Image Slider

Bezglutenowe ciastka z ciecierzycy


Ciasteczka z kategorii "tych zdrowszych". Byłam bardzo ciekawa jak smakują, więc po zobaczeniu ich na Instagramie od razu zaplanowałam pieczenie. W konsystencji nie przypominają zwykłych ciastek, ich struktura od razu przywodzi na myśl falafle - tyle, że te są słodkie ;) Dla niewtajemniczonych w tematy roślinnych kotletów - konsystencja miękka, lekko mazista, całość delikatnie krucha. Myślę, że dodatek czekolady (lub czegoś o zdecydowanym smaku) jest potrzebny, inaczej ciastka mogłyby być zbyt mdłe. Moimi faworytami nie zostają, gdyż nie jestem fanką masła orzechowego, a konsystencja ciastek po prostu zbyt mocno kojarzy mi się z moimi obiadowymi, wytrawnymi falaflami ;) Nie znaczy to jednak, że nie są warte wypróbowania! Do ich plusów niewątpliwie należy to, że z ciastem pracuje się niesamowicie przyjemnie - moje dało się formować jak plastelina, nie lepiąc się przy tym do dłoni. Dla zwolenników ciekawych pomysłów na pieczenie (nie mających przy tym awersji do któregoś ze składników) i zdrowszych słodkości, będą w sam raz!


Składniki (na ok. 20 ciastek):

  • 1 puszka cieciorki (400 g) lub 1 i 1/2 ugotowanej ciecierzycy
  • 1/2 szklanki masła orzechowego
  • 1/4 szklanki syropu z agawy, syropu klonowego itp. (ja użyłam syropu z mniszka lekarskiego)
  • 1/4 szklanki mąki z amarantusa
  • 1/2 szklanki posiekanej czekolady
  • 1 łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 1/4 łyżeczki sody
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia

Ciecierzycę zmiksować przy pomocy blendera ręcznego (do kielichowego masa będzie zbyt gęsta). Dodać resztę składników poza posiekaną czekoladą i zblendować/zmiksować na gładkie ciasto. Na koniec wmieszać kawałki czekolady. Nabierać porcje ciasta wielkości łyżki, formować kulki, kłaść na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i lekko spłaszczać. Piec przez ok. 10-15 minut w temperaturze 175 °C - ciasteczka powinny się przyrumienić. Wyjąć z piekarnika i wystudzić.

Smacznego!



Źródło przepisu: http://www.jadlonomia.com/

Plaster miodu - malezyjskie ciasto karmelowe


To jedno z tych ciast, które musisz upiec - bo od kiedy zobaczyłeś je po raz pierwszy, ciekawość nie pozwala Ci na spokojnie ominięcie piekarnika. Przynajmniej moja historia z "honeycomb cake" pokrótce tak wyglądała ;) Wszystko w tym cieście jest ciekawe - od sposobu wykonania, po sam wygląd i smak. Żeby upiec sobie taką ciekawostkę, nie trzeba wiele pracy, poza wykonaniem karmelu, który bywa kłopotliwy. Sama chcąc uniknąć jego przypalenia (które zdarza się często przy tak dużej jego ilości), podzieliłam składniki i gotowałam go na dwa razy. Reszta przepisu jest bardzo prosta i już nic nie da się zepsuć. W gotowym cieście widocznych jest mnóstwo kanalików oraz dwie warstwy, które wydzielają się samoistnie podczas pieczenia. Nie wiem dlaczego u mnie dolna, cięższa warstwa wyszła taka niska i niepozorna, ale da się ją zauważyć i zapewniam, że w smaku i konsystencji również różniła się od reszty :) Ciasto pięknie pachnie karmelem i jest (o dziwo) mało słodkie, dlatego warto podać je przyozdobione cukrem pudrem. Żeby było ciekawiej, ciasto ma też nietypową konsystencję. Jest bardzo, bardzo sprężyste, sprawia wręcz wrażenie lekko... "gumowego"? Nam smakowało jako niezobowiązujące ale bardzo ciekawe ciasto do herbaty. Zachęcam do upieczenia wszystkich ciekawskich ;)

Notka: ciasto piekłam na mące pszennej, ale poszukując informacji w sieci na temat oryginalnego, malezyjskiego "plastra miodu", natknęłam się na przepisy z użyciem mąki z tapioki. Tak więc upieczenie bezglutenowej wersji jest jak najbardziej możliwe, być może będzie ona nawet bliższa oryginałowi :)


Składniki (na tortownicę o śr. 20-22 cm):

  • 210 g cukru
  • 250 ml wody
  • 80 g masła
  • 6 jajek
  • 160 g mleka skondensowanego słodzonego
  • 180 g mąki pszennej
  • 2 i 1/2 łyżeczki sody

Przygotować karmel. W tym celu wsypać cukier do patelni/garnka o grubym dnie i podgrzewać na średnim ogniu, aż całkowicie się rozpuści osiągając bursztynową barwę. Najlepiej nie mieszać topiącego się cukru, można go lekko przemieszać przechylając patelnię. Karmel nie może być zbyt ciemny - przypalony, staje się bardzo gorzki i nie nadaje się do przygotowania ciasta. Do jasnego karmelu wlać ostrożnie wodę (uwaga, będzie pryskać!). Nadal podgrzewając na średnim ogniu, mieszać stwardniały karmel tak, aby rozpuścił się całkowicie w wodzie. Znowu należy pilnować, żeby syrop nie ściemniał w tym procesie zbyt mocno. Do syropu dodać masło i wmieszać. Patelnię zdjąć z ognia i całkowicie ostudzić.

Spód tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia, boki wysmarować masłem (jeśli tortownica nie jest bardzo szczelna- lepiej wyłożyć jednym arkuszem papieru spód i boki formy). Piekarnik nastawić na 180 °C.

W misce miksować jajka z mlekiem skondensowanym przez kilka minut. Dodać przesianą makę z sodą i wmieszać (ja zostawiłam grudki, ale lepiej wymieszać dokładnie). Na koniec do ciasta wlewać cienkim strumieniem syrop karmelowy, cały czas mieszając. Ciasto przelać do tortownicy (będzie bardzo rzadkie) i odstawić na około 5 minut. Kiedy na powierzchni ciasta pojawią się drobne bąbelki, można je włożyć do piekarnika. Piec przez ok. 50-60 min. w temperaturze 180 °C (piekłam 45 minut w 20 cm tortownicy), aż patyczek wbity w ciasto będzie suchy. Wyjąć z piekarnika i całkowicie ostudzić. Podawać z cukrem pudrem.


Smacznego!


Źródło przepisu: http://iadorecinnamon.blogspot.com/

Śmietankowo-kawowy sernik z Kopiko


Oswajania serników ciąg dalszy. Jak widać, dzięki prowadzeniu bloga serniki nie tylko polubiłam, ale także zapragnęłam tworzyć ich nowe smaki. A mam je dla kogo piec, zwłaszcza, że osoba która uwiecznia na zdjęciach moje wypieki za nimi przepada :) Równie mocno lubi cukierki Kopiko, więc kooperacja sernik-kawowe karmelki to była tylko kwestia czasu... To już drugi przepis na Lisiej (po torcie z "wertersami"), z wykorzystaniem popularnych, twardych cukierków. Na szczęście, Kopiko całkiem łatwo i przyjemnie miażdży się w moździeżu. Wracając do sernika, nieskromnie muszę przyznać, że okazał się pyszny! I mam mocne podstawy do takich twierdzeń - próbowało go wiele osób i wszystkim bardzo smakował, a ja byłam zaskoczona, że mój wymysł udał się właściwie w 200%. Moja mama nie mogła się od niego oderwać i stwierdziła, że smakuje jak kawa mrożona z jej ulubionego koktajlbaru, a o ostatni kawałek prawie ciągnęliśmy losy ;) Dzięki temu eksperymentowi po raz kolejny utwierdziłam się w przekonaniu, że sernik jest idealnym deserem do modyfikacji i tworzenia nowych wariacji smakowych. Oczekujcie więcej takich pomysłów na Lisiej Kawiarence! A teraz zachęcam Was gorąco do wypróbowania tego przepisu, prawdopodobnie nie znajdziecie lepszego zastosowania dla dużej paczki Kopiko ;)


Składniki (na formę o śr. 20-22 cm):

Spód:
  • 140 g ciasteczek maślanych (bezglutenowcy pamiętają o wyborze ciastek bg)
  • 50 g masła
  • szczypta soli

Masa:
  • 600 g twarogu sernikowego dobrej jakości lub twarogu trzykrotnie mielonego
  • 100 g cukru
  • szczypta soli
  • 2 duże jajka
  • 100 ml kwaśnej śmietany
  • 100 ml śmietanki 30 %
  • 75 g pokruszonych w moździeżu cukierków Kopiko

Warstwa śmietankowa:
  • 200 ml śmietany 30 %
  • 25 g cukierków Kopiko

Przed wykonaniem sernika przygotować warstwę śmietankową. Kopiko pokruszyć w moździerzu i wmieszać do śmietanki. Można ją delikatnie podgrzać (nie wolno zagotować!) na małym ogniu, aby rozpuścić karmelki. Wystudzić i włożyć do lodówki do mocnego schłodzenia (najlepiej na noc).

Przygotować formę do pieczenia sernika. Owinąć ją dwukrotnie folią aluminiową (od spodu po boki), tak aby była wystarczająco szczelna i woda nie dostała się do jej wnętrza (ten krok można pominąć, jeśli formy nie będziemy wkładać do wody, a jedynie położymy naczynie z parującą wodą poziom niżej w piekarniku). Papierem do pieczenia wyłożyć dno tortownicy (boki pozostawić odkryte). 


Ciastka pokruszyć- użyłam moździerza, można też przesypać je do grubego worka foliowego i rozkruszyć wałkiem. Do okruchów dodać sól i roztopione masło. Zamieszać łyżką, na końcu wyrobić dłonią tak, żeby wszystkie okruchy były zamoczone w maśle. Masę przełożyć do blaszki i lekko dociskając uformować płaski spód. Zapiekać w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180 °C, przez ok. 10 minut. Wyjąć, obniżyć temperaturę piekarnika do 165 °C.

Twaróg przełożyć do misy miksera, dodać cukier i sól, ubijać przez ok. 4 minuty. Dodawać po jednym jajku, po każdym chwilę miksując (ok. 1 minuty), do dokładnego połączenia składników. Dodać kwaśną śmietanę, wmiksować. Wlać śmietanę 30 % i również wmiksować tylko do połączenia. Na koniec wsypać do mieszanki pokruszone cukierki i szybko zamieszać (zbyt długo mieszane całkowicie się rozpuszczą), jeśli chcemy żeby ich kawałki były widoczne w przekroju sernika. Przelać masę na podpieczony spód.

Zagotować ok. 2 l wody. Włożyć tortownicę do większej formy (jeśli się zmieści), wstawić do piekarnika i wlać gorącą wodę do dużej formy. Zamknąć piekarnik i piec sernik przez ok. 1 h. Wystarczająco upieczony sernik powinien lekko się trząść w środku, po poruszeniu formy. Wyłączyć piekarnik, sernik pozostawić w środku i lekko uchylić drzwiczki, aby się studził przez 1 h. Zapobiegnie to powstawaniu spękań. Wyjąć sernik z piekarnika, nakryć folią i włożyć na noc (lub minimum 4 h) do lodówki.

Po schłodzeniu sernika, ubić schłodzoną śmietankę z rozpuszczonymi Kopiko. Wyłożyć na jego wierzch i utworzyć łyżką fale. Sernik przed podaniem można obsypać mieloną kawą.


Smacznego!




Cytrynowe ciastka na oliwie z tymiankiem


Dzisiaj mam ochotę odejść trochę od świątecznej klasyki i zachęcić Was do odkrywania nowych smaków! Przedstawiam ciasteczka, które skradły moje serce i nie potrafię mówić o nich inaczej, niż w samych superlatywach :) Nie oznacza to jednak, że należą do kategorii "wszyscy to lubią", to raczej propozycja dla poszukiwaczy niebanalnych, mało znanych smaków. Ciastka przygotowałam na bazie oliwy z oliwek której smak i aromat jest wyczuwalny w cieście. W mojej wersji szczególnie, gdyż z zamiłowania używam oliwy o bardzo ostrym smaku i aromacie - dla mniejszych jej entuzjastów polecam łagodniejsze typy oliwy ;) Świeżości nadaje ciastkom mocna cytrusowa nuta. Nie bez znaczenia pozostaje dodatek tymianku. Oczywiście, można go pominąć, ale moim zdaniem stanowi tutaj cudowne dopełnienie smaków. Tak naprawdę nikt nie był w stanie stwierdzić, co to za przyprawa, każdy jedynie poczuł intrygującą, ziołową nutę. Konsystencja ciastek również bardzo mi odpowiada - z wierzchu piaskowe, kruche, w środku okazują się bardziej miękkie. Jeśli tym nie zachęciłam Was jeszcze do ich wypróbowania - dodam, że są piekielnie łatwe w przygotowaniu, a przy tym efektownie się prezentują. Czasem warto postawić na nowości, może skusicie się i ciastka pojawią się na Waszym świątecznym stole...? :) Dla mnie są absolutnie wspaniałe!



Składniki (na ok. 25 ciasteczek):

  • 2/3 szklanki oliwy
  • 1 szklanka cukru
  • 1 duże jajko
  • 2 i 1/2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • 2 łyżki skórki świeżo startej z cytryny
  • 2 łyżki świeżo wyciśniętego soku z cytryny
  • 2 i 1/4 szklanki mąki pszennej (bezglutenowcy: 1 szkl. mąki gryczanej, 1 szkl. kukurydzianej, 1/4 szkl. ziemniaczanej)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/2 łyżeczki sody
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka suszonego, rozgniecionego tymianku
  • dodatkowo: cukier do obtaczania ciastek

Blachę do pieczenia przykryć papierem do pieczenia. W misie miksera zmiksować na jednolitą masę oliwę, cukier, jajko, ekstrakt waniliowy, skórkę i sok z cytryny. Dodać mąkę, proszek do pieczenia, sodę, sól i tymianek. Zmiksować jedynie do połączenia składników. Łyżeczką nabierać porcje ciasta, formować kuleczki, obtaczać w cukrze, kłaść na blasze i spłaszczać spodem szklanki (można zostawić w kształcie tylko lekko spłaszczonej kulki). Piec w temperaturze 190 C, przez ok. 8-10 minut (jeśli ciastka nie były mocno spłaszczane, trochę dłużej). Wyjąć z piekarnika i przestudzić na blasze, następnie przenieść na kratkę.


Smacznego!



Źródło przepisu: http://mamasgottabake.com/

Czekoladowy tort korzenny z winem


Jeśli dbacie o to, aby dania na Waszym świątecznym stole były naprawdę wykwintne i wyjątkowe, koniecznie musicie przyjrzeć się temu przepisowi. Czekoladowy tort korzenny będzie idealnym zwieńczeniem uroczystego obiadu świątecznego. Trudno sobie wyobrazić deser o głębszym smaku i aromacie, bogaty skład przekłada się tutaj całkowicie na efekt końcowy, więc warto poświęcić czas na jego wykonanie. Cechą tego tortu jest również to, że absolutne apogeum smaku osiąga dopiero po... 3 dniach w lodówce :) Wstawiam więc ten przepis z wyprzedzeniem, tak, aby więcej osób do niego dotarło na czas. To dwu-trzydniowe leżakowanie może być wielkim plusem, zważywszy na ilość pracy przy innych świątecznych daniach. Wykonanie jest dość czasochłonne, więc przygotowujemy tort na spokojnie i zapominamy na jakiś czas, oddając się innym zajęciom, żeby w odpowiednim momencie zachwycić nim siebie i gości :) Sama kroiłam go wcześniej i z własnego doświadczenia wiem, że naprawdę warto odczekać, żeby odkryć jego prawdziwy potencjał. Trzeciego dnia mój tort smakował jak pierniczek alpejski oblany ogromną ilością czekolady...:)



Notka: pracę nad tortem nieco sobie ułatwiłam. Zamiast kuwertury użyłam zwykłej, gorzkiej czekolady, a cynamon w lasce i gwiazdki anyżu użyte do aromatyzowania masła z miodem zastąpiłam sproszkowanymi przyprawami. Nie przygotowywałam konfitury z suszonych śliwek, ponieważ miałam gotowe powidła śliwkowe w słoiczku. Należy je jednak bardzo mocno wygotować z dodatkiem wina (minimum o 1/3 objętości); jest to mniej bezpieczna opcja od przygotowania przełożenia z suszonych śliwek, ponieważ zbyt wodnista masa może bardzo utrudnić krojenie i podawanie tortu. Ponczu do tortu wychodzi za dużo, więc można pokusić się o zmniejszenie ilości o połowę lub wykorzystanie nadmiaru do innych celów :) Na zdjęciu wersja bezglutenowa.



Składniki (na tortownicę o śr. 20 cm):

Biszkopt piernikowy:
  • 100 g masła
  • 80 g miodu
  • 2 laski cynamonu + 2 laski cynamonu (do dekoracji)
  • 2 gwiazdki anyżu + (2-3 gwiazdki do dekoracji)
  • 15 g przyprawy do piernika
  • 100 g kuwertury czekoladowej
  • 3 średnie jajka
  • 35 g cukru trzcinowego
  • 1 opakowanie cukru wanilinowego
  • 85 g mąki pszennej + 15 g mąki ziemniaczanej (bezglutenowcy: 50 g mąki kukurydzianej i 50 g ziemniaczanej)
  • 1,5 płaskiej łyżeczki proszku do pieczenia

Konfitura z suszonych śliwek:
  • sok z 1 pomarańczy, sparzonej, wyszorowanej
  • 100 ml czerwonego wina wytrawnego
  • 150 g suszonych śliwek, pokrojonych

Nasączenie:
  • sok z 1 pomarańczy, sparzonej, wyszorowanej
  • 200 g cukru kryształu
  • 150 g wody

Polewa:
  • 200 ml śmietanki 30%
  • 2 tabliczki czekolady mlecznej
  • 50 g miodu
  • 10 g żelatyny namoczonej w 80 ml wody

Mus cynamonowy:
  • 270 ml śmietanki 30%
  • 25 g cukru kryształu + 40 g wody
  • 7 żółtek jaj, rozmiar M, umytych
  • 4 g żelatyny namoczonej w 40 g wody
  • 100 g czekolady deserowej (kilka kostek pozostawiamy do dekoracji)
  • 60 g czekolady mlecznej (kilka kostek pozostawiamy do dekoracji)
  • 5 g startego cynamonu

Przygotować biszkopt. Masło i miód umieścić w garnku, podgrzewać co jakiś czas mieszając. Dodać cynamon i anyż. Kiedy masło i miód rozpuszczą się, dodać połamaną na kostki kuwerturę i przyprawę do piernika. Nadal podgrzewać (do ok. 60-70 stopni, nie zagotować!), mieszając składniki do rozpuszczenia. Garnek zdjąć z ognia i odstawić do wystudzenia. Wyjąć z płynnej masy laski cynamonu i anyż.

Całe jajka ubijać w misce z dodatkiem cukru trzcinowego i wanilinowego, na puszystą masę. Do miski przesiać mąki i wmieszać delikatnie szpatułką. Przestudzoną masę czekoladową (może być jeszcze lekko ciepła) wlać cienkim strumieniem do ubitych jajek i również wmieszać szpatułką.

Tortownicę o średnicy 20 cm wyłożyć papierem do pieczenia. Przelać do niej ciasto. Piec w temperaturze 160 °C (z włączonym termoobiegiem), przez 35-40 minut (koniecznie sprawdzić suchym patyczkiem, czy biszkopt się dopiekł). Upieczony biszkopt wyjąć z piekarnika i pozostawić do całkowitego wystygnięcia. Po wyjęciu z formy, obrócić go dó góry nogami i przeciąć na 3 równe blaty.

Zająć się konfiturą ze śliwek. Świeży sok wlać do garnka, dodać wino i zagotować. Dodać pokrojone śliwki. Ponownie zagotować mieszankę, zmniejszyć ogień i gotować do momentu, aż śliwki się rozpadną. Odstawić do wystygnięcia.

Przygotować nasączenie do tortu. Wszystkie składniki do przygotowania nasączenia umieścić w garnku i gotować przez 2-3 minuty. Odstawić do całkowitego wystygnięcia.

Polewa. Czekoladę połamać na kosteczki i umieścić w misce. Śmietankę z miodem zagotować i wlać do połamanej czekolady. Żelatynę rozpuścić w mikrofalówce lub w kąpieli wodnej, dodać do mieszanki czekoladowej i dokładnie wymieszać. Polewę odstawić do wystygnięcia i za ten czas wziąć się za kolejne kroki wykonania tortu.

Do formy o śr. 20 cm (nie wyłożonej papierem), włożyć pierwszy blat ciasta piernikowego. Nasączyć ponczem pomarańczowym i rozłożyć równomiernie konfiturę ze śliwek.

Przygotować mus cynamonowy do przełożenia tortu. Ubić dobrze schłodzoną śmietankę na sztywno, wstawić do lodówki.

Żółtka wbić do misy miksera. Do garnka wlać 40 g wody, doprowadzić do wrzenia i dodać cukier. Mieszać, a kiedy cukier się rozpuści, gotować jeszcze 1 minutę do uzyskania syropu cukrowego. Ubijać żółtka, kiedy staną się już jasne i puszyste, można po trochę dolewać gorący syrop, nadal ubijając. Żelatynę rozpuścić w mikrofalówce lub kąpieli wodnej.

Czekoladę połamać na kostki, umieścić w miseczce i rozpuścić w mikrofalówce lub przy pomocy pary (umieszczając miseczkę nad garnkiem z gotującą się wodą). Do rozpuszczonej czekolady dodać odrobinę ubitych żółtek i śmietany, delikatnie wymieszać. Dodać płynną żelatynę, wymieszać. Masę można już delikatnie wmieszać w resztę ubitych żółtek i śmietanę. Na koniec wmieszać do musu cynamon.

Złożenie tortu. Mus podzielić na trzy równe części. Na blat posmarowany konfiturą wyłożyć pierwszą część musu, nałożyć na to drugi blat ciasta. Mocno nasączyć i nałożyć drugą część musu. Przykryć ostatnim blatem, mocno nasączyć i pokryć resztą musu cynamonowego. Tort włożyć do zamrażarki na 2-3 godziny.

Po tym czasie, tort wyjąć z zamrażarki i formy. Oblać polewą (jeśli jest zbyt stężała, można lekko ją podgrzać np. nad garnkiem z gotującą się wodą lub w mikrofalówce, pamiętając o tym, że nie wolno jej zagotować). Udekorować wedle uznania - ja oblałam tort tak, aby po bokach było widać jego warstwy, a wierzch oprószyłam wiórkami tartej czekolady.

Gotowy tort włożyć do lodówki. Ciasto może stać przez jakiś czas poza lodówką ale bezwzględnie powinno być w niej przechowywane. Tort najlepiej smakuje po 2-3 dniach od przygotowania.


Smacznego!




Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): http://kuchnialidla.pl

Sernik Speculoos z polewą toffi


Jeśli nie wyobrażacie sobie świąt bez uczciwej porcji sernika, może zdecydujecie się na moją korzenną interpretację tego deseru? Spód jest super szybki w przygotowaniu - zrobiłam go z pokruszonych ciasteczek Speculoos (znanych też jako Spekulatius- nazwa zależna od kraju), które po prostu uwielbiam. Przed ich samodzielnym upieczeniem powstrzymuje mnie jeszcze brak specjalnych, tradycyjnych foremek, ale czuję, że ich zakup to tylko kwestia czasu... ;) Kontynuując wątek sernikowy - w mojej świątecznej propozycji uwzględniłam też miejsce na polewę toffi, która dobrze smakuje, pięknie wygląda i daje się łatwo kroić. Sernik pieczony w kąpieli wodnej (której absolutnie nie należy się obawiać, to proste!) wychodzi równy, jasny, gładki i bardzo elegancki. I nigdy nie jest wysuszony na wiór, czego nie toleruję ;) Poniższy sernik określiłabym jako dość zwarty, treściwy, na pewno nie należy do gatunku lekkich i napowietrzonych. Dla mnie to klasyka w smaku i wyglądzie, na którą warto się pokusić. Do masy dodałam niewiele cukru, dla niektórych było to zbyt mało, za to mój dziadek był zachwycony. Dostosujcie więc słodkość masy serowej do swoich upodobań :)

Notka: forma z sernikiem nie zmieściła mi się do dużej blachy wypełnionej wodą, tak jak jest to wymagane w klasycznej kąpieli wodnej. W takiej sytuacji można ustawić tortownicę z sernikiem na kratce (na średnim poziomie w piekarniku), a blachę wypełnioną wodą na najniższym poziomie.


Składniki (na tortownicę o śr. 24 cm)

Spód ciasteczkowy:
  • 170 g ciastek Speculoos
  • szczypta soli
  • 70 g roztopionego masła

Masa:
  • 900 g twarogu trzykrotnie mielonego (ewentualnie twarogu sernikowego bardzo dobrej jakości)
  • 130 g cukru
  • 10 g cukru waniliowego
  • 4 duże jajka
  • 2/3 szklanki kwaśnej śmietany (160 ml)
  • 2/3 szklanki śmietany 30% (160 ml)

Polewa:
  • 125 g cukru
  • 75 ml śmietany 30%
  • 50 g masła
  • 1 łyżeczka żelatyny

Przygotować formę do pieczenia sernika. Owinąć ją dwukrotnie folią aluminiową (od spodu po boki), tak aby była wystarczająco szczelna i woda nie dostała się do jej wnętrza (ten krok można pominąć, jeśli formy nie będziemy wkładać do wody, a jedynie położymy naczynie z parującą wodą poziom niżej w piekarniku). Papierem do pieczenia wyłożyć dno tortownicy (boki pozostawić odkryte). 

Ciastka pokruszyć- użyłam moździerza, można też przesypać je do grubego worka foliowego i rozkruszyć wałkiem. Do okruchów dodać sól i roztopione masło. Zamieszać łyżką, na końcu wyrobić dłonią tak, żeby wszystkie okruchy były zamoczone w maśle. Masę przełożyć do blaszki i lekko dociskając uformować płaski spód. Zapiekać w piekarniku rozgrzanym do temperatury 180 °C, przez ok. 10 minut. Wyjąć, obniżyć temperaturę piekarnika do 165 °C.

Twaróg przełożyć do misy miksera, dodać cukier i cukier waniliowy, ubijać przez ok. 4 minuty. Dodawać po jednym jajku, po każdym chwilę miksując (ok. 1 minuty), do dokładnego połączenia składników. Dodać kwaśną śmietanę, wmiksować. Wlać śmietanę 30 % i również wmiksować tylko do połączenia. Przelać masę na podpieczony spód.

Zagotować ok. 2 l wody. Włożyć tortownicę do dużej formy (jeśli się zmieści), wstawić do piekarnika i wlać gorącą wodę do dużej formy. Zamknąć piekarnik i piec sernik przez ok. 1,5 h. Wystarczająco upieczony sernik, powinien lekko się trząść w środku, po poruszeniu formy. Wyłączyć piekarnik, sernik pozostawić w środku i lekko uchylić drzwiczki, aby się studził przez 1 h. Zapobiegnie to powstawaniu spękań. Wyjąć sernik z piekarnika, nakryć folią i włożyć na noc (lub minimum 4 h) do lodówki.

Po wystudzeniu sernika można przygotować polewę. Żelatynę rozpuścić w 1/2 szklanki gorącej wody . Przygotować karmel - cukier wsypać do garnka o grubym dnie i nie mieszając, pozostawić na małym ogniu. Kiedy powstanie jasnobrązowy, płynny karmel, wlać do niego śmietankę i mieszać, dopóki masa nie stanie się jednolita. Zdjąć z palnika, dodać masło i wymieszać. Na koniec dodać rozpuszczoną żelatynę i odstawić do ostygnięcia. Należy pilnować polewy i kiedy osiągnie odpowiadającą nam konsystencję (wygodną do dekorowania), oblać nią powierzchnię sernika. Wstawić sernik do lodówki, do stężenia polewy.


Smacznego!



Źródło przepisu na polewę: http://www.studiokuchnia.pl/

Kruche pierniczki misie- pszenne i bezglutenowe



Moja tegoroczna propozycja świątecznych pierniczków! Wygodne w przygotowaniu, gotowe do jedzenia zaraz po upieczeniu, więc nikomu nie grozi połamanie zębów z powodu przedwczesnej konsumpcji ;) Najbardziej podoba mi się w nich to, że nie trzeba ich lukrować (a przyznam, że za tym nie przepadam, oszczędza to też masę czasu). Zachwycają uroczym wyglądem zaraz po wyjęciu z piekarnika :) W misiowe łapki możecie włożyć takie orzechy, jakie lubicie najbardziej. Inspirację do ich przygotowania podsunęła mi Greta, której bardzo dziękuję! Po obejrzeniu zdjęcia, ciasto wykonałam intuicyjnie, pamiętając o tym, aby zbyt mocno nie wyrastało i miało ładny, brązowy kolor. Ciasteczka (tak jak to zwykle bywa) wykonałam w wersji bezglutenowej, więc mogę zagwarantować, że z ciastem pracuje się przyjemnie, nie klei się do wałka i nie rwie. Świetnie bawiłam się przy pieczeniu misiaczków i bardzo je Wam polecam, koniecznie wpiszcie je na listę świątecznych smakołyków... :)


Notka: bezglutenowa wersja ciastek jest bardzo higroskopijna, więc należy szybciutko zjeść pierniczki (najlepiej w 2-3 dni). Można też zastąpić amarantus mąką gryczaną - wtedy pierniczki zmienią nieco smak, ale staną się nieco twardsze i będą się nadawały do przechowania :)


Składniki (na ok. 110 ciastek):
  • 230 g masła
  • 3/4 szklanki cukru (150 g)
  • 1/4 szklanki miodu (85 g)
  • 1 jajko
  • 3 szklanki mąki pszennej (bezglutenowcy: 2 szkl. mąki kukurydzianej, 3/4 szkl. amarantusowej lub gryczanej, 3/4 szkl. ziemniaczanej)
  • 2 łyżeczki proszku
  • 1/2 łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 3 łyżeczki przyprawy do piernika
  • 2 łyżeczki kakao

W misie miksera zmiksować na puszystą masę masło, cukier, miód. Dodać jajko, zmiksować do połączenia. W oddzielnej misce wymieszać mąkę, proszek do pieczenia, sól i wszystkie przyprawy. Wsypać do misy z ubitym masłem i zmiksować przy pomocy końcówek-haków do ciasta. Jeśli mąka nie wmiesza się idealnie w ciasto, wystarczy wgnieść ją lekko dłońmi.

Ciasto podzielić na partie i rozwałkować na grubość ok. 5-4 mm. Wycinać misie, układać na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Na środku każdego misia kłaść po jednym orzechu, zawijać łapki do środka i lekko docisnąć. Przy pomocy wykałaczki zaznaczać oczy, nożem wycinać uśmiechy. Piec w temperaturze 180 °C przez ok. 7-9 minut (nie za długo, przypieczone ciastka stają się gorzkie!). Studzić na blasze, następnie przenosić na kratkę.

Smacznego!