Image Slider

Sernik Speculoos z polewą czekoladową

Sernik Speculoos z polewą czekoladową

Przepadam za korzennymi ciasteczkami, zwłaszcza tymi kruchymi, dlatego naturalnie uwielbiam wszystko, co związane z ciastkami Speculoos. Chociaż już kiedyś upiekłam sernik z ich dodatkiem (możecie tutaj sprawdzić sami), to w tym roku znowu naszła mnie ochota na tą kombinację. Tym razem do masy dodałam też kawę zbożową - jeśli, podobnie jak ja, lubicie jej łagodny smak, powinniście spróbować. Kawowa nuta jest naprawdę delikatna i stanowi jedynie tło dla mocno korzennych ciasteczek, które znajdziecie nie tylko na spodzie, ale też w kawałkach, zatopione w serniku. Deser piekłam z parą wodną, którą dostarczał wrzątek włożony na najniższe pięterko piekarnika; nie jest to konieczne, ale zawsze daje przyjemną, wilgotną i delikatną strukturę sernikom upieczonym w ten sposób. 



Spód ciasteczkowy:
  • 170 g pokruszonych ciasteczek Speculoos
  • 70 g roztopionego masła

Masa serowa:
  • 900 g tłustego twarogu sernikowego (użyłam "Hej!" OSM Radomsko)
  • 180 g kwaśnej śmietany 18%
  • 3 łyżki kawy zbożowej (opcjonalnie - u mnie karmelowa Inka)
  • 60 g cukru
  • 3 duże jajka
  • 1 łyżka skrobi ziemniaczanej
  • 160 g ciastek Speculoos - przełamanych na pół

Polewa czekoladowa:
  • 100 g mlecznej czekolady (u mnie z pokruszonymi migdałami)
  • 2 łyżki mleka


Przygotować formę do pieczenia - sam spód wyłożyć pergaminem. Pokruszone drobno ciasteczka Speculoos (można to zrobić w pojemniku z ostrzami, dołączonym do blendera ręcznego, lub w grubym woreczku, przy pomocy wałka) wymieszać dokładnie z płynnym masłem, do uzyskania konsystencji mokrych okruchów. Przełożyć na spód formy, równomiernie rozprowadzić i docisnąć.

Do czajnika nalać jak największą ilość wody i pozostawić do zagotowania - w tym czasie zabrać się za masę serową.

W dużej misce zmiksować twaróg, kwaśną śmietanę, kawę zbożową i cukier. Dodawać kolejno po jednym jajku, po każdym chwilę miksując. Na koniec przesiać skrobię i wymieszać. Ok. 1/3 masy serowej przelać na przygotowany spód, wyłożyć część ciastek, ponownie przykryć częścią sera i tak do momentu, aż wszystkie ciastka zostaną przykryte warstwami masy serowej. 

Wrzątek wlać ostrożnie do dużego naczynia (żaroodpornego lub metalowego) i postawić na najniższym piętrze w piekarniku (dzięki parze wodnej deser wyjdzie delikatniejszy). Na środkowe wsunąć blachę z sernikiem. Piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 160°C, przez ok. 1 h, a następnie pozostawić do wystudzenia w wyłączonym piekarniku z uchylonymi drzwiczkami. Po kilku godzinach włożyć do lodówki. 

Na koniec przygotować polewę. Delikatnie oddzielić nożem boki sernika od formy i wyjąć z niej deser. Mleczną czekoladę połamać na kosteczki, wrzucić do szklanej/ceramicznej miseczki i roztopić w kuchence mikrofalowej, lub w garnuszku, na malutkim ogniu, cały czas mieszając. Podgrzewać tylko do momentu, aż wszystkie kawałki czekolady się rozpuszczą. Szybkimi ruchami udekorować powierzchnię sernika (jeśli chcemy uzyskać polewę tężejącą dłużej - wystarczy rozpuścić czekoladę z trochę większą ilością mleka). Włożyć na chwilę do lodówki, aby polewa stężała i podawać.



Smacznego!

Sernik Spekulatius z polewą czekoladową

Sernik Speculoos z kawą zbożową

Sernik z ciasteczkami korzennymi i polewą czekoladową

Świąteczny sernik z ciasteczkami Speculoos

Sernik Speculoos z polewą czekoladową i orzechami

Ciasto czekoladowe z serem

Ciasto czekoladowe z białym serem

Łatwe, czekoladowe (a nie tylko kakaowe) ciasto ucierane, z dodatkiem waniliowego twarożku. Puszyste, mocno wyrośnięte i sycące. Z początku planowałam skorzystać z książkowego przepisu, ale jak to czasem bywa - w druku był błąd, ewidentnie zabrakło w liście składników czegoś, co następnie w przepisie wymieniano; później na bieżąco podrasowałam surowe ciasto, bo wydawało mi się podejrzane w konsystencji i w ten sposób, niezamierzenie, powstał chyba zupełnie nowy przepis. Nic nie szkodzi, zawsze najważniejsze, że ciasto się udało. Wychodzi go całkiem sporo, więc wystarczy spokojnie na dobre kilka przerw z gorącą herbatą. Albo na posiedzenie z wieloma osobami, pijącymi herbatę. Wybór należy do Was :)



Składniki (na tortownicę o śr. 24 cm):


Ciasto czekoladowe:
  • 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej (bezglutenowcy: 1/2 szkl. mąki jaglanej, 1/2 szkl. kukurydzianej i 1/2 szkl. dowolnej skrobi - u mnie ziemniaczana)
  • 2 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/3 łyżeczki sody
  • 4 jajka
  • 2/3 szklanki cukru
  • 100 g masła
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 100 ml mleka
  • 2 łyżki rumu (można pominąć)
  • szczypta soli

Masa serowa:
  • 250 g tłustego twarogu
  • 2 łyżki śmietanki 30 %
  • 1 jajko
  • 4 łyżki cukru pudru
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego

Polewa - czekoladowe ganache:
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 70 ml śmietanki 30 %


W garnuszku, na małym ogniu i cały czas mieszając, rozpuścić masło i czekoladę połamaną na kosteczki. Zdjąć z palnika i pozostawić do ostudzenia.

Wszystkie składniki masy serowej zblendować w wysokim naczyniu (lub jeśli nie mamy do dyspozycji blendera - twaróg trzykrotnie zmielić lub przetrzeć przez gęste, metalowe sitko i wymieszać z pozostałymi składnikami).

Suche składniki ciasta - mąkę, kakao, proszek do pieczenia i sodę wymieszać, a następnie przesiać. Białka oddzielić od żółtek. Żółtka ubijać z cukrem, do momentu powstania jasnej, puszystej masy. Wlewać cienkim strumieniem przestudzoną czekoladę z masłem, cały czas miksując. Następnie dodać mleko. Odstawić mikser. Do mieszanki wsypać przesiane suche składniki i połączyć, wszystko mieszając łyżką. Na koniec ubić pozostałe białka ze szczyptą soli na sztywną pianę i delikatnie wmieszać do ciasta.

Tortownicę wyłożyć na spodzie papierem do pieczenia, boki natłuścić i obsypać wiórkami kokosowymi (może być też gruboziarnista mąka, bułka tarta lub otręby). Na spód wylać ok. 2/3 ciasta czekoladowego, a na nim wyłożyć łyżką kilka - kilkanaście kleksów z masy serowej. Następnie przykryć je pozostałą częścią ciasta czekoladowego i trzonkiem łyżki zanurzonym w cieście, wykonać kilka ruchów, żeby delikatnie przemieszać warstwy. Włożyć do piekarnika rozgrzanego do temperatury 180 C i piec 45 - 55 minut (sprawdzić koniecznie patyczkiem, czy ciasto jest dopieczone). Wyjąć z piekarnika i pozostawić do całkowitego wystudzenia.

Przygotować polewę. Czekoladę połamać na kosteczki, przełożyć do małej miseczki. Śmietankę zagotować w małym naczyniu, po czym wlać do miseczki z czekoladą i nakryć spodkiem. Po 5 minutach wymieszać wszystko, aż do całkowitego rozpuszczenia czekolady i powstania aksamitnego ganache. Studzić jeszcze przez chwilę, aż polewa osiągnie wygodną do użycia konsystencję (u mnie trwało to ok. 10 minut) i udekorować nią ostudzone ciasto. Polewa jest na tyle gęsta, że można ciasto podawać niemal od razu, ale zostawiona na jakiś czas, zrobi się bardziej zwarta, choć nadal miękka.



Smacznego!

Proste ciasto czekoladowe z twarogiem

Bezglutenowe ciasto czekoladowe z serem

Proste ciasto czekoladowe bez glutenu

Źródło przepisu (z bardzo wieloma moimi modyfikacjami :)) : "Czekolada", wydawnictwo Olesiejuk, 2016

Czekoladowe muffiny z mąki z ciecierzycy

Czekoladowe muffiny na mące z ciecierzycy

W czasach szkolnych uwielbiałam piec muffiny. Wypróbowałam dziesiątki przepisów, to był ulubiony, łatwy wypiek, który zawsze się udawał, niezawodnie odprężał i poprawiał mi humor. Po lekcjach, szczególnie kiedy miałam dużo nauki, piekłam dla odpoczynku blachę jogurtowych muffinek, nadziewanych dżemem, lub, kiedy robiło się już chłodno - kakaowych, czy piernikowych z kawałeczkami czekolady. Najpierw szybka rundka przy piekarniku, później nauka do późna. A na śniadanie, na pocieszenie (bo nigdy nie byłam typem skowronka - i z tego raczej nie wyrosnę), muffinki maczane w mleku. Ostatnio przypomniałam sobie o tym moim dawnym rytuale i postanowiłam upiec coś prostego, na szybko. Być może nie wykwintnego, ale za to na wyciągnięcie ręki i intuicyjnego w pieczeniu.
Skoro już od dawna w szufladzie stoi kilogram mąki z ciecierzycy, padło na muffiny cieciorkowe. Czekoladowe, bo raz, że jesienna pogoda jaka jest, każdy widzi; a dwa - moim zdaniem w słodkich wypiekach cieciorka potrzebuje zdecydowanych dodatków smakowych. Inaczej osobiście wyczuwam jej grochową obecność :) Surowe ciasto z jej dodatkiem zawsze ma dla mnie ostry, nieprzyjemny zapach, na szczęście muffiny po upieczeniu i ostygnięciu wytracają ten aromat, a kiedy nie wie się o obecności ciecierzycy, to można by nawet pomyśleć, że jest w nich coś orzechowego! Standardowo, muffiny (zarówno pszenne, jak i bezglutenowe) najlepiej smakują zaraz po upieczeniu i tak jest też z tymi, chociaż dobrze zachowują świeżość do 2-3 dni po upieczeniu, jeśli trzyma się je pod przykryciem. Konsystencja ciasta jest bardzo unikalna, muffiny się lekko kruszą, ale nie są przesuszone, mają też lekko chrupiącą skórkę. Będą miłym dodatkiem do pudełka śniadaniowego, chociaż najbardziej polecam je niedługo po wyjęciu z piekarnika lub po lekkim podgrzaniu. Zyskują wówczas więcej wilgoci, a kawałki czekolady w cieście lekko się przytapiają.



Składniki (na ok. 8 muffin):

  • 100 g mąki z ciecierzycy
  • 60 g skrobi ziemniaczanej (lub dowolnej innej)
  • 2 łyżki kakao
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1/3 łyżeczki sody
  • 1 jajko
  • 55 g cukru
  • 120 ml mleka (użyłam kokosowego, ale może być krowie lub inne roślinne)
  • 50 ml oleju
  • 50 g posiekanej czekolady (użyłam mlecznej)

W misce wymieszać suche składniki: dwa rodzaje mąki, kakao, proszek do pieczenia i sodę. W oddzielnym naczyniu roztrzepać jajko, dodać cukier, mleko oraz olej - i wymieszać do połączenia. Przesiać suche składniki do miski z mokrymi składnikami i wszystko wymieszać krótko łyżką, tylko do połączenia składników. Na koniec dodać posiekaną czekoladę i ponownie wymieszać (część można zostawić do posypania muffinek po wierzchu).

Ciasto przelać do silikonowych foremek, lub metalowej formy wyłożonej papilotkami na muffinki - do ok. 3/4 wysokości foremki, tak, aby ciasto miało jeszcze miejsce aby wyrosnąć. Posypać pozostałymi kawałkami czekolady i piec w temperaturze 180 C, przez ok. 20-25 mnut. Lekko ostudzić i podawać. Można przechowywać przez kilka dni, pod przykryciem lub w puszce.


Smacznego!

Proste czekoladowe muffiny bezglutenowe

Czekoladowe muffiny z mąką z ciecierzycy

Czekoladowe muffiny z mąką z ciecierzycy bez glutenu

Bezglutenowe ciasto marchewkowe z kremem twarożkowym

Najlepsze ciasto marchewkowe z twarożkiem

Czasem nawet z najprostszymi rzeczami mamy pod górę. Kiedy zaplanowałam z niemal tygodniowym wyprzedzeniem, że na weekend spędzony w domu rodzinnym wypróbuję nowy przepis na ciasto marchewkowe, nie przypuszczałam, że do ciasta zabraknie mi właśnie... marchewki.
Przepis przetłumaczyłam sobie ze szwedzkiego, spakowałam ulubioną formę do pieczenia, a kiedy zebrałam się na ostatnią chwilę, po ostatnie potrzebne składniki do jedynego, otwartego w nocy sklepu - okazało się, że półki świecą już pustkami. Przede mną przetoczyła się już największa fala kupujących przed 1 listopada i czystki nie ominęły nawet działu z warzywami. Nie mając zbyt wiele czasu na rozmyślania, zgarnęłam do koszyka dynię Hokkaido licząc po cichu, że da radę w tym przepisie. I w ten sposób zamiast marchewkowego, jest dyniowe - ale cokolwiek wybierzecie, wierzę, że ciasto wyjdzie cudowne. Miękkie, wilgotne, dosyć zbite i intensywne w smaku. Długo zachowuje świeżość i nawet, jeśli ktoś nie lubi rodzynek (tak jak, dla przykładu, ja), to w tym cieście pasują i "wtapiają" się w całość. To marchewkowe można śmiało podać nawet jako tort: wychodzi całkiem wysokie, daje się ładnie pokroić, a przede wszystkim jest bardzo syte i wystarczy na poczęstunek dla wielu osób. Podczas przygotowania surowego ciasta, ilość startej marchewki (lub dyni) może nieco przerazić, ale to dzięki dużej ilości warzyw ciasto jest później tak bardzo wilgotne i mięsiste. Należy dać mu się tylko porządnie dopiec, a na pewno się uda, przy czym, jeśli decydujemy się na dynię - zdecydowanie sugeruję użycie odmiany Hokkaido. Zawiera ona stosunkowo mało wody (istotne, jeśli nie chcemy mieć zakalca) i ma przepiękny, intensywnie żółty kolor. Ciasto marchewkowe zdecydowałam się przełożyć prostą, dwuskładnikową masą. Ponieważ nie mogłam też kupić dobrego, mielonego serka twarogowego, postanowiłam odcedzić na gazie jogurt bałkański. Dzięki temu po nocy otrzymałam gładki twarożek, który zmieszałam tylko z białą czekoladą i gotowe. To chyba najlepsze ciasto marchewkowe (a może powinnam raczej pisać - dyniowe ;), jakie do tej pory upiekłam. Jest w nim wszystko, co lubię w ciastach tego typu - wilgotny miąższ, korzenne nuty, kremowy serek i orzechy. Prawdziwy, jesienny comfort food w kategorii słodkości.


Uwaga - typowe dla szwedzkich przepisów jest podawanie ilości składników w jednostkach objętości; najłatwiej odmierzać składniki kubeczkiem z podziałką - część z nich ma pewnie podziałki na decylitry, ale w nawiasach dodałam też dla ułatwienia wielkości w mililitrach :)



Składniki (na formę o śr. 24 cm lub 12 muffin):


Ciasto marchewkowe:
  • 1 i 1/3 dl (135 ml) mąki z brązowego ryżu (użyłam mąki owsianej i kukurydzianej, w proporcji 1:1) - osoby nie unikające glutenu mogą zamienić na mąkę pszenną
  • 1 i 1/3 dl (135 ml) skrobi ziemniaczanej
  • 2 łyżki sproszkowanej nasion babki płesznik (niekoniecznie)
  • 2 płaskie łyżki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka kakao
  • 1 łyżka cynamonu
  • 1 łyżeczka imbiru
  • 4 jajka
  • 4 dl (400 ml) surowego cukru (użyłam 300 ml cukru)
  • 1 łyżeczka cukru waniliowego
  • 3 dl (300 ml) oleju
  • 500 g startej marchewki (lub 500 g surowej, startej razem ze skórką dyni Hokkaido)
  • 1 i 2/3 dl (165 ml) posiekanych rodzynek
  • dodatkowo: masło do natłuszczenia formy + wiórki kokosowe do jej wysypania

Krem twarożkowy z białą czekoladą:
  • 200 g białej czekolady
  • 2 jogurty greckie/bałkańskie (każdy o wadze ok. 340 g) lub tyle samo dobrego twarożku sernikowego

Na wierzch:
  • posiekane orzechy włoskie
  • świeżo starta marchewka 


Przygotować ciasto marchewkowe. W misce wymieszać wszystkie rodzaje mąki, babkę płesznik, proszek do pieczenia, kakao, cynamon i imbir - odstawić na bok. W drugiej misie zmiksować jajka, cukier, cukier waniliowy i olej. Wsypać przygotowane wcześniej suche składniki i krótko wymieszać. Dodać startą na średnich oczkach tarki marchew i posiekane rodzynki. Wymieszać do połączenia składników i przełożyć ciasto do natłuszczonej masłem i obsypanej wiórkami kokosowymi tortownicy. Piec w temperaturze 175 °C, przez ok. 50 minut. Gotowe ciasto będzie jeszcze lekko wilgotne w środku, ale powinno mieć wyraźnie zarumienioną skórkę. Wyjąć z piekarnika.

Ciasto studzić na początku w formie, po ok. 30 minutach zdjąć obręcz formy i pozostawić do całkowitego wystygnięcia. Następnie przeciąć ostrożnie na dwa równej grubości blaty (uwaga - ciasto będzie wilgotne, szczególnie w środkowej części).

Przygotować krem twarożkowy. W wypadku, kiedy używamy jogurtów greckich, dzień przed złożeniem tortu, jogurt przełożyć do sitka wyłożonego gazą, opartego na misce. Włożyć do lodówki i nakryć pokrywką. Podczas leżakowania można przemieszać kilka razy, aby ułatwić równomierne odsączanie. Proces powinien trwać ok. 12-24 h. Po tym czasie uzyskujemy kremowy, gęsty serek, alternatywnie możemy użyć w jego miejsce gotowego twarogu sernikowego. Białą czekoladę połamać na kosteczki, umieścić w garnku o grubym dnie i stopić na małym ogniu, cały czas mieszając, lub w miseczce ceramicznej, w mikrofalówce. Nie podgrzewać dłużej, niż to konieczne do rozpuszczenia. Do płynnej czekolady dodawać stopniowo, po łyżce serek i energicznie mieszać. Powstały w ten sposób krem podzielić na połowę.

Pierwszy blat ciastka marchewkowego pokryć połową kremu, przykryć drugim blatem i lekko docisnąć. Na wierzchu rozsmarować pozostały krem, udekorować tartą marchewką i orzechami włoskimi.



Smacznego!

Wilgotne ciasto marchewkowe z twarożkiem

Wilgotne ciasto dyniowe bezglutenowe

Bezglutenowe ciasto marchewkowe z twarożkiem

Najlepsze ciasto marchewkowe bez glutenu

Wilgotne ciasto dyniowe bez glutenu
Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami):  "Bröd och kakor: baka utan gluten", Mekto Ganic

Cowboy Cookies - owsiane ciasteczka z marchewką i czekoladą

Proste ciasteczka owsiane marchewkowe

Proste do zrobienia ciasteczka, idealne do porannej kawy lub jako słodki dodatek do lunchboxa. Wbrew pozorom, stwarzanym przez dużą ilość płatków owsianych, ciasteczka są miękkie i puszyste. Zaraz po upieczeniu i przestudzeniu mają cienką, apetyczną, kruchą skórkę i brzegi, później miękną ale świetnie dają się przechowywać. A z poniższego przepisu wychodzi ich na tyle dużo, żeby trochę schować na później. Klasyczne cowboy cookies nie zawierają warzywnego dodatku, ale charakteryzują się wysoką zawartością płatków owsianych i czekolady (a także innych dodatków - tutaj lista jest długa, dodajemy to, czego właściwie dusza zapragnie). Tutaj próbujemy jesiennej edycji, inspirowanej ciastem marchewkowym z korzennymi nutami :) Bez problemu udało mi się upiec zadowalającą wersję bezglutenową, a celiakom i osobom bardzo wrażliwym na gluten, przypominam tylko, żeby wybierać płatki owsiane z certyfikatem przekreślonego kłosa. Przepis przewiduje użycie na tyle małej ilości mąki, że można kombinować do woli z jej rodzajem, a ciastka powinny się udać - i mam tu na myśli wszelakie mąki bezglutenowe, jak i pełnoziarniste mąki konwencjonalne. W oryginale z przepisu miało wyjść 18 wielkich ciastek... ale byłyby chyba wtedy wielkości talerza. Ja wolę zdecydowanie mniejsze ciastka, za to w dużej ilości :)



Składniki (na ok. 45 ciasteczek):

  • 200 g miękkiego masła
  • 3/4 szklanki brązowego cukru
  • 2 duże jajka
  • 1 łyżka ekstraktu z wanilii
  • 1 i 1/2 szklanki mąki pszennej, może być pełnoziarnista (bezglutenowcy, np.: 3/4 szkl. mąki jaglanej, 1/2 szkl. mąki z ciecierzycy i 1/4 szkl. dowolnej skrobi)
  • 1 łyżeczka sody
  • szczypta soli
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej
  • 1/2 łyżeczki imbiru
  • 2 szklanki płatków owsianych (najlepiej błyskawicznych; bezglutenowcy wybierają te z certyfikatem)
  • 2 szklanki startej na średnich oczkach marchewki (ok. 225 g)
  • 3/4 szklanki wiórków kokosowych
  • 1 szklanka rodzynek lub żurawiny (opcjonalnie)
  • 1 szklanka posiekanej czekolady (u mnie gorzka i mleczna - pół na pół)

Wymieszać mąkę, sodę, sól, przyprawy korzenne. W oddzielnej, dużej misce ubijać miękkie masło z cukrem przez ok. minutę, do uzyskania puszystej, jasnej masy. Wbić jajka, dodać ekstrakt z wanilii i ubijać jeszcze przez chwilę. Przesiać do misy przygotowane wcześniej suche składniki i krótko zmiksować, do połączenia się składników. Dodać płatki owsiane, marchewkę, wiórki kokosowe oraz rodzynki i czekoladę - jeśli lubimy te dodatki. Wymieszać wszystko łyżką - ciasto będzie klejące i dosyć luźne.

Na wyłożoną papierem do pieczenia blachę, wykładać okrągłe porcje ciasta wielkości dużego orzecha włoskiego, zachowując odstępy. Delikatnie spłaszczać dłonią. Piec w temperaturze 180 °C, przez ok. 15-20 minut (w zależności od wielości), aż brzegi ciastek się przyrumienią. Po wyjęciu z piekarnika, przez chwilę studzić na blasze (jeszcze gorące łatwo połamać). Ciasteczka owsiane można przechowywać w puszce przez 3-4 dni lub zamrozić nawet do kilku miesięcy.


Smacznego!

Łatwe ciasteczka owsiane z czekoladą

Bezglutenowe ciasteczka owsiane marchewkowe

Marchewkowe ciasteczka owsiane bez glutenu
Źródło przepisu (zmodyfikowanego przeze mnie): https://www.kitchentreaty.com

Eplekake - klasyczna norweska szarlotka

Szybka szarlotka norweska

Kto śledzi moje konto na Instagramie, ten wie, że poza Szwecją, całkiem niedawno spędziliśmy też urlop w Norwegii. Było fantastycznie, mimo kapryśnej, typowo jesiennej pogody - w zasadzie czego innego mogliśmy się spodziewać, witając październik w Bergen? :) Nie byłabym sobą, gdybym nie przywiozła kolejnej książki z przepisami do tłumaczenia (daję słowo, że jest coś niesamowicie wciągającego i satysfakcjonującego w wypróbowaniu nawet najprostszego przepisu, który trzeba jednak wcześniej rozszyfrować). Skoro mamy jesień, a Norwegowie też lubią jabłka, a nawet pieką z nimi ciasta, to padło na szarlotkę. W norweskiej wersji jest to po prostu - zgodnie z nazwą, nieskomplikowane "ciasto jabłkowe"; czyli maślane, wilgotne ciasto ucierane i powrzucane luźno owoce. Do tego posypka z orzechów i cynamonowego cukru. Bezpretensjonalnie, pysznie i bardzo prosto. Swoje eplekake upiekłam bezglutenowo, korzystając z ulubionej przeze mnie ostatnio mąki jaglanej (kupiłam w końcu taką, która nie ma w ogóle goryczki i jest wspaniała!), ale śmiało podmienić ją można na inną mąkę, której smak Wam odpowiada. Ciasto w wersji standardowej, jak i bezglutenowej jest wilgotne i długo utrzymuje świeżość. 


Na blogu znajdziecie też inne wcielenia szarlotki - sprawdźcie przepis na amerykańskie Apple Pie, lub orzeźwiającą szarlotkę prosto z Toskanii. A może wolicie odtwarzać sentymentalne smaki i wybierzecie tradycyjny, polski jabłecznik mojej babci? Dajcie znać, która interpretacja ciasta z jabłkami jest Waszą ulubioną, a po więcej inspiracji zapraszam do działu jabłka :)



Składniki (na formę o śr. 22-24 cm):
  • 125 g masła
  • 125 g cukru
  • 3 jajka - oddzielnie białka i żółtka
  • 125 g mąki pszennej (bezglutenowcy: 60 g mąki kukurydzianej, 50 g mąki jaglanej, 20 g dowolnej skrobi)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • skórka i sok otarty z 1/2 cytryny
  • 3 jabłka średniej wielkości
  • 3 łyżki posiekanych orzechów laskowych
  • 1 łyżka cukru
  • 1 łyżeczka cynamonu


Piekarnik nastawić na temperaturę 170 °C. Ubić masło z cukrem na puszysty krem. Dodać żółtka i ponownie zmiksować. Przesiać do masy mąkę wymieszaną z cynamonem, dodać sok i skórkę otartą z cytryny, krótko wymieszać, do połączenia się składników. Na koniec ubić na sztywno białka ze szczyptą soli i delikatnie wmieszać w ciasto, przy pomocy łyżki lub szpatułki. Przelać masę do natłuszczonej lub wyłożonej papierem do pieczenia formy.

Jabłka obrać, poprzekrawać na ćwiartki i usunąć z nich gniazda nasienne. Poukładać na cieście, posypać po wierzchu orzechami i cukrem wymieszanym z cynamonem. Włożyć do nagrzanego piekarnika i piec przez ok. 30 minut, do momentu, kiedy wbity w środek ciasta patyczek, wyjdzie z niego suchy. Szarlotkę wyjąć z piekarnika i przestudzić. Podawać na ciepło lub zimno, ciasto nakryte suchą ściereczką zachowuje świeżość przez kilka dni.



Smacznego!

Szarlotka z kawałkami jabłek bez glutenu

Łatwa szarlotka z kawałkami jabłek bezglutenowa

Ciasto ucierane z jabłkami i orzechami

Bezglutenowa szarlotka z kawałkami jabłek i orzechami
Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): "Frukt og bær", Sverre Sætre



Właśnie ta książka przyleciała ze mną z Norwegii. Oprócz klimatycznej okładki i porządnego wydania, na grubym papierze, z tekstylną okładką, przekonała mnie do niej ilość przepisów - kryje się w niej aż 500 receptur. Będzie co tłumaczyć i nad czym się głowić, zwłaszcza, że ilustracji nie ma zbyt wielu ;)


Czekoladowe ciasto bananowe z orzechami

Bezglutenowe ciasto bananowe z czekoladą

Pakując się na niedawny wylot do Szwecji, zostawiłam w plecaku trochę luzu, z myślą o nowej książce kucharskiej. Od bardzo dawna chciałam mieć w swoim zbiorze którąś z książek Lindy Lomelino, ale po codziennych odwiedzinach w szwedzkich księgarniach, zakończonych wystawaniem przy półce z kulinariami, przestałam być taka pewna swoich wyborów. Szwedzi, mistrzowie słodkich przerw na kawę, mają tak bogatą i różnorodną literaturę poświęconą pieczeniu (a sklepików dedykowanych samym kuchennym gadżetom w Goteborgu jest mnóstwo!), że ciężko było mi się zdecydować, co tak właściwie potrzebuję na swojej domowej półce. Jako, że nie uczyłam się nigdy szwedzkiego, odpuściłam sobie w końcu wspomnianą wyżej Lindę - chociaż bardzo podoba mi się jej książka poświęcona tortom i technikom ich zdobienia, to bałam się czy w pełni ją zrozumiem i czy znajdę zapał, żeby tłumaczyć dłuższe opisy. Ostatecznie, po odwiedzeniu pewnie połowy księgarni w mieście, trafiliśmy przypadkiem na wyprzedaż książek. I zamiast planowanej jednej książki z podróży, przywiozłam trzy. Korzystam z każdej z nich, więc na blogu są już przepisy na bułeczki bananowo-czekoladowe z marcepanem i tort budyniowo-bananowy z mlekiem skondensowanym, a dzisiaj dołączam chlebek bananowy (i to czysty przypadek, że na pierwszy ogień wybrałam same przepisy z bananami :). Jest dosyć wyjątkowy, bo zaczerpnięty z książki w całości poświęconej bezglutenowemu pieczeniu. Lata temu, kiedy dieta bezglutenowa była czymś bardzo niszowym, a przepisów szukało się ze świecą, zapewne byłaby to moja biblia pieczenia. Ale cóż, często z niewygód i pewnych niedostatków, rodzą się fajne rzeczy - bezglutenowego pieczenia musiałam więc uczyć się na własnych eksperymentach, a dzisiaj chętnie doradzę i poratuję przepisem tych, którzy dopiero zaczynają. Ten czekoladowy chlebek bananowy będzie odpowiedni dla każdego, kto chce spróbować pieczenia bez glutenu :)



Składniki (na keksówkę o wymiarach ok. 13 x 32 cm*):

Ciasto:
  • 100 ml cukru kokosowego (lub miodu/syropu z agawy)
  • 50 g masła w temperaturze pokojowej (można zastąpić olejem kokosowym)
  • 4 jajka
  • 2 rozgniecione widelcem banany
  • skórka otarta z 1 pomarańczy
  • 50 ml mleka (może być roślinne)
  • 1 łyżka cukru z wanilią
  • 200 ml mąki ryżowej
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 50 ml kakao
  • do przygotowania formy: masło i wiórki kokosowe

Do posypania:
  • 100 ml posiekanych orzechów włoskich
  • 50 g posiekanej czekolady

* w przepisie mowa jest o formie o pojemności 1 i 1/2 l


Piekarnik ustawić na temperaturę 175 ºC. Formę do pieczenia wysmarować masłem i obsypać wiórkami kokosowymi.

Przygotować ciasto. Zmiksować cukier kokosowy z masłem, kolejno dodawać po jednym jajku, cały czas ubijając. W oddzielnej misie wymieszać wszystkie suche składniki: cukier waniliowy, mąkę ryżową, sól, proszek do pieczenia, sodę, cynamon i kakao. Do masy z jajkami dodać rozgniecione banany, skórkę z pomarańczy, mleko i mieszankę suchych składników. Wymieszać wszystko przy pomocy łyżki i przelać jednolite ciasto do przygotowanej formy. Na koniec posypać wierzch posiekanymi orzechami i czekoladą.

Piec na środkowej półce piekarnika, przez ok. 40 minut. Przed wyjęciem z piekarnika można sprawdzić wykałaczką, czy ciasto się dopiekło. Studzić na kratce. Czekoladowy chlebek bananowy dłużej utrzyma świeżość, przechowywany w temperaturze pokojowej, pod przykryciem.


Smacznego!

Ciasto czekoladowe z bananami

Czekoladowe ciasto z bananmi i orzechami bez glutenu

Źródło przepisu (z moimi małymi modyfikacjami): "Bröd och kakor: baka utan gluten", Mekto Ganic

Tort budyniowo-bananowy z mlekiem skondensowanym - na czwarte urodziny bloga

Tort bananowy z mlekiem skondensowanym

Nie będę ukrywać - to przepis na ciasto, które ma być naprawdę słodkie, tak, żeby nikt nie miał wątpliwości, że je właśnie TORT. Całkowicie rozpustny, słodki, klejący i przy tym zaskakująco wciągający. Połączenie mleka skondensowanego i banana nie mogłoby dać innego efektu, dodajmy do tego jeszcze mięciutki biszkopt i kremowy budyń i jesteśmy w cukrowym niebie.

A teraz kilka praktycznych uwag. Przepis pochodzi ze szwedzkiej książki kucharskiej, co oznacza, że standardowo w spisie składników pojawią się decylitry - zachowałam oryginalne jednostki, ale dla tych, którym ciężko byłoby je odmierzać, przeliczyłam też składniki na bliższe nam mililitry i gramy :) Muszę wspomnieć, że biszkopt z tego przepisu nie wychodzi idealny - to znaczy, wyrasta z początku bardzo mocno, z wyraźną górką, a w czasie studzenia lekko opadł. Przez to, musiałam go później trochę wyrównać, odcinając nożem wystające brzegi. Niemniej, był bardzo delikatny i smaczny, poza tym do tego tortu nie potrzeba idealnie równego biszkoptu, dlatego pozostawiam go w takiej wersji. Wy zdecydujcie, czy chcecie go wypróbować, czy raczej stawiacie na sprawdzone klasyki (jak na przykład mój standardowy biszkopt rzucany, który zawsze wyrasta równiutko). Tort jest gotowy do krojenia niemal od razu po złożeniu, wszystkie warstwy są miękkie i bardzo ładnie się łączą, przez co najlepiej złożyć go niedługo (maksymalnie dzień przed) podaniem. Najwygodniej będzie go zrobić w dwudniowym procesie, to znaczy wieczór przed dniem podania upiec biszkopt i przygotować budyń, a drugiego dnia zająć się już tylko złożeniem tortu i jedzeniem ;)


✳ ✳ ✳

...a tak przy okazji - niepostrzeżenie upłynął 4 rok istnienia Lisiej Kawiarenki! Niezmiennie jestem Wam wdzięczna za odwiedziny, wspólne (chodź za pośrednictwem Internetu) pieczenie, pozostawione po sobie komentarze, wiadomości i wsparcie na platformach, gdzie pojawia się Lisia. Dziękuję!


Składniki (na tort o śr. 24 cm):

Biszkopt:
  • 6 jajek + szczypta soli
  • 2 i 1/2 dl (250ml) cukru pudru (ok. 145 g)
  • 1 i 1/4 dl (125 ml) mąki pszennej (ok. 80 g; bezglutenowcy: np. 40 g mąki kukurydzianej, 20 g ciecierzycowej, 25 g skrobi ziemniaczanej)

Masa budyniowa:
  • 1 puszka mleka skondensowanego, słodzonego (u mnie puszka 530 g)
  • 3 i 1/2 dl (350 ml) wody
  • 2 budynie waniliowe w saszetce, bez cukru (każdy po 35 g)*

Masa bananowa i dekoracja:
  • 3 duże, dojrzałe banany
  • 3 dl (300 ml) bitej śmietany

Najpierw przygotować biszkopt. Formę w której będzie pieczony, wyłożyć na spodzie papierem do pieczenia. Piekarnik nastawić na temperaturę 180 C. Oddzielić białka od żółtek. Białka ubijać z odrobiną soli - kiedy będą już prawie całkowicie sztywne, zacząć stopniowo dodawać cukier, nie przestając miksować (robić to przez ok. 10 minut). Następnie dodawać pojedynczo żółtka, po każdym chwilę miksując. Na koniec wsypać przesianą mąkę i delikatnie, ręcznie wymieszać z pianą. Przełożyć ciasto do formy, wyrównać i włożyć do piekarnika. Piec przez ok. 20-30 minut, jeśli zacznie się zbyt szybko rumienić, można nakryć ciasto arkuszem papieru do pieczenia lub folią aluminiową. Przed wyjęciem z piekarnika sprawdzić suchym patyczkiem, czy biszkopt dopiekł się w środku. Studzić w piekarniku z uchylonymi drzwiczkami.

Przygotować budyń. W garnku wymieszać mleko skondensowane z wodą. Odlać ok. 1/2 szklanki mieszanki i rozpuścić w niej proszek budyniowy. Zawartość garnka doprowadzić do wrzenia, po czym wlać rozrobiony proszek budyniowy i cały czas energicznie mieszając, gotować przez ok. 1 minutę, aż budyń wyraźnie zgęstnieje. Zdjąć z ognia i przełożyć go do miseczki, przykryć ją folią spożywczą tak, żeby folia szczelnie przylegała do powierzchni budyniu. Dzięki temu w trakcie studzenia nie utworzy się kożuch. Wystudzić w temperaturze pokojowej, jeśli jest przygotowywany dzień przed złożeniem tortu, można go włożyć do lodówki.

Aby złożyć tort, przekroić biszkopt na 3 dosyć cienkie blaty (jeżeli biszkopt ma nierówną powierzchnię, najpierw ją wyrównać nożem). Ja nacinam biszkopt naokoło ostrym nożem, a środek docinam poprzez zaciśnięcie nitki ułożonej w pętelkę, wsuniętej w zrobione nożem nacięcia. Jeżeli budyń był w lodówce - wyjąć go, żeby się ocieplił i dał się łatwiej rozsmarowywać. Rozgnieść widelcem dwa banany. Na paterze ułożyć pierwszy blat biszkoptowy, posmarować 1/3 masy budyniowej, następnie posmarować połową rozgniecionych bananów i przykryć drugim blatem. Ponownie posmarować 1/3 masy budyniowej, resztą rozgniecionego banana i nałożyć ostatnią warstwę ciasta. Posmarować ją równomiernie pozostałym budyniem. Ubić dobrze schłodzoną śmietankę na sztywno, udekorować nią cały tort. Na wierzchu położyć banana pokrojonego na plasterki (to najlepiej zrobić przed samym podaniem, żeby owoc nie ściemniał). Włożyć do lodówki i już po ok. 1 h schładzania można podawać.


Smacznego!


* bezglutenowcy kupują budyń z certyfikatem bg, lub zastępują proszek budyniowy skrobią np. z tapioki lub ziemniaczaną i dodają ekstrakt waniliowy; w oryginale przepisu mowa była o czymś w stylu proszku instant do przygotowania popularnego sosu waniliowego (vaniljsås) - ale jako, że w Polsce nigdy czegoś takiego nie spotkałam, postawiłam na ogólnodostępny budyń ;)


Bezglutenowy tort bananowy z budyniem

Tort bananowy z budyniemi i mlekiem skondensowanym

Bezglutenowy tort bananowy na biszkopcie z budyniem

Tort bananowy z budyniem bez glutenu

Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): "Baka med Bandell", Alisa Bandell

Rustykalna szarlotka z Toskanii

Prosta szarlotka bezglutenowa

Wzięło mnie ostatnio na wspominanie zeszłorocznej wyprawy do Bolonii, na nowo zaczęłam zachwycać się przywiezioną stamtąd książką o włoskich deserach i zdecydowałam, że nastał idealny czas na nową szarlotkę. Dni stały się ostatnio bardzo ciemne i deszczowe, a to ciasto jest jak najlepsze wspomnienie wakacji - lekkie, owocowe, z wyraźną cytrusową nutą. Nie znajdziecie w nim cynamonu, ale przecież tyle już przepisów na jabłkowe desery z jego dodatkiem. Szarlotka z Toskanii to właściwie w 3/4 same jabłka aromatyzowane skórką cytrynową. Jest ich tyle, że na chwilę przed włożeniem do piekarnika zwątpiłam, czy to ciasto aby na pewno się uda. Sterta posiekanych jabłek całkowicie zasłoniła skromną ilość ciasta, wypełniając moją tortownicę po same brzegi. Na szczęście zakalca ani śladu, a włoska szarlotka jest jedną z najszybszych i najprostszych jaką kiedykolwiek upiekłam. Sądzę, że najlepsze do niej (jak i do większości szarlotek) będą twardsze odmiany jabłek, aby nie puszczały zbyt dużo soku podczas zapiekania.

A gdyby naszła Was ochota na wypróbowania innej szarlotki bez cynamonu - różaną polecam równie mocno :)



Składniki (na tortownicę o śr. 24 cm):

  • 2 łyżki masła
  • 1 i 3/4 mąki pszennej, typ "0"* (bezglutenowcy, np.: 80 g mąki owsianej bg, 70 g kukurydzianej i 50 g gryczanej)
  • 2/3 szklanki cukru + 1 łyżka (140 g)
  • 2 duże jajka
  • 1/2 szklanki mleka (120 ml)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 łyżeczka sody
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • 900 g obranych jabłek (ok. 4-5 średniej wielkości)

* typ mąki powszechnie używany w kuchni włoskiej, m. in. do pizzy; można zastąpić zwykłą mąką pszenną



Piekarnik nastawić na temperaturę 180 ºC. Formę wyłożyć od spodu papierem do pieczenia, boki natłuścić i obsypać mąką lub bułką tartą.

Jabłka umyć i obrać ze skórki, wyciąć gniazda nasienne. Większość posiekać w kostkę, kilka ćwiartek pokroić na cienkie plasterki - do obsypania wierzchu ciasta.

W dużej misie ubijać 2/3 szklanki cukru (130 g) z jajkami do momentu otrzymania puszystej, jasnej masy. Dodać przesianą mąkę, mleko, proszek do pieczenia, sodę i skórkę otartą z cytryny. Ciasto przelać do przygotowanej formy. Posypać równomiernie posiekanymi jabłkami (przykryją całkowicie ciasto, tak ma być; nie dociskać ich, pozostawić luźno rozrzucone), na wierzch wyłożyć plasterki. Na koniec równomiernie rozłożyć małe kawałki masła i posypać wierzch ciasta pozostałą łyżką cukru.

Piec przez ok. 70-80 minut, do momentu, aż jabłka wyraźnie się przyrumienią, a wykałaczka wbita w ciasto, wyjdzie z niego nieoblepiona ciastem. Wyjąć z piekarnika i przestudzić przed podaniem.


Smacznego!

Włoska szarlotka bez glutenu

Proste ciasto z jabłkami

Włoska szarlotka ze skórką cytrynową

Łatwa szarotka bezglutenowa

Włoska szarlotka łatwa

Bezglutenowe ciasto z jabłkami

Źródło przepisu: "Dolci. Italy's sweets", Francis Segan

Brownie z batatów - bez glutenu, laktozy i cukru

Brownie z batatów i daktyli bezglutenowe

Ciasto z dedykacją dla tych, którym chciałoby się zjeść coś słodkiego, ale przy tym wartościowego i sycącego. Nie wiem ile kalorii ma kawałek tego ciasta (wątpię, żeby było wybitnie niskokaloryczne), bo w ogóle ich nie liczę, a szukając dla siebie zdrowego jedzenia, zwracam raczej uwagę na jego wartość odżywczą i jakość. Deser może się wydawać niezbyt trafionym przykładem do zobrazowania tej strategii żywieniowej, ale ten przepis broni się moim zdaniem jako naprawdę zdrowa przekąska. Nie zawiera glutenu i laktozy (przy okazji też i jajek - jest to przepis wegański), a swoją słodycz zawdzięcza cukrowi naturalnie występującemu w daktylach. Brownie z batatów jest nieskomplikowane w przygotowaniu, dobrze znosi przechowywanie i na pewno przetrwa drogę do szkoły czy pracy, zamknięte w pudełku śniadaniowym. Jeden kwadracik wystarczy, żeby na chwilę "zakleić" się czymś mocno kakaowym i zaspokoić chęć na słodką przekąskę. Mnie przywodzi trochę na myśl zdrowsze wcielenie kakaowych ziemniaczków (znanych też  jako bajaderki), które można często dostać w cukierniach :) 


PS Zmieniłam przepis na polewę, ponieważ zwyczajnie nie miałam na nią składników. Moja własna, eksperymentalna wyszła pyszna, kremowa i ładnie zastygająca, ale zaznaczam, że jest w niej minimalna ilość cukru, pochodząca z gorzkiej czekolady.



Składniki (na formę 22 x 22 cm):

Brownie:
  • 2 duże bataty (o wadze ok. 500 g)
  • 14 wypestkowanych daktyli Medjool*
  • 2 łyżki oleju kokosowego
  • 80 g mielonych migdałów (u mnie mielone orzechy ziemne)
  • 100 g mąki z brązowego ryżu / gryczanej lub owsianej**
  • 4 łyżki surowego kakao w proszku (użyłam 6 łyżek ciemnego kakao)
  • 3 łyżki syropu klonowego
  • szczypta soli

Polewa kakaowa z masłem migdałowym (oryginalna):
  • 2 łyżki oleju kokosowego
  • 2 łyżki masła migdałowego
  • 1 łyżka syropu klonowego
  • 2 łyżki kakao
lub

Polewa kakaowo-kokosowa:
  • 4 łyżki śmietanki kokosowej z puszki (ok. 60 g)
  • 1,5 płaskiej łyżki kakao
  • 30 g gorzkiej czekolady 70% (u mnie ze skórką pomarańczową)

* daktyle Medjool są wyjątkowo dużą, mięsistą odmianą daktyli - ja użyłam 20 sztuk zwykłych, suszonych daktyli (ważyły 100 g), namoczonych przez ok. 15 minut w 40 ml gorącej wody
** uwaga, mąka owsiana bez certyfikatu przekreślonego kłosa z dużym prawdopodobieństwem będzie lekko zanieczyszczona zbożami glutenowymi - w zależności od potrzeb, trzeba o tym pamiętać; czasem, kiedy brakuje mi mąki owsianej, mielę po prostu otręby owsiane w młynku do kawy i gotowe :)


Bataty umyć, obrać ze skórki i pokroić na drobne kawałki. Im mniejsze, tym lepiej, ponieważ szybciej ugotują się na parze. Gotować je na parze przynajmniej 20 minut lub dłużej, koniecznie do momentu, aż staną się bardzo miękkie i z łatwością będą się rozpadać pod naciskiem widelca. W międzyczasie, jeśli używamy suszonych daktyli - namoczyć je w 40 ml gorącej wody.

W malakserze, lub przy pomocą ręcznego blendera zmiksować na gładko bataty i namoczone daktyle (razem z wodą). Dodać wszystkie pozostałe składniki brownie i dokładnie wymieszać. Przełożyć ciasto do formy wyłożonej papierem do pieczenia i wyrównać. Piec w temperaturze 180 ºC, (lub 160 ºC z włączonym termoobiegiem), przez około 20-30 minut (u mnie ok. 35 minut). Brownie jest gotowe, kiedy nóż wbity w środek ciasta, wychodzi z niego bez śladu surowego ciasta.

Ciasto wyjąć z piekarnika i pozostawić do ostygnięcia, żeby mogło nabrać odpowiedniej konsystencji. Jeżeli będziemy je wykańczać polewą, wystudzić je całkowicie.

Aby przygotować polewę z masłem migdałowym, wszystkie jej składniki umieścić w garnuszku i podgrzewać, cały czas mieszając, do uzyskania jednolitej konsystencji. Przed polaniem ciasta schłodzić w lodówce, żeby nieco zgęstniała.

Polewę kakaowo-kokosową przygotowuje się podobnie - wszystkie składniki umieszczone w garnuszku podgrzewać, cały czas mieszając, żeby się nie przypaliły. Jednolitą polewę od razu rozsmarować na cieście, zastygnięcie zajmie chwilę.


Smacznego!

Brownie z batatów bezglutenowe bez cukru

Wegańskie brownie bezglutenowe

Ciasto czekoladowe bezglutenowe bez cukru bez laktozy

Brownie z batatów i daktyli bez cukru

Źródło przepisu: "Smakowita Ella", Ella Woodward oraz komentarze i sugestie czytelników, pod przepisem na blogu Elli - https://deliciouslyella.com