Image Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żurawina. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żurawina. Pokaż wszystkie posty

Ciasto bez jajek (za to na białym winie)

Ciasto na białym winie

Szczerze mówiąc upiekłam je, bo po pierwsze - w lodówce straszyła butelka z niedopitą resztką białego wina, a po drugie - dostałam wiekową książkę ze słodkimi przepisami i otworzyłam ją na odpowiedniej stronie, w najlepszym możliwym czasie. "Placek bez jaj" głosił akapit, a w składnikach faktycznie jaj nie znalazłam, za to było to nieszczęsne wino, z którym nie wiedziałam, co począć.

Skoro już udowodniłam, że nasze spotkanie było przeznaczeniem, przechodzę do konkretów. Ciasto jest bajecznie delikatne i puszyste (niektórym przywodzi na myśl strukturę świeżo wypieczonego ciasta drożdżowego), a wilgoć zachowuje do kilku dni. Wystarczy trzymać w formie, nakryć ściereczką i znaleźć mu jakąś bardzo sprytną kryjówkę, żeby doczekało więcej niż jednego popołudnia. W smaku można doszukać się bardzo subtelnych nut wina - ale raczej nikt niepoinformowany, nie zdoła odgadnąć z czego wynika wyjątkowy posmak ciasta. Zwłaszcza, że przebija się też tutaj wanilia i skórka cytrusowa. Jest to również wypiek bardzo praktyczny; na wierzch polecam dorzucić wszystkie te resztki bakalii, które walają się po kuchennych szufladach. Zapieczone z gruboziarnistym cukrem stworzą grubą, chrupiącą i sypiącą się podczas krojenia warstwę kruszonki.


Składniki (na keksówkę 25x12 cm):


Ciasto:
  • 400 g mąki pszennej (można dać pół na pół pełnoziarnistą i zwykłą)
  • 180 g cukru
  • 200 g miękkiego masła
  • 1 szklanka (ok. 240 ml) białego wina*
  • 3 lekko kopiaste łyżeczki proszku do pieczenia
  • skórka otarta z 1/2 cytryny (może być też z pomarańczy)

Chrupiąca, bakaliowa kruszonka:
  • 1 łyżka: kwaśnej śmietany/oleju/białka żeby kruszonka miała się do czego przykleić ;)
  • ok. 100 g mieszanki bakaliowej**
  • 2 małe paczki cukru waniliowego (lub tyle samo cukru kryształu)

* staram się dodawać wino w temperaturze pokojowej lub, kiedy zapomnę o wcześniejszym wyjęciu z lodówki - delikatnie podgrzewam
** w oryginale siekane migdały, u mnie orzechy włoskie/ziemne/pestki dyni/żurawina - czyli pełny przegląd zawartości kuchennych szuflad ;)



Formę wyłożyć papierem do pieczenia lub natłuścić. Do miski przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia.

W oddzielnym, dużym naczyniu miksować miękkie masło z cukrem i skórką cytrusową, do uzyskania puszystej, jednolitej masy. Dodawać na zmianę mączną mieszankę i białe wino. Miksować krótko, do połączenia składników.

Ciasto przełożyć do keksówki, posmarować odrobiną np. kwaśnej śmietany i obsypać siekanymi bakaliami wymieszanymi z cukrem waniliowym.

"Upiec na rumiano" - proponuję tak jak ja, w 180 °C, przez ok. 50 minut :) Jeśli w trakcie pieczenia ciasto zacznie się rumienić zbyt mocno (u mnie po ok. 35 minutach) - nakryć je luźno arkuszem folii aluminiowej i piec dalej. Przed wyjęciem z piekarnika można sprawdzić suchym patyczkiem, czy dopiekło się w środku. Wyjąć i studzić w formie.



Smacznego!

Ciasto z białym winem

Ciasto na białym winie

Proste ciasto bez jajek

Proste ciasto bez jajek

Ciasto z białym winem

Wilgotne ciasto bez jajek

***

Przepis na to proste, a zaskakujące ciasto znalazłam w podarowanej książce. Takiej, co przetrwała do czasów obecnych bez okładki i z lekkim rozklejeniem stron - nie znam więc niestety ni tytułu, ni autora. Jej dzieje są mętne i osnute tajemnicą, wiem tylko, że została uratowana przed wyrzuceniem w jednym z górskich sanatoriów - ale znalazła się chyba właśnie pod właściwym adresem, żeby rozpocząć nowe życie. Dzięki Ola za jak zawsze trafiony prezent! Od tego nie mogę się wprost oderwać ;)

Stare książki kulinarne

Stara książka kulinarna

Jagielnik pomarańczowy z żurawiną

Pomarańczowy jagielnik z żurawiną i czekoladą

Wyjątkowo powabne wcielenie kaszy jaglanej, zamienionej w kremowy deser. Pozostając w klimacie zimowego wypiekania, zdecydowałam się na jagielnik w wariancie pomarańczowym, z dodatkiem żurawiny i grubą warstwą polewy czekoladowej. Przypomina wyglądem pieczony sernik, ale dementując wszelkie plotki - nie jest do niego przesadnie podobny w smaku ;) Jagielnik jest wilgotny (zwłaszcza im bliżej środka!), kremowy i... zaskakująco wciąga. Myślę, że może być naprawdę przyjemną ciekawostką, nawet dla osób nienawykłych do "alternatywnych" ciast - a spójrzcie na skład! Na moje oko niewiele złego można mu zarzucić, w telegraficznym skrócie: w jagielniku nie ma glutenu, ani żadnych produktów odzwierzęcych. Co więcej, jeśli wystrzegacie się rafinowanego cukru, możecie użyć innego słodu. Jakkolwiek zmodyfikujecie skład, pewne jest to, że jagielnik jest przyjazny dla Waszego czasu i nerwów - bo robi się szybko i nie ma czego tu zepsuć ;)



Przepis (na tortownicę o średnicy ok. 20 cm):
  • 1 szklanka (250 ml) suchej kaszy jaglanej (użyłam saszetek 2x100 g) 
  • 2 i 1/2 + 4 łyżki mleka roślinnego (użyłam migdałowego)
  • 1 puszka (400 ml) mleka kokosowego
  • sok z 1/2 cytryny
  • sok i skórka otarta z 1 pomarańczy
  • 1/2 szklanki cukru (lub innego słodu)
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 100 g suszonej żurawiny
  • 1 tabliczka (100 g) gorzkiej czekolady (najlepiej 70% kakao)

Kaszę jaglaną wysypać na gęste sito i przepłukać kilka razy wodą. Odsączyć i przełożyć do garnka, zalać 2 i 1/2 szklanki mleka roślinnego. Przykryć pokrywką i doprowadzić do wrzenia na średniej mocy palnika. Gotować przez ok. 20 minut, lub do momentu aż kasza wchłonie płyn i stanie się mięciutka (jeśli kasza przedwcześnie wpije cały płyn, można dolać trochę wody i gotować dalej, do miękkości). Pod koniec gotowania wlać mleko kokosowe i gotować jeszcze przez ok. 5 minut, mieszając od czasu do czasu.

Zdjąć z palnika, dodać sok i skórkę z cytrusów, cukier i przesianą mąkę ziemniaczaną. Całość dokładnie zblendować na gładko. Wmieszać żurawinę i przełożyć masę do natłuszczonej lub wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy. Piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 ºC, przez ok. 45 minut. Wyjąć i całkowicie ostudzić.

Połamaną na kosteczki czekoladę roztopić w szklanej miseczce z dodatkiem 4 łyżek mleka roślinnego, używając kuchenki mikrofalowej - lub umieścić te składniki w garnuszku i cały czas mieszając, rozpuścić na palniku. Nie podgrzewać dłużej, niż to konieczne. Rozsmarować na cieście, kroić po ostygnięciu. Jagielnik przechowywać w lodówce.


Smacznego!

PS Moja polewa niestety rozwarstwiła się, przez co wygląda trochę mniej urodziwie... na szczęście dla smaku nie miało to znaczenia ;)
Wegański jagielnik z polewą czekoladową

Jagielnik pomarańczowy z żurawiną

Jagielnik pomarańczowy z polewą czekoladową

Pieczony jagielnik z żurawiną i czekoladą

Pieczony jagielnik pomarańczowy z czekoladą
Przepis (z moimi małymi modyfikacjami): "Słodka kuchnia roślinna. Zdrowe desery, ciasta i słodycze bez nabiału", Ida Kulawik

Tarta z kremem z białej czekolady i świeżą żurawiną

Tarta z mascarpone, białą czekoladą i żurawiną

To tarta, którą być może zechcecie upiec na nadchodzącą Wielkanoc, chociaż wiem, że żurawina nie kojarzy się w sposób oczywisty z wiosną. Mimo to, jej świeże owoce idealnie nadają się do stworzenia orzeźwiającego deseru, a na targach można je jeszcze dostać, jeśli się dobrze rozejrzeć. Tarta z tego przepisu łączy w sobie kontrasty, zarówno w smaku, jak i konsystencji; mamy tu bardzo kwaśną, soczystą żurawinę i kruchy, maślany spód, połączone w jedno dzięki kremowemu nadzieniu na bazie serka mascarpone i białej czekolady. Krem jest naprawdę banalnie prosty i składa się z 3 składników. I to licząc żurawinę ;) Kiedy upieczecie spód tarty (czy też mazurka - bo i w takiej roli może wystąpić!), w zasadzie nic już nie może się nie udać. Nakładanie kremu i dekoracja to czysta przyjemność. A kiedy nie będzie można już kupić świeżej żurawiny, ciasto chętnie przygotuję np. z czerwoną porzeczką.


Notka: jeżeli potrzebujecie tego ciasta w wersji bez glutenu - możecie skorzystać np. z przepisu na orzechowy kruchy spód, kokosowy spód lub klasyczny spód z dodatkiem gumy guar. 



Składniki (na formę o śr. 24 cm lub wym. 35x11 cm):

Kruchy spód:
  • 150 g mąki pszennej
  • 1 żółtko
  • 50 g cukru pudru
  • 75 g schłodzonego masła
  • jeśli potrzeba: 1-2 łyżki zimnej wody

Nadzienie:
  • 250 g świeżej żurawiny (można dać mniej, jeśli wolimy mniej kwaskowe wypieki)
  • 250 g serka mascarpone
  • 100 g białej czekolady


Przygotować spód. Wymieszać mąkę z cukrem pudrem, dodać żółtko i posiekane na kawałeczki masło. Szybkimi ruchami zagniatać składniki (w razie potrzeby - dodać odrobinę zimnej wody), do uzyskania w miarę jednorodnego ciasta. Ważne, żeby nie robić tego za długo, żeby niepotrzebnie nie rozgrzewać składników. Rozwałkować ciasto na podsypanym mąką blacie i przełożyć do formy na tartę. Dopasować do jej dna i boków, odciąć nadmiary. Alternatywnie, bez wałkowania, ciastem można wykleić formę. Gotowy, surowy spód przykryć folią spożywczą (zapobiega wysychaniu ciasta) i schładzać w lodówce przez ok. 1 h.

Schłodzone ciasto ponakłuwać widelcem, przykryć arkuszem papieru do pieczenia i obciążyć go (można używać specjalnych ceramicznych fasolek; ja zwykle używam tego, co mam pod ręką - surowej kaszy gryczanej czy ciecierzycy itp.). Dzięki temu zabiegowi, boki ciasta na pewno nie "zjadą" podczas pieczenia. Obciążoną formę włożyć do piekarnika o temperaturze 180 °C i piec z obciążeniem przez ok. 20 minut. Po tym czasie wyjąć ostrożnie pergamin z obciążeniem i dopiec spód przez kolejne 10-20 minut (wystarczy, że będzie przyrumieniony). Wyjąć formę z piekarnika i wystudzić w nim kruche ciasto.

Przygotować krem. Białą czekoladę połamać na drobne kawałki, wrzucić do garnuszka o grubym dnie i roztapiać ją na małym ogniu, cały czas mieszając, żeby się nie przypaliła. Ogrzewać tylko do momentu, aż zupełnie się rozpuści, zdjąć z ognia. Do płynnej czekolady dodawać porcjami serek mascarpone, za każdym razem dokładnie mieszając. Do gładkiego kremu wmieszać delikatnymi ruchami ok. 3/4 świeżej żurawiny. Rozprowadzić go na wystudzonym spodzie, udekorować pozostałą żurawiną i np. młodymi listkami mięty. Schłodzić przez chwilę w lodówce i podawać.



Smacznego!

Tarta owocowa z mascarpone i białą czekoladą

Tarta z kremem mascarpone z białą czekoladą

Tarta z białą czekoladą i owocami

Tarta z mascarpone i świeżą żurawiną

Bezglutenowa tarta z mascarpone i owocami

Muffiny jogurtowe z żurawiną i białą czekoladą

Bezglutenowe muffiny jogurtowe

Łatwy i przyjemny wypiek na tą dziwną porę, przypadającą pomiędzy zimą a wiosną, kiedy codziennie rano bierzemy udział w loterii, wahając się pomiędzy wyborem ciepłego płaszcza, a zarzuceniem lżejszej kurtki. Pieczenie muffinek idealnie sprawdzi się przy wiosennym spadku formy, czy nawet przeziębieniu - będą małym pocieszeniem, kiedy brak sił i chęci na większe wyzwania. Na bazarkach można jeszcze dostać świeżą żurawinę, którą pewnie w sezonie letnim zamienię na czerwoną porzeczkę - wizualnie i smakowo będzie pasowała tak samo, a z jej dostępnością jest o wiele lepiej. Samo ciasto na bazie jogurtu jest lekkie, wilgotne i długo utrzymuje świeżość, kiedy zadbamy o nakrywanie muffinek folią spożywczą. Z tego względu warto upiec je od razu z podwójnej porcji - nie schną jak szalone (co często grozi muffinom z powodu ich niewielkich rozmiarów), więc ich zapas może zapewnić nam słodkie drugie śniadanie czy podwieczorek przez kilka kolejnych dni.



Składniki (na 8 średniej wielkości muffin):
  • 50 g cukru
  • 125 g jogurtu greckiego
  • 3 łyżki oleju
  • 1 jajko
  • skórka otarta z 1 pomarańczy (można pominąć)
  • 120 g mąki pszennej (bezglutenowcy: 40 g mąki owsianej, 40 g kukurydzianej i 40 g dowolnej skrobi)
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki sody
  • szczypta soli
  • 50 g posiekanej, białej czekolady
  • 60 g świeżych żurawin 


Do miski wsypać cukier, dodać jogurt, olej, jajko i skórkę otartą z pomarańczy. Wymieszać do połączenia. W oddzielnej misce wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia, sodą i solą. Przesiać suche składniki do miski z płynną mieszanką i wymieszać szybko ciasto, używając łyżki - mogą w nim zostać drobne grudki. Na koniec wmieszać kawałeczki białej czekolady i żurawiny. 

Napełniać ciastem papilotki lub formy sylikonowe do muffinek - do ok. 2/3 wysokości. Piec w temperaturze 175° C przez ok. 25 minut. Ostudzić i podawać. Muffinki dość dobrze zachowują wilgoć, należy je tylko przykryć na noc i przechowywać w temperaturze pokojowej.


Smacznego!

Muffiny jogurtowe z żurawiną i białą czekoladą

Muffiny jogurtowe bez glutenu z białą czekoladą

Muffinki jogurtowe z żurawiną i białą czekoladą

Wilgotne ciasto dyniowe z twarożkiem

Bezglutenowe ciasto dyniowe z twarożkiem

Spośród jesiennych warzyw zdecydowanie najbardziej cieszy mnie powrót dyni. Ostatnio mam nawet wrażenie, że w jakiś sposób stała się modna, bo coraz częściej spotykam na straganach i w zwykłych sklepach takie jej rodzaje, które wcześniej widywałam tylko na zdjęciach. Cieszy mnie to bardzo, bo z biegiem czasu zaczęłam poznawać walory poszczególnych odmian i dynia z mało charakterystycznego, mdłego warzywa, stała się jednym z moich ulubionych. Dzisiaj proponuję alternatywę dla wszystkim dobrze znanego ciasta marchewkowego. Ciasto dyniowe z tego przepisu jest bardzo wilgotne (nawet w bezglutenowej wersji), nie wyrasta zbyt wysokie, ale przy odrobinie chęci spokojnie można przekroić je wzdłuż i przełożyć ulubionym kremem. Ja swoje wykończyłam tradycyjnie, cienką warstwą twarożku z dodatkową porcją cynamonu. Jest takie, jak sobie wymarzyłam - aromatyczne, słodkie od bakalii, długo zachowujące świeżość :)



Składniki (na formę o śr. 22-24 cm):

Ciasto dyniowe:
  • 1/2 szklanki cukru
  • 2 łyżki miodu (można pominąć)
  • 3/4 szklanki oleju
  • 1/2 szklanki soku jabłkowego
  • 1 szklanka puree z dyni (tutaj dowiesz się jak je zrobić samemu)
  • 2 jajka
  • 1 szklanka mąki pszennej (bezglutenowcy: mąka kukurydziana, owsiana i ziemniaczana - zmieszane w równych proporcjach, żeby otrzymać 1 i 1/4 szklanki)
  • 1 i 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody
  • szczypta soli
  • 3 łyżeczki cynamonu
  • 1 łyżeczka imbiru
  • 1 łyżeczka kardamonu
  • 1 szklanka posiekanych bakalii (u mnie daktyle, żurawina i morele)

Na wierzch:
  • ok. 250 g serka twarogowego
  • 1 łyżka cukru pudru
  • cynamon

Bakalie posiekać na kawałki, jeśli są zbyt twarde - wsypać je do miseczki i zalać odrobiną alkoholu lub herbatą i pozostawić do nasączenia. Wymieszać w jednym naczyniu suche składniki: mąkę, proszek do pieczenia, sodę, sól i przyprawy korzenne - odstawić na bok. Do dużej misy wsypać cukier, dodać miód, olej i sok jabłkowy. Miksować aż cukier się rozpuści. Dodać puree z dyni i jajka, ponownie zmiksować. Stopniowo wsypywać suche składniki, cały czas miksując lub mieszając, tylko do momentu aż składniki się połączą. Na koniec wsypać bakalie i krótko wymieszać.  Gotowe ciasto przełożyć do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Piec w temperaturze 175 ºC, przez ok 40 minut. Przed wyjęciem z piekarnika, można sprawdzić patyczkiem, czy środek ciasta jest dopieczony. Wystudzić w formie, następnie posmarować wierzch serkiem zmiksowanym z cukrem. Na koniec wierzch ciasta oprószyć mielonym cynamonem.



Smacznego!

Wilgotne ciasto dyniowe z twarożkiem

Ciasto dyniowe z bakaliami bez glutenu

Ciasto dyniowe z bakaliami i kremem

Keks z bakaliami, pszenny lub bezglutenowy

Świąteczny keks z bakaliami

Keks (czy też "cwibak") to ciasto chyba wszystkim w Polsce znane i śmiem twierdzić, że albo się je lubi, albo unika. U mnie właściwie bywało różnie - jako dziecko nie byłam zupełnie zainteresowana jego obecnością na stole, zawsze znalazłam coś dobrego, ale keks do smakołyków zdecydowanie się nie zaliczał. Z czasem, zaczęłam doceniać szlachetny smak bakalii, ale wybiórczo. Oznaczało to w praktyce sympatię do wszelkich "twardych" bakalii, czyli właściwie tylko orzechów. Keks stał się dla mnie zjedliwy, ale nadal wydziubywałam z niego połowę dodatków. Im jestem jednak starsza, tym bardziej doceniam bogactwo składników i obecnie jedyną rzeczą, jakiej w nim nie lubię, są rodzynki. I to raczej jeszcze długo się nie zmieni ;) Co roku na świątecznym stole musi się u nas znaleźć keks, a że najlepszy jaki jadłam, piecze mój dziadek, poprosiłam go w tym roku o podanie przepisu. Pochodzi on z gazety, ale że pozostał sam wycinek, niestety nie wiemy, jakiej ;) W przypadku tego ciasta nie idę na żadne kompromisy (no, może poza tym, że piekę bezglutenowo) - nie zrezygnuję z porządnej ilości masła i ulubionych bakalii. Lubię też kiedy jest bardzo słodkie, stąd dodatkowa czapa z cukru pudru. Nic nie poradzę, święta w końcu i pewne rzeczy muszą być rozpustne! A keks, nawet jeśli zostanie gdzieś po dwóch dniach rodzinnego ucztowania, lekko przyschnięty, bo ktoś zapomniał go przykryć, nigdy się nie zmarnuje... Lubię skubać go po świętach, po trochę, wracając leniwie do codziennych obowiązków :)



Składniki (na dużą keksówkę, ok. 34 cm długości):
  • 5 jajek
  • 2 szklanki mąki tortowej (bezglutenowcy - patrz wpis poniżej zdjęć)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 250 g masła w temperaturze pokojowej
  • 1 szklanka cukru (wersja z ksylitolem - patrz poniżej zdjęć)
  • 1 cukier waniliowy
  • 300 g bakalii (stworzyć mieszankę wedle swojego upodobania)
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego (ewentualnie kilka kropel ulubionego olejku)
  • dodatkowo: cukier puder do oprószenia

Oddzielić żółtka od białek. W misce przesiać mąkę i proszek do pieczenia. Masło przełożyć do drugiej misy, wsypać cukier zwykły i waniliowy. Miksować przez ok. 5 minut, do uzyskania puszystej, jasnej masy. Dodawać kolejno po jednym żółtku, po każdym dokładnie miksując. Dodać mąkę z proszkiem do pieczenia i wmieszać przy pomocy łyżki. Ubić białka z dodatkiem szczypty soli na sztywno, przełożyć do misy z ciastem i wmieszać delikatnymi ruchami. Na koniec posiekać bakalie i ponownie ostrożnie wmieszać w przygotowane ciasto. Przelać je do wyłożonej papierem do pieczenia formy i wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 ºC. Piec przez ok. 1 h, aż wierzch ładnie się przyrumieni. Po upieczeniu wyjąć z piekarnika i pozostawić w formie do wystudzenia. Keks można przechowywać przez kilka dni przed świętami, zawinięty szczelnie w kilka warstw papieru śniadaniowego bądź w folii aluminiowej.


Smacznego!


Bezglutenowy keks z bakaliami

Tradycyjny keks z bakaliami

Świąteczny keks z bakaliami bez glutenu


Postanowiłam dodać też zdjęcia jednego z keksów, który upiekłam z mąk bezglutenowych. Dodatkowo akurat ten egzemplarz nie miał też ani grama cukru, bo zastąpiłam go ksylitolem. Samej było mi w to ciężko uwierzyć, ale... keks smakował tak samo dobrze, a może był nawet i lepszy od tego tradycyjnego! Wspólnie stwierdziliśmy tak z rodziną ;) Keks bezglutenowy, tak samo jak i pszenny pięknie wyrasta w piekarniku i ma przyrumienioną skórkę. Jest nieco bardziej delikatny, ma lekko "biszkoptową" konsystencję. W przeciwieństwie do wielu bezglutenowych wypieków, nie jest przesuszony. Tradycyjnie przed wyjęciem, należy tylko sprawdzić suchą wykałaczką, czy dopiekł się wewnątrz. Poniżej modyfikacje podstawowego przepisu i zdjęcia:

  • zamiast 2 szklanek mąki tortowej dodałam: 1 szklankę mąki kukurydzianej + 1 szklankę skrobi ziemniaczanej + 1/2 szklanki mąki owsianej (z certyfikatem BG) - wszystkie mąki wymieszałam i przesiałam
  • kiedy piekłam bezglutenowo, ale na zwykłym, białym cukrze - mieszałam powyższe mąki w stosunku 1:1:1 tak, żeby uzyskać 2 szklanki mąki i również ciasto się udawało
  • zamiast 1 szklanki cukru, dosypałam 1/2 szklanki ksylitolu - ciasto nie było aż tak słodkie jak w oryginale, ale nadal pyszne

Bezglutenowy keks bez cukru

Bezglutenowy keks z ksylitolem, bez cukru

Krajanka piernikowa - pszenna i bezglutenowa


Nie wiem jak Wy, ale ja należę do tej kategorii osób, którym cynamon, kardamon, imbir i wiele innych, "zimowych" przypraw nie nudzi się przez cały rok. Z myślą o osobach podobnych do mnie, wrzucam więc niedawne, piernikowe odkrycie. I tak nie wytrzymałabym z publikacją do przyszłego Bożego Narodzenia...;) Ciastka upiekłam natychmiast po znalezieniu przepisu - wyglądały dokładnie tak jak pierniczki, którymi zajadałam się pewnego jesiennego dnia u koleżanki. Całe popołudnie spędziłyśmy nad projektem na studia, popijając gorącą herbatę i jedząc rewelacyjne pierniki z pobliskiej piekarni. Ku mojej wielkiej radości okazało się, że ciastka z poniższego przepisu nie tylko przypominają te jedzone u znajomej, ale również są bardzo zbliżone w smaku i konsystecji. Muszę przyznać, że na obecną chwilę to chyba moje ulubione pierniki... chociaż do ich zrobienia nie potrzeba nawet grama miodu ;) Są gotowe do jedzenia zaraz po upieczeniu, chociaż wspaniale się przechowują i smakują chyba nawet jeszcze lepiej, kiedy poleżą w puszce. W strukturze miękkie, pulchne, lekko kruche... Pokryte cieniutką warstwą lukru (u mnie o smaku pomarańczowym), pękającą podczas jedzenia. Żeby tego było mało - to chyba najbardziej ekspresowe pierniczki, jakie piekłam. Wystarczy zagnieść ciasto, uformować z niego wałki, upiec, polukrować i pokroić na gorąco. Konsumować wedle uznania - na ciepło, zimno, po leżakowaniu... zależnie od gustu i stopnia wytrenowania silnej woli ;)


Składniki (na ok. 45 niewielkich pierniczków): 

Ciasto:
  • 400 g mąki pszennej (bezglutenowcy: 200 g mąki gryczanej, 100 g mąki kukurydzianej, 100 g skrobi ziemniaczanej)
  • 250 g cukru pudru
  • 3 jajka
  • 150 g roztopionego masła
  • 1/4 łyżeczki sody
  • 4 łyżeczki kakao
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 2 łyżeczki przyprawy korzennej
  • skórka otarta z 1 pomarańczy
  • 2 garście posiekanych orzechów (miałam tylko migdały w płatkach + garść suszonej żurawiny)

Lukier:
  • 3/4 szklanki cukru pudru
  • odrobina soku wyciśniętego z pomarańczy

Najpierw przygotować lukier - będzie potrzebny zaraz po wyjęciu ciasta z pikarnika. Cukier puder umieścić w niewielkiej misce i zmiksować z minimalną ilością soku pomarańczowego. Stopniowo dodawać więcej soku, regulując gęstość lukru.

Wszystkie składniki umieścić w misce i wyrobić gładkie ciasto (można użyć miksera z końcówkami-hakami). Uformować z ciasta sześć wałków, można dla ułatwienia oprószyć dłonie mąką. Wałki kłaść na wyłożonej papierem do pieczenia blasze (maksymalnie 3 na jednej, ponieważ w trakcie pieczenia rosną). Wkładać do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 °C na 10 minut (u mnie pieczenie trwało o wiele dłużej, bo aż 20-25 minut, ale może to wynikać z grubości wałków ciasta). Przed wyjęciem z piekarnika sprawdzić za pomocą suchej wykałaczki, czy ciasto się już dopiekło. Jeśli po wbiciu w ciasto wykałaczka wychodzi sucha, oznacza to, że można je już wyjąć. Przełożyć na kratkę do studzenia i jeszcze ciepłe pokrywać lukrem. Zaraz po tym pokroić na kawałki (wielkość wedle uznania). Wystudzone pierniki można długo przechowywać w puszce.


Smacznego!



Źródło przepisu: http://teczawsloiku.blogspot.com/

Dyniowe paluchy chlebowe z żurawiną


Na pożegnanie kończącej się jesieni, proponuję łatwy wypiek, idealny na niezobowiązujące spotkanie z rodziną, czy przyjaciółmi :) Paluchy są łatwe w przygotowaniu- surowe ciasto nie lepi się do rąk, daje się łatwo formować, rośnie szybko, ale w zamian za to musicie pamiętać, żeby gotowe bułeczki podawać na ciepło, od razu po wyjęciu z piekarnika. Dlatego też najbardziej pasują mi do długich dyskusji prowadzonych przy kuchennym stole, z kubkiem gorącej herbaty w dłoni :) Jeśli nie wszystkie znikną z talerza, nic nie szkodzi! Wystarczy owinąć je folią i włożyć do zamrażalnika, a kiedy przyjdzie na nie ochota, zapiec przez kilka minut w mocno rozgrzanym piekarniku. Ciepłe paluchy mają cienką, chrupiącą skórkę i miękki środek. Ciężko się im oprzeć :)


Składniki (na ok. 34 sztuki):

  • 3/4 szklanki lekko ciepłej wody
  • 1 opakowanie (7 g) suszonych drożdży (użyłam 25 g świeżych)
  • 1 szklanka dyniowego puree
  • 1 łyżka miodu
  • 4 szklanki mąki pszennej
  • 1/2 szklanki posiekanej suszonej żurawiny
  • 115 g masła lub białko jaja kurzego - do posmarowania
  • opcjonalnie: sól gruboziarnista

W miseczce rozpuścić suszone drożdże w wodzie i pozostawić na 5 minut. Jeśli używamy świeżych drożdży, wkruszyć je do miski, dodać łyżeczkę cukru oraz 5 łyżek mąki i 4 wody (wziętych z ilości podanych w składnikach). Dokładnie wymieszać i pozostawić rozczyn na 20-40 minut do wyrośnięcia, w ciepłe miejsce, po przykryciu miski ściereczką.

W misie miksera połączyć mieszankę drożdży z wodą (lub rozczyn, jeśli mieliśmy świeże drożdże) z puree dyniowym i miodem, wymieszać. Używając końcówki-haka, miksować mokre składniki ze stopniowo dodawaną mąką. Po dodaniu 3 szklanek mąki, wsypać żurawinę, zmiksować i dodać ostatnią szklankę mąki. Wyrabiać jeszcze przez około 3-4 minuty, aż ciasto stanie się gładkie i lśniące. Wyjąć z misy.

Blachy do pieczenia wyłożyć papierem lub nieprzywierającą matą. Odrywać małe porcje ciasta, formować w wałki o długości 15-20 cm. Kłaść je na blasze, pamiętając o odstępach. Przykryć suchą ściereczką i pozostawić w ciepłym miejscu do napuszenia, na ok. 45 min- 1 h. Wyrośnięte bułeczki posmarować roztopionym masłem lub białkiem. Można posypać gruboziarnistą solą. Piec przez ok. 15 minut w temperaturze 200 C, do lekkiego zbrązowienia. Lekko przestudzić i od razu podawać lub wystudzić całkowicie, zawinąć w folię i przechowywać w zamrażalniku, do późniejszego podania.

Smacznego!


Źródło przepisu: http://www.recipegirl.com/