Image Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytryny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą cytryny. Pokaż wszystkie posty

Ciasto cytrynowo-migdałowe z jagodami - wg Ottolenghiego

Ciasto cytrynowo jagodowe Ottolenghiego

Co zrobić z ogromną porcją podarowanych leśnych borówek? Szukałam dla nich przez chwilę godnego zastosowania, aż zdałam sobie sprawę, że nie próbowałam nigdy receptur uwielbianego i docenionego szefa kuchni - Yotama Ottolenghiego. Jego przepis pochodzący z książki o zachęcającym tytule "Prosto", wydał mi się nader trafnym wyborem.


Ciasto w gruncie rzeczy to proste, typowe ucierane, przygotowywane według identycznego sposobu, jak dziesiątki innych owocowych ciast, pieczonych w sezonie jagodowym. Efekt końcowy różni się jednak diametralnie, a to przez użycie cytryny i migdałów w słusznych ilościach. To dzięki tym dwóm "sekretnym" składnikom, miąższ jest wilgotny i niesamowicie aromatyczny, a każdy kęs paraliżuje kubki smakowe intensywnością i świeżością połączenia cytrusy-jagody. Dodatkowo, powoduje to oczywiście, że ciasto można przechowywać dłużej, bez smutnego efektu obsychania. I przypominam, że nadal piszę o naprawdę prostym do zrobienia, ucieranym "placku", jak mawia się często w moich rodzinnych stronach ;)


Notka techniczna: na początku chciałam zrezygnować z lukru, ale ostatecznie odjęłam sporą część cukru w cieście, na rzecz oblania go na koniec dodatkową porcją cytrynowości - polecam ten zabieg każdemu, dla kogo standardowe wypieki bywają za słodkie. Druga sprawa - przeliczyłam składniki z oryginalnego przepisu i zwiększyłam ilość ciasta pod kątem upieczenia większego ciasta. Podane proporcje to te, których sama użyłam podczas pieczenia i dadzą Wam porządny kawałek ucieranego ciasta ;)




Składniki (na dużą keksówkę, lub formę o śr. 24 cm z kominkiem):

  • 200 g masła, w temperaturze pokojowej
  • 220 g cukru
  • skórka otarta z 2 cytryn
  • 2 łyżki soku wyciśniętego z cytryny
  • 5 jajek średniej wielkości
  • 135 g mąki pszennej (u mnie częściowo zastąpionej jasną orkiszową*)
  • 2,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2/3 łyżeczki soli
  • 165 g mielonych migdałów (85 g zastąpiłam mielonymi orzechami włoskimi*)
  • 300 g jagód

Lukier:
  • 105 g cukru pudru
  • 1,5 łyżki soku wyciśniętego z cytryny
  • 20 g płatków migdałowych - opcjonalnie, do posypania ciasta

Te dwie zmiany poczynione w oryginalnej liście składników, podyktowane oczywiście zasobnością moich kuchennych szafek sprawiły, że moje ciasto jest trochę ciemniejsze niż pierwowzór Ottolenghiego ;)



Piekarnik nastawić na temperaturę 180 °C, formę na ciasto natłuścić. 

W misce wymieszać suche składniki: mąkę, proszek do pieczenia, sól i mielone migdały. W oddzielnej misie, ubijać mikserem przez 3-4 minuty masło z cukrem i dodatkiem skórki oraz soku z cytryny. Kiedy masa stanie się jasna i puszysta, zmniejszyć obroty miksera na średnie i wbijać kolejno po jednym jajku, po każdym chwilę miksując. Następnie w kilku turach dodawać mieszankę suchych składników, jak najkrócej miksując, tylko do połączenia składników.

Przy pomocy szpatułki, wmieszać delikatnie 200 g jagód, pozostawiając 100 g na później. Ciasto przełożyć do natłuszczonej formy i wsunąć do nagrzanego piekarnika. Piec przez 15 minut - po tym czasie ostrożnie wysunąć z pieca i posypać pozostałymi jagodami. Piec kolejne 15 minut, po czym nakryć luźno folią aluminiową (ciasto ma tendencję do zbyt szybkiego przypiekania się z wierzchu) i dopiekać jeszcze przez ok. 30 minut (najlepiej sprawdzić suchym patyczkiem, czy ciasto dopiekło się wewnątrz). Wyjąć z piekarnika i zostawić na 10 minut do przestudzenia. Po tym czasie można delikatnie uwolnić je z formy, uprzednio delikatnie przejeżdżając nożem wzdłuż jej brzegów. 

Całkowicie wystudzone ciasto polukrować. Cukier puder utrzeć z sokiem cytrynowym, kontrolując konsystencję cukru poprzez dodawanie cukru lub soku (mój lukier był bardzo gęsty i biały, powoli spływający z łyżeczki). Udekorować wierzch wypieku wedle uznania, na koniec można obsypać płatkami migdałowymi. Ciasto przechowywać w temperaturze pokojowej, pod przykryciem, w zacienionym miejscu.



Smacznego!


Proste ciasto ucierane z jagodami

Ciasto ucierane z jagodami

Proste ciasto jagodowe

Wilgotne ciasto jagodowe

Wilgotne ciasto ucierane z owocami

Wilgotne ciasto z jagodami

Wilgotne ciasto jagodowe łatwe

Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): "Ottolenghi. Prosto", Yotam Ottolenghi, Wydawnictwo Filo

Proste ciasto z płatków owsianych

Ciasto z płatków owsianych

Odkurzam kolejny "oldschoolowy" przepis, tym razem na coś słodkiego "z niczego". Nie potrzebujecie do tego wypieku wielu składników, podejrzewam nawet, że wszystkie macie pod ręką. Zwłaszcza teraz, kiedy wielu z nas pozostaje na dłuższy czas w domach, w ramach terapii zajęciowej, polecam sobie upiec takiego owsianego zlepka  ;)

Jak można się spodziewać, smakuje podobnie jak owsiane, zdrowsze batony ze sklepu - tylko, że lepiej. Oczywistą przewagą tych domowych jest to, że można podać je jeszcze na ciepło, świeżo, kiedy klejącego i miękkiego wnętrza broni skarmelizowana, chrupiąca skorupka. Drugą różnicą jest też fakt luźniejszej konsystencji. Podczas gdy batony owsiane mają formę sprasowanego bloku, tutaj mamy bardziej wyrośniętą, pulchną, ale przez to też delikatnie osypującą się strukturę ciasta. Świetnie będą tu pasowały wszelkie bakalie. Polecam jednak dodawać je, odejmując jednocześnie analogiczną ilość płatków owsianych. Dzięki temu ciasto ma szanse zachować konsystencję zdatną do pokrojenia ;) Sama następnym razem wykorzystam do pieczenia tradycyjną blachę i pokroję jeszcze ciepłe ciasto na kwadraty.



Składniki (na formę o śr. 24 cm lub prostokątną, większą blaszkę):

  • 250 g płatków owsianych (użyłam górskich; bezglutenowcy powinni się zaopatrzyć w wersję ze znakiem przekreślonego kłosa)
  • 3 łyżki mąki (u mnie kukurydziana, ale można dość dowolnie zamieniać)
  • 150 g cukru (bądź ksylitolu)
  • 100 g miękkiego masła
  • 2 jajka
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 cytryna - otarta skórka i świeżo wyciśnięty sok
  • 1 kieliszek spirytusu (zastąpiłam wódką) - w razie braku, można pominąć

Opcjonalnie: kwaśna marmolada/powidła lub lukier cytrynowy 


W naczyniu wymieszać płatki owsiane z proszkiem do pieczenia. W oddzielnej misie zmiksować masło z cukrem, dodając kolejno po jednym jajku. Miksować dopóki nie powstanie puszysta, gładka masa. Dodać mąkę, sok i skórkę z cytryny, spirytus oraz mieszankę z płatków owsianych. Krótko zmiksować lub wymieszać łyżką do połączenia składników.

Ciasto przełożyć do wyłożonej papierem do pieczenia formy. Piec w temperaturze 180 °C, przez ok. 45 minut. Ciasto mocno wyrasta, a następnie się zapada - to normalne i nie powoduje zakalca ;) Wyjąć z piekarnika i studzić w formie. Jeszcze ciepłe można pokroić ostrym nożem.

Można podawać solo, wykończone lukrem cytrynowym lub z dodatkiem kwaśnych przetworów.


Smacznego!

Proste ciasto z płatków owsianych

Domowe batoniki owsiane

Bezglutenowe ciasto owsiane

Ciasto z płatków owsianych

Ciasto bez mąki z płatków owsianych

Ciasto bez jajek (za to na białym winie)

Ciasto na białym winie

Szczerze mówiąc upiekłam je, bo po pierwsze - w lodówce straszyła butelka z niedopitą resztką białego wina, a po drugie - dostałam wiekową książkę ze słodkimi przepisami i otworzyłam ją na odpowiedniej stronie, w najlepszym możliwym czasie. "Placek bez jaj" głosił akapit, a w składnikach faktycznie jaj nie znalazłam, za to było to nieszczęsne wino, z którym nie wiedziałam, co począć.

Skoro już udowodniłam, że nasze spotkanie było przeznaczeniem, przechodzę do konkretów. Ciasto jest bajecznie delikatne i puszyste (niektórym przywodzi na myśl strukturę świeżo wypieczonego ciasta drożdżowego), a wilgoć zachowuje do kilku dni. Wystarczy trzymać w formie, nakryć ściereczką i znaleźć mu jakąś bardzo sprytną kryjówkę, żeby doczekało więcej niż jednego popołudnia. W smaku można doszukać się bardzo subtelnych nut wina - ale raczej nikt niepoinformowany, nie zdoła odgadnąć z czego wynika wyjątkowy posmak ciasta. Zwłaszcza, że przebija się też tutaj wanilia i skórka cytrusowa. Jest to również wypiek bardzo praktyczny; na wierzch polecam dorzucić wszystkie te resztki bakalii, które walają się po kuchennych szufladach. Zapieczone z gruboziarnistym cukrem stworzą grubą, chrupiącą i sypiącą się podczas krojenia warstwę kruszonki.


Składniki (na keksówkę 25x12 cm):


Ciasto:
  • 400 g mąki pszennej (można dać pół na pół pełnoziarnistą i zwykłą)
  • 180 g cukru
  • 200 g miękkiego masła
  • 1 szklanka (ok. 240 ml) białego wina*
  • 3 lekko kopiaste łyżeczki proszku do pieczenia
  • skórka otarta z 1/2 cytryny (może być też z pomarańczy)

Chrupiąca, bakaliowa kruszonka:
  • 1 łyżka: kwaśnej śmietany/oleju/białka żeby kruszonka miała się do czego przykleić ;)
  • ok. 100 g mieszanki bakaliowej**
  • 2 małe paczki cukru waniliowego (lub tyle samo cukru kryształu)

* staram się dodawać wino w temperaturze pokojowej lub, kiedy zapomnę o wcześniejszym wyjęciu z lodówki - delikatnie podgrzewam
** w oryginale siekane migdały, u mnie orzechy włoskie/ziemne/pestki dyni/żurawina - czyli pełny przegląd zawartości kuchennych szuflad ;)



Formę wyłożyć papierem do pieczenia lub natłuścić. Do miski przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia.

W oddzielnym, dużym naczyniu miksować miękkie masło z cukrem i skórką cytrusową, do uzyskania puszystej, jednolitej masy. Dodawać na zmianę mączną mieszankę i białe wino. Miksować krótko, do połączenia składników.

Ciasto przełożyć do keksówki, posmarować odrobiną np. kwaśnej śmietany i obsypać siekanymi bakaliami wymieszanymi z cukrem waniliowym.

"Upiec na rumiano" - proponuję tak jak ja, w 180 °C, przez ok. 50 minut :) Jeśli w trakcie pieczenia ciasto zacznie się rumienić zbyt mocno (u mnie po ok. 35 minutach) - nakryć je luźno arkuszem folii aluminiowej i piec dalej. Przed wyjęciem z piekarnika można sprawdzić suchym patyczkiem, czy dopiekło się w środku. Wyjąć i studzić w formie.



Smacznego!

Ciasto z białym winem

Ciasto na białym winie

Proste ciasto bez jajek

Proste ciasto bez jajek

Ciasto z białym winem

Wilgotne ciasto bez jajek

***

Przepis na to proste, a zaskakujące ciasto znalazłam w podarowanej książce. Takiej, co przetrwała do czasów obecnych bez okładki i z lekkim rozklejeniem stron - nie znam więc niestety ni tytułu, ni autora. Jej dzieje są mętne i osnute tajemnicą, wiem tylko, że została uratowana przed wyrzuceniem w jednym z górskich sanatoriów - ale znalazła się chyba właśnie pod właściwym adresem, żeby rozpocząć nowe życie. Dzięki Ola za jak zawsze trafiony prezent! Od tego nie mogę się wprost oderwać ;)

Stare książki kulinarne

Stara książka kulinarna

Zapiekane bułeczki bezglutenowe na słodko

Bułeczki zapiekane na słodko

Sposób na przemienienie zwykłego (i w dodatku - może już nawet podsuszonego) pieczywa w pyszny deser na ciepło. Po raz kolejny inspirowałam się przepisem znalezionym w zapiskach babci - oryginał ktoś spisał na maszynie na zachlapanej, pożółkłej kartce, cienkiej jak bibułka. Zmieniłam niewiele, przede wszystkim użyłam daktyli zamiast rodzynek, bo pomimo uwielbienia dla wypieków babci, nigdy nie polubiłam się z tymi bakaliami ;) Zapiekłam bułeczki bezglutenowe, które wspaniale nabrały chrupkości i całość przypominała w smaku naprawdę dobrą, świeżo upieczoną drożdżówkę z serem. 


Składniki:
  • 3 bułki - mogą być zeschnięte (ja użyłam bezglutenowych białych bułeczek Schar)
  • opcjonalnie: trochę mleka - do namoczenia suchych bułek
Farsz:
  • 1 jajko
  • 175 g twarogu półtłustego
  • 1 łyżka kaszki kukurydzianej*
  • 25 g rodzynek (u mnie daktyle - ok. 5 sztuk)
  • szczypta soli
  • 1,5 łyżki cukru
  • skórka otarta z 1/2 cytryny**
  • masło do wysmarowania formy i zapieczenia bułek

* chodzi o drobną kaszkę kukurydzianą przypominającą kaszkę mannę, nie taką w formie pyłku, do rozrabiania dla bardzo małych dzieci :)
** najlepiej szukać cytryn ekologicznych, niewoskowanych


Jeśli bułki są suchawe - najpierw krótko namoczyć w zimnym mleku. Odciąć wierzch każdej bułki, wydrążyć środek.

Piekarnik ustawić na temperaturę 160 ºC i przygotować farsz. Jajko z twarogiem zblendować (lub rozgnieść i wymieszać widelcem - jeśli lubimy ziarnistą strukturę serowego nadzienia). Dodać kaszkę kukurydzianą, rodzynki, cukier, skórkę cytrynową (część zostawić do podania). Na koniec każdą bułeczkę przykryć wcześniej odciętą częścią i przełożyć na wysmarowane masłem naczynie żaroodporne. Przed włożeniem do piekarnika na każdą bułkę można położyć cienki plasterek masła.

Piec w temperaturze 160 ºC, przez ok. 35 minut. Podawać na gorąco, posypane skórką cytrynową.



Smacznego!


Bułki bezglutenowe Schar

Bułeczki bezglutenowe Schar

Bezglutenowe bułeczki z serem

Białe bułeczki Schar

Deser z suchych bułek


Wpis powstał we współpracy z producentem certyfikowanej żywności bezglutenowej, firmą Schär.

Schar logo

Jagielnik pomarańczowy z żurawiną

Pomarańczowy jagielnik z żurawiną i czekoladą

Wyjątkowo powabne wcielenie kaszy jaglanej, zamienionej w kremowy deser. Pozostając w klimacie zimowego wypiekania, zdecydowałam się na jagielnik w wariancie pomarańczowym, z dodatkiem żurawiny i grubą warstwą polewy czekoladowej. Przypomina wyglądem pieczony sernik, ale dementując wszelkie plotki - nie jest do niego przesadnie podobny w smaku ;) Jagielnik jest wilgotny (zwłaszcza im bliżej środka!), kremowy i... zaskakująco wciąga. Myślę, że może być naprawdę przyjemną ciekawostką, nawet dla osób nienawykłych do "alternatywnych" ciast - a spójrzcie na skład! Na moje oko niewiele złego można mu zarzucić, w telegraficznym skrócie: w jagielniku nie ma glutenu, ani żadnych produktów odzwierzęcych. Co więcej, jeśli wystrzegacie się rafinowanego cukru, możecie użyć innego słodu. Jakkolwiek zmodyfikujecie skład, pewne jest to, że jagielnik jest przyjazny dla Waszego czasu i nerwów - bo robi się szybko i nie ma czego tu zepsuć ;)



Przepis (na tortownicę o średnicy ok. 20 cm):
  • 1 szklanka (250 ml) suchej kaszy jaglanej (użyłam saszetek 2x100 g) 
  • 2 i 1/2 + 4 łyżki mleka roślinnego (użyłam migdałowego)
  • 1 puszka (400 ml) mleka kokosowego
  • sok z 1/2 cytryny
  • sok i skórka otarta z 1 pomarańczy
  • 1/2 szklanki cukru (lub innego słodu)
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 100 g suszonej żurawiny
  • 1 tabliczka (100 g) gorzkiej czekolady (najlepiej 70% kakao)

Kaszę jaglaną wysypać na gęste sito i przepłukać kilka razy wodą. Odsączyć i przełożyć do garnka, zalać 2 i 1/2 szklanki mleka roślinnego. Przykryć pokrywką i doprowadzić do wrzenia na średniej mocy palnika. Gotować przez ok. 20 minut, lub do momentu aż kasza wchłonie płyn i stanie się mięciutka (jeśli kasza przedwcześnie wpije cały płyn, można dolać trochę wody i gotować dalej, do miękkości). Pod koniec gotowania wlać mleko kokosowe i gotować jeszcze przez ok. 5 minut, mieszając od czasu do czasu.

Zdjąć z palnika, dodać sok i skórkę z cytrusów, cukier i przesianą mąkę ziemniaczaną. Całość dokładnie zblendować na gładko. Wmieszać żurawinę i przełożyć masę do natłuszczonej lub wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy. Piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 ºC, przez ok. 45 minut. Wyjąć i całkowicie ostudzić.

Połamaną na kosteczki czekoladę roztopić w szklanej miseczce z dodatkiem 4 łyżek mleka roślinnego, używając kuchenki mikrofalowej - lub umieścić te składniki w garnuszku i cały czas mieszając, rozpuścić na palniku. Nie podgrzewać dłużej, niż to konieczne. Rozsmarować na cieście, kroić po ostygnięciu. Jagielnik przechowywać w lodówce.


Smacznego!

PS Moja polewa niestety rozwarstwiła się, przez co wygląda trochę mniej urodziwie... na szczęście dla smaku nie miało to znaczenia ;)
Wegański jagielnik z polewą czekoladową

Jagielnik pomarańczowy z żurawiną

Jagielnik pomarańczowy z polewą czekoladową

Pieczony jagielnik z żurawiną i czekoladą

Pieczony jagielnik pomarańczowy z czekoladą
Przepis (z moimi małymi modyfikacjami): "Słodka kuchnia roślinna. Zdrowe desery, ciasta i słodycze bez nabiału", Ida Kulawik

Bezglutenowa babka cytrynowa z lukrem

Bezglutenowa babka cytrynowa z lukrem

Jestem zwolenniczką małych przyjemności, miłych przerywników w codziennych rytuałach i obowiązkach - takich, jak na przykład popołudniowa herbata czy kawa w ulubionym kubku. Najlepiej z kawałkiem może nie wykwintnej, ale domowej i z sercem upieczonej babki cytrynowej. To bezpretensjonalny klasyk, który przynajmniej mi nigdy się nie nudzi. Cytrynowe ciasto i lukier - tyle, bez kompromisów ;)


Składniki (na keksówkę o wymiarach ok. 13 x 30 cm):

Bezglutenowe ciasto cytrynowe:
  • 2 cytryny
  • 280 g mieszanki mąk bezglutenowych (u mnie: 140 g mąki kukurydzianej, 80 g owsianej bezglutenowej i 60 g skrobi)
  • 50 g mielonych orzechów
  • 1 łyżeczka bezglutenowego proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 250 g miękkiego masła
  • 200 g cukru pudru
  • 4 jajka
  • 1 łyżeczka ekstraktu z wanilii
  • 3 łyżki kandyzowanej skórki cytrynowej (pominęłam)

Lukier cytrynowy:
  • 120 g cukru pudru
  • sok wyciśnięty z 1/2 cytryny


Cytryny wyszorować, osuszyć. Otrzeć ze skórki, a następnie wycisnąć sok. Formę wyłożyć papierem do pieczenia lub wysmarować masłem. Piekarnik ustawić na temperaturę 180 ºC.

Połączyć wszystkie rodzaje mąki i przesiać do miski. Wymieszać z proszkiem do pieczenia i solą. W oddzielnym naczyniu utrzeć masło z cukrem pudrem, a następnie dodawać po jednym jajku, cały czas miksując. Dodać ekstrakt z wanilii, sok i skórkę z cytryny, a następnie, cały czas mieszając, wsypywać stopniowo suche składniki.

Jednolite ciasto (uwaga - nie mieszać zbyt długo), przelać do przygotowanej formy. Piec przez ok. 40 minut (u mnie 50 - ważne, żeby przed wyjęciem sprawdzić patyczkiem, czy ciasto dopiekło się w środkowej części). Gotowe, wyjąć z piekarnika.

Wszystkie składniki na lukier zmiksować - gęstość lukru regulować poprzez dodanie większej ilości soku lub cukru. Jeszcze ciepłą (ale nie gorącą) babkę cytrynową posmarować lukrem i ozdobić kandyzowaną skórką.


Smacznego!

Babka bezglutenowa z cytrynowym lukrem

Cytrynowa babka bez glutenu
Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): "Pyszne wypieki bez glutenu", Wydawnictwo Olesiejuk

Sernik z białą czekoladą i Michałkami

Sernik z białą czekoladą i Michałkami

Sernik, przywodzący na myśl najlepsze, nowojorskie wzorce ;) Chociaż nie jest to klasyczny New York Cheesecake (taki, możecie znaleźć tutaj), to jednak mocno go przypomina. Charakterystycznie kremowy (wręcz mazisty) w strukturze, lekko słony i z wyczuwalną kwasowością cytryny w tle. Trzeba to lubić, ale jak już się oswoicie i rozsmakujecie w takich klimatach, to nie ma zmiłuj! Na jednym kawałku się nie skończy. Zwłaszcza, jeśli pozwolicie sernikowi porządnie przegryźć się w lodówce przez jakąś dobę - moim zdaniem właśnie tyle czasu potrzebuje, żeby osiągnąć swoje apogeum smaku.


Składniki (na tortownicę o śr. 24 cm):

Spód:
  • 120 g herbatników (bezglutenowcy wybierają te z certyfikatem)
  • 5 łyżek (ok 25 g) wiórków kokosowych
  • 50 g płynnego masła

Masa serowa:
  • 200 g białej czekolady
  • 150 kwaśnej śmietany
  • 800 g sera śmietankowego*
  • 30 g cukru pudru
  • 2 jajka
  • 1 opakowanie (40g) budyniu śmietankowego/waniliowego bez cukru
  • 2 łyżeczki skórki otartej z cytryny
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego

Na wierzch:
  • ok. 8 białych Michałków
  • garść migdałów

* chodzi o tłusty, bardzo gładki serek (przypominający np. Philadelphię) - ja użyłam wiaderkowego sera śmietankowego "Twój Smak" z Piątnicy (tutaj zdjęcie); nada się on idealnie do wszelkich serników w stylu amerykańskim, jest mazisty i lekko solony - do tego sernika można użyć innego, porządnie zmielonego, tłustego twarogu sernikowego, ale dobrze jest wtedy samemu dosolić go do smaku


Piekarnik ustawić na temperaturę ok. 180 ºC. Przygotować spód sernika - herbatniki dokładnie rozkruszyć (do piaskowej konsystencji) w zamykanym pojemniku, przykręcanym do blendera ręcznego albo przy pomocy wałka, przez gruby woreczek strunowy. Okruchy dokładnie wymieszać z kokosem i rozpuszczonym masłem. Wysypać do tortownicy i dociskając łyżką, wykleić spód i boki formy wilgotnymi herbatnikami. Włożyć do nagrzanego piekarnika i podpiekać spód przez ok. 10-15 minut, do zarumienienia. Po tym czasie tortownicę wyjąć, a piekarnik przestawić na temperaturę 160 ºC.

Białą czekoladę rozpuścić w rondelku z kwaśną śmietaną. Podgrzewać na małym ogniu, cały czas mieszając, żeby nie doszło do przypalenia - jednolitą, płynną masę odstawić na bok. Do dużej misy przełożyć serek śmietankowy, dodać płynną mieszankę czekoladową i cukier puder. Zmiksować na gładką masę, kontynuując mieszanie, dodawać po jednym jajku. Na koniec przesiać do masy proszek budyniowy, dodać skórkę z cytryny i cukier waniliowy i krótko zmiksować. Przelać na podpieczony spód, wyrównać wierzch i włożyć do piekarnika. Piec w temperaturze 160 ºC, przez ok. 40-45 minut (środek powinien być tylko lekko ścięty). Wyłączyć piekarnik, sernik zostawić w środku, a drzwiczki piekarnika lekko uchylić. Po ok. 1 h można wyjąć na blat i po całkowitym wystudzeniu schować do lodówki na przynajmniej kilka godzin. Sernik osiąga idealną konsystencję i smak po ok. dobie od upieczenia :) Przed podaniem udekorować posiekanymi Michałkami i migdałami.


Smacznego!

Sernik z białą czekoladą

Sernik z białymi Michałkami

Sernik nowojorski z białą czekoladą

Klasyczny sernik bez spodu

Prosty wilgotny sernik bez spodu

Krótko mówiąc, sernik-konkret. Zero spodu, prawie sam twaróg, żółtka i minimalne dodatki smakowe. Myślę, że posmakuje nie tylko sernikowym konserwatystom - sama plasuję swoje upodobania gdzieś między pochwałą szlachetnej tradycji, a uwielbieniem do bardziej nowoczesnych, mazistych serników z kąpieli wodnej, a ten sernik trafił prosto w moje serce. Tym bardziej cieszy to, że przepis skomponowałam sama ;) 
Tutaj nie potrzeba żadnych kombinacji podczas pieczenia, ale uwaga - musicie być uważni przy wyborze sera. W tym wypadku, wszelkie rzadkie serki (mające niewiele wspólnego z polskim, białym twarogiem), nie sprawdzą się. Najlepiej kupić dobrej jakości (niewodnisty, odpowiadający nam smakiem) twaróg w kostce lub ewentualnie sprawdzone, uczciwe "wiaderko". Deser jest lekko kruchy, ale zachowuje idealny dla mnie poziom wilgoci; wszak pierwszą i najgorszą zbrodnią na serniku, jak dla mnie, jest jego przesuszenie! Zgodnie z kanonem polskich serników tradycyjnych, do masy serowej dodajemy tylko żółtka z pominięciem białek (te najlepiej oszczędźcie do bezy!), a całość wyrasta tylko trochę. Po wyjęciu z piekarnika sernik delikatnie osiądzie w formie, ale powinien być stabilny i bez pęknięć. Dzięki temu zawsze wygląda schludnie i elegancko, od niedawna jest to mój pewniak, kiedy chcę upiec coś ponadczasowego. 



Składniki (na formę o śr. 24 cm):

Sernik:
  • 1 kg zmielonego twarogu półtłustego*
  • 5 żółtek
  • 190 g cukru + 1 łyżka cukru waniliowego
  • 200 g kwaśnej śmietany 18%
  • 100 ml płynnego masła, przestudzonego
  • 1 płaska łyżka skrobi ziemniaczanej
  • skórka otarta z 1/3 cytryny

Lukier cytrusowy:
  • sok wyciśnięty z ok. 1/2 cytryny
  • ok. 60-70 g cukru pudru
  • 2 łyżki drobno posiekanej, kandyzowanej skórki z pomarańczy


* użyłam sprawdzonego sera wiaderkowego, produkowanego przez OSM w Nowym Sączu - ma on postać gęstego, zmielonego twarogu półtłustego, o zawartości tłuszczu 4%

Najlepiej, aby wszystkie składniki były w temperaturze pokojowej.

W dużej misie zmiksować (najlepiej przy pomocy ręcznego blendera) twaróg z żółtkami, cukrem i kwaśną śmietaną. Im dłużej miksujemy - tym sernik będzie miał gładszą konsystencję; krócej blendowany zachowa lekką ziarnistość, charakterystyczną dla twarogu. Dodać płynne masło, przesianą przez sitko skrobię i skórkę cytrynową. Krótko zmiksować, do połączenia składników.

Masę przelać do tortownicy, wyłożonej na spodzie papierem do pieczenia. Piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 160 ºC, przez ok. 40-45 minut. Ważne, by sernik nie piekł się zbyt długo, ponieważ za bardzo wyschnie, przez co może nawet pękać przy studzeniu. Wyjąć z piekarnika i studzić w formie. Następnie przełożyć do lodówki.

Po schłodzeniu, sernik oddzielić od tortownicy, przejeżdżając wzdłuż jej ścianek ostrym nożem. Przed podaniem, zmiksować wszystkie składniki lukru i udekorować wierzch sernika.



Smacznego!

Klasyczny sernik bez spodu

Wilgotny sernik na żółtkach bez spodu

Prosty bezglutenowy sernik bez spodu

Prosty sernik bez spodu