Image Slider

Muffinki jabłkowe z malinami - pszenne lub bezglutenowe

Muffiny bezglutenowe z jabłkami

Pochwała prostoty. Muffinki ze składników, które już macie w kuchni, względnie - będziecie mieć w sklepiku za rogiem ;) A przy tym ukłon w stronę muffinkowej tradycji, bo zgodnie ze sztuką, przygotować należy dwie miski (na suche i mokre składniki). Poza tym nie potrzebujecie już wiele więcej niż rozgrzanego piekarnika i kilku minut zapału do pieczenia.
Chociaż tak jak zwykle, muffinki najlepiej smakowały na ciepło, na noc nakryłam je lnianymi ściereczkami i następnego dnia były nadal bardzo dobre. Zdjęcia bez kombinacji, ot, kilka pstryknięć o (za) wczesnej (dla mnie) porze, przed wybiegnięciem na metro, żeby złapać trochę światła i móc się podzielić prostym wypiekiem. Oryginalnie przepis był pszenny, dlatego podaję wersję zwykłą i bezglutenową.



Składniki (na ok. 15 niedużych muffinek):

Składniki "mokre":
  • 115 g rozpuszczonego masła
  • 100 g cukru
  • 150 ml kefiru (w oryginale było mleko, jogurt też będzie ok)
  • 2 średniej wielkości jajka, roztrzepane
  • 1 średniej wielkości jabłko (użyłam 230 g twardego jabłka)

Składniki "suche":
  • 250 g mąki pszennej (bezglutenowcy: 100 g mąki kukurydzianej, 75 g mąki gryczanej, 75 g mąki z brązowego ryżu)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 85 g malin (w oryginale borówki)


Formę do muffinów wyłożyć papilotkami, piekarnik nastawić na temperaturę 170 ºC. Rozpuszczone, lekko przestudzone masło roztrzepać z cukrem, kefirem i jajkami. Na koniec wmieszać starte na grubych oczkach jabłko.

W oddzielnym naczyniu wymieszać wszystkie składniki "suche", poza malinami. Suchą mieszankę przesiać do misy z mokrymi składnikami, dodać maliny i wszystko delikatnie wymieszać łyżką (krótko, tylko do momentu aż składniki się połączą). 

Ciasto przekładać łyżką do papilotek, do ich 3/4 wysokości. Piec przez ok. 25 minut w temperaturze 170 ºC. Przed wyjęciem z piekarnika sprawdzić suchym patyczkiem, czy ciasto wewnątrz muffinki się dopiekło. Wyjąć i studzić na kratce. Najlepiej smakują zaraz po upieczeniu, ale zachowują wilgoć do dwóch dni po upieczeniu, jeśli trzyma się je pod przykryciem.




Smacznego!

Proste muffiny jabłkowe bez glutenu

Muffiny jabłkowe z malinami

Szybkie muffiny jabłkowe

Bezglutenowe placuszki twarogowe

Bezglutenowe placuszki twarogowe

Gdybym miała wybrać ulubiony posiłek w ciągu dnia, bez wahania wskazałabym śniadanie. Najbardziej lubię, kiedy jest słodkie i na ciepło - taki legalny, domowy deser, przygotowany pod pretekstem zdobywania energii na cały dzień (chociaż nie jest to dla mnie do końca mżonką, bo po solidnym, zjedzonym w spokoju śniadaniu wstępują we mnie nowe siły i łatwiej zacząć mi dzień bez marudzenia).

Dzisiaj na śniadanie proponuję placuszki twarogowe - przygotowane z dodatkiem białego sera lub mieszanki sera ze skyrem. I zanim usłyszę narzekania, że to za dużo pracy to podpowiem, że ciasto (bez ubitych białek) przygotowuję zawsze dzień wcześniej i chowam do lodówki. Rano dodaję tylko pianę z białek i zabieram się do smażenia. Zapach unoszący się ponad patelnią skutecznie i przyjemnie budzi do życia ;) Jeśli chcę czegoś ekstra, to jako dodatek przygotowuję szybką konfiturę z węgierek. Dosłodzoną daktylami i doprawioną rozgrzewającą mieszanką imbiru, cynamonu i skórki pomarańczowej. Ją też można przyrządzić z wyprzedzeniem, żeby czekała w lodówce na swój moment. Placuszki serowe wychodzą lekko wilgotne i tak delikatne, że wiele osób nie odgadnie, że są bezglutenowe, a mąki można dosyć swobodnie podmieniać, w zależności od zasobności kuchennych szafek. Z poniższego przepisu wychodzi sporo mini placków - bo około 3-4 porcji, ale nadmiary można przechować w lodówce, pod przykryciem.



Składniki (na ok. 30 małych placków):

Ciasto:
  • 250 g twarogu półtłustego*
  • 2 jajka - białka i żółtka oddzielnie
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżka cukru
  • 1 łyżka cukru waniliowego
  • 150 g mąki: 80 g mąki gryczanej, 40 g kukurydzianej i 30 g skrobi ziemniaczanej
  • 200 ml mleka (ja użyłam kokosowego)*
  • 2 łyżki oleju

* robiłam też placuszki ze 100 g twarogu i 200 g skyru - wówczas zmniejszyłam ilość mleka do ok. 80-100 ml


Szybka jesienna konfitura:
  • 400 g węgierek (najlepiej mocno dojrzałych)
  • 1 pomarańcza - miąższ i otarta skórka
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki imbiru
  • 50 g (jedna garść) suszonych daktyli
  • opcjonalnie: 3 łyżeczki karobu (nadaje czekoladowy posmak)


Przygotować ciasto. Ser wkruszyć do wysokiego naczynia, wbić żółtka i zblendować na gładko (można dolać część mleka przewidzianego w przepisie, jeśli tak będzie łatwiej). Gładki twarożek przełożyć do miski. Dodać proszek do pieczenia, obydwa rodzaje cukru i dokładnie wymieszać.

W oddzielnej misce przesiać i wymieszać wszystkie rodzaje mąki. Wsypać do masy serowej i dodawać stopniowo mleko i olej, mieszając ciasto rózgą. 

Na koniec ubić białka ze szczyptą soli na sztywną pianę i delikatnie, łyżką wmieszać do ciasta. Od razu rozgrzać patelnię z nieprzywierającą powłoką (nie trzeba jej natłuszczać) i smażyć jednocześnie placki. Na standardowej patelni można smażyć 4-5 sztuk jednocześnie, przeznaczając 1 dużą łyżkę ciasta na każdy placuszek. Smażyć na średniej mocy palnika (aby zdążyły wyrosnąć i się nie przypalić), odwracać na drugą stronę dopiero kiedy napuszą się i pokryją pęcherzykami.

Opcjonalnie przygotować szybką konfiturę: umyte węgierki wypestkować i wrzucić do rondelka z grubym dnem. Dodać posiekane drobno daktyle, miąższ z pomarańczy w kawałkach oraz jej otartą skórkę - dusić pod przykryciem na małej mocy palnika, przez ok. 15 minut. Po tym czasie zdjąć pokrywkę, doprawić i gotować jeszcze ok. 10 minut - albo aż owoce zgęstnieją, do takiej konsystencji, jaką lubimy. Wykładać na gorące placuszki i podawać.



Smacznego!
 
Placuszki serowe bez glutenu

Placuszki z białego sera

Konfitura bez cukru

Bezglutenowe placuszki twarogowe

Razowe ciasto z owocami, na babie lato

Pełnoziarniste ciasto ucierane z owocami

Bardzo swojska blacha ciasta ucieranego na pełnoziarnistej mące, z owocami kończącego się lata/rozpoczynającej się jesieni - tutaj wybierzcie to, co dla Was brzmi bardziej optymistycznie ;) Dowolność macie też w wyborze owocowych dodatków, które każdy może komponować wedle gustu i aktualnego stanu spiżarki. W moim ucieranym znalazły się: morelki (o których niektórzy podobno myślą, że nie lubią - a ja im polecam spróbować morelek po upieczeniu!), śliwki węgierki, garść malin cudem uratowanych przed zjedzeniem prosto z pudełka i nawet wcisnęłam kawałek jabłka. Na to jeszcze posiekane orzechy włoskie, bo taka "kruszonka" smakuje najwspanialej na świecie, a nie trzeba sobie przy niej brudzić rączek. Wyjątkowo piekłam z pełnoziarnistej mąki pszennej bo znalazłam ją na dnie szuflady kuchennej, ale jestem przekonana, że uda się też na mieszance mąk bezglutenowych. W wersji BG użyłabym pewnie bezglutenowej mąki owsianej lub gryczanej, zmieszanej z odrobiną mąki kukurydzianej i jakiejś skrobi.


Takie niewyszukane (ale ukochane!) ciasta "do herbaty" niezmiennie polecam jeść jeszcze na ciepło, zaraz po wyjęciu z blachy - wtedy smakują zdecydowanie najlepiej. Uwaga: po zdjęciach polałam jeszcze stygnące ciasto lukrem cynamonowym dla dodatkowej dawki słodyczy, chociaż nie jest to konieczne. Ale pyszne ;)



Składniki (na formę ok. 21x28 cm):

Ciasto:
  • owoce sezonowe (w sumie ok. 440 g):
    • 150 g śliwek węgierek (8 szt.)
    • 150 g morelek (6 szt.)
    • garść malin
    • 100 g jabłka
  • 280 g mąki pszennej pełnoziarnistej (typ 2000)
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 3 jajka + szczypta soli
  • 100 g cukru 
  • 95 g masła, roztopionego
  • 100 ml mleka (może być roślinne)
  • garść orzechów włoskich, posiekanych

Lukier korzenny:
  • 45 g cukru pudru
  • 1-2 łyżki wody
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki imbiru


Wszystkie owoce umyć i delikatnie osuszyć, większe pokroić w kostkę lub ósemki. Formę wyłożyć papierem do pieczenia, piekarnik nastawić na temperaturę 190 ºC.

W misce wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia. Oddzielone od białek żółtka zmiksować na jasną, puszystą masę z cukrem. Dolewać stopniowo przestudzone masło, dalej miksując. Na końcu dodawać na zmianę mączną mieszankę i mleko, miksując krótko do połączenia składników. Białka ubić z dodatkiem soli na sztywną pianę i delikatnie wmieszać łyżką do ciasta.

Ciasto przelać do formy, na wierzchu rozsypać owoce i posiekane orzechy. Piec w 190 ºC przez ok. 45-50 minut (sprawdzić suchym patyczkiem, czy ciasto się dopiekło w środku) i wyjąć z piekarnika. Opcjonalnie przygotować lukier: wszystkie jego składniki zmiksować (regulując ilością wody i cukru jego gęstość) i udekorować ciasto.



Smacznego!

Proste ciasto z mąki pełnoziarnistej

Ciasto z mąki pszennej pełnoziarnistej

Łatwe pełnoziarniste ciasto z owocami

Ciasto ucierane z mąki pełnoziarnistej

Tarta Frangipane - migdałowa z malinami

Bezglutenowa tarta migdałowa z malinami

Bezglutenowa interpretacja tarty z migdałowym nadzieniem, znanym w cukierniczym slangu jako Frangipane. To nic innego jak nieskomplikowane nadzienie na bazie ubitego masła, jajek i mielonych orzechów - udaje się zawsze, jest ponadczasowe i szlachetne w smaku. Sama tarta nie jest trudna w wykonaniu, ani szczególnie pracochłonna - za to czasochłonna już tak ;) Chodzi o czas potrzebny do odpowiedniego przygotowania kruchego spodu. Zarówno tradycyjna pszenna, jak i bezglutenowa wersja wymaga odpowiedniego leżakowania w chłodzie. Odrobina cierpliwości jednak się opłaci, kiedy zobaczycie gotowy wypiek - efekt karbowanego ciasta i ciasno upakowanych malin jest wart włożonej pracy. Chociaż może nie potrafię być obiektywna, bo tarty po prostu uwielbiam ;) To od nich zaczęłam naukę samodzielnego pieczenia i były to moje pierwsze wypieki, robione z zaangażowaniem i pasją.


PS Oczywiście śmiało można podmienić bezglutenowy kruchy spód na pszenny - np. taki jak z tego przepisu.



Składniki (na formę o śr. 24 cm):

Spód:
  • 30 ml wody
  • 80 g masła
  • 2 łyżki cukru
  • 1 jajko
  • szczypta soli
  • 80 g mąki owsianej BG
  • 80 g mąki z białego ryżu
  • 70 g skrobi ziemniaczanej
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Nadzienie migdałowe:
  • 100 g miękkiego masła
  • 80 g cukru
  • 2 jajka o temperaturze pokojowej
  • 100 g mielonych migdałów (...albo orzechów włoskich, tak jak u mnie ;)

Dodatkowo:
  • mały kubełek malin - na wierzch 



Przygotować kruchy spód - wodę, posiekane masło i cukier umieścić w rondelku. Rozpuścić na niewielkim ogniu, nie ogrzewając dłużej, niż to konieczne. Zdjąć z palnika i całkowicie wystudzić, po czym wymieszać z roztrzepanym jajkiem i szczyptą soli.

W oddzielnej misie wymieszać wszystkie rodzaje mąki z proszkiem do pieczenia. Połączyć ze sobą mokre i suche składniki i szybko wyrobić jednolite ciasto. Przełożyć do woreczka i schładzać w lodówce 2-3 h (na tym etapie czasem zostawiam ciasto na noc w lodówce). 

Zimne ciasto wyłożyć na blat i rozwałkować (uwaga - może się kruszyć, nie będzie tak plastyczne jak ciasto pszenne), lub w przypadku mniejszych pokładów cierpliwości - odrywać jego kawałki i wyklejać nimi równomiernie formę do tart. Spód ponakłuwać widelcem i przygotować do podpiekania z obciążeniem (zagwarantuje to "niezjeżdżanie" brzegów tarty): nakryć go arkuszem papieru do pieczenia i wysypać obciążenie*.

Piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 190 C przez ok. 15 minut z obciążeniem, następnie wyjąć tartę z piekarnika, zdjąć z niej arkusz z obciążeniem i piec dalej przez kolejne 10 minut. Wyjąć z piekarnika i odłożyć na bok, a temperaturę piekarnika obniżyć do 180 C.


Aby wykonać nadzienie Frangipane masło i cukier ubić na jasną, puszystą masę, po czym stopniowo dodawać po jednym jajku, za każdym razem dokładnie miksując do połączenia. Na koniec wmieszać mielone orzechy, przy pomocy łyżki. Nadzienie wylać na podpieczony, lekko ostudzony spód i piec w 180 C ok. 15-20 minut, aż nadzienie lekko zbrązowieje i wyrośnie. Ważne, by nie piec za długo, bo nadzienie może się przesuszyć. Wyjąć z piekarnika i zostawić do całkowitego wystudzenia (nadzienie zawsze opada na tym etapie).

Najlepiej przed podaniem, na świeżo ułożyć na tarcie maliny. Przechowywać w lodówce, ze względu na świeże owoce.



Smacznego!

* w sklepach (np. Duka) można dostać specjalne, ceramiczne fasolki do obciążania tart; ja się jeszcze takich nie dorobiłam, a piekąc tarty regularnie, obciążam ciasto np. suchą ciecierzycą, soczewicą lub ryżem - sprawdza się idealnie ;)

Tarta frangipane z malinami

Bezglutenowa tarta migdałowa

Bezglutenowa tarta z malinami

Tarta z kremem migdałowym bez glutenu

Bezglutenowa tarta migdałowa z owocami

Tarta migdałowa z malinami
Inspiracja i źródło przepisu na nadzienie: "National Trust Simply Baking", Sybil Kapoor

Scones z malinami

Łatwe scones z malinami

"Ciastko to, czy bułka?" - można by wspólnie debatować nad gorącą blachą pełną świeżych scones'ów. Od dawna mnie ciekawiły, a pieczenie odkładałam na bliżej niesprecyzowane "później" - po opisach na innych blogach wiedziałam już, że najwyraźniej scones ciężko porównać do rodzimych wypieków.
I faktycznie, mają konsystencję frapującą i w pierwszej chwili niezbyt zidentyfikowaną dla podniebienia nawykłego do polskich smaków. Godzę się jednak na takie rozterki, jeśli tylko scones zostaną mi podane na ciepło (gorąco najlepiej!) i będę mogła upaćkać je kwaśną śmietaną oraz ulubioną konfiturą. Smakują cudownie maślanie, mają chrupiącą z wierzchu skorupkę (przywodzącą na myśl ciastko), a wnętrze sprężyste i wyrośnięte (to już jak świeża bułeczka). Przyznam, że choć podane na zimno sporo tracą ze swojego uroku i smaku, to i tak chętnie zabierałam je na drugie śniadanie do pracy. Podobno, żeby scones się udały, najlepiej zagniatać ciasto szybko i niedbale, a na koniec wycinać z niego ciastka, używając foremki o ostrym, metalowym rancie. Z braku takiego sprzętu - użyłam noża i sprawdził się równie dobrze ;) Jest to też przepis do którego absolutnie nie szykujemy składników w temperaturze pokojowej. Czyli im bardziej partyzancko, tym lepiej. Postanowiłam już, że skoro pierwsze scones za mną, to następne będą bezglutenowe. Wish me luck ;)



Składniki (na ok. 9 sztuk):

Ciasto:
  • 300 g mąki pszennej
  • 65 g (ok. 5 łyżek) cukru
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki soli
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego (ew. cukru z wanilią)
  • 85 g posiekanego, zimnego masła
  • 1 duże jajko (z lodówki)
  • 1 szklanka (250 ml) śmietanki 30%
  • 1 szklanka (125 g) świeżych malin

Na wierzch:
  • 1 jajko
  • szczypta soli
  • cukier, do posypania


W dużej misie wymieszać mąkę, cukier, proszek do pieczenia i sól. Dodać kawałki zimnego masła i krótko rozcierać palcami. 

W oddzielnym naczyniu roztrzepać jajko ze śmietanką i ekstraktem waniliowym. Wlać do mieszanki suchych składników i szybko wymieszać do uzyskania ciasta.

Ciasto wyłożyć na oprószony mąką blat. Rozwałkować na kształt mniej-więcej prostokąta i wyłożyć na nim równomiernie maliny. Delikatnie złożyć na pół, lekko rozwałkować i ponownie złożyć ciasto w połowie. Rozwałkować na kwadrat o grubości ok. 2 cm i włożyć na 15 minut do lodówki, żeby ciasto odpoczęło.

W tym czasie rozgrzać piekarnik do temperatury 220 C. Schłodzone ciasto przekroić ostrym nożem na 9 równych porcji (już nie zagniatać, bo scones wyjdą twarde). Ułożyć na blasze, pozostawiając lekkie odstępy dla rosnących w trakcie pieczenia ciastek. Na koniec posmarować je jajkiem roztrzepanym z solą, posypać cukrem-kryształem i piec przez 13-18 minut, do zezłocenia.

Wyjąć z piekarnika, przestudzić na kratce i najlepiej podawać od razu. Świetnie smakują w połączeniu masła lub kwaśnej śmietany z ulubioną konfiturą.



Smacznego!

Malinowe scones

Proste scones z owocami

Proste scones z malinami

Szybkie scones z owocami

Szybkie scones
Źródło przepisu: http://www.sophisticatedgourmet.com

Tort mango z bitą śmietaną - wegański, bezglutenowy

Wegański bezglutenowy tort mango

Wypiek do zadań specjalnych: wegański z bitą śmietaną, występujący w wariacji pszenicznej i bezglutenowej. To tort o smaku mango, na bazie lekkiego ciasta, przypominającego nieco biszkopt i śmietanki kokosowej - która swoim świeżym, delikatnym smakiem kokosa dopełnia wizję deseru o nieco egzotycznym charakterze. Powinno smakować nie tylko zdeklarowanym weganom, czy osobom na diecie eliminacyjnej - przeprowadzałam testy na wybrednym towarzystwie, w przerwie kawowej ;) W razie dostępu do świeżych, dojrzałych owoców mango (niestety mnie to szczęście nie spotkało, kiedy wymarzyłam sobie ten torcik), śmiało zmiksowałabym je na domowe puree i wykorzystała do upieczenia tego maleństwa.

Przepis na śliczne, żółte i wegańskie ciasto z mango znalazłam co prawda w wersji pszennej, ale standardowo postanowiłam przerobić je na bezgluten i próba się powiodła. Zachęcona efektem uznałam nawet, że ciasto zasługuje na to, żeby zostać tortem.

...chociaż nie czujcie nacisków, bo jako zwykły, swojski placek do herbatki też wart jest wypróbowania.



Składniki (na formę o śr. 20 cm):

Wegański biszkopt mango:
  • 250 ml puree z mango*
  • 40 g cukru (mniej lub więcej w zależności od użytego puree)
  • 40 ml oleju
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/3 łyżeczki sody
  • 1/2 łyżeczki kardamonu
  • szczypta soli
  • 215 g mąki pszennej (bezglutenowcy: 70 g mąki kukurydzianej, 90 g mąki ryżowej, 55 g dowolnej skrobi - u mnie ziemniaczana)

Bita śmietana kokosowa:
  • gęsta część śmietanki z 1 puszki mleka kokosowego o poj. 400 ml
  • skórka otarta z limonki
  • do dekoracji: chipsy kokosowe, skórka otarta z limonki

* użyłam puree w puszce, marki Doyal - samo w sobie zawierało już cukier, jeśli użyjesz puree niedosładzanego lub zrobionego samodzielnie, możesz dodać do ciasta 20-30 g cukru więcej



Co najmniej dobę przed przygotowaniem ciasta, włożyć do lodówki puszkę z mlekiem kokosowym, żeby mogła się w nim oddzielić śmietanka.

Przygotować ciasto. Piekarnik nastawić na temperaturę 180 °C. W dużej misce wymieszać i przesiać suche składniki: wszystkie rodzaje mąki, sól, kardamon, sodę i proszek do pieczenia. W oddzielnej misie zmiksować puree z mango, cukier i olej. Wsypać uprzednio przesiane suche składniki i szybko wymieszać tak, aby w cieście nie było suchej mąki.

Ciasto od razu przelać do natłuszczonej formy i piec w temperaturze 180 °C, przez ok. 40 minut (najlepiej przed wyjęciem sprawdzić suchym patyczkiem, czy ciasto dopiekło się w środkowej części). Wyjąć z piekarnika i studzić 10-15 minut, następnie wyciągnąć z formy i studzić dalej na kratce.

Po całkowitym wystudzeniu, ciasto można przekroić wzdłuż na dwie części. Otworzyć puszkę ze schłodzonym mlekiem kokosowym i delikatnie wyjąć do miski tylko gęstą, tłustą część, znajdującą się na powierzchni (woda kokosowa się nie nada do ubicia). Zmiksować do uzyskania puszystej konsystencji, przypominającej krem. Połową śmietanki przełożyć blaty ciasta, a resztę wyłożyć na wierzch i udekorować skórką z limonki oraz chipsami kokosowymi. Przechowywać w lodówce.



Smacznego!

Tort z mango i śmietanką kokosową

Bezglutenowy wegański tort mango

Wegańskie bezglutenowe ciasto z mango

Ciasto wegańskie bez glutenu

Ciasto mango ze śmietanką kokosową

Źródło przepisu na ciasto z mango (z moimi modyfikacjami): https://www.blendwithspices.com

Bezglutenowe brownie z malinami

Bezglutenowe brownie z malinami

Może to nie jest przełomowy przepis w skali światowej - bo znowu lubiane ciasto czekoladowe, w jeszcze bardziej lubianej - bo super wilgotnej, postaci brownie. Ale w skali małej, domowej kuchni takie przepisy moją potencjał, żeby całkiem sporo namieszać. Proste, megaczekoladowe, z drobnymi owocami, które akurat są pod ręką. Idealny wypiek weekendowy (może zwłaszcza) dla osób, które wcale piec nie kochają, ale od czasu do czasu lubią zjeść dobry deser; w dodatku przepis jest odporny na różne kombinacje mąk, więc bezglutenowcy mogą testować do woli.
Brownie z malinami z poniższego przepisu smakuje "tradycyjnie", ale moim zdaniem jest nieco lżejsze, mniej tłuste i gliniaste niż typowe, brytyjskie brownie. Niezawodnie jednak podniesie poziom kakao we krwi i pocieszy w słabszy dzień - możliwość pokrojenia jeszcze ciepłego i lepkiego w środku brownie, z nawiązką zrekompensuje Wam te kilka chwil potrzebnych na jego przygotowanie ♥


PS na ostatnim zdjęciu widać taki właśnie "jeszcze-za-ciepły-do-krojenia" kawałek (wprost ze środka brownie), którego jednak nie mogłam sobie odmówić!



Składniki (na formę 25 x 25 cm, lub okrągłą o śr. 26 cm):

  • 120 g gorzkiej czekolady (o zawartości co najmniej 64% kakao)*
  • 160 g masła
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 2 łyżki oleju o neutralnym smaku
  • 3 jajka
  • 180 g cukru*
  • 100 g mąki pszennej (bezglutenowcy np.: 50 g owsianej bg, 50 g gryczanej - przepis odporny na różnorodne kombinacje :)
  • 50 g posiekanej gorzkiej czekolady
  • 200 g świeżych malin (sprawdzą się też inne, drobne owoce jagodowe)

* użyłam 50 g czekolady gorzkiej i 70 g mlecznej z migdałami - bo takie znalazłam w kuchennej szafce ;) Dodatek orzechów świetnie urozmaicił strukturę brownie, ale ze względu na duży udział mlecznej czekolady zmniejszyłam ilość cukru do 110 g


Piekarnik ustawić na temperaturę 160 °C. W garnku rozpuścić masło, zdjąć z palnika i dodać olej oraz połamaną na kostki czekoladę (120 g). Nakryć garnek i pozostawić na kilka minut, do roztopienia czekolady. Wymieszać łyżką, do połączenia składników, po czym odstawić płynną masę do przestudzenia.

W międzyczasie umyć i osuszyć maliny. W misie zmiksować jajka z cukrem na puszystą masę i delikatnie wmieszać przestudzoną masę czekoladową (może być lekko ciepła). Na koniec dodać przesianą mąkę i delikatnie wymieszać szpatułką, tylko do połączenia.

Ciasto przelać do formy (będzie raczej płynne - u mnie zwłaszcza ze względu na użycie mlecznej czekolady). Piec w 160 °C, przez ok. 25 minut. Wyjąć i studzić w formie - jeszcze lekko ciepłe da się pokroić, ale ostrożnie. Środek będzie zdecydowanie mokry i rozpadający ;) Brownie świetnie znosi przechowywanie i przez kilka dni jest tak samo smaczne, jak w dniu pieczenia - jednak ze względu na świeże owoce lepiej przechowywać je w lodówce pod nakryciem.



Smacznego!

Proste brownie z malinami

Bezglutenowe brownie z owocami

Brownie z malinami

Bezglutenowe brownie

Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): "Frukt og bær", Sverre Sætre