Image Slider

Sernik z ricotty z wiśniami, na kruchym cieście

Pieczony sernik z ricottą i owocami

Tłusty Czwartek to tak wdzięczne i żywo celebrowane święto, że naturalnie nie mogłabym go pominąć na dedykowanym słodkościom blogu. I chociaż dzisiejszy wpis nie będzie ani o pączkach nadziewanych, ani o tych z dziurką (te i tak już znajdziecie pod tagiem Tłusty Czwartek), to masła, żółtek i konfitury nie zabraknie. Entuzjastom kuchni z różnych stron świata proponuję włoską crostatę, czyli tradycyjne, okrągłe, kruche ciasto - w tym przypadku wypełnione słuszną porcją konfitury wiśniowej oraz pulchnej ricotty.

Nadal pozostaję pod wpływem bolońskich inspiracji przywiezionych z krótkiej podróży. Poniższy sernik nie smakuje jak te "nasze", z polskiego, kwaśnego twarogu. Nie zmienia to faktu, że przypadł do gustu nawet tym, którzy deklarowali raczej mieszane odczucia co do ricotty. Sama za nią nie szaleję, ale tutaj komponuje się świetnie - i przede wszystkim nie jest mdła, dzięki cytrusowym nutom i konfiturze wiśniowej. Crostata z ricottą jest naprawdę podzielnym ciastem i nadaje się na poczęstunek dla wielu gości - nie da się jej zjeść bardzo dużo za jednym podejściem. Powinna posmakować osobom, które cenią nieprzesłodzone, konkretne w swojej konsystencji serniki. Tutaj ricotta ma postać grubo zmielonego, wilgotnego twarogu, zwolennicy piankowej konsystencji zdecydowanie powinni szukać innego przepisu. Kolejna uwaga - ciasto na spód nie jest typowym kruchym. Ze względu na dużą ilość jajek (zauważyłam, że to charakterystyczne dla włoskich słodkości), jest bardzo lepkie, łatwo się nagrzewa, więc najlepiej postępować z nim dokładnie tak, jak opisuję to w przepisie. Obiecuję, że chociaż sama w pewnym momencie zwątpiłam przy jego przygotowaniu, efekt jest wart wszystkich włożonych wysiłków :) Ciasto jest bardzo delikatne w konsystencji, bogate w smaku i sprawia, że sernik łatwo się kroi, a porcje nie rozpadają się na talerzykach. Serowo-owocowa crostata to coś, co pogodzić może gusta zarówno poszukujących nowych inspiracji w dziedzinie wypieków, jak i sernikowych tradycjonalistów. 



Składniki (na formę o śr. 23 cm):

Ciasto maślane:
240 g mąki pszennej
150 g cukru
115 g masła w temperaturze pokojowej
2 duże jajka
2 żółtka
skórka otarta z 1 cytryny
szczypta soli
opcjonalnie: 2 łyżki likieru typu Maraschino lub Sassolino

Nadzienie:
3 białka
65 g cukru
680 g ricotty*
1 szklanka konfitury wiśniowej (najlepiej kwaśnej)

* użyłam ricotty kruszącej się podobnie jak polski twaróg, ominęłam sery bardziej zmielone - do tego przepisu potrzeba ricotty o bardziej zwartej konsystencji


Zagnieść ciasto maślane. W dużej misie wymieszać mąkę, cukier i masło pokrojone na kawałki i rozetrzeć wstępnie dłońmi, do uzyskania konsystencji mokrego piasku. Zrobić w środku mieszanki dołek i wbić do niego jajka, żółtka, dodać skórkę cytrynową, sól i likier (jeśli używamy). Zagniatać ciasto, aż wszystkie składniki dokładnie się połączą. Uformować z ciasta kulę, owinąć folią spożywczą i schładzać w lodówce przez conajmniej 1 h przed dalszym użyciem (uwaga: ciasto jest lepkie i szybko nagrzewa się od dłoni, dlatego dokładne schłodzenie jest konieczne, żeby dało się z nim później pracować - trzymaj je w lodówce tak długo, jak jest to konieczne).

Około 2/3 schłodzonego ciasta rozwałkować na kształt okręgu (najlepiej na arkuszu papieru do pieczenia/folii spożywczej, bardzo mocno obsypanej mąką) i przenieść na spód formy do tart. Ciasto powinno sięgać brzegów formy, na wysokość ok. 5 cm. Przy użyciu widelca, nakłuć równomiernie całą powierzchnię ciasta. Delikatnie nakryć je folią aluminiową, dopasowując do kształtu ciasta (to ważne, żeby zapobiec "zjechaniu" brzegów ciasta na spód formy), po czym obciążyć ceramicznymi fasolkami (lub jeśli ich nie mamy - np. suchym grochem z kuchennej szafki). Tak owinięty spód piec w temperaturze 180° C, przez ok. 20 minut, do lekkiego zrumienienia. Wyjąć z piekarnika i wystudzić.

W dużej misie ubijać białka, do momentu aż będą prawie całkowicie sztywne. Następnie kontynuować ubijanie, dodając stopniowo, po trochę cukier, aż do momentu kiedy piana stanie się sztywna i lśniąca. Na talerzu obok porozgniatać ricottę widelcem, po czym wymieszać ją delikatnie z ubitymi białkami.

Na ostudzonym, podpieczonym spodzie rozsmarować konfiturę wiśniową, przykryć masą serową i wyrównać. Na koniec wyjąć z lodówki pozostałą część maślanego ciasta i szybko rozwałkować je na arkuszu folii/papieru do pieczenia, obficie podsypanego mąką. Przełożyć na górę ciasta i delikatnie skleić na brzegach. Piec w temperaturze 180° C, przez ok. 40-45 minut, do zezłocenia. Wyjąć z piekarnika i wystudzić. Można podawać oprószone cukrem pudrem.



Smacznego!

Sernik z ricottą na kruchym cieście

Włoski sernik z ricottą i wiśniami na kruchym spodzie

Sernik z ricotty z wiśniami

Włoski sernik z ricottą i wiśniami na kruchym spodzie


Źródło przepisu: "Dolci: Italy's Sweets", Francine Segan

Puszyste ciasto jogurtowe - pszenne lub bezglutenowe

Proste ciasto jogurtowe cytrynowe

Ciast jogurtowych upiekłam już bardzo wiele, bo od czasu do czasu tęsknię za tym prostym, charakterystycznym smakiem i strukturą. Nigdy wcześniej nie wyjęłam jednak z piekarnika tak puszystego bochenka. Miąższ pełen jest sporych dziurek, które upodabniają ciasto w przekroju do chleba na zakwasie. Za pierwszym razem korzystając z tego prostego przepisu upiekłam pojedyncze muffinki, które dzięki mniejszym rozmiarom, wyrosły jeszcze bardziej, niż ciasto w keksówce. Co ważne, niezależnie od formy, jogurtowe z tego przepisu rewelacyjnie zachowuje świeżość, a za to właśnie kocham ten typ ciast ucieranych. Dzień, czy dwa po upieczeniu, nadal smakuje niemal tak dobrze, jak świeże - najważniejsze, żeby szczelnie je nakryć i zapobiec w ten sposób nadmiernemu wysychaniu. Polecam to ciasto każdemu, chociażby w ramach terapii zajęciowej po ciężkim tygodniu ;) Ciasto jogurtowe jest bardzo proste, mało czasochłonne, a rośnie w oczach. I co najlepsze - jeżeli nie zniknie zaraz po ostygnięciu, to nadal z przyjemnością będziecie nosić je do szkoły, czy pracy, jako słodkie drugie śniadanie.


Notka: na zdjęciu wersja bezglutenowa. Z poniższych proporcji można upiec też ok. 16 średniej wielkości muffin (uwaga: ciasto niezbyt ładnie odchodzi od papilotek). 


Składniki (na keksówkę 25x12 cm lub 16 muffin):
  • 150 g g cukru (ja daję 100 g)
  • 250 g jogurtu greckiego
  • 6 łyżek oleju
  • 2 jajka
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 2 łyżki soku wyciśniętego z cytryny
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • 200 g mąki pszennej (bezglutenowcy: 70 g mąki gryczanej, 70 g mąki owsianej bg, 40 g mąki sojowej, 40 g skrobi ziemniaczanej)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • szczypta soli

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Przygotować keksówkę, wyłożyć ją papierem do pieczenia. Dodatkowo papier można lekko natłuścić, żeby ciasto łatwiej się od niego odkleiło. 

Do dużej miski wsypać cukier, dodać jogurt, olej, jajka, ekstrakt waniliowy, sok i skórkę z cytryny. Wymieszać do połączenia. W oddzielnej misce wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia, sodą i solą. Przesiać suche składniki do miski z płynną mieszanką i wymieszać szybko ciasto, używając łyżki. Mieszać do momentu, aż składniki się połączą, w cieście mogą zostać niewielkie grudki.

Ciasto przelać do keksówki i wyrównać wierzch (w przypadku muffinek - papilotki napełniać nie więcej, niż do 2/3 wysokości). Piec w temperaturze 175° C, przez ok. 40 minut (muffiny - 25 minut). Początkowo ciasto wyrośnie bardzo mocno, żeby pod koniec pieczenia odrobinę opaść. Bardzo ważne jest, aby przed wyjęciem z piekarnika sprawdzić suchym patyczkiem, czy ciasto jest dopieczone w środku. Możliwe, że ciasto będzie się zbyt szybko przypiekać z góry - należy je wtedy luźno nakryć folią aluminiową i piec dalej. Po upieczeniu studzić ciasto w formie, jeszcze ciepłe można odwinąć z papieru do pieczenia i studzić dalej na kratce. Jogurtowe dobrze się przechowuje, wystarczy nakryć je folią, kloszem lub schować w szczelnej puszce, żeby smakowało dobrze na drugi, a nawet trzeci dzień po upieczeniu.


Smacznego!

Bezglutenowe ciasto jogurtowe

Cytrynowe ciasto jogurtowe bez glutenu

Bezglutenowe ciasto jogurtowe

Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): http://www.foodiebaker.com

Bezglutenowe drożdżówki cynamonowe - prosto z Norwegii

Bezglutenowe drożdżówki cynamonowe

Podejście numer dwa do bezglutenowych drożdżówek. Kto próbował takowe upiec, ten wie, że ich stworzenie ociera się chwilami o wiedzę tajemną. Po próbach (moim zdaniem udanych) z bezglutenowymi bułeczkami cynamonowymi z toffi, nadszedł czas by zmierzyć się z oryginalnym, norweskim przepisem na Kanelboller. Tym razem również nie użyłam żadnych gotowych mixów mąk bezglutenowych - twardo pozostaję przy ich niestosowaniu. Na szczęście w norweskich książkach o bezglutenowej diecie również unika się takich rozwiązań. Zanim jednak zrozumiałam, co w ogóle znajduje się na liście składników, musiałam przetłumaczyć tekst słowo, po słowie, korzystając z dobrodziejstw internetowych translatorów i zinterpretować jednostki, którymi chyba zwyczajowo operuje się w Norwegii. Tutaj odmierzamy składniki w oparciu o ich objętość, a nie wagę (jedyna moja zmiana - oryginalnie występujące decylitry przełożyłam na mililitry, bo chyba łatwiej w Polsce o naczynia kuchenne z taką podziałką).
Z magicznych składników, które najlepiej byłoby mieć, żeby upiec drożdżówki, potrzebujemy: sproszkowaną babkę płesznik i białko ziemniaczane. O ile to pierwsze można dostać już chyba w każdym sklepie ze zdrową żywnością w Polsce, to białka z ziemniaka nigdzie jeszcze nie wypatrzyłam. Miałam to szczęście, że dzięki pomocy bardzo uprzejmej osoby weszłam w jego posiadanie. W Norwegii (i Szwecji - o ile mi dobrze wiadomo) specyfik ten nosi nazwę "Pofiber" i sprzedawany jest w kartonikach markowanych przez Semper. Produkt ma certyfikat przekreślonego kłosa i z tego co wyczytałam i potwierdziłam swoimi próbami, pomaga zachować wilgoć bezglutenowym wypiekom, przy okazji ułatwiając też ich formowanie. Gdyby jednak nie udało mi się go zdobyć, podejrzewam, że i tak drożdżówki wyszłyby zadowalająco (moje poprzednie w końcu też były smaczne). Jak zwykle przestrzegam przed wyczekiwaniem dosłownego odwzorowania tradycyjnych drożdżówek - nastawcie się raczej na coś, co przypomina drożdżowe (mocniej spieczone, z chrupiącą skórką), ale jednak stanowi pewną nowość, ciastko którego wcześniej nie jedliście. Z takim podejściem i otwartą głową najlepiej oddać się przyjemności odkrywania :) U mnie po pierwszej degustacji nie było co fotografować, więc kolejnego dnia upiekliśmy je już z podwójnej porcji.



Składniki (na ok. 12 sztuk):

Ciasto drożdżowe:
  • 300 ml mąki ryżowej*
  • 300 ml mąki kukurydzianej
  • 100 g cukru pudru
  • 2 łyżki sproszkowanych łusek babki płesznik
  • 2 łyżki "Pofiber" - suchego białka ziemniaczanego
  • 1 łyżeczka kardamonu
  • 2 jajka + 1 jajko roztrzepane (do posmarowania drożdżówek)
  • 75 g masła w temperaturze pokojowej
  • 50 g świeżych drożdży (użyłam 14 g suszonych drożdży)
  • 200 ml zimnej wody
  • cukier perłowy - do posypania


Nadzienie marcepanowe:
  • 150 g masła w temperaturze pokojowej
  • 150 g marcepanu
  • 2 łyżki cynamonu

...lub najprostsze, szybkie nadzienie cynamonowe:
  • 2 łyżki roztopionego masła
  • 3 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 szklanki cukru

* moja mąka ryżowa była dosyć grubo zmielona (przypominała krupczatkę), prawdopodobnie dlatego drożdżówki lekko popękały podczas pieczenia - bardziej miałka może dać nieco lepszy efekt



Przygotować ciasto. Wszystkie suche składniki połączyć w misie, dodać świeże drożdże roztarte z odrobiną cukru (lub suche, prosto z saszetki), 2 jajka i masło. Rozcierać mieszankę palcami, następnie dolewać stopniowo wodę, mieszając, aż do uzyskania jednolitego ciasta. Ciasto zawinąć w folię spożywczą i włożyć do zamrażalnika na ok. 10 minut - dzięki temu, łatwiej będzie je rozwałkować.

W czasie chłodzenia ciasta, przygotować nadzienie. Aby uzyskać nadzienie marcepanowe, utrzeć marcepan z masłem i cynamonem. Mieszanka powinna być miękka, żeby dało się ją łatwo rozsmarować (masło przed zmieszaniem z marcepanem można delikatnie podgrzać w mikrofalówce, jeśli jest zbyt twarde). Można też wybrać szybkie i proste nadzienie cynamonowe - wystarczy wymieszać płynne masło z cukrem i cynamonem.

Schłodzone ciasto najwygodniej jest rozwałkować na folii spożywczej, obsypanej z wierzchu mąką ryżową (lub jakąkolwiek bezglutenową). Ja wałkowałam na prostokąt o wymiarach ok. 28 x 43 cm. Rozsmarować na nim równomiernie wybrane nadzienie i ciągnąc za folię, zwinąć ciasto jak roladę, wzdłuż dłuższego boku. Następnie, używając ostrego noża lub nitki, podzielić rulon na 12 równych części. Jeśli ciasto jest zbyt miękkie, można przed krojeniem schłodzić je przez kolejne 10 min. Kawałki ciasta układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując odstępy. Lekko spłaszczyć i wyrównać dłonią każdą z drożdżówek. Nakryć suchą ściereczką i pozostawić w ciepłym miejscu na ok. 1-1,5 h, do wyrośnięcia.

Piekarnik rozgrzać do 225° C (moim zdaniem zbyt wysoka temperatura, piekłam w 205° C). Wyrośnięte bułeczki posmarować z wierzchu roztrzepanym jajkiem i posypać cukrem perłowym. Piec na środkowej półce piekarnika, przez ok. 12-15 minut, do zrumienienia. Wyjąć z piekarnika, przestudzić i podawać, najlepiej jeszcze ciepłe.



Smacznego!

Drożdżówki bezglutenowe z cynamonem

Zawijane drożdżówki cynamonowe bez glutenu

Kanelboller - norweskie bułeczki cynamonowe bezglutenowe

Źródło przepisu (z moimi małymi modyfikacjami): "Bak glutenfritt. Fra bagett til brownie", Karin Moberg, Oscar Målevik

Miętowe ciastka orkiszowe z czekoladą

Ciastka miętowe z kawałkami czekolady

Ostatnio moje książkowe zbiory wzbogaciły się o nową pozycję, poświęconą w całości czekoladzie. W sezonie jesień-zima (i po prawdzie - wszystkie pozostałe zwykle też), nie trzeba mnie nigdy dwa razy namawiać do wypieków z jej dodatkiem. Sama na sobie najdobitniej widzę działanie mechanizmu "temperatury w dół - czekolada z szaf". Żadne zapasy się nie uchowają, kiedy napada mnie prawdziwa chęć na deser z wysoką zawartością kakao. W pochmurny tydzień, dobrze jest mieć pod ręką przepis na takie ciasteczka. Tak łatwe i szybkie, że zanim się obejrzę, rosną już w piekarniku, a w mieszkaniu czuć topniejącą czekoladę. Jeśli jakieś zostaną po podwieczorku, spokojnie mogę włożyć je do puszki i podjadać, kiedy przyjdzie mi na to ochota. Ciastka z tego przepisu są delikatnie słodkie, kruche i lekko piaskowe w strukturze. Z miętą smakują naprawdę dobrze - nawet jeśli jest to mięta suszona, wydobyta z herbacianych saszetek, tak jak u mnie ;)



Składniki (na ok. 16 sporych ciastek):
  • 2 szklanki mąki orkiszowej (bezglutenowcy mogą spróbować np. tej mieszanki: 1 szkl. mąki gryczanej, 1/2 szkl. kukurydzianej, 1/2 szkl. dowolnej skrobi)
  • 5 łyżek cukru trzcinowego
  • 70 g masła
  • 1 jajko
  • 1 opakowanie cukru waniliowego
  • 1/3 łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1/2 szklanki czekoladowych kropelek/ posiekanej czekolady (ok. 80 g)
  • 1 garść świeżej mięty (u mnie susz z 4 torebek herbaty miętowej)*
  • szczypta soli

* podejrzewam też, że świetnie sprawdziłyby się również... krople miętowe - dokładnie te, które dostać można w każdej aptece ;) trzeba tylko uważać z dodawaną ilością!



Świeżą miętę posiekać. W dużej misce wymieszać mąkę, cukier, sodę i sól. Dodać posiekane nożem masło, jajko i cukier z wanilią. Wyrabiać do uzyskania jednolitego ciasta (moje było trochę za suche - dodałam więc 3 łyżki zimnej wody i problem się rozwiązał). Na koniec wgnieść w ciasto kawałki czekolady i posiekaną miętę.

Włączyć piekarnik, ustawić temperaturę pieczenia na 170° C. Z ciasta formować kulki wielkości orzecha włoskiego i kłaść na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zachowując odstępy. Każde ciastko lekko spłaszczyć dłonią. Piec przez ok. 15-18 minut, w zależności od wielkości. Wyjąć z piekarnika i wystudzić.



Smacznego!

Orkiszowe ciastka z czekoladą i miętą

Bezglutenowe ciastka miętowe z kawałkami czekolady

Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): "Czekolada", Wydawnictwo Olesiejuk

Tureckie ciasto Revani

Tureckie ciasto Revani bez glutenu

Jestem jedną z tych osób, które od czasu do czasu pieką biszkopt w tortownicy tylko po to, żeby jeść go później pokrojonego w trójkąty, do ulubionej herbaty, jak pełnoprawne ciasto. Ot, taka zachcianka - często odskocznia po jakichś bardziej intensywnych, słodkich eksperymentach. Od zawsze też przepadam za wszelkimi wilgotnymi ciastami. Stąd połączenie biszkoptu z całym mnóstwem aromatycznego, cukrowego syropu nie mogłoby mnie ominąć. Revani to cudowne w swojej prostocie, a przy tym niebanalne ciasto, znane głównie w Turcji i Grecji. Filozofia jego wykonania przywodzi mi na myśl Tres Leches, które piekłam po tegorocznej wizycie w Czarnogórze, chociaż z uwagi na użycie syropu bezmlecznego, Revani jest od niego nieco lżejsze (...ale równie słodkie). W przepisie z którego korzystałam, do ciasta dodaje się semolinę, ale wiele osób zastępuje ją kaszą manną - ja natomiast, chcąc uzyskać bezglutenową wersję, użyłam kaszki kukurydzianej (uwaga, to nie to samo co kukurydziany kleik dla dzieci!). Naprawdę sprawdza się znakomicie w roli zastępnika, dodatkowo podbijając żółty odcień biszkoptu. Myślę, że Revani posmakuje każdemu, kto lubi wilgotne wypieki w orientalnym stylu.



Składniki (na formę o śr. 27 cm):

Syrop korzenny:
  • 300 g cukru
  • 600 ml wody
  • 1 laska cynamonu
  • 5 goździków
  • skórka z 1 całej pomarańczy

Biszkopt:
  • 225 g miękkiego masła
  • 200 g cukru (zmniejszyłam do 85 g)
  • 6 jajek
  • 120 g mąki pszennej (bezglutenowcy: 60 g mąki kukurydzianej i 60 g skrobi ziemniaczanej)
  • 175 g drobnej semoliny (można zastąpić w tej samej ilości kaszką manną lub na bezglutenowo- kukurydzianą)
  • 1 płaska łyżka proszku do pieczenia
  • 120 g siekanych migdałów, bez skórek
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 2 łyżki brandy (zastąpiłam Amaretto)


Najpierw przygotować syrop. W garnku wymieszać cukier, wodę, dodać cynamon, goździki i skórkę obraną z jednej pomarańczy (jak z jabłka). Postawić na małym ogniu i podgrzewać aż cukier się rozpuści. Po tym gotować jeszcze 15 minut , aż część syropu odparuje. Zdjąć z palnika i studzić. Kiedy syrop osiągnie temperaturę pokojową, można wyjąć z garnka cynamon, goździki i skórkę.

Przygotować ciasto. W misie zmiksować masło do uzyskania puszystej, jasnej masy - zajmie to ok. 3-5 minut. Powoli dosypywać cukier, a następnie wbijać jajka jedno po drugim, za każdym razem dokładnie miksując. W oddzielnej misce wymieszać mąkę, semolinę, proszek do pieczenia i posiekane migdały. Stopniowo wsypywać suche składniki do mokrych, cały czas miksując na niskich obrotach. Na koniec do ciasta wmieszać brandy i ekstrakt waniliowy.

Ciasto przełożyć do formy i piec w temperaturze 180° C, przez ok. 30 minut (u mnie 35). Przed wyjęciem sprawdzić suchym patyczkiem wbitym w środek ciasta, czy jest już dopieczone. Wyjąć z piekarnika i jeszcze gorące pokroić bardzo ostrym nożem na kształt rombów. Od razu naponczować ciasto całkowicie wystudzonym syropem, używając łyżki. Podawać udekorowane migdałami.


Smacznego!

Revani ciasto z kaszką manną i migdałami

Bezglutenowe ciasto Revani z migdałami

Ciasto Revani z migdałami

Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): https://souvlakiforthesoul.com/

Kruche miodowe ciasteczka

Kruche ciasteczka maślane z miodem i migdałami

Kiedy myślę o tych ciasteczkach, od razu nasuwa mi się stwierdzenie o szlachetności, której najlepiej jest szukać w prostocie. Przepis na nie od razu wpadł mi w oko podczas przeglądania słodkiego wydania "Kuchni polskiej" Lidla. Nie dość, że ciasteczka wydały mi się niesamowicie apetyczne, to składniki na nie mam w kuchennej szafce praktycznie zawsze. To tak naprawdę proste, wszystkim znane kruche, maślane ciasteczka, wzbogacone o miód, który całkowicie zastępuje w tym przepisie cukier rafinowany. Przez jego dodatek, ciastka przechowywane w słoiku lub puszce przez dłuższy czas nieco miękną. Nie jest to jednak problemem, ponieważ nadal smakują bardzo, bardzo dobrze. Czy połączenie kruchego, obłędnie maślanego ciastka z miodem i uprażonymi migdałami może smakować inaczej niż fantastycznie? ;)



Składniki (na dwie blachy ciastek):
  • 150 g miodu gryczanego 
  • 250 g mąki pszennej tortowej
  • szczypta soli
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • 150 g schłodzonego masła
  • 50 g posiekanych migdałów

Odmierzyć 100 g miodu, przelać na patelnię lub do rondelka i podgrzewać na małym ogniu przez ok. 5-7 minut. Miód powinien wyraźnie zgęstnieć. Zdjąć go z palnika i całkowicie wystudzić. Wymieszać mąkę, sól, cukier waniliowy, wysypać na stolnicę. Dodać posiekane nożem masło i wystudzony miód, szybko zagniatać, aż do uzyskania jednolitego ciasta. Uformować z niego walec o długości ok. 15 cm, zawinąć w folię spożywczą i włożyć do zamrażalnika na ok. 1 h.

Zamarznięte ciasto pokroić następnie ostrym nożem na cienkie plasterki grubości ok. 3-4 mm. Kłaść je na papierze do pieczenia, każde ciastko posmarować pozostałym miodem (50 g) i posypać posiekanymi migdałami. Piec w temperaturze 170° C bez termoobiegu, lub w 185 C z termoobiegiem, przez ok. 11-12 minut. Ciasteczka są gotowe, kiedy ich boki zaczynają lekko brązowieć. 


Smacznego!

Kruche ciasteczka bez cukru

Kruche ciasteczka miodowe z orzechami
Źródło przepisu: "Kuchnia polska według Pawła Małeckiego", wydana przez Lidl Polska

Sernik "śliwka w czekoladzie"

Sernik ze śliwkami w czekoladzie


Sernik-ideał na zimową porę. Chociaż piekłam go na święta Bożego Narodzenia, to wróżę mu pewną przyszłość nie tylko w towarzystwie choinki i lampek. Jego baza to "czysta", klasyczna masa serowa, z dodatkiem kwaśnej śmietany - bardzo lubię smak i konsystencję serników z jej dodatkiem. Wypiek zwieńcza spora dawka czekoladowego ganache z utopionymi w nim suszonymi śliwkami. Jeśli tylko wybierzecie swoją ulubioną czekoladę (może być mleczna, deserowa lub gorzka), żadna sklepowa śliwka w papierku nie będzie w stanie pobić tej polewy. Za inspirację i podesłanie przepisu w samą porę, dziękuję Patrycji ;)



Notka: zdjęcia były robione chwilę po wylaniu polewy na sernik - po schłodzeniu w lodówce ganache nie spływa już tak z pokrojonego deseru, ale nadal jest miękkie i aksamitne :) Ten sernik piekłam z twarogu President - dał efekt dość lekkiej, puszystej masy i przez to, że jest dosyć rzadki, boki sernika trochę wklęsły podczas studzenia. Moim ulubionym serem "wiaderkowym" wszech czasów nadal pozostaje "Hej!" (OSM Radomsko) - trudniej go kupić, ale daje sernikom bardziej kremowe wykończenie.




Składniki (na formę o śr. 24 cm):


Spód ciasteczkowy:

  • 170 g herbatników (bezglutenowcy wybierają ciastka bg)
  • 50 g masła


Masa serowa:

  • 1 kg sera twarogowego wysokiej jakości
  • 200 g kwaśnej śmietany (użyłam 18 %)
  • 3/4 szklanki (150 g) cukru
  • 3 płaskie łyżki skrobi ziemniaczanej
  • 4 duże jajka
  • 115 g suszonych śliwek
  • 1/3 łyżeczki kardamonu (opcjonalnie)


Ganache ze śliwkami:

  • 160 g czekolady (użyłam 90 g mlecznej, 70 g deserowej)
  • 160 g śmietanki 30 %
  • 100 g suszonych śliwek

Najlepiej, by wszystkie składniki na masę serową były w temperaturze pokojowej.

Przygotować spód sernika. Herbatniki zmiksować w pojemniku z ostrzami dołączonym do blendera, lub wsypać do mocnego worka foliowego i zmiażdżyć wałkiem na drobne okruchy. Masło rozpuścić i wymieszać z okruchami. Przesypać je na spód tortownicy, wyrównać. Podpiekać spód przez ok. 10 minut, w temperaturze 180° C. Wyjąć z piekarnika.

W misie miksera umieścić twaróg, śmietanę, cukier, kardamon oraz przesianą skrobię, składniki zmiksować. Dodawać kolejno po jednym jajku, za każdym razem krótko miksując. Boki tortownicy wyłożyć paskami papieru do pieczenia (nie jest to konieczne, ale bardzo ułatwia oddzielenie gotowego deseru od boków formy). Na spód wylać małą część masy serowej, wysypać na nią śliwki posiekane wedle uznania. Przykryć resztą sera, wyrównać wierzch. Piec na środkowej półce piekarnika w temperaturze 160° C, z naczyniem wypełnionym wrzątkiem ustawionym na niższym piętrze (obieg pary wpłynie korzystnie na konsystencję sernika i ograniczy jego pękanie). Sprawdzić po ok. 1 h, czy sernik się upiekł - boki powinny być wyraźnie ścięte, natomiast środek lekko trzęsący przy poruszaniu formą. Studzić w wyłączonym piekarniku, z uchylonymi drzwiczkami. Przestudzony, ale jeszcze ciepły można wyjąć i dokończyć studzenie na stole. Schłodzić w lodówce.

Aby przygotować polewę, czekoladę połamać na kostki i przełożyć je do miseczki. Śmietankę podgrzewać aż do zagotowania, po czym zalać nią czekoladę i przykryć miskę spodkiem. Chwilę później wymieszać dokładnie składniki, do uzyskania gładkiej polewy. Odstawić ją do studzenia, aż uzyska gęstość pozwalającą na wygodnie udekorowanie sernika. Przed wylaniem czekolady na jego powierzchnię, można położyć na serniku pokrojone śliwki lub od razu wymieszać z polewą. Sernik ponownie włożyć do lodówki, aby polewa stężała.



Smacznego!

Sernik z czekoladą i śliwkami
Sernik śliwka w czekoladzie
Sernik z polewą czekoladową
Sernik śliwka w czekoladzie
Bezglutenowy sernik z czekoladą i śliwkami
Sernik z polewą czekoladową i śliwkami suszonymi

Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): http://smakolykibereniki.blogspot.com/