Image Slider

Bezglutenowe pancakes jabłkowe, bez tłuszczu


Od dłuższego czasu nosiłam się z zamiarem spisania tego przepisu. Uwielbiam robić sobie słodkie śniadania - jako dziecko przyzwyczaiłam się do smaku owsianki dosładzanej miodem i (co gorsza) płatków śniadaniowych. Z wiekiem zaczęłam rezygnować z tych drugich, a z czasem z porannego repertuaru musiała również wypaść owsianka. Dalej ją kocham, ale czuję, że zawarty w niej gluten mi nie służy. Nawyki jednak ciężko całkowicie wykorzenić, a ja nadal zwlekając się rano z łóżka, po omacku szukając kapci i grubego szlafroka, rozmyślam, co słodkiego wyląduje na moim talerzu. Dzisiaj staram się wybierać raczej coś "zdrowszego", gotowe płatki poszły w kąt, bawię się testując śniadania robione zwykle "na oko". I tak powstały poniższe pancakes - z chęci przygotowania czegoś szybkiego, pożywnego, bezglutenowego, bez laktozy, bez tłuszczu, a jak mi się zachce - to i bez cukru. Są bardzo delikatne, mięciutkie i bez problemu smażę je bez jakiegokolwiek dodatku tłuszczu. Czy to może się udać i smakować dobrze? Sprawdźcie. A wszystkie "bez", które Wam nie odpowiadają, możecie zamienić na swoje ulubione produkty. W końcu to ma być WASZE śniadanie na dobry początek dnia ;)



Składniki (na ok. 8 niedużych placuszków):

  • 1 duże jabłko (ok. 250-280 g)
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/2 łyżeczki kardamonu (pasuje też imbir, gałka muszkatołowa, przyprawa piernikowa etc.)
  • substancja słodząca: 1 łyżeczka cukru z wanilią lub miód/stewia/ksylitol/kawałek rozgniecionego banana etc. - ilości wedle uznania
  • 130 ml mleka (ja używam roślinnego)
  • 95 g mąki pszennej (bezglutenowcy: dowolna mieszanka ulubionych mąk, u mnie zwykle gryczana i kukurydziana pół na pół + łyżka jakiejś skrobi)

Obrać jabłko, przekroić na ćwiartki i wyciąć gniazdo nasienne. Zetrzeć do miski na tarce o dużych oczkach. Wbić jajko, dodać proszek do pieczenia, wybrane przyprawy, substancję słodzącą, zamieszać trzepaczką. Dodawać stopniowo mleko na przemian z mąką - przy użyciu różnych mąk, może się okazać, że trzeba dodać ich trochę więcej lub przeciwnie, dolać mleka. Ciasto powinno mieć niezbyt gęstą konsystencję, wtedy placki wychodzą lekkie i bardzo delikatne. Za rzadkie ciasto będzie się jednak przyklejać do patelni, a placuszki wyjdą bardzo płaskie - to znak, że ciasto trzeba zagęścić. Kiedy mieszamy ciasto, można już rozgrzewać patelnię. To ważne, żeby smażyć placki na dobrze nagrzanej, nieprzywierającej powierzchni (spokojnie - zwykła patelnia teflonowa daje radę). Wylewać na patelnię małe porcje ciasta i smażyć na małym ogniu - pozwoli to placuszkom podrosnąć. Przewracać je, kiedy boki się przysmażą, a na powierzchni pojawią się bąbelki. Od razu podawać - ja najbardziej lubię je z jogurtem naturalnym, ale smaczne są też z syropem klonowym lub miodem.


Smacznego!

Domowe Pumpkin Spice Latte


Skoro tradycyjnie, jesienną porą zalewam Was przepisami na dyniowe ciasta, ciasteczka i desery, to dlaczego nie pójść w tym roku o krok dalej i nie zaserwować dyniowego napoju? Pomimo nadal niezbyt dużej popularności dyni w Polsce (poprawcie mnie, jeśli się mylę - ale poza blogowym towarzystwem nie widzę jej zbyt często na talerzach), dyniowa kawa cieszy się zadziwiającą sympatią. Z nastaniem jesieni, zaobserwować można falę entuzjazmu powiązaną ściśle z pojawieniem się sezonowego klasyka w sieci kawiarni Starbucks - słynnego Pumpkin Spice Latte. Sama do tej pory piłam Starbucksową kawę, ale w zaciszu własnego domu, po zmieleniu mieszanki ziaren, którą można u nich dostać. Wyjątkowo ruszyłam się, żeby spróbować dyniowego specjału, bo przyznam, że przyciągnął mnie tak oryginalny pomysł na smak kawy i pozytywne recenzje jakie na ogół zbiera. Sama przychylę się do tego, że kawa jest bardzo smaczna, choć też bardzo, bardzo słodka, co czyni z niej właściwie deser w płynie :) Traktujcie to jednak jako subiektywne odczucie, bo sama zwykle piję kawę bez cukru. Na szczęście dla fanów dyniowej latte - jej smak moim zdaniem dość wiernie można odtworzyć w domu. Jasne, nie będzie to ta sama kawa w oryginalnym kubku z zieloną syrenką, serwowana od określonego dnia w roku - ale każdy wie, czy zależy mu na tym całym klimacie, czy po prostu na dobrej kawie w niespotykanym smaku ;) Wszystkich chętnych do wypróbowania domowego pumpkin spice latte, z dodatkiem prawdziwej dyni zapraszam po przepis. Jest naprawdę banalny, a kawa tak przyrządzona pachnie tak jak z popularnej kawiarni. Należy jedynie pamiętać, że konsekwencją użycia dyni mogą być jej malutkie drobinki osadzające się na dnie szklanki. Ja mogę pić tą kawę codziennie - jest wspaniała do wieczornej książki, kiedy w szyby stuka jesienny deszcz. I nie muszę już wciągać na siebie swetra, kurtki i szalika-giganta, żeby wyjść po nią do sąsiedniej galerii handlowej ;)


Notka: nie sugerujcie się tym, że syrop przelałam do słoiczka i opisałam - robię tak, ponieważ w lodówce zawsze mam dużo otwartych przetworów i lubię mieć wśród nich porządek. Syrop dyniowy trzeba przechowywać w lodówce i najlepiej zużyć go w ciągu dwóch dni, ponieważ dynia szybko się psuje.


Składniki:

Syrop dyniowo-karmelowy:

  • 3/4 szklanki wody
  • 1/3 szklanki puree z dyni (jak je zrobić, przeczytasz tutaj)
  • 1/3 szklanki gotowej masy kajmakowej
  • 1 łyżeczka cynamon
  • 1/2 łyżeczki imbiru
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1 goździk
  • 1 łyżeczka cukru z wanilią

Do garnuszka wlać wodę i wmieszać wszystkie przyprawy. Doprowadzić do wrzenia i gotować pod przykryciem przez kilka minut. Zdjąć z ognia i pozostawić do wystudzenia, następnie przecedzić przez gazę lub filtr do kawy (z przypraw powstanie zawiesina, która zatrzyma się na filtrze). Płyn, który przejdzie przez filtr objętościowo powinien mieć ok. 2/3 szklanki, kiedy wychodzi mi mniej - po prostu dolewam brakującą część wody. Dodać masę kajmakową i wymieszać (można podgrzać mieszankę). Dodać dynię i ponownie wymieszać lub zmiksować.



Kawa dyniowa (1 duża porcja):
  • ok. 60 ml kawy parzonej w kafeterze lub ekspresie
  • 2-3 łyżki syropu dyniowego
  • ok. 250 ml mleka
  • bita śmietana
  • mieszanka korzennych przypraw (gotowa, lub zrobiona samodzielnie)
  • opcjonalnie: brązowy cukier

Do dużej szklanki/kubka o pojemności 350 ml wlać syrop i kawę, dokładnie wymieszać. Wlać gorące mleko (jeśli lubimy - można je wcześniej spienić). Na wierzch nałożyć śmietanę i obsypać korzennymi przyprawami, natychmiast podawać. Jeżeli zależy nam na uzyskaniu kawy tak słodkiej jak w Starbucks, można dosłodzić ją brązowym cukrem.


Smacznego!


Źródło przepisu (lekko zmodyfikowanego przeze mnie): http://www.kwestiasmaku.com

Korzenne serniczki dyniowe w szklankach

Bezglutenowe serniczki dyniowe

Jesienna aura coraz mocniej skłania do odbywania wieczornych, relaksacyjnych sesji przy ciepłym piekarniku. Tym mocniej ubolewam, że mój obecny ma na tyle poważne problemy z trzymaniem temperatury, że szkoda w ogóle coś do niego wkładać. Ale weekend przecież nie obejdzie się bez czegoś słodkiego, prawda? Szybko więc powstały poniższe serniczki w szklankach. Bez pieczenia, ale i bez żelatyny, utrzymane w sezonowym klimacie - bo z ogromną ilością dyniowego puree i korzennymi przyprawami. Nietypowe, bardzo nie-polskie i zaskakująco... świeże w smaku :) Osobiście wyczuwałam w nich jakby posmak mleka kokosowego - mama przyznała rację, więc przyjmijmy, że to nie urojenia. Przy tym, że serniczki sprawiają wrażenie lekkich (przez smak i napowietrzoną konsystencję), nie da się ich tak naprawdę zjeść zbyt wiele. Spokojnie można podzielić je na mniejsze porcje, nawet o połowę w porównaniu do tych na zdjęciach ;) Niemal idealnym zwieńczeniem dla kremowej, puszystej masy dyniowej jest kleks z bitej śmietany wymieszanej z toffi. Nie jest to obowiązkowe, ale moim zdaniem odpowiednie, słodkie wykończenie dla tego delikatnego w smaku deseru. Mogę tylko zachęcać do wypróbowania, jeśli macie ochotę na coś bardzo oryginalnego przy niewielkim nakładzie pracy, to będzie dobry wybór ;)


Notka: do serniczków najlepiej użyć dyni Hokkaido - gwarantuje ona gęste, niewodniste, słodkie puree o pięknym, pomarańczowym kolorze. 


Składniki (na ok. 10 serniczków):

Masa dyniowa:
  • 200 g serka śmietankowego (użyłam serka "Twój Smak" Piątnicy)
  • 425 g puree z dyni (jak je zrobić, możesz przeczytać tutaj)
  • 2 szklanki (500 ml) śmietanki 36 %
  • 4 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki imbiru
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1 łyżeczka skórki otartej z pomarańczy (opcjonalnie)
  • 3 łyżki brązowego cukru (lub więcej - do smaku)

Bita śmietana z toffi:
  • 3/4 szklanki (190 ml) śmietanki 36 %
  • 90 g gotowej masy kajmakowej z puszki

Serek śmietankowy zmiksować na gładko z dyniowym puree, przyprawami, skórką z pomarańczy i cukrem. W oddzielnej misie ubić śmietanę na sztywno, następnie dodać do pozostałych składników, delikatnie mieszając szpatułką. Sprawdzić, czy masa jest dla nas odpowiednio słodka (trzeba wziąć pod uwagę, że na wierzchu będzie jeszcze słodka bita śmietana). Przełożyć ją łyżką lub wycisnąć przy pomocy rękawa cukierniczego z okrągłym otworem do szklanek. Schować serniczki do lodówki. Przygotować bitą śmietanę do dekoracji. Ubić ją w misie na sztywno, na koniec dodać masę kajmakową i krótko zmiksować, tylko do połączenia. Śmietana może lekko się rozrzedzić, można na chwilę włożyć ją do lodówki dla ustabilizowania. Przekładać ją do rękawa cukierniczego i wyciskać rozetki na powierzchni serniczków. Podawać schłodzone, posypane korzennymi przyprawami.


Smacznego!

Sernik dyniowy w szklankach

Sernik dyniowy bez pieczenia

Inspiracja: http://www.sugarfreemom.com

Domowe sezamki


Nigdy nie byłam ich wielką fanką. Sezam nie był dla mnie szczególnym przysmakiem (raczej miłym dodatkiem), karmel za to zawsze lubiłam, podobnie jak chrupiące słodycze - z tego powodu czasami, od niechcenia, zdarzyło mi się podebrać jednego czy dwa sezamki, podczas gdy mój brat i tata daliby się za nie pokroić. Wszystko zmieniła jedna wizyta w kawiarni - razem z mamą postanowiłyśmy zamówić do kawy coś słodkiego, bez glutenu. Nie było łatwo, ale w końcu wypatrzyłyśmy sezamki. Grubo krojone, z dodatkiem pestek dyni. To przez nie zapragnęłam przygotować swoje własne, domowymi sposobami. Naprawdę, są cudownym dodatkiem do korzennej kawy, sprawdzą się też jako energetyczny baton na drugie śniadanie - wygodny do spakowania, bo nie rozpaprze się przyciśnięty gdzieś na dnie torby ;) Składniki do sezamków można policzyć na palcach u jednej ręki, w dodatku nie wymagają użycia piekarnika. Ich wykonanie jest bardzo proste, ale pod jednym warunkiem. Trzeba nauczyć się przygotowywać karmel, bez jego przypalania. Po opanowaniu tej sztuki, zrobienie sezamków stanie się błahostką :) Nie mam zamiaru nikogo tutaj zniechęcać - uważam, że karmel może zrobić każdy, kto dokładnie przeczyta przepis. I to cała filozofia związana z domowymi sezamkami. Pamiętajcie, że poniższe składniki są podstawą do Waszych modyfikacji. Ja z pewnością będę jeszcze dodawać żurawinę i orzechy. Batoniki świetnie znoszą przechowywanie, po kilku dniach od zrobienia są nadal chrupiące, dlatego warto zrobić ich więcej, na zapas. Może tak jak i ja, będziecie poprawiać sobie humor z rana, wybierając z puszki ziarniste batoniki owinięte w biały papier śniadaniowy? :)



Składniki (na 9 dużych sezamków-batoników):

  • 210 g cukru
  • 1 łyżka płynnego miodu
  • 200 g sezamu
  • 40 g pestek z dyni

Na dużą, dokładnie osuszoną patelnię wysypać sezam i pestki dyni. Prażyć mieszając od czasu do czasu, na średnim ogniu. Po delikatnym przyrumienieniu, zdjąć z ognia, przesypać na talerz i pozostawić do całkowitego wystudzenia. Zająć się przygotowaniem karmelu. Na dużą patelnię o grubym dnie wysypać cukier i potrząsając, wyrównać jego warstwę. Postawić na średnim ogniu - po pewnym czasie cukier zacznie się topić. Nie wolno mieszać, ani dolewać wody. Dopiero kiedy znaczna część cukru stanie się płynna, można potrząsać patelnią, żeby przyspieszyć rozpuszczanie pozostałych kryształków. Cały czas należy kontrolować siłę ognia (kiedy przechylam patelnię, żeby zalać jeszcze nierozpuszczony cukier, zwykle nie trzymam jej na palniku). Kiedy cukier całkowicie się upłynni, zdjąć patelnię z ognia, dodać łyżkę miodu i szybko wymieszać. Natychmiast wsypać podprażony sezam i dynię. Masa szybko gęstnieje, dlatego należy szybko, mniej więcej rozetrzeć łyżką wszystkie składniki. Gorącą masę od razu wyłożyć na arkusz papieru do pieczenia, przykryć drugim i rozwałkować na grubość ok. 1 cm. Żeby uzyskać bardziej foremny kształt, masę można docisnąć do wyłożonej papierem keksówki. Po sprasowaniu, zdjąć górny arkusz i przy pomocy ostrego noża pokroić tabliczkę na mniejsze sezamki (lepiej robić to, gdy masa jest jeszcze ciepła). Odkleić od papieru i pozostawić do całkowitego wystudzenia. Gotowe sezamki można pozawijać w papier i schować do puszki. Z czasem mogą stać się z wierzchu lekko klejące, ale nadal będą bardzo chrupiące.


Smacznego!



Źródło przepisu (z moimi małymi zmianami): http://bookmeacookie.pl

Szarlotka z różą


Aromat tego ciasta jest po prostu nieziemski. Naprawdę, skromny dodatek płatków róży i skórki cytrynowej potrafi zdziałać takie cuda z poczciwą szarlotką! Pomimo tego, że kocham zwyczajny, kruchy placek z jabłkami i cynamonem, muszę przyznać, że ta szarlotka zostanie chyba mianowana najlepszą, przynajmniej tej jesieni. I cóż, że taka brzydka... Niestety, nie pierwszy raz przekonałam się, że bezglutenowe, kruche ciasto (bo taką wariację piekłam) "nie lubi" zbyt dużej ilości masła i zjeżdża z brzegów formy. Na szczęście smak rekompensuje wszelkie niedostatki natury estetycznej! Wszyscy przecież wiemy, że liczy się wnętrze - zwłaszcza jeśli dyskutujemy o szarlotce. I dlatego z publikacją nie mogłam czekać do następnego pieczenia... Bo o ile pewna jestem, że powtórki będą, to nie wiem, kiedy zdołalibyśmy zaaranżować sesję, przy chronicznym niedostatku czasu i światła. Skorzystajcie więc jak najszybciej z receptury i podobnie jak my, zróbcie sobie kojącą przerwę na ulubioną herbatę w towarzystwie polskiej - a jakby trochę egzotycznej, szarlotki :)



Składniki (na okrągłą formę o śr. 24 cm):

Kruche ciasto:
  • 200 g zimnego masła
  • 270 g mąki pszennej (bezglutenowcy: 100 g mąki gryczanej, 100 g skrobi ziemniaczanej, 70 g mąki kukurydzianej)
  • 30 g mąki kukurydzianej
  • 100 g cukru pudru
  • 1 jajko
  • 1 łyżka śmietany kremówki

Masa jabłkowa:
  • 2 łyżeczki konfitury różanej (użyłam tartej róży)
  • 750 g kwaskowatych jabłek
  • sok i skórka otarta z 1/2 cytryny
  • 100 g cukru

Przygotować kruche ciasto. W misie wymieszać wszystkie rodzaje mąk i cukier puder. Wrzucić posiekane nożem masło, wbić żółtko (białko zostawić do posmarowania wierzchu ciasta), dodać śmietanę. Zagnieść szybko ciasto, uformować z niego dwie kule - jedną większą, drugą trochę mniejszą. Owinąć folią i włożyć do lodówki.

Jabłka obrać, pokroić na ćwiartki i wyciąć gniazda nasienne. Pokroić w cieniutkie plasterki, dodać startą skórkę z cytryny, wcisnąć sok, dodać cukier i konfiturę różaną. Wszystko dokładnie wymieszać.

Wyjąć większą porcję ciasta z lodówki, rozwałkować na podsypanym mąką blacie (bezglutenowy spód rozwałkowuję na arkuszu folii spożywczej). Przełożyć do formy (bezglutenowy spód przenoszę na folii i wykładam folią do góry, a następnie ją odklejam), odciąć nadmiary. Ponakłuwać ścianki i spód ciasta przy pomocy widelca i włożyć do piekarnika rozgrzanego do temperatury 200 ºC. Piec przez ok. 10 minut lub dłużej - do lekkiego zarumienienia ciasta.

W czasie podpiekania spodu przygotować kratkę na ciasto. Z lodówki wyjąć resztę ciasta, rozwałkować je i pociąć w paski szerokości ok. 1,5 cm. Wyjąć spód z piekarnika, wypełnić jabłkami, nałożyć na wierzch kratkę i posmarować białkiem. Szarlotkę piec dalej w temperaturze 180 ºC przez 25-35 minut (lub do momentu kiedy ciasto będzie wyraźnie podpieczone na wierzchu). Przed podaniem lekko ostudzić, opcjonalnie można też posypać cukrem pudrem.


Smacznego!




Źródło przepisu: magazyn Kukbuk, wrzesień/październik 2015

Mini bezy do dekoracji


Myślę, że nie tylko ja próbowałam chociaż raz w życiu zrobić bezy z marszu, tak "na oko", bo "przecież to tylko białko z cukrem"... Być może któreś z Was wyszło z tej próby zwycięsko, ale coś czuję, że większość skończyła tak jak ja. Z wyrośniętymi bezami, które po wyjęciu z piekarnika po prostu sflaczały jak dziurawa dętka, ciągnąc się przy tym niemiłosiernie. Tak już jest, że bezy wcale nie są trudne, potrzeba do nich niewielu składników, ale trzeba wiedzieć jakie mniej-więcej proporcje składników zachować ;) Dzisiaj faktycznie jestem w stanie piec je prawie na wyczucie, chociaż zawsze używam wagi kuchennej. Najchętniej używam cukru pudru, ponieważ szybciej rozpuszcza się w białkach, ale dobrze wmiksowany cukier kryształ daje identyczne rezultaty. Poniższe beziki przygotowywałam do dekoracji fioletowego sernika, dlatego postanowiłam je lekko podbarwić. Technika tworzenia takich dwubarwnych bez jest bardzo prosta i szybka, a moim zdaniem daje świetne rezultaty. Uzbrójcie się w mikser, rękaw cukierniczy i tylkę - pieczenie bezików to sama przyjemność! :)



Składniki (na 1 blachę bezików):
  • 2 białka (moje ważyły 70 g)
  • szczypta soli
  • 130 g cukru pudru lub kryształu
  • barwnik w żelu lub w proszku

Białka umieścić w dobrze oczyszczonej, wytartej do sucha misie (białka nie tolerują zanieczyszczenia tłuszczem). Dodać sól i zacząć ubijać. Kiedy białka będą już prawie całkiem sztywne, zacząć dodawać po trochę cukier. Bardzo ważne, żeby robić to stopniowo, łyżka po łyżce, inaczej piana się upłynni, zamiast zesztywnieć! Miksować tak długo, aż cukier całkowicie się rozpuści - można sprawdzić rozcierając palcami, czy nie ma jeszcze kryształków. Na wewnętrzne ścianki rękawa cukierniczego nałożyć malutkie ilości barwnika w żelu lub rozrobiony w odrobince wody barwnik w proszku (ja użyłam zmieszanych czerwonego i niebieskiego). Gotową pianę przekładać łyżką do rękawa cukierniczego i wyciskać niewielkie beziki na arkusz papieru do pieczenia. Pozostawiać między nimi małe odstępy. Piec przez ok. 50 minut w temperaturze 140 C. Można próbować trochę wcześniej czy już są dobre - niektórzy lubią wilgotniejszy środek :) Po upieczeniu studzić w wyłączonym piekarniku, z uchylonymi drzwiczkami. Można przechowywać w szczelnie zamkniętej puszce, aby nie zwilgotniały.


Smacznego!


Sernik jagodowy z polewą z białej czekolady

Bezglutenowy sernik jagodowy z białą czekoladą


Po ostatnich klęskach na froncie sernikowym (spokojnie, żadna z nich nie została opublikowana na blogu), na jakiś czas musiałam odpuścić sobie ten temat. Upiec kilka udanych ciast, żeby ukoić swoje zwichnięte ambicje i móc za jakiś czas wrócić do serników z nowymi chęciami. Przyznam, że tym razem uraz dość długo się trzymał, do tego stopnia, że przez całe wakacje nie zrealizowałam planów stworzenia sernika jagodowego, oblanego białą czekoladą. Od razu takie połączenie wydało mi się idealne, ale czekałam na przypływ weny. Przyszła na jesień (dobrze, że w ogóle!), kiedy borówki występują już chyba tylko w zawekowanych słoiczkach lub szufladach zamrażarek. Nic straconego! W jakikolwiek sposób są przechowywane, nadają się do tego przepisu. Sernik przyjmuje dzięki nim piękny kolor, ale nie tylko - czuć w nim również subtelny smak owoców. Sposób pieczenia sprawia, że deser ma kremową konsystencję i idealnie gładką powierzchnię, nie wyrasta prawie w ogóle i nie pęka. Szczerze mówiąc - jest coś niesamowicie satysfakcjonującego w upieczeniu fioletowego sernika, kiedy za oknem coraz ciemniej i zimniej :) Z czystym sumieniem mogę polecić, w moim domu to nowy faworyt wśród serników!



Notka: beziki użyte do dekoracji nie tylko ładnie wyglądają, ale też pasują smakiem i strukturą do reszty deseru, dlatego jeśli mamy na to czas - warto je upiec.


Składniki (na tortownicę o śr. 24 cm):

Spód:
  • 180 g herbatników (bezglutenowcy: tyle samo pokruszonych ciastek/herbatników bg)
  • 70 g masła

Masa:
  • 220 g jagód leśnych
  • 800 g twarogu trzykrotnie zmielonego lub sera wiaderkowego najlepszej jakości
  • 3 duże jajka
  • 200 g cukru
  • 130 g kwaśnej śmietany 18 %
  • 2 łyżki skrobi ziemniaczanej

Polewa:
  • 100 g białej czekolady
  • 2 łyżki kwaśnej śmietany
  • 1 łyżka masła


Najpierw przygotować spód. Samo dno tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia. Herbatniki rozkruszyć przy pomocy pojemnika dołączanego do blendera ręcznego, moździerzem lub wałkiem. Masło rozpuścić w garnuszku, a następnie dokładnie wymieszać z okruszkami herbatników. Przełożyć do tortownicy, wyrównać cały spód. Piec 15 minut w temperaturze 190 ºC. Wyjąć, skręcić piekarnik do temperatury 150 ºC z włączonym termoobiegiem.

Przygotować masę serową. Jeśli jagody były mrożone, najpierw rozmrozić. Zblendować je, a następnie wymieszać (lub zmiksować) ze wszystkimi składnikami na masę, poza skrobią. Na koniec przesiewając skrobię do misy, wmiksować ją w masę serową. Przelać ją na podpieczony spód z herbatników. Na najniższym piętrze piekarnika umieścić naczynie żaroodporne, wypełnione wrzątkiem. Zapewnia ono wilgoć w piekarniku i zapobiega pękaniu sernika od przesuszenia. Piec deser przez 60-70 minut. Przed zakończeniem pieczenia należy sprawdzić, czy sernik po potrząśnięciu blachą lekko trzęsie się w środku, ale ma przy tym ściętą powierzchnię - jeśli tak, jest już gotowy. Wyłączyć piekarnik, sernik zostawiając w środku i uchylić delikatnie drzwiczki, żeby stopniowo się studził. Po godzinie - dwóch, można wyjąć sernik na blat, do całkowitego ostudzenia, a następnie przełożyć do lodówki.

Schłodzony sernik można polać prostą polewą z białej czekolady. Postawić garnuszek na małym ogniu, roztopić białą czekoladę z masłem, dokładnie mieszając, żeby nic się nie przypaliło. Zdjąć z ognia, wmieszać kwaśną śmietanę. Polewę od razu wylać na sernik, rozsmarowując ją zdecydowanie, ponieważ ma tendencje do szybkiego tężenia.



Smacznego!

Polewa z białej czekolady

Pieczony sernik jagodowy z białą czekoladą

Sernik jagodowy z białą czekoladą

Sernik jagodowy bez glutenu