powrót dyni. Ostatnio mam nawet wrażenie, że w jakiś sposób stała się modna, bo coraz częściej spotykam na straganach i w zwykłych sklepach takie jej rodzaje, które wcześniej widywałam tylko na zdjęciach. Cieszy mnie to bardzo, bo z biegiem czasu zaczęłam poznawać walory poszczególnych odmian i dynia z mało charakterystycznego, mdłego warzywa, stała się jednym z moich ulubionych. Dzisiaj proponuję alternatywę dla wszystkim dobrze znanego ciasta marchewkowego. Ciasto dyniowe z tego przepisu jest bardzo wilgotne (nawet w bezglutenowej wersji), nie wyrasta zbyt wysokie, ale przy odrobinie chęci spokojnie można przekroić je wzdłuż i przełożyć ulubionym kremem. Ja swoje wykończyłam tradycyjnie, cienką warstwą twarożku z dodatkową porcją cynamonu. Jest takie, jak sobie wymarzyłam - aromatyczne, słodkie od bakalii, długo zachowujące świeżość :)



Składniki (na formę o śr. 22-24 cm):

Ciasto dyniowe:
  • 1/2 szklanki cukru
  • 2 łyżki miodu (można pominąć)
  • 3/4 szklanki oleju
  • 1/2 szklanki soku jabłkowego
  • 1 szklanka puree z dyni (tutaj dowiesz się jak je zrobić samemu)
  • 2 jajka
  • 1 szklanka mąki pszennej (bezglutenowcy: mąka kukurydziana, owsiana i ziemniaczana - zmieszane w równych proporcjach, żeby otrzymać 1 i 1/4 szklanki)
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody
  • szczypta soli
  • 3 łyżeczki cynamonu
  • 1 łyżeczka imbiru
  • 1 łyżeczka kardamonu
  • 1 szklanka posiekanych bakalii (u mnie daktyle, żurawina i morele)

Na wierzch:
  • ok. 250 g serka twarogowego
  • 1 łyżka cukru pudru
  • cynamon

Bakalie posiekać na kawałki, jeśli są zbyt twarde - wsypać je do miseczki i zalać odrobiną alkoholu lub herbatą i pozostawić do nasączenia. Wymieszać w jednym naczyniu suche składniki: mąkę, proszek do pieczenia, sodę, sól i przyprawy korzenne - odstawić na bok. Do dużej misy wsypać cukier, dodać miód, olej i sok jabłkowy. Miksować aż cukier się rozpuści. Dodać puree z dyni i jajka, ponownie zmiksować. Stopniowo wsypywać suche składniki, cały czas miksując lub mieszając, tylko do momentu aż składniki się połączą. Na koniec wsypać bakalie i krótko wymieszać.  Gotowe ciasto przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w temperaturze 175 ºC, przez ok 40 minut. Przed wyjęciem z piekarnika, można sprawdzić patyczkiem, czy środek ciasta jest dopieczony. Wystudzić w formie, następnie posmarować wierzch serkiem zmiksowanym z cukrem. Na koniec wierzch ciasta oprószyć mielonym cynamonem.



Smacznego!

Wilgotne ciasto dyniowe z twarożkiem

Ciasto dyniowe z bakaliami bez glutenu

Ciasto dyniowe z bakaliami i kremem

Kruche ciasto owsiane z daktylami

Daktylowe ciasto bezglutenowe bez cukru

Wyczekiwane spotkania wymagają dobrego ciasta lub deseru - lubię wychodzić z tego założenia, kiedy spodziewam się gościa. Ostatecznie przecież to, co upiekę, najlepiej smakuje w doborowym towarzystwie! Tym razem potrzebowałam pomysłu na coś szybkiego, ale koniecznie z daktylami - bo mój gość za nimi przepada :) Sama również bardzo je lubię, więc z wielką ochotą przystąpiłam do eksperymentu w sobotni poranek. Przepis bez podanych gramatur, a tradycyjnie - na szklanki, bo jak zwykle waga kuchenna wysiadła mi w najmniej odpowiednim momencie. Niczemu to nie szkodzi, bo ciasto daktylowe jest nieskomplikowane i właściwie nie ma w nim co zepsuć. Musi takie być, kiedy przychodzi do mnie koleżanka, z którą mam do omówienia wszystkie sprawy życia i śmierci ;) Gdybym miała się nad nim skupiać, jednocześnie wczuwając się w rozmowę, jak mam to w zwyczaju, pierwszy kawałek ciasta zjadłybyśmy chyba koło północy. Zdjęcia są więc równie proste, bo szkoda mi było czasu, koncentracji i stygnącego ciasta. Całość smakowała jak kruche, chrupiące, owsiane ciasteczko, nadziane słodkim, lepkim i ciągnącym nadzieniem daktylowym. Spód, pomimo tego, że bezglutenowy, nie kruszy się nadmiernie. Koniecznie przygotujcie coś do popicia, bo można się zasłodzić - ale taki już urok daktyli. Za to je w końcu kochamy, prawda? ;) Ja i Greta polecamy do wypróbowania!



Składniki (na formę o średnicy ok. 24 cm):

Kruche ciasto:
  • 120 g masła
  • 2/3 szklanki płatków owsianych
  • 1 szklanka mąki owsianej (bezglutenowcy wybierają taką z certyfikatem bg)
  • 1/2 szklanki mąki kukurydzianej
  • 1/2 szklanki skrobi ziemniaczanej
  • 2 duże jajka

Nadzienie daktylowe:
  • 300 g suszonych daktyli
  • 3 łyżki powideł śliwkowych (lub innych)
  • 1/3 łyżeczki cynamonu (opcjonalnie)


Daktyle włożyć do rondelka i zalać wrzątkiem, do przykrycia. Nakryć pokrywką i odstawić do namoczenia, na ok. 30 minut.

W misce wymieszać wszystkie rodzaje mąki, płatki owsiane i posiekane masło. Rozcierać mieszankę palcami, wbić jajka i wyrobić gładkie ciasto. Jeśli zaistnieje taka potrzeba - dodać do ciasta odrobinę zimnej wody, żeby ułatwić wyrabianie. Oddzielić ok. 60 % ciasta - wykleić nim spód i boki formy do tarty, ponakłuwać widelcem. Dobrze schłodzić (ja wkładam na 20 minut do zamrażalnika, a następnie na ok. 30 minut do lodówki). Pozostałą część ciasta również włożyć do lodówki.

W czasie chłodzenia ciasta, przygotować nadzienie. Daktyle odcedzić, przełożyć do miski. Dodać powidła i zmiksować je blenderem ręcznym, najlepiej w dwóch partiach (Uwaga - może zaistnieć konieczność dodania większej ilości powideł! Obserwuj, czy blender daje radę, czy trzeba dołożyć więcej "płynnego" składnika). Nadzienie można zmiksować na gładko, lub pozostawić kawałeczki daktyli - wedle uznania. Wmieszać cynamon.

Schłodzony spód wyjąć z lodówki. Włożyć na ok. 20 minut do piekarnika nagrzanego do temperatury 190 ºC. Piec do lekkiego zrumienienia. Wyjąć i rozsmarować na spodzie nadzienie daktylowe. Pozostałą część ciasta rozkruszyć na wierzch. Ponownie włożyć do piekarnika i dopiekać przez ok. 12-15 minut (aż góra się wyraźnie podpiecze). Przestudzić i podawać. 


Smacznego!

Łatwe kruche ciasto z daktylami

Ciasto owsiane z daktylami bez cukru


Owsiane ciasto bez glutenu z daktylami

Keks z bakaliami, pszenny lub bezglutenowy

Świąteczny keks z bakaliami

Keks (czy też "cwibak") to ciasto chyba wszystkim w Polsce znane i śmiem twierdzić, że albo się je lubi, albo unika. U mnie właściwie bywało różnie - jako dziecko nie byłam zupełnie zainteresowana jego obecnością na stole, zawsze znalazłam coś dobrego, ale keks do smakołyków zdecydowanie się nie zaliczał. Z czasem, zaczęłam doceniać szlachetny smak bakalii, ale wybiórczo. Oznaczało to w praktyce sympatię do wszelkich "twardych" bakalii, czyli właściwie tylko orzechów. Keks stał się dla mnie zjedliwy, ale nadal wydziubywałam z niego połowę dodatków. Im jestem jednak starsza, tym bardziej doceniam bogactwo składników i obecnie jedyną rzeczą, jakiej w nim nie lubię, są rodzynki. I to raczej jeszcze długo się nie zmieni ;) Co roku na świątecznym stole musi się u nas znaleźć keks, a że najlepszy jaki jadłam, piecze mój dziadek, poprosiłam go w tym roku o podanie przepisu. Pochodzi on z gazety, ale że pozostał sam wycinek, niestety nie wiemy, jakiej ;) W przypadku tego ciasta nie idę na żadne kompromisy (no, może poza tym, że piekę bezglutenowo) - nie zrezygnuję z porządnej ilości masła i ulubionych bakalii. Lubię też kiedy jest bardzo słodkie, stąd dodatkowa czapa z cukru pudru. Nic nie poradzę, święta w końcu i pewne rzeczy muszą być rozpustne! A keks, nawet jeśli zostanie gdzieś po dwóch dniach rodzinnego ucztowania, lekko przyschnięty, bo ktoś zapomniał go przykryć, nigdy się nie zmarnuje... Lubię skubać go po świętach, po trochę, wracając leniwie do codziennych obowiązków :)



Składniki (na dużą keksówkę, ok. 34 cm długości):
  • 5 jajek
  • 2 szklanki mąki tortowej (bezglutenowcy - patrz wpis poniżej zdjęć)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 250 g masła w temperaturze pokojowej
  • 1 szklanka cukru (wersja z ksylitolem - patrz poniżej zdjęć)
  • 1 cukier waniliowy
  • 300 g bakalii (stworzyć mieszankę wedle swojego upodobania)
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (ewentualnie kilka kropel ulubionego olejku)
  • dodatkowo: cukier puder do oprószenia

Oddzielić żółtka od białek. W misce przesiać mąkę i proszek do pieczenia. Masło przełożyć do drugiej misy, wsypać cukier zwykły i waniliowy. Miksować przez ok. 5 minut, do uzyskania puszystej, jasnej masy. Dodawać kolejno po jednym żółtku, po każdym dokładnie miksując. Dodać mąkę z proszkiem do pieczenia i wmieszać przy pomocy łyżki. Ubić białka z dodatkiem szczypty soli na sztywno, przełożyć do misy z ciastem i wmieszać delikatnymi ruchami. Na koniec posiekać bakalie i ponownie ostrożnie wmieszać w przygotowane ciasto. Przelać je do wyłożonej papierem do pieczenia formy i wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 ºC. Piec przez ok. 1 h, aż wierzch ładnie się przyrumieni. Po upieczeniu wyjąć z piekarnika i pozostawić w formie do wystudzenia. Keks można przechowywać przez kilka dni przed świętami, zawinięty szczelnie w kilka warstw papieru śniadaniowego bądź w folii aluminiowej.


Smacznego!


Bezglutenowy keks z bakaliami

Tradycyjny keks z bakaliami

Świąteczny keks z bakaliami bez glutenu


Postanowiłam dodać też zdjęcia jednego z keksów, który upiekłam z mąk bezglutenowych. Dodatkowo akurat ten egzemplarz nie miał też ani grama cukru, bo zastąpiłam go ksylitolem. Samej było mi w to ciężko uwierzyć, ale... keks smakował tak samo dobrze, a może był nawet i lepszy od tego tradycyjnego! Wspólnie stwierdziliśmy tak z rodziną ;) Keks bezglutenowy, tak samo jak i pszenny pięknie wyrasta w piekarniku i ma przyrumienioną skórkę. Jest nieco bardziej delikatny, ma lekko "biszkoptową" konsystencję. W przeciwieństwie do wielu bezglutenowych wypieków, nie jest przesuszony. Tradycyjnie przed wyjęciem, należy tylko sprawdzić suchą wykałaczką, czy dopiekł się wewnątrz. Poniżej modyfikacje podstawowego przepisu i zdjęcia:

  • zamiast 2 szklanek mąki tortowej dodałam: 1 szklankę mąki kukurydzianej + 1 szklankę skrobi ziemniaczanej + 1/2 szklanki mąki owsianej (z certyfikatem BG) - wszystkie mąki wymieszałam i przesiałam
  • kiedy piekłam bezglutenowo, ale na zwykłym, białym cukrze - mieszałam powyższe mąki w stosunku 1:1:1 tak, żeby uzyskać 2 szklanki mąki i również ciasto się udawało
  • zamiast 1 szklanki cukru, dosypałam 1/2 szklanki ksylitolu - ciasto nie było aż tak słodkie jak w oryginale, ale nadal pyszne

Bezglutenowy keks bez cukru

Bezglutenowy keks z ksylitolem, bez cukru

Mrożony torcik świąteczny

Mrożony torcik lodowy z imbirem i figami

Kiedy w poszukiwaniu inspiracji na świąteczne słodkości, człowiek zapuści się daleko, daleko, na strony, gdzie na próżno szukać polskich znaków i kutii - może przyjść mu do głowy serwowanie lodów w zimie. Chętnie przecież podajemy je z szarlotką na gorąco, ale już w postaci "czystej", jako samodzielnego deseru, raczej ich zimową porą nie wybieramy. A właściwie dlaczego nie zaserwować sobie porcji dobrych lodów, kiedy za oknem zamieć, a w kominku trzaska ogień? Stosunkowo często spotykam mrożone desery w angielskich zbiorach przepisów na Boże Narodzenie. Za sprawą kilku dobrych jakościowo składników, zwykłe waniliowe lody można przemienić we wspaniały deser, który cieszy nie tylko podniebienie, ale i oko. I wiem co mówię, bo jak sama przesadnie nie przepadam za lodami, tak od tego deseru nie można mnie było odgonić ;) Moim zdaniem mrożony torcik będzie strzałem w dziesiątkę dla osób przygotowujących "święta last minute", jak i dla tych, którzy chcieliby zrobić coś oryginalnego, obok stosu pierniczków, sernika i makowca. Spód z imbirowych ciasteczek, lekko ciągnące daktyle i figi  nawiązują do klasycznych, zimowych smaków, natomiast mrożone maliny i pistacje dodają całości ciekawej tekstury i kolorów. Trochę lata w zimowe wieczory ;)



Składniki (na tortownicę o śr. ok. 24 cm):

Spód:
  • 1 paczka ciastek imbirowych (u mnie 150 g herbatników + 1,5 łyżeczki cynamonu + 3/4 łyżeczki imbiru) - bezglutenowcy wybierają ciastka bg
  • 50 g rozpuszczonego masła

Masa lodowa:
  • 1,5 l dobrej jakości lodów waniliowych
  • 200 g mrożonych malin
  • 6 fig (u mnie 3 + garść posiekanych daktyli)
  • garść pistacji


Formę w której będzie robiony deser wyłożyć papierem do pieczenia (ja wyłożyłam sam spód, a następnie boki przykryłam długim paskiem papieru, jak obręczą). Ciastka pokruszyć w moździerzu, lub włożyć do grubego, foliowego woreczka i pokruszyć wałkiem. Wymieszać dokładnie z płynnym masłem do uzyskania mokrych okruchów i wsypać na spód formy. Wyrównać łyżką.

Lody wyjąć z zamrażalnika i pozostawić do zmięknięcia na 10-15 minut. W tym czasie umyć figi i pokroić na półplasterki (grubość wedle uznania), pistacje posiekać. Lody wymieszać z mrożonymi malinami (garść pozostawić do dekoracji) i kawałkami fig. Przełożyć na ciasteczkowy spód i wyrównać. Wierzch obsypać resztą malin i posiekanymi pistacjami. Od razu przełożyć do zamrażalnika. Wyjmować na 10-15 minut przed podaniem (ułatwi to krojenie) - zdjąć obręcz, odkleić papier od boków torcika i kroić. 


Smacznego!

Lodowy torcik świąteczny z malinami i pistacjami

Mrożony tort z daktylami, pistacjami i malinami

Mrożony tort na boże narodzenie

Źródło przepisu (z moimi małymi modyfikacjami): http://hungryaustralian.com/

Wilgotne ciasto daktylowe


Od kiedy tata przytaszczył do domu ogromny worek ekologicznych daktyli bardzo chciałam zrobić z nimi coś pysznego. Problem w tym, że przez większość życia daktyli nawet nie chciałam spróbować, a tak naprawdę przekonałam się do nich nie tak dawno, używając ich głównie jako zdrowszej alternatywy cukru w śniadaniach. Daktyle aż prosiły się o wymyślenie im godnego przeznaczenia. I udało się! Internetowe poszukiwania opłaciły się i znalazłam przepis łatwy, ale niebanalny. Nie spodziewałam się takiego świetnego ciasta, daktyle objawiają w nim całą swoją zaporową słodkość, lepkość i specyficzny aromat. Wypiekowi nie brakuje też wilgoci. I pomimo tego, że nie przepadam za wiórkami kokosowymi, tutaj posypka z ich udziałem jest doskonała i nie będę z niej rezygnować. Jak dla mnie rewelacja, u mnie w domu smakowało wszystkim i planuję w niedługim czasie powtórkę. Warto wypróbować coś tak niespotykanego, o bogatym smaku :)



Notka: swoje ciasto piekłam w formie o średnicy 20 cm, ale szybciej upiecze się w większej tortownicy.



Składniki (na formę o śr. 24-26 cm):

Ciasto:
  • 200 g suszonych daktyli bez pestek, posiekanych
  • 250 ml wody
  • 1 łyżeczka sody
  • 125 g miękkiego masła
  • 200 g cukru (można dać mniej)
  • 1 jajko
  • 2 starte, średnie jabłka
  • 185 g mąki (bezglutenowcy: 100 g mąki gryczanej, 85 g ryżowej)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

Posypka:
  • 75 g masła
  • 75 g brązowego cukru
  • 80 ml mleka
  • 60 g wiórków kokosowych (u mnie część zastąpiona płatkami migdałowymi)


Spód formy wyłożyć papierem do pieczenia, boki natłuścić.

Posiekane daktyle wsypać do rondelka, zalać 250 ml wody i zagotować. Dodać sodę (uwaga - pieni się), wymieszać wszystko i odstawić do wystygnięcia.
W misce zmiksować masło z cukrem na puszystą masę. Dodać jajko, całkowicie wystudzoną zawartość rondelka z daktylami (razem z płynem) oraz starte jabłka. Przesiać do mieszanki mąkę z dodatkiem proszku do pieczenia. Wszystko dokładnie wymieszać łyżką. Ciasto przełożyć do formy i piec ok. 40 minut (przy małych formach 50 min.), w temperaturze 180 ºC.

W trakcie pieczenia przygotować posypkę kokosową. Wszystkie jej składniki umieścić w garnku i zagotować na dużym ogniu, cały czas mieszając.

Po 40 minutach podpieczone ciasto wyjąć z piekarnika, wyłożyć na nie posypkę i piec dodatkowe 20-30 minut do zarumienienia. Ciasto wyjąć z piekarnika i studzić w formie.

Smacznego!


Źródło przepisu: http://arabeskawaniliowa.blogspot.com/

Chlebek bananowy bez cukru


Przyznam, że chlebek bananowy piekę zawsze z jednego przepisu - a to dlatego, że już pierwszy z którego skorzystałam sprostał moim wymaganiom i nie kusi mnie na razie, żeby go zamienić na inny. Szukając odpowiedniej receptury, zwracałam głównie uwagę na ilość banana w cieście. Pod tym względem najbardziej bananowo wypada chyba chlebek według przepisu Sophie Dahl i to z niego korzystam nieprzerwanie od kilku lat. Warto pamiętać, że naturalna słodycz bananów (najlepiej mocno przejrzałych, takie są najlepsze do ciasta!) może zastąpić nam sporą część cukru. Przepis Sophie Dahl (oryginalny można znaleźć m. in. tutaj) przerabiałam już wielokrotnie na wersję bezglutenową, zawsze się sprawdzał i nigdy nie uzyskałam zakalca. Ostatnio chodziło mi po głowie stworzenie ciasta bezglutenowego i bez cukru... i klasyczny chlebek bananowy wydawał mi się doskonałą bazą do eksperymentów. Zaszyłam się w kuchni, odmierzałam i ważyłam składniki dobierane "na oko" i tak powstał nowy przepis. Jestem z niego bardzo zadowolona, ciasto było bardzo słodkie i syte dzięki bananom, daktylom i orzechom, zachowało też strukturę przypominającą chleb oraz wilgoć. Dodam, że ciasto wychodzi idealnie bez użycia miksera. Dla mnie pyszne! ;)


Składniki (u mnie forma o śr. 21 cm):

  • 170 g mąki pszennej (bezglutenowcy: 100 g mąki gryczanej, 35 g kukurydzianej, 35 g zmieniaczanej)
  • 1 łyżeczka sody (u mnie 2 łyżeczki proszku do pieczenia)
  • 1 jajko, rozbełtane
  • 75 g miękkiego masła
  • 4 bardzo dojrzałe banany
  • 120 g daktyli dobrej jakości
  • 30 g orzechów (u mnie laskowe)
  • łyżeczka cynamonu
  • pół łyżeczki imbiru
  • szczypta soli
  • ewentualnie: trochę brązowego cukru do posypania wierzchu

Formę na ciasto wyłożyć papierem do pieczenia. Banany rozgnieść widelcem, wymieszać z masłem i jajkiem. W oddzielnej misce wymieszać mąkę, sodę, sól, cynamon, imbir, orzechy i posiekane daktyle. Wsypać do bananów i szybko wymieszać (mogą pozostać grudki). Ciasto przelać do formy, można opcjonalnie wierzch posypać odrobiną brązowego cukru. Piec w 180 ºC, przez około godzinę (można sprawdzić suchym patyczkiem, czy już się upiekło). Ostudzić w formie.

Smacznego!



Pierożki bananowo-daktylowe bez cukru


Nie wróżyłam im w domu zawrotnej kariery ale byłam ciekawa ich smaku, więc szybciutko zebrałam składniki i upiekłam. Moje przewidywania okazały się błędne- słodkie (ale nie od białego cukru!) pierożki rozeszły się w jedno popołudnie. Myślę, że świetnie sprawdziłyby się jako drugie śniadanie do szkoły czy do pracy. Jeśli nie lubicie daktyli, możecie w ich miejsce użyć suszonych moreli, tak jak w oryginalnym przepisie. Na pewno będą wtedy lepiej wyglądały w przekroju :D...

Składniki (na ok. 27 sztuk):

Ciasto:
  • 450 g mąki pszennej
  • 8 łyżek masła
  • 125 ml wody

Farsz:
  • 2 duże banany
  • 75 g drobno posiekanych suszonych daktyli (lub moreli)
  • nieco soku wyciśniętego z pomarańczy
  • rozkłócone żółtko

Do dużej miski wsypać mąkę, dodać masło. Rozcierać opuszkami palców, aż składniki zaczną przypominać zacierki. Stopniowo dolewać wodę i wyrabiać gładkie ciasto. Owinąć je w folię spożywczą i schładzać przez 30 minut w lodówce.
Przygotować farsz: w misce rozgnieść banany przy pomocy widelca, dodać daktyle, sok z pomarańczy (trochę, do smaku) i starannie wymieszać.
Na oprószonej mąką stolnicy rozwałkować ciasto na grubość ok. 3 mm i foremką o średnicy ok. 10 cm (u mnie 9 cm) wyciąć 16 krążków. Na połówkę każdego z krążków nałożyć nieco farszu, następnie krążek złożyć, aby powstał duży pieróg. Zagnieść palcami brzegi i dodatkowo docisnąć je widelcem.
Ułożyć ciastka na teflonowej blasze do pieczenia i posmarować rozkłóconym żółtkiem, używając pędzelka. Każde ciastko lekko naciąć (ja robiłam dziurki czubkiem noża). Piec w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180 ºC  przez 25 minut, aż będą kruche i złociste. Jeśli ciastka wydają się za mało słodkie, można podawać posypane cukrem pudrem.

Smacznego!



Źródło przepisu: "Desery. Na co dzień i od święta"