Image Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa. Pokaż wszystkie posty

Kawowy pudding chlebowy i bezglutenowe pieczywo Schär

Bezglutenowy pudding chlebowy

Postanowiłam upiec po raz pierwszy coś, co zawsze mnie ciekawiło - ale ze względu na długotrwałe unikanie glutenu w diecie, ciągle odkładałam pomysł "na później". Mowa o puddingu chlebowym, czyli kromkach jasnego pieczywa (jedni używają chleba tostowego, inni słodkich bułek, czy chałki), namoczonych w śmietance i innych słodkich dodatkach i zapieczonych tak, żeby finalnie deser dało się pokroić. Świetny sposób na bezproblemowy i szybki deser, ale pamiętajcie, że najlepszy jest podany w takim samym trybie, w jakim go przyrządzamy - czyli szybko! Ma wówczas chrupiącą, skarmelizowaną skórkę, której później nie sposób przywrócić - chyba, że zapiekając deser od nowa ;) Góra przypomina nieco ciasto, natomiast dół jest miękki, wilgotny i zatopiony w budyniowej masie. Inspirację do stworzenia puddingu zaczerpnęłam z brytyjskiego wydawnictwa, licząc na jak najbardziej "autentyczny" efekt (wszak deser ten, kojarzy mi się właśnie z wyspiarską kuchnią). Jak zwykle, wprowadziłam nieco modyfikacji, a przede wszystkim - upiekłam pudding na bazie chleba bezglutenowego (użyłam Pan Blanco, marki Schär). Sprawdził się zupełnie tak jak tradycyjny chleb, więc bez obaw możecie zrobić to samo ;)



Składniki (na formę o śr. 24 cm):
  • 200 ml mleka
  • 200 ml śmietanki 30 %
  • 70 g cukru + dwie łyżki do posypania wierzchu
  • 2 łyżki świeżo mielonej kawy (ew. można zastąpić kawą rozpuszczalną)
  • ok. 70 g masła, miękkiego
  • 1 bochenek (250 g) chleba bezglutenowego Pan Blanco
  • 1 banan, pokrojony na plasterki
  • 2 duże jajka


W garnku wymieszać mleko, śmietankę, cukier i kawę. Podgrzewać na średniej mocy palnika, aż do zagotowania. Zdjąć z palnika i studzić przez ok. 30 minut (jeśli chcemy przyspieszyć - można użyć kawy rozpuszczalnej, wtedy mieszanki nie trzeba gotować).

W międzyczasie natłuścić ceramiczną lub szklaną formę. Każdą z kromek posmarować masłem z jednej strony, po czym kroić przez pół, na trójkąty. Połowę chleba rozłożyć równomiernie na dnie formy (masłem do góry). Wyłożyć plasterki banana i przykryć pozostałymi kromkami (masłem do góry).

Przestudzoną mieszankę kawową przecedzić przez sitko wyłożone gazą (w wypadku użycia kawy rozpuszczalnej - krok ten pominąć). Dodać lekko ubite jajka i wymieszać. Równomiernie zalać chleb w formie. Nakryć folią i włożyć do lodówki na 30 minut - do równomiernego namoczenia.

Przed pieczeniem pudding posypać cukrem. Piec w temperaturze 170 ºC, przez ok. 40 minut (kromki na wierzchu powinny się zrumienić, a masa ze śmietanki powinna się ściąć i przypominać stężały budyń). Podawać świeżo po przygotowaniu, na ciepło.


Smacznego!

Kawowy pudding chlebowy

Szybki pudding chlebowy z bananem

Kawowy pudding chlebowy z bananem
Źrodło przepisu (zmodyfikowanego przeze mnie): "National Trust Simply Baking", Sybil Kapoor


A teraz trochę o chlebach bezglutenowych, które miałam okazję wypróbować w ramach współpracy z firmą Schär.
Na co dzień jestem w stanie odmówić sobie pieczywa, którego eliminacja często stanowi jedno z największych wyrzeczeń w diecie bezglutenowej. Kiedy jednak najdzie mnie wyjątkowa ochota na kanapkę czy tosta, zdarza mi się zajrzeć na sklepowe półki, w poszukiwaniu bezglutenowego chleba. Chociaż kupuję go sporadycznie, to jak każdy, chciałabym, żeby był smaczny i przypominał tradycyjne pieczywo.

Chleby bezglutenowe Schar

Próbowałam wszystkie trzech rodzajów chleba:

Pan Rustico / chleb wiejski - najciemniejszy chleb z serii, wypiekany z dodatkiem zakwasu ryżowego. Najlepiej komponuje się z wytrawnymi dodatkami.

Pan Multigrano / chleb wieloziarnisty - wybrałabym go jako chleb codzienny, zarówno do słodkich, jak i wytrawnych dodatków. Odpowiada mi jego miękki miąższ urozmaicony przez dodatek nasion słonecznika, siemienia lnianego i prosa.

Pan Blanco / chleb biały - przypomina mi miękki i delikatny chleb tostowy, z tego względu najbardziej smakował mi przypieczony, ze słodkimi dodatkami. Jego też użyłam do przygotowania puddingu, ponieważ ma najdelikatniejszy smak. 

Pan Rustico Multigrano Blanco Schar

Żaden z nich nie zawiera laktozy, ani pszenicy (która często obecna jest w przetworzonych produktach bezglutenowych - np. w postaci skrobi lub błonnika pszennego, oczyszczonego z glutenu). Chleby charakteryzują się miękką strukturą, bez chrupiącej skórki, ich miąższ jest wilgotny i nie czuć w nich "piaskowości". Długo po otwarciu zachowują świeżość, więc nie trzeba całego bochenka wykorzystywać na raz, czy też mrozić. Ku mojej uciesze - tostują się bardzo dobrze ;)

Sernik Speculoos z polewą czekoladową

Sernik Speculoos z polewą czekoladową

Przepadam za korzennymi ciasteczkami, zwłaszcza tymi kruchymi, dlatego naturalnie uwielbiam wszystko, co związane z ciastkami Speculoos. Chociaż już kiedyś upiekłam sernik z ich dodatkiem (możecie tutaj sprawdzić sami), to w tym roku znowu naszła mnie ochota na tą kombinację. Tym razem do masy dodałam też kawę zbożową - jeśli, podobnie jak ja, lubicie jej łagodny smak, powinniście spróbować. Kawowa nuta jest naprawdę delikatna i stanowi jedynie tło dla mocno korzennych ciasteczek, które znajdziecie nie tylko na spodzie, ale też w kawałkach, zatopione w serniku. Deser piekłam z parą wodną, którą dostarczał wrzątek włożony na najniższe pięterko piekarnika; nie jest to konieczne, ale zawsze daje przyjemną, wilgotną i delikatną strukturę sernikom upieczonym w ten sposób. 



Składniki (na tortownicę o śr. 23-24 cm):

Spód ciasteczkowy:
  • 170 g pokruszonych ciasteczek Speculoos
  • 70 g roztopionego masła

Masa serowa:
  • 900 g tłustego twarogu sernikowego (użyłam "Hej!" OSM Radomsko)
  • 180 g kwaśnej śmietany 18%
  • 3 łyżki kawy zbożowej (opcjonalnie - u mnie karmelowa Inka)
  • 60 g cukru
  • 3 duże jajka
  • 1 łyżka skrobi ziemniaczanej
  • 160 g ciastek Speculoos - przełamanych na pół

Polewa czekoladowa:
  • 100 g mlecznej czekolady (u mnie z pokruszonymi migdałami)
  • 2 łyżki mleka


Przygotować formę do pieczenia - sam spód wyłożyć pergaminem. Pokruszone drobno ciasteczka Speculoos (można to zrobić w pojemniku z ostrzami, dołączonym do blendera ręcznego, lub w grubym woreczku, przy pomocy wałka) wymieszać dokładnie z płynnym masłem, do uzyskania konsystencji mokrych okruchów. Przełożyć na spód formy, równomiernie rozprowadzić i docisnąć.

Do czajnika nalać jak największą ilość wody i pozostawić do zagotowania - w tym czasie zabrać się za masę serową.

W dużej misce zmiksować twaróg, kwaśną śmietanę, kawę zbożową i cukier. Dodawać kolejno po jednym jajku, po każdym chwilę miksując. Na koniec przesiać skrobię i wymieszać. Ok. 1/3 masy serowej przelać na przygotowany spód, wyłożyć część ciastek, ponownie przykryć częścią sera i tak do momentu, aż wszystkie ciastka zostaną przykryte warstwami masy serowej. 

Wrzątek wlać ostrożnie do dużego naczynia (żaroodpornego lub metalowego) i postawić na najniższym piętrze w piekarniku (dzięki parze wodnej deser wyjdzie delikatniejszy). Na środkowe wsunąć blachę z sernikiem. Piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 160°C, przez ok. 1 h, a następnie pozostawić do wystudzenia w wyłączonym piekarniku z uchylonymi drzwiczkami. Po kilku godzinach włożyć do lodówki. 

Na koniec przygotować polewę. Delikatnie oddzielić nożem boki sernika od formy i wyjąć z niej deser. Mleczną czekoladę połamać na kosteczki, wrzucić do szklanej/ceramicznej miseczki i roztopić w kuchence mikrofalowej, lub w garnuszku, na malutkim ogniu, cały czas mieszając. Podgrzewać tylko do momentu, aż wszystkie kawałki czekolady się rozpuszczą. Szybkimi ruchami udekorować powierzchnię sernika (jeśli chcemy uzyskać polewę tężejącą dłużej - wystarczy rozpuścić czekoladę z trochę większą ilością mleka). Włożyć na chwilę do lodówki, aby polewa stężała i podawać.



Smacznego!

Sernik Spekulatius z polewą czekoladową

Sernik Speculoos z kawą zbożową

Sernik z ciasteczkami korzennymi i polewą czekoladową

Świąteczny sernik z ciasteczkami Speculoos

Sernik Speculoos z polewą czekoladową i orzechami

Tort kawowo-czekoladowy z wiśniami

Tort kawowo-czekoladowy z wiśniami bez glutenu

Kiedy byłam dzieckiem, nie było mowy, żebym na każde urodziny nie dostała domowego tortu. Najczęściej piekła je babcia i za każdym razem wymyślała coś nowego. Niezmiennie za to wypisywała kremem moje imię i wiek - sama żałuję, że tak nie potrafię, nie mam tak pewnej ręki, nigdy też nie ćwiczyłam kaligrafii. Nie trzeba mnie było namawiać do jedzenia domowego tortu, zawsze najlepiej smakował ostatni kawałek zachomikowany w lodówce, który honorowo był mi przyznawany. Z namaszczeniem jadłam go pół godziny wiedząc, że drugi taki sam się już nie trafi. Bo babcie pieką na oko i wyczucie, chyba każdy to wie ;) Dzisiaj to ja piekę od czasu do czasu torty dla rodziny i tym razem przyszła kolej na tort dla dziadka (chociaż i dla babci piekłam prawie identyczny, tak jej posmakował). Stało przede mną spore wyzwanie, ponieważ dziadek lubi tradycyjne, "męskie" smaki, czyli w skrócie: kawa, czekolada, trochę alkoholu. Tort miał być klasyczny, w dawnym stylu, ale też... "nie za tłusty, nie za słodki". Przepis jest więc moją lżejszą interpretacją tradycyjnego, polskiego tortu. Zamiast maślanych mas, które nie wszyscy lubią, a w dodatku sprawiają trudności w krojeniu, jeśli tort nie jest odpowiednio wcześnie wyjęty z lodówki - masa śmietankowa z mieloną kawą i mus czekoladowy. Niemal wytrawny w smaku, bo przygotowany na bazie wysokoprocentowej gorzkiej czekolady, bardzo kremowy. Cudownie smakuje z dodatkiem wiśni w alkoholu. Tort jest miękki, zdecydowanie nie za słodki. Cieszyłam się widząc, jak goście częstują się sporymi kawałkami, zamiast prosić o jak najcieńszy plasterek :)

PS Możecie śmiało korzystać z patentu mojej babci - ostatnie kawałki tortu zamroziła, a później jadła jako "tort lodowy" do popołudniowej kawy. Z jej doniesień wynika, że tak smakuje nawet lepiej ;)


Składniki (na tort o śr. 26 cm)


Biszkopt kakaowy:
  • 6 dużych jajek
  • 3/4 szklanki cukru + 1 łyżka cukru
  • 2/3 szklanki kakao
  • 2/3 szklanki mąki pszennej (bezglutenowcy: pół na pół mąka kukurydziana i skrobia ziemniaczana)
  • do nasączenia ok 1/2 szklanki mocnej kawy, wystudzonej z 3 łyżkami wódki/rumu


Krem czekoladowy z wiśniami:
  • 400 ml śmietany 36 %
  • 1 gorzka czekolada (zawartość kakao 75 %)
  • wiśnie w alkoholu (ok 300 g owoców po odsączeniu)
  • 2 łyżki cukru pudru


Krem kawowy:
  • 600 ml śmietany 36 %
  • 4 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
  • 2 łyżeczki kawy drobno mielonej
  • 65 g cukru pudru


Polewa kakaowa:
  • 4 łyżki cukru
  • 2 łyżki śmietany kwaśnej
  • 3 łyżki kakao
  • 60 g masła
  • 1 łyżeczka żelatyny + odrobina wody


Dekoracja (rozetki):
  • 250 ml śmietany 30 % lub 36 %
  • wiśnie kandyzowane - kilka/kilkanaście sztuk
  • 1 łyżka cukru pudru
  • 1 łyżeczka drobno mielonej kawy

Pracę nad tortem najwygodniej podzielić na dwa dni - wieczorem pierwszego dnia przygotować tylko bazę do kremu czekoladowego (można też upiec już biszkopt i na noc przykryć ściereczką aby nie wysychał), a następnego dnia zrobić całą resztę. Nie jest to jednak koniecznością i jeśli nie masz na to czasu, krem czekoladowy przygotuj szybszą metodą. Wystudź na ile to możliwe czekoladę i zanim zacznie całkowicie tężeć, cienkim strumieniem wlewaj do ubitej śmietanki 36 %, miksując na małych obrotach. Dalej postępuj zgodnie z przepisem.


Przygotować krem czekoladowy. Gorzką czekoladę połamać na kosteczki, umieścić w garnuszku z grubym dnem i zalać śmietanką. Postawić na małym ogniu i powoli podgrzewać, mieszając co jakiś czas i pilnując, żeby mieszanka się nie zagotowała (wówczas krem się nie ubije). Podgrzewać tylko do momentu, kiedy czekolada całkowicie się rozpuści. Zdjąć z ognia, przestudzić w temperaturze pokojowej, następnie włożyć na noc do lodówki.

Następnego dnia upiec biszkopt. Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia (pomijając brzegi formy). Mąkę i kakao wymieszać i przesiać dwukrotnie. Oddzielić żółtka od białek. Białka ubijać w dużej misce na małych obrotach przez około 2 minuty (do spienienia). Następnie dodawać stopniowo, po łyżce cukier, cały czas miksując na coraz wyższych obrotach miksera. Po paru minutach białka powinny być lśniące i sztywne. Nadal ubijając dodawać żółtka po jednym, wrzucać kolejne gdy poprzednie wmiesza się w białka. Odstawić mikser. Do ubitej masy dodawać mieszankę mąki z kakao w trzech partiach - po każdej mieszając delikatnie, ale dokładnie metalową łyżką. Im delikatniej się to zrobi, tym mniej piana opadnie i biszkopt będzie bardziej puszysty. Gotowe, jednolite ciasto przelać do formy i piec przez ok. 35-40 minut w temperaturze 170 ºC (do momentu aż patyczek wbity w ciasto wyjdzie suchy). Upieczony biszkopt wyjąc z piekarnika i rzucić energicznie o blat stołu. Pozostawić do całkowitego wystudzenia, po czym okroić wzdłuż formy przy pomocy ostrego noża i podzielić na 3 równe blaty.

Przygotować kremy do tortu. Najpierw dokończyć czekoladowy. Schłodzoną śmietankę z rozpuszczoną czekoladą wyjąć z lodówki, dodać cukier puder i ubić mikserem na sztywno.
Kawowy krem przygotować miksując schłodzoną śmietankę 36 % z cukrem pudrem. Pod koniec miksowania, kiedy śmietana jest już sztywna, dosypać oba rodzaje kawy i dokończyć ubijanie, aż krem będzie sztywny.

Złożyć tort. Na paterze ułożyć pierwszy blat biszkoptowy. Naponczować go delikatnie ok. 1/3 przygotowanej kawy. Posmarować cienko kremem czekoladowym, wyłożyć równomiernie wiśnie i docisnąć, przykryć resztą kremu i wyrównać. Wyłożyć drugi blat, naponczować jak poprzedni, rozsmarować na nim ok 2/3 kremu kawowego. Położyć ostatni blat, naponczować. Boki tortu pokryć pozostałym kremem kawowym. Tort włożyć do lodówki.

Przygotować polewę czekoladową i dekoracjęŻelatynę namoczyć w małej ilości gorącej wody. Po kilku minutach rozpuścić w mikrofalówce lub nad naczyniem z parującą wodą (nie zagotować!). Cukier, śmietanę, kakao i masło umieścić w garnuszku i zagotować. Zdjąć z ognia i wymieszać z płynną żelatyną. Odstawić do lekkiego przestudzenia. Wyjąć z lodówki tort i na początek polewę lać po jego krawędzi, tworząc zacieki. Na tym etapie trzeba obserwować gęstość polewy - za rzadka będzie spływała zbyt szybko, więc kluczowe jest tu wyczucie. Kiedy "zacieki" są gotowe, resztę polewy szybkimi ruchami rozsmarować równomiernie na pozostałej wolnej powierzchni. Najlepiej użyć do tego płaskiego, długiego noża. Ponownie włożyć do lodówki, do całkowitego zastygnięcia.
Wszystkie składniki na dekoracyjne rozetki (poza wiśniami) wymieszać w jednym naczyniu i ubić na sztywno. Przy pomocy rękawa cukierniczego zakończonego tylką-gwiazdką, wyciskać rozetki na torcie. Dekorować kandyzowanymi wiśniami i podawać.



Smacznego! 

Tradycyjny tort czekoladowy z wiśniami

Tort czekoladowo-kawowy z wiśniami

Bezglutenowy tort czekoladowo-kawowy

Bezglutenowy tort czekoladowy z wiśniami

Tort kawowo-czekoladowy bez glutenu

Źródło przepisu na biszkopt (z moimi modyfikacjami): http://www.kwestiasmaku.com/
Źródło przepisu na polewę: http://www.mojewypieki.com

Bezglutenowe eklerki śmietankowo-kawowe

Eklery bezglutenowe z masą kawową

Postanowiłam zmierzyć się z przerobieniem kolejnego typu ciasta na bezgluten. Jakimś cudem do tej pory nie wpadłam, żeby spróbować upiec coś z ciasta parzonego. Przeglądając stos ulubionych książek ze słodkimi przepisami, uznałam, że chcę koniecznie spróbować wypiekania mini-eklerów. To nic, że do tej pory nigdy tego nie robiłam, nawet na mące pszennej ;) Jestem w szoku, jak gładko poszedł ten eksperyment. Mogę ręczyć za rezultaty, bo eklery piekłam już kilka razy - pierwsze dwie porcje rozeszły się jeszcze zanim powstała do nich jakakolwiek polewa czy masa. Ciasto naprawdę nie różni się bardzo od tradycyjnego ptysiowego. Jedyne, na co muszę zwrócić uwagę to to, żeby dokładnie odmierzać ilość mąki. W pierwszej wersji przepisu, każdej mąki dodawałam po 30 g. Rezultat - niesamowicie leciutkie, delikatne eklerki. Dla mnie praktycznie nie do odróżnienia od pszennych (ale nie byłam nigdy koneserką tychże, więc może przesadzam ;). Jedyny problem stanowiło to, że wychodziły trochę płaskie, bo ciasto było dość luźne. Zwiększyłam więc nieco dodatek mąki i dzięki temu ciasto nie rozlewa się tak na blaszce, a eklery ładniej wyrosły. Śmiało można kombinować z użyciem innych mąk w miejsce podanych, pamiętając, że jednej może będzie trzeba dodać więcej lub mniej niż innej, w zależności od właściwości - najlepiej obserwować po prostu konsystencję ciasta. Ja czuję, że dzięki temu małemu (i niespodziewanemu!) sukcesowi, otwierają się dla mnie nowe perspektywy na polu bezglutenowego pieczenia. Ciasto ptysiowe na pewno pojawi się tu jeszcze nie raz ;)


Składniki (na 15 sztuk):

Ciasto parzone:
  • 45 ml mleka
  • 45 ml wody
  • 30 g masła
  • szczypta soli
  • 40 g mąki jaglanej
  • 35 g mąki owsianej - bezglutenowej (lub zamiennie kukurydzianej)
  • 35 g skrobi ziemniaczanej
  • 2 duże jajka

Nadzienie:
  • 250 ml śmietanki 30 %
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 2 łyżeczki drobno zmielonej kawy

Polewa:
  • 30 g gorzkiej czekolady
  • odrobina śmietanki 30 %


Wszystkie rodzaje mąki wymieszać dokładnie w misce. Do niewielkiego garnka wlać mleko, wodę, dodać posiekane masło i sól. Podgrzewać, aż do zagotowania mieszanki. Do wrzątku wsypać szybko mąkę i energicznie mieszać, trzymając garnek na ogniu jeszcze przez ok. 1 minutę. Ciasto zrobi się bardzo gęste, uformuje się w "kluskę" - nadal należy rozcierać łyżką, żeby dobrze wymieszać składniki. Konsystencja musi być tak gęsta, żeby później ciasto nie rozpływało się podczas szprycowania. Zdjąć z ognia i pozostawić ciasto do wystudzenia na ok. 15 minut.

Po tym czasie zmiksować je dokładnie z jajkami, wbijając kolejne dopiero kiedy pierwsze dobrze się wmiesza. Ciasto przełożyć do worka, obciąć jego koniec tworząc okrągły otwór (lub użyć końcówki do szprycowania w okrągłym kształcie). Wyciskać porcje ciasta długości ok. 10 cm, na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Włożyć do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 °C (z termoobiegiem, bez termoobiegu ok. 200 °C) i piec przez 20 minut, do zarumienienia. Wyjąć z piekarnika, zsunąć na kratkę i pozostawić do całkowitego wystudzenia.

Ciastka przekroić na połówki. Szprycę napełnić ubitą na sztywno kremówką, zmieszaną z cukrem pudrem i mieloną kawą. Na co drugą połówkę wycisnąć porcję nadzienia i przykryć drugą częścią ciastka. Gorzką czekoladę rozpuścić z dodatkiem odrobiny śmietanki (nie zagotować) - i tak powstałą polewą udekorować wierzch każdego eklerka. Podawać w dniu przygotowania.



Smacznego!

Eklerki bez glutenu

Bezglutenowe eklery z bitą śmietaną

Kawowe eklery bezglutenowe z czekoladową polewą

Sernik cappuccino

Sernik kawowy bez glutenu

Kolejny sernik o kawowej nucie do kolekcji, po śmietankowo-kawowym serniku z Kopiko. Sądzę, że też nie ostatni, bo kawa i ser to wdzięczne tematy do tworzenia nowych przepisów ;) Tym razem recepturę zaczerpnęłam z książki, pozmieniałam parę drobiazgów i dodałam prostą dekorację. Kawowe wzorki może byłyby bardziej misterne i przemyślane, gdybym przewidziała, że tak ładnie utrwalą się na powierzchni sernika. Zakładałam, że na pewno coś się stanie - zbledną, wtopią się w ser... a one zostają na miejscu, dokładnie tam, gdzie się je rozprowadzi. Banalnie proste, a efektowne wykończenie. Sernik ma delikatny smak kawy z mlekiem i pyszny spód z dodatkiem orzechów. Ładnie można go pokroić, bo jest zwarty, chociaż konsystencja pozostaje kremowa. To zasługa długiego pieczenia w niskiej temperaturze i naczynia z parującą wodą, które wstawiam do piekarnika już z przyzwyczajenia, zawsze kiedy piekę sernik. Para wodna dodatkowo zapobiega pękaniu sernika, jeśli przypadkiem przetrzymamy go w piekarniku trochę za długo. Z takiego rozwiązania mamy więc same korzyści, gorąco zachęcam do wypróbowania metody :)


Składniki (na formę o śr. 20 cm):

Spód ciasteczkowo-orzechowy:
  • 100 g herbatników (bezglutenowcy wybierają ciastka bg)
  • 40 g orzechów włoskich, drobno posiekanych
  • 30 g masła

Masa serowa:
  • 500 g twarogu sernikowego dobrej jakości
  • 1/2 szklanki cukru
  • 1,5 łyżki skrobi ziemniaczanej
  • 2 duże jajka
  • 125 ml kwaśnej śmietany
  • 1/2 łyżki kawy rozpuszczalnej
  • szczypta cynamonu
  • 1/8 szklanki wrzątku
  • opcjonalnie: parę łyżek zaparzonej, mocnej kawy 


Przygotować spód. Herbatniki rozkruszyć wałkiem na mączkę (mogą zostać małe kawałeczki). Masło rozpuścić w garnuszku, zdjąć z ognia, wymieszać z herbatnikami i orzechami. Masę herbatnikową wyłożyć równomiernie na spód tortownicy. Piec w temperaturze 200 °C, przez ok. 10 minut. Wyjąć z piekarnika i odstawić na bok.

W dużej misie zmiksować ser, cukier i przesianą skrobię ziemniaczaną. Pojedynczo wbijać jajka, cały czas miksując. Kawę rozpuszczalną wymieszać z cynamonem i zalać wrzątkiem. Przestudzić i dodać do masy serowej razem z kwaśną śmietaną. Wszystko wymieszać i przelać na podpieczony spód. Wierzch wyrównać łyżką. Można przy pomocy mocnej kawy udekorować sernik. Nanosić małe kropelki kawy i przy pomocy wykałaczki przeciągać je po powierzchni sernika, tworząc drobne wzorki. Ważne, żeby kawy nie było za dużo, ponieważ sernik może delikatnie pękać w miejscach jej nadmiaru.

Na spodzie piekarnika położyć naczynie z wrzącą wodą. Formę z sernikiem ostrożnie przenieść na kratkę, ustawioną na środkowym pięterku i piec przez 10 minut w 200 °C. Po tym czasie zmniejszyć temperaturę do 120 °C i piec dalej przez 35-40 minut. Powierzchnia sernika ma być wyraźnie ścięta, ale po potrząśnięciu, wnętrze powinno się jeszcze delikatnie trząść. Pozostawić sernik w formie do całkowitego wystudzenia, następnie schładzać w lodówce. Przed podaniem oddzielić ostrym nożem od krawędzi formy.



Smacznego!

Sernik cappucino na orzechowym spodzie

Sernik kawowy na ciasteczkowym spodzie

Sernik kawowy na ciasteczkowym spodzie

Bezglutenowy sernik cappucino z kawą

Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): "Najlepsze serniki świata", Wydawnictwo RM

Korzenne babeczki z dynią i kremem twarożkowym

babeczki korzenne z kremem twarożkowym

Już od dawna panuje u mnie taka prawidłowość, że kiedy przychodzą pracowite tygodnie, masa obowiązków, tzw. "czas dla siebie" kurczy się do granic wytrzymałości - to mnie właśnie wtedy chce się najbardziej piec. Oczywiście, nie jakieś cuda, torty, wielowarstwowe ciasta, czy wysublimowane desery wymagające skupienia. Najlepiej coś prostego, przewidywalnego, dobrego. Coś, co wrzucę do piekarnika z całkowitą pewnością, że za 30 - góra 35 minut będzie już na moim talerzu. Potrzebuję takich przepisów chyba dlatego, że pieczenie (zwłaszcza nieskomplikowane, lekko "mechaniczne") doskonale odpręża i daje poczucie, że chociaż nad tym małym ciastem (czy babeczką - jak w tym wypadku) ma się panowanie, kiedy życie nie daje chwilowo zbyt wielu powodów do wiary we własne możliwości ;) Na jesienne, terapeutyczne sesje w kuchni, te babeczki nadają się idealnie. Są zrobione z niemal klasycznego, miękkiego ciasta ucieranego, wzbogaconego o sezonowy, magiczny składnik - dynię. To jej zawdzięczają dodatkową wilgoć i piękny kolor, a dosłodzone są jedynie miodem. W oryginale przepis był dedykowany dla małej keksówki i jeśli wygodniej Wam upiec taki bochenek - nie ma problemu. Ja wybrałam foremki muffinkowe ze względu na chęć wypróbowania kremu twarożkowego do dekoracji. Polecam go, jeśli tylko macie chwilę na upiększenie wypieku! I uczcie się przy okazji na moich błędach - taki krem NIE wyjdzie na wiaderkowym twarogu do serników, koniecznie trzeba kupić tradycyjny ser i go zmielić ;) Naprawdę, przez zastąpienie części normalnego sera, tym wiaderkowym, krem zaczął spływać mi z babeczek. Za to, jeśli postąpicie przepisowo, macie pewność, że dekoracja będzie trwała i pyszna, bez zabaw z żelatyną. Z pewnością skorzystam z niej jeszcze nie raz w swoich przepisach :)



Składniki (na 12-14 babeczek lub keksówkę o wymiarze ok. 13 x 23 cm):

  • 1/3 szklanki płynnego oleju kokosowego (można użyć innego oleju)
  • 1/2 szklanka miodu
  • 2 jajka
  • 1 szklanka puree z dyni (tutaj przeczytasz, jak je przygotować)
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 i 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1/2 łyżeczki imbiru
  • 1/2 łyżeczki przyprawy piernikowej
  • 1 i 1/2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
  • 1 i 3/4 szklanki mąki pszennej pełnoziarnistej (bezglutenowcy: 2/3 szkl. mąki kukurydzianej, 1/2 szkl. gryczanej i 1/2 szkl. skrobi ziemniaczanej)
  • 1 płaska łyżka sody
  • 1/4 szklanki gorącej wody

Krem twarożkowy:
  • 250 g twarogu, trzykrotnie zmielonego
  • 100 g cukru pudru
  • 60 g masła
  • cynamon do posypania


W dużej misie wymieszać olej kokosowy i miód, następnie dodać jajka i dobrze ubić. Dodać dynię, cukier waniliowy, sól, przyprawy i kawę rozpuszczalną, zmiksować. Do mieszanki przesiać mąkę i wymieszać łyżką, tylko do połączenia składników. Sodę wsypać do kubka, zalać gorącą wodą, szybko wymieszać i połączyć z ciastem. Poprzekładać do formy na muffiny wyłożonej papilotkami (lub do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia) - ciasto będzie dość gęste, ja nakładałam je do 3/4 wysokości papilotki i jeszcze z górką. Włożyć do piekarnika rozgrzanego do temperatury 160 C, na ok. 25-30 minut (sprawdzić suchym patyczkiem, czy ciasto się już dopiekło - jeśli tak, od razu wyciągać, bo nieprzesuszone jest smaczniejsze). Ciasto w keksówce będzie potrzebowało ok. 1 h, żeby się dopiec. Wyjąć z piekarnika i pozostawić do całkowitego wystudzenia.

Przygotować krem. Twaróg zmiksować blenderem, zmielić, lub przetrzeć trzykrotnie przez drobne sitko metalowe. W misie ubić masło na puszystą masę z cukrem pudrem, dodać ser i zmiksować na jednolity krem (malutkie grudki są normalne). Przed dekorowaniem, posmarować każdą z babeczek odrobinką kremu (inaczej może się zdarzyć, że dekoracja nie będzie się chciała przykleić do ciasta). Przełożyć go do rękawa cukierniczego z ozdobną tylką i udekorować babeczki. Oprószyć cynamonem i podawać.


Smacznego!

bezglutenowe muffiny z kremem twarożkowym

bezglutenowe babeczki korzenne z kremem twarożkym

Korzenne babeczki z kremem twarożkowym bez glutenu

Bezglutenowe babeczki dyniowe

Źródło przepisów: na ciasto (z moimi modyfikacjami) - http://www.emmaslittlekitchen.com
na krem twarożkowy - http://wilczyapetyt.com.pl

    Domowe Pumpkin Spice Latte


    Skoro tradycyjnie, jesienną porą zalewam Was przepisami na dyniowe ciasta, ciasteczka i desery, to dlaczego nie pójść w tym roku o krok dalej i nie zaserwować dyniowego napoju? Pomimo nadal niezbyt dużej popularności dyni w Polsce (poprawcie mnie, jeśli się mylę - ale poza blogowym towarzystwem nie widzę jej zbyt często na talerzach), dyniowa kawa cieszy się zadziwiającą sympatią. Z nastaniem jesieni, zaobserwować można falę entuzjazmu powiązaną ściśle z pojawieniem się sezonowego klasyka w sieci kawiarni Starbucks - słynnego Pumpkin Spice Latte. Sama do tej pory piłam Starbucksową kawę, ale w zaciszu własnego domu, po zmieleniu mieszanki ziaren, którą można u nich dostać. Wyjątkowo ruszyłam się, żeby spróbować dyniowego specjału, bo przyznam, że przyciągnął mnie tak oryginalny pomysł na smak kawy i pozytywne recenzje jakie na ogół zbiera. Sama przychylę się do tego, że kawa jest bardzo smaczna, choć też bardzo, bardzo słodka, co czyni z niej właściwie deser w płynie :) Traktujcie to jednak jako subiektywne odczucie, bo sama zwykle piję kawę bez cukru. Na szczęście dla fanów dyniowej latte - jej smak moim zdaniem dość wiernie można odtworzyć w domu. Jasne, nie będzie to ta sama kawa w oryginalnym kubku z zieloną syrenką, serwowana od określonego dnia w roku - ale każdy wie, czy zależy mu na tym całym klimacie, czy po prostu na dobrej kawie w niespotykanym smaku ;) Wszystkich chętnych do wypróbowania domowego pumpkin spice latte, z dodatkiem prawdziwej dyni zapraszam po przepis. Jest naprawdę banalny, a kawa tak przyrządzona pachnie tak jak z popularnej kawiarni. Należy jedynie pamiętać, że konsekwencją użycia dyni mogą być jej malutkie drobinki osadzające się na dnie szklanki. Ja mogę pić tą kawę codziennie - jest wspaniała do wieczornej książki, kiedy w szyby stuka jesienny deszcz. I nie muszę już wciągać na siebie swetra, kurtki i szalika-giganta, żeby wyjść po nią do sąsiedniej galerii handlowej ;)


    Notka: nie sugerujcie się tym, że syrop przelałam do słoiczka i opisałam - robię tak, ponieważ w lodówce zawsze mam dużo otwartych przetworów i lubię mieć wśród nich porządek. Syrop dyniowy trzeba przechowywać w lodówce i najlepiej zużyć go w ciągu dwóch dni, ponieważ dynia szybko się psuje.


    Składniki:

    Syrop dyniowo-karmelowy:

    • 3/4 szklanki wody
    • 1/3 szklanki puree z dyni (jak je zrobić, przeczytasz tutaj)
    • 1/3 szklanki gotowej masy kajmakowej
    • 1 łyżeczka cynamon
    • 1/2 łyżeczki imbiru
    • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
    • 1 goździk
    • 1 łyżeczka cukru z wanilią

    Do garnuszka wlać wodę i wmieszać wszystkie przyprawy. Doprowadzić do wrzenia i gotować pod przykryciem przez kilka minut. Zdjąć z ognia i pozostawić do wystudzenia, następnie przecedzić przez gazę lub filtr do kawy (z przypraw powstanie zawiesina, która zatrzyma się na filtrze). Płyn, który przejdzie przez filtr objętościowo powinien mieć ok. 2/3 szklanki, kiedy wychodzi mi mniej - po prostu dolewam brakującą część wody. Dodać masę kajmakową i wymieszać (można podgrzać mieszankę). Dodać dynię i ponownie wymieszać lub zmiksować.



    Kawa dyniowa (1 duża porcja):
    • ok. 60 ml kawy parzonej w kafeterze lub ekspresie
    • 2-3 łyżki syropu dyniowego
    • ok. 250 ml mleka
    • bita śmietana
    • mieszanka korzennych przypraw (gotowa, lub zrobiona samodzielnie)
    • opcjonalnie: brązowy cukier

    Do dużej szklanki/kubka o pojemności 350 ml wlać syrop i kawę, dokładnie wymieszać. Wlać gorące mleko (jeśli lubimy - można je wcześniej spienić). Na wierzch nałożyć śmietanę i obsypać korzennymi przyprawami, natychmiast podawać. Jeżeli zależy nam na uzyskaniu kawy tak słodkiej jak w Starbucks, można dosłodzić ją brązowym cukrem.


    Smacznego!


    Źródło przepisu (lekko zmodyfikowanego przeze mnie): http://www.kwestiasmaku.com

    Ciasto kawowo-cynamonowe z czekoladą


    Kiedy przychodzą dni po brzegi wypełnione aktywnością, czy długo oczekiwane weekendy po tygodniu wytężonej pracy, lubię odreagować stres krzątając się w kuchni. Nie zawsze jednak mam wtedy cierpliwość i ochotę na robienie czegoś skomplikowanego i zaskakującego. W takich chwilach marzę o przepisach prostych i przewidywalnych; z listą składników, której szybkie przewertowanie daje mi pewność, że ciasto będzie dobre. Minimum wysiłku, maksimum radości z zawsze wyrośniętego, aromatycznego, jeszcze ciepłego ciasta na swoim talerzyku... Oczywiście - ciasto z tego przepisu nie jest wymyślne, ale o to chodzi. To maślana, nieprzesuszona babka, kusząca wspaniałym aromatem mielonej kawy i cynamonu. Z wierzchu obsypana kawałkami ulubionej czekolady, która lekko chrupie w ostygniętym cieście. Zapach unoszący się w domu podczas pieczenia - bezcenny! Na mnie ma działanie iście terapeutyczne ;) A po wyjęciu wypieku z piekarnika może być już tylko lepiej... Pozostaje nam jedynie zaparzyć ulubioną herbatę lub kawę i ukroić sobie słuszną porcję ciasta. Spójrzcie na poniższą listę składników i sprawdźcie, jak niewiele potrzeba, żeby sprawić sobie taką przyjemność, chociażby w środku tygodnia! :)

    Notka: w oryginalnym przepisie ciasto pieczone było w formie z kominem. Jej użycie nie jest konieczne, ale sprawia, że ciasto szybciej się dopiecze.


    Składniki (na tortownicę o śr. 22-25 cm):

    Ciasto:
    • 115 g masła o temperaturze pokojowej
    • 2/3 szklanki (150 g) cukru
    • 2 duże jajka
    • 1 szklanka (230 g) kwaśnej śmietany lub jogurtu naturalnego
    • 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
    • 1/2 łyżeczki soli
    • 1 łyżeczka sody
    • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
    • 2 szklanki (250 g) mąki pszennej (bezglutenowcy: 1 szkl. mąki gryczanej, 1/2 szkl. mąki kukurydzianej i 1/2 szkl. skrobi ziemniaczanej)

    Posypka:
    • 1/3 szklanki (65 g) cukru
    • 1 i 1/2 łyżeczki cynamonu
    • 1 łyżeczka zmielonej kawy
    • 170 g czekoladowych kropelek lub ulubionej czekolady, posiekanej (u mnie gorzka)


    W dużej misie, przy pomocy miksera ubić masło z cukrem na jasną, puszystą masę. Wbijać po jednym jajku, dokładnie miksując po dodaniu każdego z nich. Dodać kwaśną śmietanę i ekstrakt waniliowy, zmiksować do połączenia.

    W misce wymieszać suche składniki: sól, sodę, proszek do pieczenia i mąkę. Wmieszać do mokrych składników, wysypując mieszankę stopniowo z miski. Ciasto będzie gęste. Misę odstawić.
    Wymieszać wszystkie składniki posypki, poza czekoladą.

    Do formy sylikonowej (lub metalowej, wyłożonej papierem do pieczenia) przełożyć połowę surowego ciasta. Równomiernie wysypać na wierzch połowę przygotowanej posypki i połowę posiekanej czekolady. Wyłożyć na to drugą połowę ciasta, posypać resztą posypki i pozostałą czekoladą.

    Piec w piekarniku nagrzanym do 180 °C, przez ok. 45-50 minut. Przed wyjęciem z piekarnika sprawdzić, czy patyczek wbity w środek ciasta, wychodzi suchy - jeśli tak, ciasto już się dopiekło. Studzić w formie przez pierwsze 20 minut, a następnie wyjąć i przełożyć na kratkę do całkowitego wystudzenia.

    Smacznego!



    Źródło przepisu: http://www.pastryaffair.com/

    Śmietankowo-kawowy sernik z Kopiko


    Oswajania serników ciąg dalszy. Jak widać, dzięki prowadzeniu bloga serniki nie tylko polubiłam, ale także zapragnęłam tworzyć ich nowe smaki. A mam je dla kogo piec, zwłaszcza, że osoba która uwiecznia na zdjęciach moje wypieki za nimi przepada :) Równie mocno lubi cukierki Kopiko, więc kooperacja sernik-kawowe karmelki to była tylko kwestia czasu... To już drugi przepis na Lisiej (po torcie z "wertersami"), z wykorzystaniem popularnych, twardych cukierków. Na szczęście, Kopiko całkiem łatwo i przyjemnie miażdży się w moździeżu. Wracając do sernika, nieskromnie muszę przyznać, że okazał się pyszny! I mam mocne podstawy do takich twierdzeń - próbowało go wiele osób i wszystkim bardzo smakował, a ja byłam zaskoczona, że mój wymysł udał się właściwie w 200%. Moja mama nie mogła się od niego oderwać i stwierdziła, że smakuje jak kawa mrożona z jej ulubionego koktajlbaru, a o ostatni kawałek prawie ciągnęliśmy losy ;) Dzięki temu eksperymentowi po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że sernik jest idealnym deserem do modyfikacji i tworzenia nowych wariacji smakowych. Oczekujcie więcej takich pomysłów na Lisiej Kawiarence! A teraz zachęcam Was gorąco do wypróbowania tego przepisu, prawdopodobnie nie znajdziecie lepszego zastosowania dla dużej paczki Kopiko ;)


    Składniki (na formę o śr. 20-22 cm):

    Spód:
    • 140 g ciasteczek maślanych (bezglutenowcy pamiętają o wyborze ciastek bg)
    • 50 g masła
    • szczypta soli

    Masa:
    • 600 g twarogu sernikowego dobrej jakości lub twarogu trzykrotnie mielonego
    • 100 g cukru
    • szczypta soli
    • 2 duże jajka
    • 100 ml kwaśnej śmietany
    • 100 ml śmietanki 30 %
    • 75 g pokruszonych w moździeżu cukierków Kopiko

    Warstwa śmietankowa:
    • 200 ml śmietany 30 %
    • 25 g cukierków Kopiko

    Przed wykonaniem sernika przygotować warstwę śmietankową. Kopiko pokruszyć w moździerzu i wmieszać do śmietanki. Można ją delikatnie podgrzać (nie wolno zagotować!) na małym ogniu, aby rozpuścić karmelki. Wystudzić i włożyć do lodówki do mocnego schłodzenia (najlepiej na noc).

    Przygotować formę do pieczenia sernika. Owinąć ją dwukrotnie folią aluminiową (od spodu po boki), tak aby była wystarczająco szczelna i woda nie dostała się do jej wnętrza (ten krok można pominąć, jeśli formy nie będziemy wkładać do wody, a jedynie położymy naczynie z parującą wodą poziom niżej w piekarniku). Papierem do pieczenia wyłożyć dno tortownicy (boki pozostawić odkryte). 


    Ciastka pokruszyć- użyłam moździerza, można też przesypać je do grubego worka foliowego i rozkruszyć wałkiem. Do okruchów dodać sól i roztopione masło. Zamieszać łyżką, na końcu wyrobić dłonią tak, żeby wszystkie okruchy były zamoczone w maśle. Masę przełożyć do blaszki i lekko dociskając uformować płaski spód. Zapiekać w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180 °C, przez ok. 10 minut. Wyjąć, obniżyć temperaturę piekarnika do 165 °C.

    Twaróg przełożyć do misy miksera, dodać cukier i sól, ubijać przez ok. 4 minuty. Dodawać po jednym jajku, po każdym chwilę miksując (ok. 1 minuty), do dokładnego połączenia składników. Dodać kwaśną śmietanę, wmiksować. Wlać śmietanę 30 % i również wmiksować tylko do połączenia. Na koniec wsypać do mieszanki pokruszone cukierki i szybko zamieszać (zbyt długo mieszane całkowicie się rozpuszczą), jeśli chcemy żeby ich kawałki były widoczne w przekroju sernika. Przelać masę na podpieczony spód.

    Zagotować ok. 2 l wody. Włożyć tortownicę do większej formy (jeśli się zmieści), wstawić do piekarnika i wlać gorącą wodę do dużej formy. Zamknąć piekarnik i piec sernik przez ok. 1 h. Wystarczająco upieczony sernik powinien lekko się trząść w środku, po poruszeniu formy. Wyłączyć piekarnik, sernik pozostawić w środku i lekko uchylić drzwiczki, aby się studził przez 1 h. Zapobiegnie to powstawaniu spękań. Wyjąć sernik z piekarnika, nakryć folią i włożyć na noc (lub minimum 4 h) do lodówki.

    Po schłodzeniu sernika, ubić schłodzoną śmietankę z rozpuszczonymi Kopiko. Wyłożyć na jego wierzch i utworzyć łyżką fale. Sernik przed podaniem można obsypać mieloną kawą.


    Smacznego!




    Tort kawowy z Werther's Original


    Po dyniowej serii, czas na urozmaicenie ;) Jakiś czas temu upiekłam tort kawowy "po swojemu". Nie obyło się bez komplikacji - kiedy zabrałam się do nocnego pieczenia, przypomniałam sobie, że w domu nie ma kawy rozpuszczalnej. Postanowiłam więc trochę zaryzykować i przygotować krem z dodatkiem naturalnej, mielonej kawy. Nie żałuję! Powstał tort o delikatnym smaku kawy z mlekiem (osobiście nie lubię mocno kawowych ciast, więc dla mnie to duży plus ;) Mielona kawa w masie wygląda uroczo i dodaje ciastu jeszcze więcej aromatu. Jako bazę tortu, wybrałam najlepszy kakaowy biszkopt, jaki kiedykolwiek jadłam. Jest wilgotny, mięsisty i bardzo wyrazisty w smaku. Krem kawowy dodatkowo wzbogaciłam o pokruszone cukierki Werther's Original, ponieważ chciałam, żeby w torcie coś "chrupało", a poza tym, kto tych cukierków nie lubi...? :) I bez obaw - nikt sobie na nich nie połamie zębów, jeśli zostaną pokruszone dość drobno (ale nie na mączkę!). Polecam, tort jest dosyć prosty w przygotowaniu, nieprzesłodzony i daje się ładnie pokroić.

    Notka: piekłam wersję bezglutenową, w formie o średnicy 24 cm.

    Składniki (na tortownicę o śr. 24-27 cm):

    Biszkopt:
    • 7 jajek
    • 1 szklanka cukru
    • 2/3 szklanki gorzkiego kakao
    • 2/3 szklanki mąki pszennej tortowej (bezglutenowcy: 1/3 szkl. mąki kukurydzianej, 1/3 szkl. mąki gryczanej)

    Masa:
    • 800 ml śmietanki 30 %
    • 180 g cukru pudru
    • 50 ml zaparzonej kawy
    • 2 łyżeczki żelatyny
    • 4 łyżeczki świeżo zmielonej kawy
    • 50 g pokruszonych Wertersów (lub innych mlecznych karmelków)
    • dodatkowo: zaparzona i ostudzona kawa do naponczowania biszkoptu (opcjonalnie)

    Upiec biszkopt. Dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia (pomijając brzegi formy). Mąkę i kakao wymieszać i przesiać dwukrotnie. Oddzielić żółtka od białek. Białka ubijać w dużej misce na małych obrotach przez około 2 minuty (do spienienia). Następnie dodawać stopniowo, po łyżce cukier, cały czas miksując na coraz wyższych obrotach miksera. Po paru minutach białka powinny być lśniące i sztywne. Nadal ubijając dodawać żółtka po jednym, wrzucać kolejne gdy poprzednie wmiesza się w białka. Odstawić mikser. Do ubitej masy dodawać mieszankę mąki z kakao w trzech partiach - po każdej mieszając delikatnie, ale dokładnie metalową łyżką. Im delikatniej się to zrobi, tym mniej piana opadnie i biszkopt będzie bardziej puszysty. Gotowe, jednolite ciasto przelać do formy i piec przez ok. 35-40 minut w temperaturze 170 ºC (do momentu aż patyczek wbity w ciasto wyjdzie suchy). Upieczony biszkopt wyjąc z piekarnika i rzucić energicznie o blat stołu. Pozostawić do ostudzenia.

    Przygotować przełożenie tortu. Odmierzyć 600 ml śmietanki i ubić na sztywno ze 180 g cukru pudru. Żelatynę umieścić w misce, namoczyć w jak najmniejszej ilości wody i pozostawić do napęcznienia. Po kilku minutach zalać gorącą (ale nie wrzącą!) kawą (50ml) i wymieszać do całkowitego rozpuszczenia żelatyny. Do miski z żelatyną stopniowo, po łyżce dodawać ubitą śmietanę i za każdym razem delikatnie wmieszać (pozwoli to na uniknięcie zbyt gwałtownego spadku temperatury, skutkującego ścięciem się żelatyny). Kiedy mieszanka śmietany z żelatyną i kawą osiągnie temperaturę zbliżoną do temperatury śmietany, można przelać mieszankę do śmietany i natychmiast zmiksować do połączenia. Na koniec delikatnie wmieszać drobno zmieloną kawę. Masa może lekko się upłynnić - należy odstawić ją do lodówki.

    W tym czasie przygotować drugą masę. Ubić pozostałe 200 ml śmietany, cukierki skruszyć w moździerzu, lub przy pomocy robota kuchennego. Kawałeczki powinny mieć wielkość ok. 3 mm, żeby nie rozpuściły się całkowicie w masie. Skruszone cukierki wymieszać delikatnie z ubitą śmietaną, odstawić do lodówki.

    Złożyć tort. Wystudzony biszkopt przekroić ostrym nożem na trzy blaty. Masę kawową podzielić na trzy części (dwie posłużą do posmarowania blatów, trzecia do obłożenia boku tortu). Na paterze położyć pierwszy blat, nasączyć kawą, wyłożyć pierwszą porcję kremu kawowego. Położyć drugi blat, nasączyć i wyłożyć krem z cukierkami. Położyć trzeci blat, nasączyć, posmarować wierzch drugą częścią kremu kawowego, a boki obłożyć ostatnią jego porcją. Tort można przyozdobić startą czekoladą i ziarenkami kawy. Schładzać przez kilka godzin lub całą noc przed podaniem.

    Smacznego!




    Źródło przepisu na biszkopt (z moimi modyfikacjami): http://www.kwestiasmaku.com/

    Nutella Espresso Rolls


    Wspaniały przepis na początek jesieni, która już chyba zawitała na dobre patrząc na to, co dzieje się za oknami. Nie narzekam, bo lubię w taki deszczowy, wietrzny czas zaszyć się w kuchni i piec aromatyczne ciasta, dreptając w puchatych skarpetach i popijając gorącą herbatę z kubka w koty :) Później jeszcze lepiej jest się usadowić pod ulubionym kocem, z dobrą książką i kawałkiem gorącej drożdżówki... Ta z poniższego przepisu jest jedną z najlepszych jakie jadłam. Niesamowicie pachnie - kawą i czekoladą, jest delikatna i puszysta, w dodatku ma uroczy kształt, który od razu zwrócił moją uwagę podczas szukania inspiracji do nowych wypieków. Przepis jest bardzo dobry, surowe ciasto nie klei się nadmiernie, daje się łatwo formować, a gotowe drożdżówki nie starzeją się zbyt szybko - przekonacie się, jeśli w ogóle zostanie Wam coś na następny dzień ;) Bułeczki smakują świetnie jedzone na zimno, ale jeśli macie możliwość, podgrzejcie je koniecznie! Wtedy osiągają absolutne apogeum smaku, sos wewnątrz spiralek przytapia się i zapach kawy roznosi się po całym domu... :) Chyba nie muszę dodatkowo zachęcać?


    Składniki (na 8-9 bułeczek):

    Ciasto:
    • 1/2 szklanki (115 ml) lekko ciepłego mleka
    • 2 łyżki roztopionego masła
    • 1 i 1/2 łyżeczki suszonych drożdży
    • 2 łyżeczki kawy rozpuszczalnej
    • 3 łyżki cukru
    • 1 duże jajko
    • 2 szklanki (250 g) mąki pszennej

    Nadzienie:
    • 1/4 szklanki (50 g) brązowego cukru
    • 1 łyżeczka kawy rozpuszczalnej
    • 1/2 szklanki (150 g) nutelli

    Do dużej miski wlać ciepłe mleko i roztopione masło, wsypać drożdże (temperatura musi być na tyle niska, żeby ich nie sparzyć). Pozostawić na 5-10 minut. Dodać kawę, cukier i jajko, wymieszać. Stopniowo dodawać mąkę do mieszanki i wyrabiać ciasto (można za pomocą miksera z końcówkami-hakami). Jeśli ciasto będzie zbyt suche, dodać odrobinę wody i ponownie wyrobić, natomiast jeśli będzie zbyt mokre, dodać trochę mąki (zbyt duży dodatek sprawi, że drożdżówki wyjdą twarde). Przełożyć ciasto na lekko obsypany mąką blat i zagniatać przez 7-10 minut, aż stanie się elastyczne i będzie odchodzić od dłoni. Z ciasta uformować kulę, przełożyć do miski i nakryć suchym ręczniczkiem. Pozostawić w cieple, do podwojenia objętości (1,5- 2 h).

    Po wyrośnięciu ciasta, wymieszać kawę z brązowym cukrem. Ciasto ponownie krótko zagnieść i rozwałkować na podsypanym mąką blacie na kształt prostokąta o wymiarach ok. 28 x 38 cm. Posmarować równomiernie nutellą i posypać mieszanką cukru z kawą, pozostawiając wzdłuż dłuższych boków 1,5 cm marginesu. Zwinąć wzdłuż dłuższego boku jak roladę. Końce można odciąć i upiec osobno, ponieważ będą się one nieco różniły od pozostałych drożdżówek. Roladę pokroić na paski szerokości 3,5-4 cm.

    Spiralki przełożyć do tortownicy wyłożonej papierem do pieczenia i ułożyć równomiernie pamiętając, że każda jeszcze wyrośnie. Nakryć ręczniczkiem i pozostawić na 45 min- 1 h do podwojenia objętości. Na tym etapie można też nakryte drożdżówki włożyć na noc do lodówki, a upiec dopiero rano. Piec w temperaturze 190 ºC przez 15-20 minut, lub do momentu kiedy drożdżówki ładnie się przyrumienią. Najlepiej podawać na ciepło.

    Smacznego!




    Źródło przepisu: http://www.pastryaffair.com/