Image Slider

Jogurtowy torcik malinowy na zimno

Torcik jogurtowy z malinami na zimno

Torcik jak pianka, dla fanów ciast sezonowych i lekkich, niezbyt słodkich i pełnych naturalnego smaku owoców. Na działkowych krzakach i miejskich straganach zaroiło się od tekturowych pudełeczek z malinami. To im dedykowany jest poniższy przepis - w jogurtowym torciku znajdziecie ich mnóstwo i zdecydowanie grają tu pierwsze skrzypce. Deser w przeważającej części wykonacie bez włączania piekarnika, jeśli nie chcecie korzystać z niego nawet podczas przygotowania spodu, śmiało zastąpcie go drobno pokruszonymi herbatnikami, lub biszkoptami.
Uwaga: od razu zaznaczam, że w deserze użyte są surowe białka jaj, ale zakładam też, że wielu spośród Was wychowało się na koglu-moglu (podobnie jak ja - dzięki tato!) i jakoś przeżyło ;) Sama szczególnie nie przejmuję się surowym białkiem, używam jednak tylko jajek od zaufanego hodowcy i wiem, że ich jakość jest naprawdę dobra - co Wam również serdecznie polecam, bo przepaść między jajkiem marketowym, a takim od zadbanej, przydomowej kurki, jest kolosalna. Oczywiście jajka przed użyciem (szczególnie na surowo), bardzo dokładnie myję w ciepłej wodzie i osuszam przed rozbiciem. I tyle w kwestiach bezpieczeństwa :) 


Składniki (na tortownicę o śr. 24 cm):

Spód:
  • 2 żółtka
  • 35 g wiórków kokosowych
  • 2 łyżki cukru
  • 70 g mąki pszennej lub orkiszowej (bezglutenowcy: 35 g mąki kukurydzianej i 35 g owsianej)
  • 40 g rozpuszczonego masła

Pianka jogurtowo-malinowa:
  • 1 galaretka (u mnie: cytrynowa) + 200 ml wody
  • 30 g cukru
  • 360 g malin
  • 200 g naturalnego twarożku kremowego (u mnie: President w niskim, plastikowym kubeczku)
  • 550 g jogurtu naturalnego
  • 2 białka
  • opcjonalnie: 1 płaska łyżeczka sproszkowanego imbiru

Polewa:
  • 100 g białej czekolady
  • 2 łyżki mleka

Dekoracje:
  • 1 garść świeżych malin + borówki (lub dowolne owoce jagodowe)
  • mini beziki


Przygotować okrągłą tortownicę z wyjmowanym dnem o średnicy ok. 24 cm. Spód wyłożyć papierem do pieczenia. Wymieszać wszystkie składniki na spód i zagnieść z nich szybko ciasto (nie musi być całkowicie jednolite). Wykleić nim spód tortownicy i zapiekać przez ok. 20 minut w temperaturze 180 ºC, do zarumienienia ciasta. Wyjąć z piekarnika i pozostawić formę do całkowitego wystudzenia. 

Przygotować piankę malinową. Galaretkę z cukrem rozpuścić w 200 ml przegotowanej, gorącej (ale nie wrzącej!) wody. Część malin (ok. 200 g) zmiksować i przetrzeć przez sito. W dużej misie zmiksować serek kremowy z jogurtem i przetartymi malinami. W oddzielnym, suchym naczyniu, ubić na sztywno białka ze szczyptą soli. Przełożyć do masy jogurtowej, dodać pozostałe maliny i jeśli lubimy - sproszkowany imbir i delikatnie, przy pomocy łyżki, wymieszać. Ważne, żeby masa była jednolita, ale pozostała jak najbardziej napowietrzona. Przełożyć na wystudzony spód i wyrównać wierzch, włożyć do lodówki (najlepiej na noc).

Kiedy torcik stężeje, można przygotować polewę z białej czekolady. Deser uwolnić z tortownicy, przejeżdżając ostrym nożem wzdłuż brzegów formy, torcik przełożyć można z papieru do pieczenia na paterę. Czekoladę połamać na małe kawałki, wrzucić do rondelka i dodać mleko. Rozpuszczać na małej mocy palnika, cały czas mieszając, żeby mieszanka się nie przypaliła. Polewą udekorować wierzch deseru, pracując zdecydowanie, ponieważ dosyć szybko gęstnieje w zetknięciu z zimną powierzchnią. Na koniec udekorować wierzch owocami jagodowymi i mini bezikami. Przechowywać w lodówce i podawać na zimno.


Smacznego!

Torcik malinowy bez pieczenia z polewą z białej czekolady

Tort śmietankowo-truskawkowy na kokosowym biszkopcie

Prosty tort śmietankowo truskawkowy

Nie spodziewałam się takiego zainteresowania, kiedy w styczniu wrzucałam na Instagrama zrobione na szybko zdjęcie tortu, przygotowanego wieczorem, na prezent dla bliskiej osoby. Brak zorganizowanej sesji, dobrego światła i paru innych czynników nie zraził jednak kilku osób, które zapragnęły dostać przepis na tort - obiecałam wtedy, że upiekę go jeszcze raz, ale tylko z sezonowymi truskawkami, bo te zimowe sprawiają jedynie dobre wrażenie z wyglądu ;) Tort należy do kategorii nieskomplikowanych - poza względną trudnością, jaką jest upieczenie własnego biszkoptu, wszystko inne naprawdę ciężko zepsuć. Nawet nie trzeba specjalnie wysilać się przy wyrównywaniu kremu na bokach, bo i tak całość na koniec dekorujemy biszkoptami. Pod względem smaku ciasto jest bardzo klasyczne, łączy się tu lubiany krem ze śmietanki i mascarpone, ze świeżymi truskawkami i wilgotnym biszkoptem, o delikatnym kokosowym smaku. Dla ciekawych, biszkopt na wiórkach kokosowych jest nieco cięższy od klasycznego, ale też i i bardziej wilgotny. Myślę, że to bezpieczny wybór na wiosenno-letni, niezbyt ciężki tort "bez wydziwiania" ;) Na wierzch można położyć serca wycięte z plasterków truskawek, tak jak zrobiłam to ja lub po prostu ułożyć kompozycję ze świeżych, jagodowych owoców.


PS Tort ze zdjęć upiekłam na bezglutenowym biszkopcie, ale do obłożenia użyłam już pszennych biszkopcików typu "lady fingers", znalezionych w czeluściach kuchennej szafki. Niemniej, w sklepach z żywnością bezglutenową można się zaopatrzyć w ich odpowiednik dla osób nietolerujących glutenu :)


Składniki (na tort o śr. 20 cm):

Biszkopt kokosowy:
  • 3 duże jajka - oddzielnie białka i żółtka
  • szczypta soli
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • 1/2 szklanki mąki pszennej (bezglutenowcy: 1/4 szklanki mąki kukurydzianej i 1/4 szklanki dowolnej skrobi - u mnie ziemniaczana)
  • 1/2 szklanki wiórków kokosowych
  • ewentualnie do naponczowania: 1/3 szklanki ostudzonej herbaty

Krem śmietankowy z truskawkami:
  • 250 ml śmietanki 30 %
  • 250 g mascarpone
  • 200 g świeżych truskawek (lub innych owoców jagodowych)
  • 5,5 łyżki cukru pudru
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego

Do dekoracji:
  • ok. 200 g biszkoptów typu "lady fingers" (mniej więcej 2 podłużne paczki / 22 sztuki)
  • truskawki i/lub inne owoce jagodowe


Najpierw upiec biszkopt kokosowy. Piekarnik ustawić na temperaturę 170 C. Sam spód formy wyłożyć papierem do pieczenia, boki zostawić nieprzykryte. W misce ubić białka z dodatkiem soli na sztywną pianę, następnie dodawać stopniowo, po trochę cukier, cały czas miksując. Kiedy cukier się rozpuści, a piana będzie lśniąca, dodawać po jednym żółtku, za każdym razem krótko miksując, tylko do połączenia. Odstawić mikser. Do piany z jajek, przesiać mąkę, wsypać kokos i wymieszać delikatnie łyżką, aż ciasto stanie się jednolite. Przełożyć je do formy i od razu włożyć do nagrzanego piekarnika. Piec przez ok. 30-35 minut - przed wyłączeniem piekarnika sprawdzić czy suchy patyczek wbity w środek biszkoptu, wychodzi z niego suchy. Ostrożnie wyjąć ciasto z piekarnika i spuścić je w formie na stół nakryty kuchenną ściereczką, z wysokości ok. pół metra. Odstawić do wyłączonego piekarnika z uchylonymi drzwiczkami i pozostawić do wystygnięcia. 

Po całkowitym wystudzeniu można oddzielić ostrym nożem boki biszkoptu od brzegów formy, wyjąć z niej ciasto i przekroić na 3 równe blaty. Można to zrobić ponownie cienkim, ostrym nożem lub tylko delikatnie naciąć nożem brzegi biszkoptu, a dociąć go nitką.

Przygotować krem śmietankowy. Truskawki umyć, delikatnie osuszyć na ściereczce kuchennej, a następnie pokroić na półplasterki. Śmietankę z dodatkiem cukru pudru i cukru waniliowego ubijać, aż stanie się sztywna. Dodać serek mascarpone i ponownie krótko zmiksować, do powstania jednolitego kremu. Na koniec z powstałego kremu oddzielić ok. 150 g na pokrycie tortu, a do reszty delikatnie wmieszać łyżką pokrojone owoce.

Złożyć tort. Na paterze ułożyć pierwszy blat biszkoptowy - jeśli lubimy wilgotne ciasto, można naponczować herbatą. Wyłożyć połowę kremu z truskawkami, przykryć biszkoptem (opcjonalnie - naponczować), posmarować drugą połową kremu truskawkowego i znowu nakryć biszkoptem (opcjonalnie - naponczować). Boki i wierzch ciasta pokryć odłożonym kremem bez owoców. Boki udekorować biszkoptami, a na wierzchu ułożyć wycięte z plasterków truskawek serduszka lub po prostu całe, świeże owoce jagodowe. 

Przechowywać w lodówce i podawać na świeżo, najlepiej kilka godzin po złożeniu - torty z owocami i bitą śmietaną najlepiej jeść jak najszybciej :)



Smacznego!

Prosty tort bezglutenowy śmietankowo truskawkowy

Tort śmietankowo truskawkowy na kokosowym biszkopcie

Tort śmietankowy z truskawkami bezglutenowy

Tort śmietankowo truskawkowy z biszkoptem kokosowym

Łatwy tort truskawkowy z biszkoptami

Proste ciasto kubeczkowe z owocami i kawa na upały

Proste bezglutenowe ciasto jogurtowe z owocami

Upały w Warszawie nie odpuszczają nic - a nic. Kolejny dzień z rzędu wstaję rano, przewidując niechybnie nadchodzącą burzę, która jednak ciągle nie przychodzi, jakimś cudem omijając ospałe miasto. W śródmieściu pustawo, jak zwykle całe masy ludzi wyjechały w pierwszych chwilach długiego weekendu. My tym razem zostaliśmy i korzystamy z tego chwilowego zawieszenia w mieście, które na co dzień pędzi jak żadne inne spośród tych, które dane mi było poznać. Jeździmy miejskimi rowerami, prawie codziennie testujemy nowe smaki z ulubionej lodziarni. Ja próbuję w końcu zapamiętać nazwy chociaż kilku przejeżdżanych ulic (marne efekty), na koniec kupuję siatkę truskawek, do porannej owsianki, do ryżu na obiad, koktajlu czy deseru, na przekąskę. W takim upale pachną wyjątkowo mocno i już wieczorem, kiedy temperatury odrobinę spadną, zmiksuję z nimi jedno z najprostszych ciast, jakie można sobie wyobrazić.

Przepis zaczerpnęłam z mojej ulubionej książki o włoskich tradycjach cukierniczych - "Dolci, Italy's Sweets", autorstwa Francine Segan (o książce pisałam już nieco więcej w poście o Torta Paradiso). To receptura na klasyczne ciasto ucierane, na bazie jogurtu i oliwy (albo oleju - dla nieprzekonanych ;), tyle, że zaklęta w łatwą i przyjazną dla odbiorcy formułę "kubeczkową". Czyli kubeczek jogurtu, którego używamy do ciasta, posłuży jako miarka dla reszty podstawowych składników, dzięki czemu zawsze zachowamy odpowiednie proporcje ;) Przepis sprawdza się świetnie, jeśli chcecie prostego, bezpretensjonalnego ciasta, gotowego w krótkim czasie - niemniej w przepisie znajdziecie moje uwagi, bo moim zdaniem zawartość cukru i tłuszczu z powodzeniem można zmniejszyć. Swoje piekłam w wersji bezglutenowej i chociaż przesadziłam trochę z ilością truskawek, których część potopiła się w cieście, wszystko ładnie się dopiekło dając bardzo wilgotną, przyjemną konsystencję ciasta. A do popicia przygotowałam pierwszy raz w życiu kawę cold brew - "zaparzaną" na zimno. Metoda jest bajecznie prosta i wymagająca tylko pod względem czasu. Przygotowana tym sposobem kawa jest bardzo łagodna, bez kwaśnego posmaku i myślę, że dla wielu osób może być tą pierwszą kawą bez mleka, dającą się wypić ;) 



Składniki (na formę o śr. 24 cm):
  • 1 mały kubeczek jogurtu naturalnego (u mnie ok. 180 ml)
  • 1 kubeczek oliwy lub oleju o bardziej neutralnym smaku (u mnie 2/3 - i też wychodzi ;)
  • 2 kubeczki cukru (moim zdaniem spokojnie wystarczy 1)
  • 3 kubeczki mąki pszennej (bezglutenowcy: 2 kubeczki bezglutenowej mąki owsianej, 1/2 kubeczka kukurydzianej i 1/2 dowolnej skrobi*)
  • 3 duże jajka
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • ok. 200 g truskawek

* w przypadku pieczenia wariantu bezglutenowego z dodatkiem owoców - dla bezpieczeństwa można zagęścić ciasto dodając jeszcze 1/2 kubeczka dowolnej mąki; dzięki temu ciastu łatwiej będzie "udźwignąć" dodatki


Piekarnik nastawić na temperaturę 180 ºC, formę wyłożyć papierem do pieczenia lub wysmarować cienką warstwą oleju i oprószyć mąką. Truskawki umyć, odciąć szypułki i wysuszyć.

Do dużej miski przelać zawartość kubeczka po jogurcie - od teraz stanie się on naszą miarką. Odmierzyć nim oliwę, cukier, mąkę, wszystko wrzucając do misy. Wbić jajka, dosypać proszek do pieczenia i miksować, aż ciasto stanie się gładkie i bez grudek (w praktyce: jakieś 30 sekund). Przelać je do formy. Na koniec truskawki przekroić na połówki i wyłożyć na ciasto przekrojoną stroną ku górze.

Piec przez ok. 45 minut (w przypadku ciasta z owocami czas może się wydłużyć, u mnie było to 55 minut), do momentu aż wbity w środek ciasta patyczek wyjdzie suchy. Wyjąć z piekarnika, chwilę studzić w formie, po chwili można zdjąć obręcz i odkleić papier do pieczenia od brzegów.


Smacznego!

Szybkie ciasto kubeczkowe z truskawkami

Domowa kawa cold brew

Bezglutenowe ciasto kubeczkowe z owocami


Francine Segan podpowiada też jak łatwo zmodyfikować ten wdzięczny przepis, żeby poszerzyć nasze cukiernicze horyzonty i nie zanudzić się jednym i tym samym ciastem, pieczonym w kółko ;) Twoje kubeczkowe ciasto, może być:
  • jabłkowo-rozmarynowe: dodaj 1-2 obrane ze skórki i pokrojone w kostkę jabłka oraz 2 łyżki posiekanego drobno, świeżego rozmarynu
  • czekoladowe: dodaj 2 łyżki prawdziwego kakao i 55 g posiekanej, ciemnej czekolady
  • korzenne: z dodatkiem 2 garści posiekanego panforte lub panpepato (tradycyjnych, włoskich dojrzewających ciast świątecznych, naładowanych orzechami/suszonymi owocami) - w polskich warunkach można dodać po prostu bakalie i korzenne przyprawy wedle smaku
  • cytrusowe: dodaj otartą skórkę z pomarańczy, limonek lub cytryn
  • brzoskwiniowe: dodaj 1-2 pokrojone w plasterki, świeże brzoskwinie
Możliwości jest nieskończenie wiele, więc nie bój się eksperymentować z dodatkami!


Proste ciasto jogurtowe z owocami


...i jeszcze krótko o kawie, bo to co widać w szklankach, to wbrew pozorem nie Cola. Na gorące, letnie dni, cold brew jest idealną metodą, żeby przygotować orzeźwiającą kawę do ciasta. Swój napar uzyskałam stosując może mało dokładną, ale intuicyjną proporcję - na szklankę chłodnej wody, dodałam 1 łyżkę średnio zmielonej kawy. Wymieszałam, przelałam do szklanego dzbanka, nakryłam spodkiem i włożyłam na 10 h do lodówki (chociaż nie jest to koniecznie - napój może się "parzyć" w temperaturze pokojowej). Rano tylko przepuściłam przez standardowy filtr do kawy, dodałam sporo kostek lodu (pamiętajmy, że tak przygotowana kawa jest bardzo mocna!) i gotowe :)


Domowa kawa cold brew

Tarta truskawkowa z domową galaretką i budyniem

Tarta z truskawkami i galaretką bezglutenowa

Ciasto dla którego być może i Wy zdecydujecie się ocalić trochę świeżych truskawek, zanim znikną tuż po zakupie ;) Klasyka przełomu maja i czerwca, czyli kruchy spód, budyń waniliowy, galaretka i truskawki. Tu jest o tyle fajnie, że zarówno budyniowe nadzienie, jak i owocową galaretkę robimy sami, bez pomocy gotowych saszetek. I nie ma się czym zrażać - okazuje się, że to nie jest wcale trudne, ani specjalnie czasochłonne. Domowy budyń ma idealną, mocno wilgotną, kremową konsystencję, a galaretka zachowuje smak prawdziwych owoców i ich naturalny, nasycony kolor. Od sklepowej różni się przede wszystkim tym, że nie jest tak bardzo przezroczysta. Swoją tartę upiekłam na bezglutenowym spodzie (jak widać - trzyma się bardzo dobrze i można go łatwo pokroić!), ale nie widzę przeciwskazań do użycia zwykłej mąki pszennej, czy np. pełnoziarnistej lub orkiszowej, jeśli macie taką ochotę. 



Składniki (na tartę o śr. 24 cm):

Spód:
  • 1 i 2/3 szklanki mąki pszennej (bezglutenowcy: 2/3 szkl. mąki gryczanej, 2/3 szkl. kukurydzianej i 1/3 szkl. skrobi ziemniaczanej
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 125 g zimnego masła
  • 1 jajko
  • 2 łyżki jogurtu greckiego/ kwaśnej śmietany

Budyń waniliowy:
  • 500 ml mleka
  • 2 żółtka
  • 80 g skrobi ziemniaczanej
  • 2,5 łyżki cukru
  • 1 łyżka cukru z wanilią
  • 2 łyżki masła

Galaretka truskawkowa:
  • 120 g truskawek - zmiksowanych
  • ok. 220 g całych truskawek
  • 15 g cukru
  • 165 ml soku z pomarańczy
  • 1 i 1/3 łyżeczki żelatyny (ok. 7 g)
  • 1 łyżka soku z cytryny


Przygotować najpierw kruchy spód. Mąkę wsypać do miski, wymieszać z proszkiem do pieczenia i cukrem pudrem. Dodać posiekane na kawałeczki masło i chwilę wyrabiać palcami, aż składniki zaczną przypominać zacierki. Wbić jajko i dodać jogurt naturalny, szybko wyrabiać, aż z ciasta da się utoczyć kulę (mogą być jeszcze widoczne małe cząstki masła). Wylepić ciastem spód i boki formy do tarty, ponakłuwać na całej powierzchni widelcem, nakryć folią i włożyć do lodówki. Schładzać ciasto minimum 1 h. Po tym czasie włożyć do rozgrzanego do temperatury 180 ºC piekarnika i piec przez ok. 30 minut, do zarumienienia. Wyjąć z piekarnika i zostawić do wystudzenia.

Następnie zabrać się za domowy budyń waniliowy. Mleko przelać do garnka, odlać z niego do oddzielnego naczynia ok. 1/2 szklanki mleka.  Garnek postawić na palniku, wymieszać z cukrem i cukrem waniliowym i podgrzewać. W międzyczasie do odłożonego na bok mleka, dodać żółtka i skrobię, dokładnie wymieszać. Kiedy mleko w garnku zacznie wrzeć, wlać do niego dokładnie rozmieszane składniki i dokładnie, szybko mieszać powstający budyń. Trzymać na ogniu jeszcze przez ok. 1 minutę, cały czas mieszając. Zdjąć z ognia i przelać budyń na przygotowany spód do tarty, wyrównać wierzch.

220 g truskawek umyć, odszypułkować, przekroić na połówki i układać na budyniu, lekko dociskając. Pozostałe 120 g truskawek zmiksować w wysokim naczyniu z dodatkiem cukru i 65 ml soku pomarańczowego oraz sokiem z cytryny. Żelatynę wsypać do małego naczynia, zalać 100 ml soku pomarańczowego i pozostawić na kilka minut do napęcznienia. Po tym czasie podgrzać delikatnie w mikrofalówce lub używając kąpieli wodnej i kiedy mieszanina stanie się jednorodna, wlać ją do zmiksowanych truskawek i szybko wymieszać. Powstałą galaretkę można od razu wylać cienkim strumieniem na owoce. Ostrożnie przełożyć ciasto do lodówki i zostawić na kilka godzin, do stężenia.



Smacznego!

Owocowa tarta z galaretką i budyniem

Bezglutenowa tarta z truskawkami i galaretką

Tarta z truskawkami budyniem i domową galaretką

Sernik z czekoladą i słonecznikiem w karmelu - na zimno

Sernik na zimno z prażonym słonecznikiem

Oczywistym było, że powoli nadchodzi sezon deserów na zimno, ale tegoroczna majówka mimo wszystko złamała wszelkie schematy w mojej głowie ;) Psychicznie przygotowałam się na przynajmniej kilka dni deszczu i trochę względnie dobrej pogody, może nawet na krótki rękawek, a tymczasem rekordowo długą majówkę spędziłam w pełnym słońcu, głównie poza domem. Stąd trochę mniej aktywności na blogu - ale nie znaczy to, że zupełnie odpuściłam na froncie kuchennym. W upale wystarczyło mi motywacji na stworzenie nowego sernika na zimno, łączącego smak waniliowy, z mleczną czekoladą i słonecznikiem w karmelu.
Wbrew temu, co mogłoby się wydawać, zrobienie takiego słonecznika w domu, to żadna filozofia! Nie musicie wyciągać patelni, ani termometru cukierniczego - mnie też było kiedyś ciężko w to uwierzyć, ale wszystko wystarczy zwyczajnie wymieszać i upiec na blasze. A kiedy już przekonacie się, jakie to proste, do jego przygotowania nie będziecie już nawet potrzebowali pretekstu w postaci sernika ;) Karmelowy słonecznik solo też jest super! Żeby nie było, sernik też mi się udał, podobno jest słodki w "sam raz" i ma ni mniej, ni więcej żelatyny niż potrzeba. Dzięki temu zachowuje stabilność ale pozostaje bardzo kremowy w konsystencji. W połączeniu z chrupkim słonecznikiem, deser nie do pominięcia - i łamiący schematy, w końcu sernik na zimno nie musi być owocowy :)



Składniki (na tortownicę o śr. 20 cm):

Prażony słonecznik w karmelu:
  • 90 g płynnego masła
  • 1/3 szklanki cukru
  • 225 g słonecznika

Spód:
  • 95 g herbatników pełnoziarnistych (bezglutenowcy wybierają te z certyfikatem bg)
  • 30 g płynnego masła

Masa serowa czekoladowa:
  • 300 g sera twarogowego
  • 150 ml śmietanki 30 %
  • 100 g mlecznej czekolady
  • 30 g cukru pudru
  • 2 płaskie łyżeczki żelatyny (4 g) + 1/4 szklanki wody

Masa serowa ze słonecznikiem:
  • 300 g sera twarogowego
  • 175 ml śmietanki 30 %
  • 40 g cukru pudur
  • 10 g cukru waniliowego (ok. 1 łyżka)
  • 3,5 łyżeczki żelatyny (7 g) + 1/4 szklanki wody

Przygotowania zacząć od upieczenia słonecznika. W tym celu słonecznik wymieszać w miseczce z roztopionym masłem i cukrem. Piekarnik nagrzać do temperatury 200 C, równomiernie wyłożyć mieszankę na przykrytą papierem do pieczenia blachę i piec przez ok. 15 minut (i raczej nie dłużej!). W trakcie pieczenia przemieszać ziarna 1-2 razy, sprawdzając przy okazji, czy się nie przypalają. Wyraźnie zbrązowiały, skarmelizowany słonecznik wyjąć z piekarnika i pozostawić na blasze do wystudzenia.

Następnie przygotować spód. Herbatniki rozkruszyć używając zamykanego pojemnika, dołączanego do blendera lub przesypać je do grubej reklamówki i potłuc dokładnie wałkiem. Po otrzymaniu drobnych, mniej więcej jednorodnych okruchów, wymieszać je z płynnym masłem. Przesypać na spód formy, docisnąć dokładnie, np. szklanką i włożyć na ok. 10-15 minut do piekarnika. Kiedy spód lekko się przyrumieni, wyjąć formę, odstawić do ostudzenia i wyłączyć piekarnik.

Masa czekoladowa. Twaróg zblendować z 50 ml śmietanki, na gładki serek. Pozostałe 100 ml śmietanki podgrzać w garnuszku, zdjąć z palnika, wrzucić połamaną na kostki czekoladę i nakryć spodkiem. Po chwili wymieszać dokładnie, do całkowitego połączenia. Przelać do masy twarogowej, dodać cukier puder i ponownie zmiksować.
Na koniec w małej miseczce zalać żelatynę wodą, pozostawić na kilka minut do napęcznienia. Następnie podgrzać ją w mikrofalówce, lub w kąpieli wodnej (uważnie, żeby jej nie zagotować, ponieważ straci wówczas właściwości), wlać do masy serowej i od razu zmiksować zmiksować.
Przełożyć na spód formy i wyrównać. Włożyć do lodówki.

Masa ze słonecznikiem. Twaróg zblendować z 50 ml śmietanki, cukrem pudrem i cukrem waniliowym. Żelatynę podobnie jak wcześniej, namoczyć w 1/4 szklanki wody, pozostawić na chwilę, po czym podgrzać, wlać do masy twarogowej i szybko zmiksować.
Ubić pozostałe 125 ml śmietanki i wraz z połową prażonego słonecznika, wmieszać delikatnie łyżką do masy serowej. Przełożyć masę do formy, delikatnie wyrównać. Wierzch pokryć pozostałym słonecznikiem i zostawić na kilka godzin do stężenia.

Podawać schłodzony i przechowywać w lodówce. Przed podaniem, boki deseru oddzielić od formy przejeżdżając naokoło ostrym nożem. 


Smacznego!

Sernik czekoladowy bez pieczenia ze słonecznikiem

Bezglutenowy sernik na zimno z prażonym słonecznikiem

Sernik na zimno z karmelizowanym słonecznikiem

Sernik na zimno ze słonecznikiem bez glutenu

Klasyczny sernik bez spodu

Prosty wilgotny sernik bez spodu

Krótko mówiąc, sernik-konkret. Zero spodu, prawie sam twaróg, żółtka i minimalne dodatki smakowe. Myślę, że posmakuje nie tylko sernikowym konserwatystom - sama plasuję swoje upodobania gdzieś między pochwałą szlachetnej tradycji, a uwielbieniem do bardziej nowoczesnych, mazistych serników z kąpieli wodnej, a ten sernik trafił prosto w moje serce. Tym bardziej cieszy to, że przepis skomponowałam sama ;) 
Tutaj nie potrzeba żadnych kombinacji podczas pieczenia, ale uwaga - musicie być uważni przy wyborze sera. W tym wypadku, wszelkie rzadkie serki (mające niewiele wspólnego z polskim, białym twarogiem), nie sprawdzą się. Najlepiej kupić dobrej jakości (niewodnisty, odpowiadający nam smakiem) twaróg w kostce lub ewentualnie sprawdzone, uczciwe "wiaderko". Deser jest lekko kruchy, ale zachowuje idealny dla mnie poziom wilgoci; wszak pierwszą i najgorszą zbrodnią na serniku, jak dla mnie, jest jego przesuszenie! Zgodnie z kanonem polskich serników tradycyjnych, do masy serowej dodajemy tylko żółtka z pominięciem białek (te najlepiej oszczędźcie do bezy!), a całość wyrasta tylko trochę. Po wyjęciu z piekarnika sernik delikatnie osiądzie w formie, ale powinien być stabilny i bez pęknięć. Dzięki temu zawsze wygląda schludnie i elegancko, od niedawna jest to mój pewniak, kiedy chcę upiec coś ponadczasowego. 



Składniki (na formę o śr. 24 cm):

Sernik:
  • 1 kg zmielonego twarogu półtłustego*
  • 5 żółtek
  • 190 g cukru + 1 łyżka cukru waniliowego
  • 200 g kwaśnej śmietany 18%
  • 100 ml płynnego masła, przestudzonego
  • 1 płaska łyżka skrobi ziemniaczanej
  • skórka otarta z 1/3 cytryny

Lukier cytrusowy:
  • sok wyciśnięty z ok. 1/2 cytryny
  • ok. 60-70 g cukru pudru
  • 2 łyżki drobno posiekanej, kandyzowanej skórki z pomarańczy


* użyłam sprawdzonego sera wiaderkowego, produkowanego przez OSM w Nowym Sączu - ma on postać gęstego, zmielonego twarogu półtłustego, o zawartości tłuszczu 4%

Najlepiej, aby wszystkie składniki były w temperaturze pokojowej.

W dużej misie zmiksować (najlepiej przy pomocy ręcznego blendera) twaróg z żółtkami, cukrem i kwaśną śmietaną. Im dłużej miksujemy - tym sernik będzie miał gładszą konsystencję; krócej blendowany zachowa lekką ziarnistość, charakterystyczną dla twarogu. Dodać płynne masło, przesianą przez sitko skrobię i skórkę cytrynową. Krótko zmiksować, do połączenia składników.

Masę przelać do tortownicy, wyłożonej na spodzie papierem do pieczenia. Piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 160 ºC, przez ok. 40-45 minut. Ważne, by sernik nie piekł się zbyt długo, ponieważ za bardzo wyschnie, przez co może nawet pękać przy studzeniu. Wyjąć z piekarnika i studzić w formie. Następnie przełożyć do lodówki.

Po schłodzeniu, sernik oddzielić od tortownicy, przejeżdżając wzdłuż jej ścianek ostrym nożem. Przed podaniem, zmiksować wszystkie składniki lukru i udekorować wierzch sernika.



Smacznego!

Klasyczny sernik bez spodu

Wilgotny sernik na żółtkach bez spodu

Prosty bezglutenowy sernik bez spodu

Prosty sernik bez spodu

Kawowy pudding chlebowy i bezglutenowe pieczywo Schär

Bezglutenowy pudding chlebowy

Postanowiłam upiec po raz pierwszy coś, co zawsze mnie ciekawiło - ale ze względu na długotrwałe unikanie glutenu w diecie, ciągle odkładałam pomysł "na później". Mowa o puddingu chlebowym, czyli kromkach jasnego pieczywa (jedni używają chleba tostowego, inni słodkich bułek, czy chałki), namoczonych w śmietance i innych słodkich dodatkach i zapieczonych tak, żeby finalnie deser dało się pokroić. Świetny sposób na bezproblemowy i szybki deser, ale pamiętajcie, że najlepszy jest podany w takim samym trybie, w jakim go przyrządzamy - czyli szybko! Ma wówczas chrupiącą, skarmelizowaną skórkę, której później nie sposób przywrócić - chyba, że zapiekając deser od nowa ;) Góra przypomina nieco ciasto, natomiast dół jest miękki, wilgotny i zatopiony w budyniowej masie. Inspirację do stworzenia puddingu zaczerpnęłam z brytyjskiego wydawnictwa, licząc na jak najbardziej "autentyczny" efekt (wszak deser ten, kojarzy mi się właśnie z wyspiarską kuchnią). Jak zwykle, wprowadziłam nieco modyfikacji, a przede wszystkim - upiekłam pudding na bazie chleba bezglutenowego (użyłam Pan Blanco, marki Schär). Sprawdził się zupełnie tak jak tradycyjny chleb, więc bez obaw możecie zrobić to samo ;)



Składniki (na formę o śr. 24 cm):
  • 200 ml mleka
  • 200 ml śmietanki 30 %
  • 70 g cukru + dwie łyżki do posypania wierzchu
  • 2 łyżki świeżo mielonej kawy (ew. można zastąpić kawą rozpuszczalną)
  • ok. 70 g masła, miękkiego
  • 1 bochenek (250 g) chleba bezglutenowego Pan Blanco
  • 1 banan, pokrojony na plasterki
  • 2 duże jajka


W garnku wymieszać mleko, śmietankę, cukier i kawę. Podgrzewać na średniej mocy palnika, aż do zagotowania. Zdjąć z palnika i studzić przez ok. 30 minut (jeśli chcemy przyspieszyć - można użyć kawy rozpuszczalnej, wtedy mieszanki nie trzeba gotować).

W międzyczasie natłuścić ceramiczną lub szklaną formę. Każdą z kromek posmarować masłem z jednej strony, po czym kroić przez pół, na trójkąty. Połowę chleba rozłożyć równomiernie na dnie formy (masłem do góry). Wyłożyć plasterki banana i przykryć pozostałymi kromkami (masłem do góry).

Przestudzoną mieszankę kawową przecedzić przez sitko wyłożone gazą (w wypadku użycia kawy rozpuszczalnej - krok ten pominąć). Dodać lekko ubite jajka i wymieszać. Równomiernie zalać chleb w formie. Nakryć folią i włożyć do lodówki na 30 minut - do równomiernego namoczenia.

Przed pieczeniem pudding posypać cukrem. Piec w temperaturze 170 ºC, przez ok. 40 minut (kromki na wierzchu powinny się zrumienić, a masa ze śmietanki powinna się ściąć i przypominać stężały budyń). Podawać świeżo po przygotowaniu, na ciepło.


Smacznego!

Kawowy pudding chlebowy

Szybki pudding chlebowy z bananem

Kawowy pudding chlebowy z bananem
Źrodło przepisu (zmodyfikowanego przeze mnie): "National Trust Simply Baking", Sybil Kapoor


A teraz trochę o chlebach bezglutenowych, które miałam okazję wypróbować w ramach współpracy z firmą Schär.
Na co dzień jestem w stanie odmówić sobie pieczywa, którego eliminacja często stanowi jedno z największych wyrzeczeń w diecie bezglutenowej. Kiedy jednak najdzie mnie wyjątkowa ochota na kanapkę czy tosta, zdarza mi się zajrzeć na sklepowe półki, w poszukiwaniu bezglutenowego chleba. Chociaż kupuję go sporadycznie, to jak każdy, chciałabym, żeby był smaczny i przypominał tradycyjne pieczywo.

Chleby bezglutenowe Schar

Próbowałam wszystkie trzech rodzajów chleba:

Pan Rustico / chleb wiejski - najciemniejszy chleb z serii, wypiekany z dodatkiem zakwasu ryżowego. Najlepiej komponuje się z wytrawnymi dodatkami.

Pan Multigrano / chleb wieloziarnisty - wybrałabym go jako chleb codzienny, zarówno do słodkich, jak i wytrawnych dodatków. Odpowiada mi jego miękki miąższ urozmaicony przez dodatek nasion słonecznika, siemienia lnianego i prosa.

Pan Blanco / chleb biały - przypomina mi miękki i delikatny chleb tostowy, z tego względu najbardziej smakował mi przypieczony, ze słodkimi dodatkami. Jego też użyłam do przygotowania puddingu, ponieważ ma najdelikatniejszy smak. 

Pan Rustico Multigrano Blanco Schar

Żaden z nich nie zawiera laktozy, ani pszenicy (która często obecna jest w przetworzonych produktach bezglutenowych - np. w postaci skrobi lub błonnika pszennego, oczyszczonego z glutenu). Chleby charakteryzują się miękką strukturą, bez chrupiącej skórki, ich miąższ jest wilgotny i nie czuć w nich "piaskowości". Długo po otwarciu zachowują świeżość, więc nie trzeba całego bochenka wykorzystywać na raz, czy też mrozić. Ku mojej uciesze - tostują się bardzo dobrze ;)