Image Slider

Sernik ze śliwkami i pomarańczowym syropem korzennym

Jesienny sernik ze śliwkami i syropem korzennym

Z przepisem na ten sernik czekałam od wiosny, aż do nastania jesieni, bo czułam, że to będzie najodpowiedniejszy czas dla tego deseru. Właśnie zaczyna się dla mnie ta "lepsza" połowa roku - i chociaż rozumiem argumenty tych, którym tęskno już za latem, nie potrafię ukryć radości kiedy wyjmuję ulubione buty i swetry z głębi szafy. Coraz częściej też piekę, bo jak wiadomo, długie i chłodne wieczory mogą tylko zbliżać do piekarnika i pobliskiej szafki z herbatami. Na początek tegorocznej jesieni polecam Wam więc kolejny sernik z mojej ulubionej książki z sernikowymi inspiracjami. Pełen jesiennych smaków i aromatów, z nutą cytrusową, nadziany śliwkami - a gdyby tego było mało, skąpany w korzennym syropie i podany z odrobiną cynamonowej bitej śmietany. Wiem, że to może wydawać się dużo, ale wbrew pozorom nie jest to sernik trudny do zrobienia. Niezależnie od tego, czy jesień witacie z radością, czy może potrzeba Wam pocieszenia - kawałek sernika będzie odpowiedni na każdą z tych okazji ;)


Składniki (na formę o śr. 24 cm):


Spód:

  • 150 g pokruszonych ciastek (bezglutenowcy wybierają herbatniki bg)
  • 1/3 łyżeczki imbiru
  • 80 g roztopionego masła

Masa serowa:
  • 500 g sera
  • 1/2 szklanki kwaśnej śmietany
  • skórka otarta z 1/2 cytryny
  • 1 łyżka soku z pomarańczy
  • 2 łyżeczki rumu
  • 3 jajka
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 2 łyżki skrobi ziemniaczanej
  • 350 g śliwek ze słoika (lub świeżych, bardzo dojrzałych)

Syrop korzenny:
  • 1/4 szklanki cukru pudru
  • 1/4 szklanki soku wyciśniętego z pomarańczy
  • 1/4 szklanki soku ze słoika po śliwkach
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • 1 łyżeczka rumu
  • 2 łyżeczki cynamonu

Do podania:
  • 1/2 szklanki śmietanki 30%
  • 2 łyżeczki cynamonu



Przygotować spód - wszystkie jego składniki dokładnie wymieszać (masło może być jeszcze ciepłe). Powstałymi mokrymi okruchami wykleić dno formy do pieczenia. Włożyć do lodówki.

Wyjąć śliwki ze słoika, delikatnie odsączyć (płynu nie wylewać), ewentualne pestki usunąć, owoce pokroić na połówki. W dużej misie miksować wszystkie składniki masy serowej, aż się dobrze połączą. Część mieszanki przełożyć na schłodzony spód. Ułożyć w masie serowej śliwka, jedną obok drugiej i na koniec delikatnie pokryć je resztą mieszanki. 

Piec w temperaturze 150 ºC, przez ok. 60 minut lub dłużej, do momentu, kiedy powierzchnia sernika będzie wyraźnie ścięta (w środku może nadal lekko "falować"). Pozostawić w wyłączonym piekarniku z uchylonymi drzwiczkami na 20-30 minut. Po tym czasie wyjąć z piekarnika i pozostawić w formie do całkowitego wystudzenia.

Przygotować syrop korzenny. W rondelku umieścić wszystkie jego składniki i wymieszać. Doprowadzić mieszankę do wrzenia, a następnie gotować na małym ogniu (bez przykrycia) tak długo, aż jej objętość zmniejszy się o połowę. Odstawić do wystudzenia.

Przed podaniem, ubić śmietankę z cynamonem. Sernik kroić na porcje, podawać z syropem i kleksem bitej śmietany.



Smacznego!

Sernik śliwkowy z cynamonem i syropem pomarańczowym

Sernik ze śliwkami i sosem pomarańczowym

Źródło przepisu (z moimi małymi modyfikacjami): "Najlepsze serniki świata", Wydawnictwo RM

Bakewell - angielskie ciasto orzechowe z malinami

Bakewell tart ciasto migdałowe z malinami

Na jesień coraz chętniej wracam do moich książkowych zbiorów i przy herbacie, w późne wieczory, zaznaczam kolorowymi karteczkami wciąż nowe przepisy do wypróbowania. Czasu jakoś nigdy nie starcza na każde z wybranych ciast, ale powoli, powoli realizuję plany ;) Jednym z nich było tradycyjne, angielskie Bakewell Cake. Ciasto idealne do modyfikacji, wymarzone dla bezglutenowców, ponieważ połowę mąki stanowią w nim mielone orzechy. Zwykle używa się mączki migdałowej, ale inne orzechy nadają się do niego równie dobrze. Bakewell Cake jest wspaniałe, aromatyczne i wilgotne. Jego konsystencja to coś pomiędzy ciastem ucieranym, a puddingiem. Do środka dodać można ulubione świeże lub mrożone owoce, choć w wersji tradycyjnej we wnętrzu powinny kryć się maliny. To jeden z tych wypieków, do których potrzeba minimum Waszego skupienia i dosłownie 15 minut pracy. Zapach wydobywający się z piekarnika szybko upewni Was w przekonaniu, że był to bardzo dobrze spożytkowany kwadrans :)


Notka: swoje ciasto piekłam w formie do tart o śr. 24 cm.



Składniki (na formę o śr. 20-24 cm):

  • 140 g mielonych orzechów włoskich (ja użyłam mączki z fistaszków)
  • 140 g mąki pszennej (bezglutenowcy np.: 50 g mąki kukurydzianej, 50 g owsianej, 40 g dowolnej skrobi)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 140 g masła, miękkiego
  • 140 g cukru
  • 2 średnie jajka
  • 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 250 g malin świeżych lub mrożonych
  • 2 łyżki płatków migdałowych
  • cukier puder do oprószenia

Formię na ciasto wyłożyć papierem do pieczenia, jeśli nie jest ceramiczna lub szklana. Mąkę wymieszać z mielonymi orzechami. Dodać miękkie masło, cukier, jajka, ekstrakt waniliowy  i wszystko zmiksować. Otrzymane ciasto będzie bardzo gęste.

Połowę ciasta wyłożyć na spód formy i wyrównać (można użyć dłoni zwilżonych wodą). Równomiernie pokryć malinami (jeśli używamy mrożonych - wcześniej ich nie rozmrażać). Na wierzch wyłożyć resztę ciasta i ponownie wyrównać, używając dłoni. Na koniec ciasto posypać płatkami migdałowymi.

Piec w temperaturze 170 ºC, przez ok. 35-40 minut, do zezłocenia wierzchu. Pieczenie mojego ciasta zajęło aż godzinę - najlepiej sprawdzać suchym patyczkiem, czy ciasto jest już gotowe. Jeśli w środku nadal jest surowe, a góra przypieka się zbyt mocno, wystarczy nakryć wierzch ciasta folią aluminiową i piec dalej. Wyjąć z piekarnika i ostudzić. Przed podaniem oprószyć cukrem pudrem.



Smacznego!

Bezglutenowe ciasto migdałowe z owocami

Ciasto migdałowe bez glutenu z malinami

Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): "National Trust Simply Baking", Sybil Kapoor

Ciasto mleczne "Tres leches"

Meksykańskie ciasto tres leches

Przed podróżą w jakieś nowe miejsce, zawsze staram się chociaż z niewielkim wyprzedzeniem dowiedzieć się czegoś o miejscowej kuchni. Wszystko po to, żeby na miejscu wiedzieć za czym się rozglądać i móc spróbować czegoś oryginalnego. Wprawdzie tegoroczna podróż na Bałkany nie przyniosła mi niezliczonych kulinarnych doznań (wbrew temu, co sobie wyobrażałam już tygodnie przed wyjazdem), ale nie zmienia to faktu, że trafiłam na kilka przysmaków. Dokładniej: dżem z dzikiej róży, arbuza, brzoskwinie (przepyszne!) i ciasto Tre Leche. To ostatnie akurat wygooglowałam jeszcze przed wyjazdem, więc byłam szczęśliwa, że na miejscu udało mi się je znaleźć. Swoją drogą, nie wiem skąd ciasto wzięło się na Bałkanach, skoro większość świata kojarzy je jako meksykańskie/brazylijskie Tres Leches - ale prawdą jest, że znają je tam wszyscy. Podczas gdy większość przepisów pochodzących z Ameryki zakłada wykończenie ciasta bitą śmietaną, w Czarnogórze i Albanii widziałam je wyłącznie w wersji z karmelową polewą. I ta wariacja zupełnie mi nie przeszkadza ;) Po powrocie z wakacji zapragnęłam odtworzyć deser i oto jest. Wbrew pozorom to prosty wypiek, składający się z mocno nasączonego biszkoptu i polewy. Jego nazwa pochodzi od mieszanki trzech rodzajów mleka, używanych do nasączenia biszkoptu. Nie będę ukrywać - Tres Leches jest patologicznie słodkie, ale takim je poznałam i chyba takim chcę zapamiętać. W czarnogórskiej kawiarni w standardzie podawano do niego solidną szklankę wody, więc zakładam, że tak po prostu powinno być ;)


Notka: na zdjęciach Tres Leches w wersji bezglutenowej. Polecam piec ciasto w formie ze szczelnym, niewyjmowanym dnem, żeby po naponczowaniu nic z niej nie wyciekało. Lepiej też użyć trochę większej od mojej, żeby mieć pewność, że polewa też się zmieści :)



Składniki (na formę o wymiarach ok. 30 x 20 cm lub większą):


Ciasto:
  • 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej (bezglutenowcy: mieszanka mąki kukurydzianej i skrobi ziemniaczanej w stosunku 1:1)
  • 1 szklanka cukru
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 5 jajek, w temperaturze pokojowej
  • 1/3 szklanki oleju (u mnie kokosowy)
  • 1/2 szklanki wody
  • szczypta soli

Nasączenie:
  • 1 puszka mleka skondensowanego niesłodzonego (ok. 355 ml)
  • 1 puszka mleka skondensowanego słodzonego (ok. 415 ml)
  • 1/4 szklanki śmietanki 30 %

Polewa toffi:
  • 300 g krówek (bezglutenowcy sprawdzają skład)
  • 1/3 kostki masła
  • 4 łyżki mleka


Przygotować biszkopt. Wymieszać w misce suche składniki: mąkę, 3/4 szklanki cukru i proszek do pieczenia. Oddzielić żółtka od białek. Żółtka zmiksować z olejem i wodą. Wsypać do nich mieszankę suchych składników i miksować chwilę na średniej prędkości. Białka posolić i ubijać w osobnej misce. Kiedy będą już prawie całkiem sztywne, stopniowo dodawać pozostały cukier (1/4 szklanki), cały czas miksując, do jego całkowitego rozpuszczenia. Tak uzyskaną pianę wmieszać delikatnie do ciasta przy pomocy łyżki. Ciasto przelać do formy (bez papieru do pieczenia czy natłuszczenia) i piec w temperaturze 165 ºC, przez ok. 40 minut. Wyjąć z piekarnika i pozostawić w formie do wystudzenia - najlepiej do góry nogami (ma to zapobiegać opadnięciu biszkoptu), oparte na brzegach tak, żeby od spodu mogła uchodzić para.

Kiedy ciasto wystygnie, nożem okroić jego boki tuż przy formie aby łatwiej je było później kroić, a całość dokładnie ponakłuwać wykałaczką. Wymieszać razem wszystkie składniki do nasączenia i partiami wylewać na biszkopt. Z początku może się wydawać, że nasączenia jest za dużo, ale z czasem biszkopt wpije wszystko. Włożyć do lodówki na kilka godzin lub najlepiej na całą noc.

Przygotować polewę. W garnku o grubszym dnie rozpuścić masło, wrzucić pokrojone na kawałki krówki i dodać mleko. Mieszając, podgrzewać mieszankę, aż do powstania gładkiej polewy. Wyjąć schłodzony biszkopt i wylać na niego jeszcze ciepłą polewę. Kiedy stężeje, ciasto można podawać (polewa toffi zawsze będzie łatwiejsza do pokrojenia, po trochę wcześniejszym wyjęciu z lodówki).

PS Pierwszy kawałek zawsze wyciąga się najgorzej ;)



Smacznego!

Bezglutenowe ciasto tres leches

Mleczne ciasto tres leches bez glutenu

Biszkopt mleczny z polewą toffi
Źródło przepisu na biszkopt (z moimi zmianami): http://www.onceuponachef.com

Cytrynowo-miętowy tort bezowy i trzecie urodziny bloga

Cytrynowy tort bezowy z miętą

Świętowanie rocznicy bloga kojarzy mi się z przełomem lata i jesieni - ciepłymi wieczorami w pomarańczowym świetle, coraz częstszym zaglądaniem do piekarnika i dyniowymi zakupami na straganach. W tym roku wrześniowa fala upałów zdecydowanie zaburzyła moje poczucie czasu i z jesiennej aury, której przyjścia tak wyczekuję, pozostały mi chwilowo jedynie świeczki i korzenne ciastka schowane na najwyższej kuchennej półce ;) Tym razem Lisia Kawiarenka obchodzi urodziny bardziej letnie, niż jesienne, dlatego z tej okazji upiekłam cytrynowo-miętowy torcik bezowy. Ten orzeźwiający duet smaków pasuje idealnie do bardzo słodkiej bezy i nawet jeśli uważacie, że miętowy smak nie należy do Waszych ulubionych - dajcie mu tutaj szansę. Mięta jest wyczuwalna dopiero pod koniec, nadaje orzeźwiający, chłodny posmak, przebijając się lekko spod dominującego smaku cytryny. 



Notka: olejek miętowy powinien być dostępny w każdej aptece. Przygotowanie tortu najlepiej rozbić na dwa dni, ze względu na konieczność dobrego schłodzenia lemon curdu, który zaraz po przygotowaniu jest zbyt rzadki do użytku. Wieczorem, przed dniem serwowania tortu najlepiej jest przygotować curd oraz upiec blaty bezowe. Wówczas, kolejnego dnia pozostanie tylko ubicie masy miętowej, złożenie tortu i serwowanie. Ważne, żeby pamiętać, że tort bezowy podajemy niemal natychmiast po przygotowaniu.



Składniki (na tort o śr. około 22 cm):

Beza:
  • 6 białek
  • szczypta soli
  • 300 g cukru
  • 1 łyżka skrobi ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka soku z cytryny

Lemon curd*:
  • 2 duże jajka
  • 2 żółtka
  • 160 g cukru
  • 80 g masła
  • otarta skórka i świeżo wyciśnięty sok z 2 cytryn

Krem miętowy:
  • 250 g mascarpone
  • 270 g śmietanki 30 %
  • 3 łyżki cukru pudru
  • ok. 40 kropel olejku miętowego


* do wykonania tortu będzie potrzebne ok. 2/3 porcji powstałej z podanych proporcji - resztę można wykorzystać do innego wypieku lub wyjadać ze słoiczka ;)


DZIEŃ I

Przygotować lemon curd. W garnuszku o roztrzepać dokładnie jajka i żółtka z cukrem. Postawić na małym ogniu, dodać skórkę i sok z cytryny oraz masło (jeśli jest zimne, pokroić w małe kosteczki). Powoli doprowadzić do wrzenia, cały czas mieszając, żeby nie powstały grudki i mieszanka nie przywierała do dna. Po zagotowaniu mieszanka lekko zgęstnieje, ale odpowiedniej konsystencji nabierze dopiero po całkowitym wystudzeniu. Przelać do miseczki, wystudzić i włożyć na noc do lodówki.

Upiec blaty bezoweNa trzy blachy do piekarnika (jeśli są na tyle duże, że pomieszczą dwa blaty bezowe - wystarczą dwie) wyłożyć papier do pieczenia. Na każdym arkuszu odrysować ołówkiem od talerza okrąg o średnicy mniej więcej 22 cm. Włączyć piekarnik i ustawić na 120 ºC, z termoobiegiem.


Do dobrze wymytej, osuszonej misy wlać białka i dodać szczyptę soli. Ubijać mikserem, aż do momentu kiedy białka będą już dobrze ubite, ale jeszcze nie całkowicie sztywne. Ubijając dalej, dodawać cukier po jednej łyżce. Kiedy cały cukier się rozpuści, dodać sok z cytryny, przesiać skrobię ziemniaczaną i wmiksować na najniższych obrotach. Białka wyłożyć po równo na każdy z wyrysowanych okręgów. Wsunąć do piekarnika tak, żeby między każdą blaszką była mniej więcej taka sama wolna przestrzeń. Piec przez 90 minut (można krócej, jeśli chcemy uzyskać ciągnące w środku bezy). Po tym czasie piekarnik wyłączyć i włożyć między drzwiczki np. drewnianą łyżkę, żeby bezy mogły się powoli studzić. Zostawić je w piekarniku aż do czasu złożenia tortu.


DZIEŃ II

Przygotować krem miętowy. Serek mascarpone zmiksować w misce z cukrem i olejkiem miętowym (jego ilość można dobrać wedle smaku). W oddzielnej misce ubić na sztywno śmietankę. Zawartość obu misek połączyć i wymieszać delikatnie szpatułką. 

Złożyć tort. Na paterze ułożyć pierwszy blat bezowy, rozsmarować na nim ok. 1/3 lemon curdu oraz połowę masy miętowej. Nakryć drugim blatem i ponownie przykryć 1/3 lemon curdu i pozostałą połową kremu miętowego, wyłożyć na to trzeci blat. Udekorować świeżymi gałązkami mięty i podawać.



Smacznego!

Cytrynowo-miętowy tort bezowy

Cytrynowy tort bezowy z lemon curd

Cytrynowo-miętowy tort bezowy z lemon curd

Cytrynowy tort bezowy z miętą

Źródło przepisu na lemon curd: http://www.mojewypieki.com

Wilgotne ciasto cytrynowe z cukinią

Ciasto cytrynowe bez glutenu z cukinią

W dobie wegańskich bez i kremów czekoladowych z kalafiora czy awokado, warzywne dodatki w ciastach nie są już wielką ekstrawagancją. Każdy chyba słyszał o czekoladowym cieście cukiniowym, a już na pewno o marchewkowym z cynamonem (i założę się, że wielu z Was doskonale zna jego smak!). Co Wy na to, żeby upiec coś mniej standardowego? Jako zagorzała fanka wszelkich cytrusowych wypieków, nie mogłam się oprzeć i z miejsca skorzystałam z przepisu na ciasto cytrynowe z cukinią, znalezionego tutaj. Tak jak większość bazujących na warzywach ciast, to także zachowuje typową dla nich wilgoć. Moje, w wersji bezglutenowej wyszło zdecydowanie mokre, mało puszyste (chociaż mocno wyrosło), jednak bez śladu zakalca. Poszukiwania w internecie utwierdziły mnie w przekonaniu, że to ciasto po prostu tak wygląda ;) Solo sprawiło na mnie wrażenie trochę przyciężkiego (ale tak samo odbieram np. konsystencję brownies, więc to niekoniecznie wada), za to bardzo smakowało mi podane z gałką lodów orzechowych. Następnym razem zmniejszyłabym jedynie ilość oleju w wersji bez glutenu, ponieważ nie pierwszy raz zauważyłam, że niektóre ciasta wychodzą lepsze w wersji bezglutenowej, kiedy ograniczy się zawartość tłuszczu z pierwotnego przepisu.


Notka: ciasto wygodniej jest piec w keksówce, ponieważ okrągła forma wpływa na znaczne wydłużenie czasu pieczenia (swoje piekłam w tortownicy o śr. 20 cm). Ilość mąki w wersji bezglutenowej przepisu jest celowo zwiększona, ponieważ ciasto uzyskane z 2 szklanek mąki było bardzo rzadkie.




Składniki (na keksówkę 27x11 cm lub tortownicę o śr. 23 cm):

Ciasto:
  • 2 szklanki mąki pszennej (bezglutenowcy np.: 3/4 szkl. mąki kukurydzianej, 3/4 szkl. owsianej i 3/4 szkl. dowolnej skrobi)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 2 duże jajka
  • 1/2 szklanki oliwy lub oleju (w wersji bez glutenu trochę mniej)
  • 1 i 1/3 szklanki cukru (dodałam 3/4)
  • 1/2 szklanki maślanki
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • 1 szklanka tartej cukinii (ok. 1 nieduża cukinia)

Lukier cytrynowy:
  • 1 szklanka cukru pudru
  • 2 łyżki soku z cytryny
  • 1 łyżka mleka


W misce wymieszać mąkę, proszek do pieczenia i sól. Do drugiego naczynia wbić jajka, wlać olej i wymieszać. Dodać cukier, maślankę, sok i skórkę z cytryny, na koniec startą na tarce cukinię i wszystko razem wymieszać lub zmiksować. Wsypać mieszankę mąki z proszkiem do pieczenia i mieszać tylko do momentu połączenia składników (małe grudki mogą zostać). 

Ciasto przelać do wyłożonej papierem do pieczenia formy. Piec w temperaturze 180 ºC, przez ok. 40 - 45 minut (keksówka), lub nawet 60 minut (tortownica o średnicy 20 cm). Ważne, żeby przed wyjęciem ciasta z piekarnika sprawdzić suchym patyczkiem, czy dopiekło się w środku.

Podczas gdy ciasto się piecze, przygotować lukier. Wszystkie jego składniki dokładnie utrzeć lub zmiksować. Jego gęstość regulować poprzez dodawanie cukru lub składnika płynnego. Upieczone ciasto studzić w formie przez ok. 10-15 minut, następnie przenieść na kratkę i odwinąć boki z papieru do pieczenia. Lukrować jeszcze ciepłe (wcześniej można delikatnie ponakłuwać je wykałaczką, żeby lukier wpłynął też do wnętrza). Kroić po całkowitym wystudzeniu.


Smacznego!

Bezglutenowe ciasto z cukinią i lukrem cytrynowym

Ciasto cytrynowe z cukinią i lukrem

Wilgotne ciasto cytrynowe z cukinią i lukrem

Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): https://brunetkawkuchni.com

Oshinki - ciasteczka z kleiku ryżowego (bezglutenowe)

Ciasteczka z kleiku ryżowego bezglutenowe

Nie pamiętam już od jak dawna chciałam ich spróbować. Żałuję, że nie piekłam tych ciastek zwłaszcza w czasie trudnych początków na diecie bezglutenowej - myślę, że skutecznie podniosłyby mnie na duchu, kiedy wydawało się, że piec bez glutenu po prostu się nie da (przypominam - kiedyś internet nie podawał miliarda sposobów na bezglutenowe wypieki ;). Ciasteczka są naprawdę wspaniałe, a przy tym bardzo proste w wykonaniu. Próbując pierwszego, zdjętego jeszcze z rozgrzanej blachy, nie mogłam uwierzyć, że coś tak genialnego w swojej prostocie umykało mi sprzed nosa przez tyle lat. Na ciepło, mają cieniutką, kruchą i chrupiącą skorupkę, która kryje wilgotne i miękkie wnętrze. Smakują jak niebo, kiedy poda się je w towarzystwie zimnego mleka. Po wystygnięciu trochę miękną i zaczynają nieco przypominać kokosanki, ale nie jest to bardzo nachalne - jako niezbyt wielka entuzjastka wiórek kokosowych, jestem gotowa jeść je i w takiej postaci. A jeśli nie tolerujecie kokosu w ogóle, jest na to sposób! Wystarczy zamiast niego użyć tej samej ilości sezamu. Ciasteczka z pewnością na tym nie stracą :)


PS Na przyjęcie, w którym uczestniczyć będą zarówno bezglutenowcy, jak i osoby "bez diety" śmiało można upiec ciasteczka ryżowe - smakują wszystkim i nie wzbudzają podejrzeń ;)


Składniki (na ok. 38 szt.):

  • 160-170 g kleiku ryżowego (ok. 1 paczka)
  • 200 g miękkiego masła
  • 3 jajka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 8 łyżek kokosu
  • 1/2 szklanki cukru (można dać mniej)
  • kilka kropel ekstraktu waniliowego/ łyżeczka cukru waniliowego
  • dowolne dodatki do wypełnienia - u mnie kwaśne powidła śliwkowe


W misce wymieszać suche składniki: kleik ryżowy, proszek do pieczenia i kokos. Masło przełożyć do drugiej misy i ubijać z cukrem aż do uzyskania puszystej, jasnej masy. Dodawać kolejno jajka, po każdym dokładnie miksując, żeby połączyło się z masłem (nawet jeśli masa się lekko zwarzy, ciasteczka powinny się udać). Wsypać mieszankę suchych składników i wymieszać wszystko dokładnie łyżką lub krótko zmiksować.

Nabierać niewielkie porcje ciasta (wielkość zbliżona do orzecha włoskiego), formować w kule i przekładać na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Zachować odstępy, ciastka trochę rosną w czasie pieczenia. Porcje ciasta lekko spłaszczać dłonią i w każdym z nich zrobić wgłębienie (miejsce na nadzienie). Ciastka piec w temperaturze 180 ºC przez ok. 20 minut, do wyraźnego przypieczenia. Jeszcze ciepłe nadziewać wybranymi dodatkami. 



Smacznego!

Ciasteczka z kleiku ryżowego

Proste ciasteczka z kleiku ryżowego bez glutenu

Oshinki bezglutenowe ciastka ryżowe

Tort kawowo-czekoladowy z wiśniami

Tort kawowo-czekoladowy z wiśniami bez glutenu

Kiedy byłam dzieckiem, nie było mowy, żebym na każde urodziny nie dostała domowego tortu. Najczęściej piekła je babcia i za każdym razem wymyślała coś nowego. Niezmiennie za to wypisywała kremem moje imię i wiek - sama żałuję, że tak nie potrafię, nie mam tak pewnej ręki, nigdy też nie ćwiczyłam kaligrafii. Nie trzeba mnie było namawiać do jedzenia domowego tortu, zawsze najlepiej smakował ostatni kawałek zachomikowany w lodówce, który honorowo był mi przyznawany. Z namaszczeniem jadłam go pół godziny wiedząc, że drugi taki sam się już nie trafi. Bo babcie pieką na oko i wyczucie, chyba każdy to wie ;) Dzisiaj to ja piekę od czasu do czasu torty dla rodziny i tym razem przyszła kolej na tort dla dziadka (chociaż i dla babci piekłam prawie identyczny, tak jej posmakował). Stało przede mną spore wyzwanie, ponieważ dziadek lubi tradycyjne, "męskie" smaki, czyli w skrócie: kawa, czekolada, trochę alkoholu. Tort miał być klasyczny, w dawnym stylu, ale też... "nie za tłusty, nie za słodki". Przepis jest więc moją lżejszą interpretacją tradycyjnego, polskiego tortu. Zamiast maślanych mas, które nie wszyscy lubią, a w dodatku sprawiają trudności w krojeniu, jeśli tort nie jest odpowiednio wcześnie wyjęty z lodówki - masa śmietankowa z mieloną kawą i mus czekoladowy. Niemal wytrawny w smaku, bo przygotowany na bazie wysokoprocentowej gorzkiej czekolady, bardzo kremowy. Cudownie smakuje z dodatkiem wiśni w alkoholu. Tort jest miękki, zdecydowanie nie za słodki. Cieszyłam się widząc, jak goście częstują się sporymi kawałkami, zamiast prosić o jak najcieńszy plasterek :)

PS Możecie śmiało korzystać z patentu mojej babci - ostatnie kawałki tortu zamroziła, a później jadła jako "tort lodowy" do popołudniowej kawy. Z jej doniesień wynika, że tak smakuje nawet lepiej ;)


Składniki (na tort o śr. 26 cm)


Biszkopt kakaowy:
  • 6 dużych jajek
  • 3/4 szklanki cukru + 1 łyżka cukru
  • 2/3 szklanki kakao
  • 2/3 szklanki mąki pszennej (bezglutenowcy: pół na pół mąka kukurydziana i skrobia ziemniaczana)
  • do nasączenia ok 1/2 szklanki mocnej kawy, wystudzonej z 3 łyżkami wódki/rumu


Krem czekoladowy z wiśniami:
  • 400 ml śmietany 36 %
  • 1 gorzka czekolada (zawartość kakao 75 %)
  • wiśnie w alkoholu (ok 300 g owoców po odsączeniu)
  • 2 łyżki cukru pudru


Krem kawowy:
  • 600 ml śmietany 36 %
  • 4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
  • 2 łyżeczki kawy drobno mielonej
  • 65 g cukru pudru


Polewa kakaowa:
  • 4 łyżki cukru
  • 2 łyżki śmietany kwaśnej
  • 3 łyżki kakao
  • 60 g masła
  • 1 łyżeczka żelatyny + odrobina wody


Dekoracja (rozetki):
  • 250 ml śmietany 30 % lub 36 %
  • wiśnie kandyzowane - kilka/kilkanaście sztuk
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 1 łyżeczka drobno mielonej kawy

Pracę nad tortem najwygodniej podzielić na dwa dni - wieczorem pierwszego dnia przygotować tylko bazę do kremu czekoladowego (można też upiec już biszkopt i na noc przykryć ściereczką aby nie wysychał), a następnego dnia zrobić całą resztę. Nie jest to jednak koniecznością i jeśli nie masz na to czasu, krem czekoladowy przygotuj szybszą metodą. Wystudź na ile to możliwe czekoladę i zanim zacznie całkowicie tężeć, cienkim strumieniem wlewaj do ubitej śmietanki 36 %, miksując na małych obrotach. Dalej postępuj zgodnie z przepisem.


Przygotować krem czekoladowy. Gorzką czekoladę połamać na kosteczki, umieścić w garnuszku z grubym dnem i zalać śmietanką. Postawić na małym ogniu i powoli podgrzewać, mieszając co jakiś czas i pilnując, żeby mieszanka się nie zagotowała (wówczas krem się nie ubije). Podgrzewać tylko do momentu, kiedy czekolada całkowicie się rozpuści. Zdjąć z ognia, przestudzić w temperaturze pokojowej, następnie włożyć na noc do lodówki.

Następnego dnia upiec biszkopt. Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia (pomijając brzegi formy). Mąkę i kakao wymieszać i przesiać dwukrotnie. Oddzielić żółtka od białek. Białka ubijać w dużej misce na małych obrotach przez około 2 minuty (do spienienia). Następnie dodawać stopniowo, po łyżce cukier, cały czas miksując na coraz wyższych obrotach miksera. Po paru minutach białka powinny być lśniące i sztywne. Nadal ubijając dodawać żółtka po jednym, wrzucać kolejne gdy poprzednie wmiesza się w białka. Odstawić mikser. Do ubitej masy dodawać mieszankę mąki z kakao w trzech partiach - po każdej mieszając delikatnie, ale dokładnie metalową łyżką. Im delikatniej się to zrobi, tym mniej piana opadnie i biszkopt będzie bardziej puszysty. Gotowe, jednolite ciasto przelać do formy i piec przez ok. 35-40 minut w temperaturze 170 ºC (do momentu aż patyczek wbity w ciasto wyjdzie suchy). Upieczony biszkopt wyjąc z piekarnika i rzucić energicznie o blat stołu. Pozostawić do całkowitego wystudzenia, po czym okroić wzdłuż formy przy pomocy ostrego noża i podzielić na 3 równe blaty.

Przygotować kremy do tortu. Najpierw dokończyć czekoladowy. Schłodzoną śmietankę z rozpuszczoną czekoladą wyjąć z lodówki, dodać cukier puder i ubić mikserem na sztywno.
Kawowy krem przygotować miksując schłodzoną śmietankę 36 % z cukrem pudrem. Pod koniec miksowania, kiedy śmietana jest już sztywna, dosypać oba rodzaje kawy i dokończyć ubijanie, aż krem będzie sztywny.

Złożyć tort. Na paterze ułożyć pierwszy blat biszkoptowy. Naponczować go delikatnie ok. 1/3 przygotowanej kawy. Posmarować cienko kremem czekoladowym, wyłożyć równomiernie wiśnie i docisnąć, przykryć resztą kremu i wyrównać. Wyłożyć drugi blat, naponczować jak poprzedni, rozsmarować na nim ok 2/3 kremu kawowego. Położyć ostatni blat, naponczować. Boki tortu pokryć pozostałym kremem kawowym. Tort włożyć do lodówki.

Przygotować polewę czekoladową i dekoracjęŻelatynę namoczyć w małej ilości gorącej wody. Po kilku minutach rozpuścić w mikrofalówce lub nad naczyniem z parującą wodą (nie zagotować!). Cukier, śmietanę, kakao i masło umieścić w garnuszku i zagotować. Zdjąć z ognia i wymieszać z płynną żelatyną. Odstawić do lekkiego przestudzenia. Wyjąć z lodówki tort i na początek polewę lać po jego krawędzi, tworząc zacieki. Na tym etapie trzeba obserwować gęstość polewy - za rzadka będzie spływała zbyt szybko, więc kluczowe jest tu wyczucie. Kiedy "zacieki" są gotowe, resztę polewy szybkimi ruchami rozsmarować równomiernie na pozostałej wolnej powierzchni. Najlepiej użyć do tego płaskiego, długiego noża. Ponownie włożyć do lodówki, do całkowitego zastygnięcia.
Wszystkie składniki na dekoracyjne rozetki (poza wiśniami) wymieszać w jednym naczyniu i ubić na sztywno. Przy pomocy rękawa cukierniczego zakończonego tylką-gwiazdką, wyciskać rozetki na torcie. Dekorować kandyzowanymi wiśniami i podawać.



Smacznego! 

Tradycyjny tort czekoladowy z wiśniami

Tort czekoladowo-kawowy z wiśniami

Bezglutenowy tort czekoladowo-kawowy

Bezglutenowy tort czekoladowy z wiśniami

Tort kawowo-czekoladowy bez glutenu

Źródło przepisu na biszkopt (z moimi modyfikacjami): http://www.kwestiasmaku.com/
Źródło przepisu na polewę: http://www.mojewypieki.com