Image Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą desery. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą desery. Pokaż wszystkie posty

Gofry jaglane (bezglutenowe, bez mleka) i test gofrownic Dezal

Gofry jaglane bezglutenowe

To chyba najprostsze gofry jaglane, jakie można sobie wyobrazić - kilka składników, bez glutenu, bez mleka, a nawet cukru, jeśli tego zechcecie. Takie, do których wcale nie trzeba kupować specjalnej mąki, a wystarczy mieć podstawowy produkt, jakim jest czysta kasza jaglana. Nie trzeba obawiać się goryczy, która czasem występuje w jaglance - od lat stosuję pewien trik, który skutecznie usuwa ten mankament i wykorzystuję go także w tym przepisie. Gotowe mąki niestety często bywają gorzkie i mam tylko jednego sprawdzonego producenta, dlatego stworzenie przepisu z jak najmniejszym udziałem półproduktów, było dla mnie kluczowe.

Poza tym, kilka słów o finalnym efekcie :) Gofry jaglane z tego przepisu są kwintesencją chrupkości. Kruche, twardawe, przypominają wręcz kruche ciastka i najlepsze jest to, że pozostają takie na wiele godzin po przygotowaniu, co gofrom zdarza się niezwykle rzadko. Cudownie będą kontrastowały swoją strukturą z każdym kremowym dodatkiem, jaki do nich dobierzecie.


Przepis opracowałam w ramach współpracy z firmą Dezal, znaną z produkcji świetnych gofrownic do użytku w domu i gastronomii - jeśli interesuje Was moja opinia i praktyczne porównanie dwóch modeli gofrownic, które posiadam, to zerknijcie pod przepisem :)




Składniki (na 5 szt. dużych, dezalowych ;) gofrów):

  • 1 szklanka suchej kaszy jaglanej
  • 2 szklanki zimnej wody
  • 2 jajka - oddzielnie białka i żółtka
  • 40 g mąki kukurydzianej* (ok. 1/4 szklanki)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 łyżki ksylitolu (lub innego słodu)
  • 3 łyżki oleju
  • szczypta soli



Kaszę jaglaną przesypać na suchą patelnię i podgrzewać na średnim ogniu. Co jakiś czas przemieszać, żeby się równomiernie uprażyła - potrwa to ok. 15 minut. Uprażona kasza będzie delikatnie pachnieć, może się też bardzo delikatnie zarumienić. Przesypać ją na sito i kilkukrotnie spłukać pod bieżącą wodą. Przełożyć do naczynia, zalać 2 szklankami zimnej wody, nakryć i pozostawić tak na noc (ok. 10 h) do namoczenia.

Rano przepłukać kaszę ponownie na sicie, zostawić na chwilę, aby nadmiar wody odciekł, po czym przesypać do wysokiego naczynia. Do kaszy wbić żółtka i całość blendować przez kilka minut, przy pomocy ręcznego blendera. Ważne, aby masa stała się jednorodna i możliwie jak najgładsza. Wmieszać do niej mąkę kukurydzianą, proszek do pieczenia, ksylitol i olej. Powstałe ciasto powinno mieć gęstą konsystencję. 

W oddzielnym naczyniu ubić białka z solą na sztywną pianę. Wmieszać delikatnymi ruchami do ciasta, aby stało się jak najbardziej puszyste.

Płyty gofrownicy delikatnie natłuścić i rozgrzać. Smażyć gofry na rumiano (w gofrownicy Dezal ok. 3-4 minuty). Gotowe kłaść na kratce, do odparowania. Podawać na ciepło z ulubionymi dodatkami, na zimno również sprawdzą się jako chrupka przekąska (wtedy robię małe, okrągłe gofry, przypominające holenderskie wafle).



Smacznego!

* można zastąpić wieloma innymi mąkami - np. owsianą, gryczaną, ryżową etc; nie polecam jedynie podmieniać na mąkę kokosową, ze względu na jej skrajnie różniące się właściwości :)

Gofry z kaszy jaglanej

Chrupiące gofry bezglutenowe

Gofry z kaszy jaglanej

Gofry jaglane bez mleka

Łatwe gofry bezglutenowe

Chrupiące gofry jaglane

Gofry bezglutenowe bez mleka


A jeśli mowa o solidnym sprzęcie, który naprawdę pozwoli przygotować "gofry jak nad morzem"... O mojej sympatii do sprzętu marki Dezal wspominałam już wielokrotnie, nie tylko na blogu, ale i doradzając kilku osobom w wyborze urządzenia. Miałam już wcześniej gofrownicę "marketówkę", ale nie polecam zakupu takiej zabawki - naprawdę nie ma porównania z goframi smażonymi w urządzeniu o odpowiedniej mocy. 

Swoją pierwszą gofrownicę Dezal 301.6 kupiłam kilka lat temu i do dzisiaj działa bez zarzutu, a używam jej i na imprezy (kiedy potrafi zrobić furorę większą niż tort urodzinowy) i na co dzień (bo uwielbiam wymyślne śniadania i często mam gofrowe zachcianki). Przygotowuję w niej zarówno gofry słodkie, jak i wytrawne, nie martwiąc się zupełnie o to, czy coś się aby na pewno nie przyklei, czy nie będzie surowe. Wraz z możliwością testowania nowego modelu Dezala, uznałam, że zrobię małe porównanie. Może ułatwi to komuś dobranie gofrownicy na miarę swoich potrzeb i oczekiwań :)

Polecam też zajrzeć na stronę producenta, gdzie przygotowano świetne, szczegółowe porównanie wszystkich możliwych modeli w formie tabelki. Aby przejść do sklepu Dezal, kliknij tutaj.

Gofrownica Dezal


Różnice między modelami, które posiadam (Dezal 301.6 vs Dezal Profi W 301.7):
    Gofrownice Dezal porównanie
  • na podstawowy model 301 trzeba wygospodarować w trakcie użytkowania nieco więcej miejsca, gdyż pokrywa gofrownicy odchyla się pod kątem 180 stopni; natomiast w 301 Profi W zatrzymuje się w górze, pod kątem ok. 100 stopni, zajmując niejako połowę miejsca potrzebnego na mój wcześniejszy sprzęt – niby mała różnica, ale dla posiadaczy małych kuchni, może się okazać krytyczna ;)

    Gofrownica Dezal Profi
  • Dezal Profi W 301 posiada lampki kontrolne, w prosty sposób pokazujące czy płyty grzewcze osiągnęły już temperaturę roboczą, czy są w trakcie nagrzewania. Gofrownica wyposażona jest także w wyłącznik – więc jeśli skończysz ze smażeniem gofrów nie musisz natychmiast odłączać gofrownicy z wtyczki, tak jak w przypadku niższych modeli. Nie są to dla mnie funkcje niezbędne do szczęścia, ale jeśli bierzemy pod uwagę smażenie gofrów dla większego towarzystwa czy wręcz pracę gastronomiczną – będą sporym udogodnieniem

    Gofrownica gofry jak nad morzem
  • Różnica najbardziej widoczna – gofrownice mają inne wzory płytek, które nadają ostateczny wygląd gofrom; nie jest to jednak podyktowane modelem opiekacza. Każdy model Dezala – niezależnie czy tańszy, czy droższy, występuje w kilku opcjach „kratki” do wyboru. Osobiście uwielbiam gofry z głębokimi dziurami, w które wepchnąć można więcej dodatków, dlatego mój pierwszy wybór padł na gofrownicę model 301 z płytkami nr 6. Moja gofrownica Profi W natomiast, wyposażona jest w nieco subtelniejsze płytki nr 7 i szczerze mówiąc, teraz już nie wiem, który wzór gofra podoba mi się bardziej ;)


...i kilka ogólnych uwag użytkowych.

Moje gofrownice są czarne, bo takie lubię ;) ale Dezale występują też w kilku innych barwach do wyboru, a także w klasycznym wykończeniu inox. Przed użyciem delikatnie natłuszczam płyty grzewcze przy pomocy pędzelka, jak zaleca producent. Pomiędzy smażeniem kolejnych gofrów jest to już absolutnie zbędne, bo odchodzą przepięknie od płyty.  Nie widzę w warunkach domowych różnicy w czasie wypiekania gofrów, obydwie gofrownice mają taką samą moc i moim zdaniem sprawują się wzorowo. Najmniej lubiana czynność, to oczywiście mycie gofrownicy po każdym użyciu, ale w przypadku Dezali trwa to chwilkę, ze względu na to, że do płyt nigdy mi nic nie przywarło. Tak naprawdę czyszczenie sprowadza się więc do delikatnego odtłuszczenia płyt i strzepnięcia okruchów.


Po latach użytkowania gofrownicy Dezal 301.6 i tygodniach intensywnego testowania Dezal 301.7 Profi W, podtrzymuję swoją opinię o niezawodności i trwałości tego sprzętu. Stosunek jakości do ceny jest bardzo korzystny, a dodając do tego fakt, że jest to produkt polski, nie pozostaje mi nic innego, jak polecić go Waszej uwadze.


Gofrownica Dezal

Omlet bananowy na mące kokosowej - bez miksera

Omlet z bananem na mące kokosowej

Lekki, naturalnie słodziutki omlet (bez glutenu i laktozy), który raz-dwa zrobicie na śniadanie nawet w środku zabieganego tygodnia. Jak? Mieszając bez sentymentów wszystkie składniki na raz, w jednej misce.

Zero ubijania białka, mikserów i innych głośnych urządzeń, żeby nie mącić porannego Zen ;) Później pozostaje wylać powstałą miksturę na rozgrzaną patelnię i cierpliwie smażyć na małym ogniu (tutaj nie ma, że na skróty - ten omlet jest delikatny i trzeba go ogrzewać stopniowo i z miłością!). Odwdzięczy się piankową strukturą, wyraźną słodyczą smażonych bananów i uczuciem sytości po pysznym posiłku. Dodatki, jakich dusza zapragnie. U mnie serek wiejski, żeby podnieść sytość śniadania i dodatek od serca - borówki z ksylitolem ze słoiczka, produkcji mojej mamy. Dołączyłam już do mojej listy "śniadań mistrzów", godzących wartości odżywcze z hedonistycznymi zachciankami ;)


PS przepis jest przewidziany na duże, sycące śniadanie dla jednej osoby, ale łatwo przeliczyć składniki na dwa omlety: wtedy tylko 1 cały banan, 2 jajka, 1 serek wiejski... prosto i nic nie zostaje do późniejszego wykorzystania ;)



Składniki (1 duża porcja):

Omlet bananowo-kokosowy:
  • 1 jajko
  • 1/2 banana, dokładnie rozgniecionego widelcem
  • 100 ml mleka roślinnego (użyłam sojowego bio)
  • 2 duże łyżki mąki kokosowej
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 1 łyżeczka oleju kokosowego (lub innego o neutralnym smaku) - do smażenia

Ulubione dodatki:
  • 1/2 kubeczka serka wiejskiego
  • jagody z ksylitolem, ze słoiczka :)


Wszystkie składniki omletu poza olejem, roztrzepać w misce. Zostawić na kilka minut do napęcznienia mąki.

Rozgrzać dobrze patelnię i rozprowadzić na niej olej (ja zwykle przecieram papierkiem). Wylać ciasto, delikatnie wyrównać na kształt okręgu i nakryć patelnię pokrywką. Smażyć omlet powoli, na niezbyt dużym ogniu. Po ok. 2 minutach sprawdzić, czy nie przypala się od spodu. Jeśli struktura placka jest jeszcze półpłynna, przykryć i smażyć chwilę dłużej. Ścięty (ale nadal delikatny) omlet obrócić szeroką szpatułką, delikatnie ale zdecydowanym ruchem na drugą stronę*. Smażyć jeszcze przez 2 minuty i zsunąć delikatnie na talerz.

Podawać natychmiast z ulubionymi dodatkami.
Smacznego!


* jeśli ktoś będzie próbował pierwszy raz, oto moja metoda: kiedy widzę, że omlet jest już "napuszony", ścięty i ładnie zarumieniony od spodu, delikatnie wsuwam pod niego szpatułkę, lekko podrzucam patelnią i w "locie" przekładam go jednym ruchem na drugą stronę. W razie małego niepowodzenia, zawsze można podzielić omlet na kilka mniejszych kawałków i w takiej formie dosmażyć. Będzie niczym rasowy Kaiserschmarrn ;)


Bezglutenowy omlet z mąki kokosowej

Zapiekane bułeczki bezglutenowe na słodko

Bułeczki zapiekane na słodko

Sposób na przemienienie zwykłego (i w dodatku - może już nawet podsuszonego) pieczywa w pyszny deser na ciepło. Po raz kolejny inspirowałam się przepisem znalezionym w zapiskach babci - oryginał ktoś spisał na maszynie na zachlapanej, pożółkłej kartce, cienkiej jak bibułka. Zmieniłam niewiele, przede wszystkim użyłam daktyli zamiast rodzynek, bo pomimo uwielbienia dla wypieków babci, nigdy nie polubiłam się z tymi bakaliami ;) Zapiekłam bułeczki bezglutenowe, które wspaniale nabrały chrupkości i całość przypominała w smaku naprawdę dobrą, świeżo upieczoną drożdżówkę z serem. 


Składniki:
  • 3 bułki - mogą być zeschnięte (ja użyłam bezglutenowych białych bułeczek Schar)
  • opcjonalnie: trochę mleka - do namoczenia suchych bułek
Farsz:
  • 1 jajko
  • 175 g twarogu półtłustego
  • 1 łyżka kaszki kukurydzianej*
  • 25 g rodzynek (u mnie daktyle - ok. 5 sztuk)
  • szczypta soli
  • 1,5 łyżki cukru
  • skórka otarta z 1/2 cytryny**
  • masło do wysmarowania formy i zapieczenia bułek

* chodzi o drobną kaszkę kukurydzianą przypominającą kaszkę mannę, nie taką w formie pyłku, do rozrabiania dla bardzo małych dzieci :)
** najlepiej szukać cytryn ekologicznych, niewoskowanych


Jeśli bułki są suchawe - najpierw krótko namoczyć w zimnym mleku. Odciąć wierzch każdej bułki, wydrążyć środek.

Piekarnik ustawić na temperaturę 160 ºC i przygotować farsz. Jajko z twarogiem zblendować (lub rozgnieść i wymieszać widelcem - jeśli lubimy ziarnistą strukturę serowego nadzienia). Dodać kaszkę kukurydzianą, rodzynki, cukier, skórkę cytrynową (część zostawić do podania). Na koniec każdą bułeczkę przykryć wcześniej odciętą częścią i przełożyć na wysmarowane masłem naczynie żaroodporne. Przed włożeniem do piekarnika na każdą bułkę można położyć cienki plasterek masła.

Piec w temperaturze 160 ºC, przez ok. 35 minut. Podawać na gorąco, posypane skórką cytrynową.



Smacznego!


Bułki bezglutenowe Schar

Bułeczki bezglutenowe Schar

Bezglutenowe bułeczki z serem

Białe bułeczki Schar

Deser z suchych bułek


Wpis powstał we współpracy z producentem certyfikowanej żywności bezglutenowej, firmą Schär.

Schar logo

Bezglutenowe śniadania z chlebem - na trzy sposoby

Kanapka bezglutenowa z chleba Schar

Nawyk zjadania solidnego śniadania wyniosłam z domu, ale ostatnimi czasy tak zaniedbałam ten zwyczaj, że niemal zapomniałam, jak dobrze jest chociaż na chwilę usiąść w kuchni przed długim dniem, zebrać myśli i po prostu nacieszyć się ulubionym posiłkiem. Mogłabym nawet przyznać, że to coś na kształt mojego postanowienia noworocznego ;) Dużo przyjemności sprawia mi ostatnio wymyślanie nowych śniadań, czy każde wygospodarowane 15 minut, które mogę wykorzystać na zaparzenie dobrej kawy, lub szybki przegląd ulubionych blogów. Przekonuję się za każdym razem, że warto było wstać wcześniej dla tych paru "ekstra" chwil dla siebie.

Przez ostatnie dni, ten "nadprogramowy" czas poświęciłam na fotografowanie tego, co jem. A, że przy okazji na testy wpadły do mnie chleby bezglutenowe Schar, to dołączam swoje uwagi i pomysły na ich najsmaczniejsze wykorzystanie. Przygotowałam kilka śniadaniowych propozycji w różnym stylu: żeby było coś dla tych, co ciągle w biegu, ale i dla tych, co lubią celebrować pierwszy posiłek dnia. No i dzisiaj serwuję dania nie tylko na słodko!



I. Śniadanie na słodko:
Bezglutenowe tosty francuskie z bananem, masłem orzechowym i syropem klonowym

Bezglutenowe tosty francuskie

Coś, bez czego przez wiele lat nie umiałam żyć - śniadanie na słodko! Do tej pory uwielbiam i raz na jakiś czas pozwalam sobie na poranną dekadencję, smażąc absolutnie niedietetyczne naleśniki lub tosty na masełku ;) Tosty francuskie podawać można jako śniadanie lub deser, a w kwestii dodatków wybierajcie to, co lubicie. Najlepiej wychodzą z neutralnego, białego chleba, dlatego wykorzystałam do tego przepisu Pan Blanco.


Składniki (2-4 porcje):
  • ok. 6 kromek chleba bezglutenowego Pan Blanco
  • 2 jajka
  • 120 ml mleka
  • 1 łyżka cukru
  • opcjonalnie dodatki smakowe: u mnie 1/3 łyżeczki kardamonu
  • masło do smażenia
  • ulubione dodatki: owoce, konfitura, masło orzechowe, miód, syrop klonowy itp.

W miseczce roztrzepać jajka z dodatkiem mleka, cukru i kardamonu. W powstałej mieszance wymaczać kromki chleba przez ok. 2 minuty. Na nagrzanej patelni rozpuścić małą porcję masła i równomiernie rozprowadzić. Na średniej mocy palnika smażyć tosty po ok. 1-1,5 minuty z każdej strony (do wyraźnego zrumienienia). Podawać na ciepło, tuż po usmażeniu z ulubionymi dodatkami.

Chleb bezglutenowy Schar Pan Blanco

Tosty francuskie z chleba bezglutenowego

Bezglutenowe tosty francuskie na słodko


II. Śniadanie-konkret:
Szakszuka w stylu no-waste, czyli: zrób sobie coś pysznego i nie marnuj!

Szakszuka pomidorowa ze szpinakiem

Co prawda szakszukę można zjeść bez dodatku pieczywa, ale wszyscy wiemy, jak jest: wielu z nas pamięta czasy "przed dietą bezglutenową" i pozostał nawyk szukania chleba do jajka, a poza tym... czym tak ładnie wygarnąć pozostały sosik, jak nie chlebkiem właśnie? ;) Do tego typu dań wybieram najchętniej ciemniejsze kromki - Pan Rustico zawiera zakwas ryżowy, który nadaje mu bardziej zdecydowanego smaku. Tak jak i pozostałe chleby, świetnie daje się stostować, więc można do woli cieszyć się chrupiącą skórką. Szakszuka w moim wykonaniu to takie "danie-nie danie", bo za każdym razem robię ją bazując na dodatkach, które aktualnie znajduję w kuchni. To świetny sposób na ograniczenie marnowania żywności!


Składniki (2 porcje):
  • pół łyżki masła
  • garść szpinaku
  • 1 i 1/3 szklanki passaty pomidorowej
  • 2 suszone pomidory z oliwy
  • 1 ugotowany, mały ziemniak (pozostały z obiadu ;)
  • 1/4 szklanki kukurydzy
  • przyprawy: pieprz, sól, wędzona papryka do smaku
  • 2 duże jajka
  • na wierzch: ulubione zioła (u mnie czosnek niedźwiedzi)
  • stostowane kromki chleba bezglutenowego Pan Rustico

Na rozgrzanej patelni rozpuścić masło, dodać szpinak i dusić chwilę pod przykryciem, następnie odkryć patelnię i odparować liście. Wlać passatę, dodać pokrojonego w kostkę ziemniaka, suszone pomidory, kukurydzę i przyprawy, wymieszać. Smażyć przez ok. 3 minuty na średnim ogniu, nie mieszając. Wbić jajka, nakryć patelnię i dusić przez ok. 3-4 minuty, do ścięcia białka. Podawać na gorąco, posypane ziołami, ze stostowanym pieczywem.

Szakszuka z pomidorami i szpinakiem

Łatwa szakszuka z pomidorami


III. Śniadanie na wynos:
Kanapka z kozim serem, burakiem i miodowo-musztardowym dressingiem - bez glutenu

Bezglutenowa kanapka z burakiem i serem kozim

Korzystając z faktu, że chleby od Schar pozbawione są kruchości, charakterystycznej dla wielu gotowych chlebów BG, można przygotować sobie z nich tradycyjną kanapkę, która mężnie zniesie transport. Albo i nie do końca tradycyjną, bo z super dodatkami. Ja szczególnie w zimie uwielbiam smak buraka, dlatego w mojej kanapce na drugie śniadanie wrzuciłam kilka plasterków między ser kozi, a garść roszponki. Kropką nad "i" jest tu dressing, który często pakuję oddzielnie, do małego słoiczka, bo lubię gdy jest go dużo, a zalanie plecaka musztardą nie jest dla mnie kuszącą opcją ;) Jako chleb "codzienny" (pasujący do wielu dodatków - na słodko i słono) wybrałam Pan Multigrano. Odpowiada mi jego struktura, urozmaicona dodatkiem ziaren i siemienia lnianego. Uwaga: z pewnością nada się też do przygotowania kanapek na ciepło, z opiekacza.


Składniki (na 1 kanapkę):

Wszystkie składniki dressingu wymieszać w małym naczyniu. Na kromce ułożyć plasterki sera, buraka, przykryć roszponką i polać dressingiem. Nakryć drugą kromką, spakować do plecaka i w drogę!

Chleb bezglutenowy Pan Multigrano

Kanapki z chleba bezglutenowego

Chleby bezglutenowe Schar

Wpis powstał we współpracy z producentem certyfikowanej żywności bezglutenowej, firmą Schär.

Schar logo

Mus "Śliwka w Czekoladzie" - bez nabiału i glutenu

Wegański mus czekoladowy

Wariacja na temat fantastycznego musu czekoladowego na aquafabie, który podbił Internet już jakiś czas temu (a ja poznałam go dzięki niezastąpionej Jadłonomii). Mus czekoladowy jest oczywiście wegański, co oznacza, że nie znajdziecie w nim ani śmietany, ani jajek (mimochodem dodam, że glutenu też brak). Śledziłam z zapałem doniesienia, co też da się z wody po ciecierzycy (czyli wspomnianej "aquafaby") jeszcze zrobić, ale przyznaję, że sama brałam się do tych wegańskich patentów, jak za jeża. A wody po ciecierzycy mam zawsze mnóstwo, bo w tygodniu gotowa ciecierzyca ze słoika bywa podstawą mojego menu ;) Woda ubija się w mig i nie do wiary jak bardzo przypomina wtedy kurze białko. Do musu czekoladowego, który sam w sobie jest już świetny, dodałam szybką konfiturkę ze śliwek i odrobinę ubitej śmietany kokosowej, żeby uzyskać coś na kształt musowej wersji śliwek w czekoladzie. Moim zdaniem dodatek udany - śliwki przełamują kwasowością intensywny smak gorzkiej czekolady i fajnie kontrastują teksturą :)



Składniki (na ok. 6 porcji*):

Konfitura śliwkowa:
  • 450 g śliwek (ok. 12 dużych sztuk)
  • 1 łyżka oleju kokosowego
  • 4 łyżki brązowego cukru
  • 1/2 łyżeczki cynamonu

Wegański mus czekoladowy:
  • ok. 170 ml wody z ciecierzycy (u mnie z 400 g słoika z gotową cieciorką)
  • szczypta soli
  • 150 g gorzkiej czekolady
  • łyżeczka drobno, świeżo zmielonej kawy (można pominąć)
  • 1 łyżka cukru pudru

Opcjonalnie:
  • śmietanka kokosowa (ok. 135 g, ze schłodzonej puszki mleka kokosowego), do ubicia
  • gorzka czekolada do dekoracji


* ja użyłam 6 słoiczków, o pojemności ok. 125 ml każdy

Najpierw przygotować konfiturę ze śliwek. Owoce umyć, osuszyć, wypestkować i pokroić w kostkę. Na rozgrzanej patelni rozpuścić olej kokosowy, dodać cukier i śliwki, wymieszać. Smażyć przez ok. 15 minut, na średniej mocy palnika. Mieszać od czasu do czasu, żeby owoce się nie przypaliły, kiedy zaczną gęstnieć. Kiedy osiągną zadowalającą konsystencję, rozdzielić je pomiędzy słoiczki na deser.

Czekoladę rozpuścić w kuchence mikrofalowej (umieszczając kosteczki w szklanej/ceramicznej miseczce i pilnując, żeby się nie zagotowała - najlepiej przemieszać po każdym podgrzewaniu); lub w kąpieli wodnej (mieszając rozpuszczającą się czekoladę w metalowej miseczce, opartej na garnku z parującą wodą, tak, aby dno miseczki nie dotykało tafli wody). 

Wodę z puszki/słoiczka po ciecierzycy przelać do misy miksera, posolić i ubijać przez kilka minut, aż stanie się sztywna i lśniąca. Na końcu wmiksować dodawany partiami cukier puder. Odstawić mikser, a do ubitej piany delikatnie wmieszać ostudzoną, ale nadal płynną czekoladę, używając do tego łyżki. Jednolitą mieszankę przełożyć do słoiczków. 

Opcjonalnie można dodać bitą śmietanę: puszkę ze schłodzonym mlekiem kokosowym otworzyć i zdjąć wierzchnią, tłustą warstwę śmietanki (płynna część się nie ubije!). Ubić mikserem na krem i wypełnić do końca słoiczki, dekorując na koniec gorzką czekoladą.


Smacznego!

Mus czekoladowy na wodzie z ciecierzycy

Mus czekoladowy bez jajek bez nabiału

Mus czekoladowy z aquafaby
Przepis na podstawowy mus czekoladowy: http://www.jadlonomia.com

Jogurtowy torcik malinowy na zimno

Torcik jogurtowy z malinami na zimno

Torcik jak pianka, dla fanów ciast sezonowych i lekkich, niezbyt słodkich i pełnych naturalnego smaku owoców. Na działkowych krzakach i miejskich straganach zaroiło się od tekturowych pudełeczek z malinami. To im dedykowany jest poniższy przepis - w jogurtowym torciku znajdziecie ich mnóstwo i zdecydowanie grają tu pierwsze skrzypce. Deser w przeważającej części wykonacie bez włączania piekarnika, jeśli nie chcecie korzystać z niego nawet podczas przygotowania spodu, śmiało zastąpcie go drobno pokruszonymi herbatnikami, lub biszkoptami.
Uwaga: od razu zaznaczam, że w deserze użyte są surowe białka jaj, ale zakładam też, że wielu spośród Was wychowało się na koglu-moglu (podobnie jak ja - dzięki tato!) i jakoś przeżyło ;) Sama szczególnie nie przejmuję się surowym białkiem, używam jednak tylko jajek od zaufanego hodowcy i wiem, że ich jakość jest naprawdę dobra - co Wam również serdecznie polecam, bo przepaść między jajkiem marketowym, a takim od zadbanej, przydomowej kurki, jest kolosalna. Oczywiście jajka przed użyciem (szczególnie na surowo), bardzo dokładnie myję w ciepłej wodzie i osuszam przed rozbiciem. I tyle w kwestiach bezpieczeństwa :) 


Składniki (na tortownicę o śr. 24 cm):

Spód:
  • 2 żółtka
  • 35 g wiórków kokosowych
  • 2 łyżki cukru
  • 70 g mąki pszennej lub orkiszowej (bezglutenowcy: 35 g mąki kukurydzianej i 35 g owsianej)
  • 40 g rozpuszczonego masła

Pianka jogurtowo-malinowa:
  • 1 galaretka (u mnie: cytrynowa) + 200 ml wody
  • 30 g cukru
  • 360 g malin
  • 200 g naturalnego twarożku kremowego (u mnie: President w niskim, plastikowym kubeczku)
  • 550 g jogurtu naturalnego
  • 2 białka
  • opcjonalnie: 1 płaska łyżeczka sproszkowanego imbiru

Polewa:
  • 100 g białej czekolady
  • 2 łyżki mleka

Dekoracje:
  • 1 garść świeżych malin + borówki (lub dowolne owoce jagodowe)
  • mini beziki


Przygotować okrągłą tortownicę z wyjmowanym dnem o średnicy ok. 24 cm. Spód wyłożyć papierem do pieczenia. Wymieszać wszystkie składniki na spód i zagnieść z nich szybko ciasto (nie musi być całkowicie jednolite). Wykleić nim spód tortownicy i zapiekać przez ok. 20 minut w temperaturze 180 ºC, do zarumienienia ciasta. Wyjąć z piekarnika i pozostawić formę do całkowitego wystudzenia. 

Przygotować piankę malinową. Galaretkę z cukrem rozpuścić w 200 ml przegotowanej, gorącej (ale nie wrzącej!) wody. Część malin (ok. 200 g) zmiksować i przetrzeć przez sito. W dużej misie zmiksować serek kremowy z jogurtem i przetartymi malinami. W oddzielnym, suchym naczyniu, ubić na sztywno białka ze szczyptą soli. Przełożyć do masy jogurtowej, dodać pozostałe maliny i jeśli lubimy - sproszkowany imbir i delikatnie, przy pomocy łyżki, wymieszać. Ważne, żeby masa była jednolita, ale pozostała jak najbardziej napowietrzona. Przełożyć na wystudzony spód i wyrównać wierzch, włożyć do lodówki (najlepiej na noc).

Kiedy torcik stężeje, można przygotować polewę z białej czekolady. Deser uwolnić z tortownicy, przejeżdżając ostrym nożem wzdłuż brzegów formy, torcik przełożyć można z papieru do pieczenia na paterę. Czekoladę połamać na małe kawałki, wrzucić do rondelka i dodać mleko. Rozpuszczać na małej mocy palnika, cały czas mieszając, żeby mieszanka się nie przypaliła. Polewą udekorować wierzch deseru, pracując zdecydowanie, ponieważ dosyć szybko gęstnieje w zetknięciu z zimną powierzchnią. Na koniec udekorować wierzch owocami jagodowymi i mini bezikami. Przechowywać w lodówce i podawać na zimno.


Smacznego!

Torcik malinowy bez pieczenia z polewą z białej czekolady

Kawowy pudding chlebowy i bezglutenowe pieczywo Schär

Bezglutenowy pudding chlebowy

Postanowiłam upiec po raz pierwszy coś, co zawsze mnie ciekawiło - ale ze względu na długotrwałe unikanie glutenu w diecie, ciągle odkładałam pomysł "na później". Mowa o puddingu chlebowym, czyli kromkach jasnego pieczywa (jedni używają chleba tostowego, inni słodkich bułek, czy chałki), namoczonych w śmietance i innych słodkich dodatkach i zapieczonych tak, żeby finalnie deser dało się pokroić. Świetny sposób na bezproblemowy i szybki deser, ale pamiętajcie, że najlepszy jest podany w takim samym trybie, w jakim go przyrządzamy - czyli szybko! Ma wówczas chrupiącą, skarmelizowaną skórkę, której później nie sposób przywrócić - chyba, że zapiekając deser od nowa ;) Góra przypomina nieco ciasto, natomiast dół jest miękki, wilgotny i zatopiony w budyniowej masie. Inspirację do stworzenia puddingu zaczerpnęłam z brytyjskiego wydawnictwa, licząc na jak najbardziej "autentyczny" efekt (wszak deser ten, kojarzy mi się właśnie z wyspiarską kuchnią). Jak zwykle, wprowadziłam nieco modyfikacji, a przede wszystkim - upiekłam pudding na bazie chleba bezglutenowego (użyłam Pan Blanco, marki Schär). Sprawdził się zupełnie tak jak tradycyjny chleb, więc bez obaw możecie zrobić to samo ;)



Składniki (na formę o śr. 24 cm):
  • 200 ml mleka
  • 200 ml śmietanki 30 %
  • 70 g cukru + dwie łyżki do posypania wierzchu
  • 2 łyżki świeżo mielonej kawy (ew. można zastąpić kawą rozpuszczalną)
  • ok. 70 g masła, miękkiego
  • 1 bochenek (250 g) chleba bezglutenowego Pan Blanco
  • 1 banan, pokrojony na plasterki
  • 2 duże jajka


W garnku wymieszać mleko, śmietankę, cukier i kawę. Podgrzewać na średniej mocy palnika, aż do zagotowania. Zdjąć z palnika i studzić przez ok. 30 minut (jeśli chcemy przyspieszyć - można użyć kawy rozpuszczalnej, wtedy mieszanki nie trzeba gotować).

W międzyczasie natłuścić ceramiczną lub szklaną formę. Każdą z kromek posmarować masłem z jednej strony, po czym kroić przez pół, na trójkąty. Połowę chleba rozłożyć równomiernie na dnie formy (masłem do góry). Wyłożyć plasterki banana i przykryć pozostałymi kromkami (masłem do góry).

Przestudzoną mieszankę kawową przecedzić przez sitko wyłożone gazą (w wypadku użycia kawy rozpuszczalnej - krok ten pominąć). Dodać lekko ubite jajka i wymieszać. Równomiernie zalać chleb w formie. Nakryć folią i włożyć do lodówki na 30 minut - do równomiernego namoczenia.

Przed pieczeniem pudding posypać cukrem. Piec w temperaturze 170 ºC, przez ok. 40 minut (kromki na wierzchu powinny się zrumienić, a masa ze śmietanki powinna się ściąć i przypominać stężały budyń). Podawać świeżo po przygotowaniu, na ciepło.


Smacznego!

Kawowy pudding chlebowy

Szybki pudding chlebowy z bananem

Kawowy pudding chlebowy z bananem
Źrodło przepisu (zmodyfikowanego przeze mnie): "National Trust Simply Baking", Sybil Kapoor


A teraz trochę o chlebach bezglutenowych, które miałam okazję wypróbować w ramach współpracy z firmą Schär.
Na co dzień jestem w stanie odmówić sobie pieczywa, którego eliminacja często stanowi jedno z największych wyrzeczeń w diecie bezglutenowej. Kiedy jednak najdzie mnie wyjątkowa ochota na kanapkę czy tosta, zdarza mi się zajrzeć na sklepowe półki, w poszukiwaniu bezglutenowego chleba. Chociaż kupuję go sporadycznie, to jak każdy, chciałabym, żeby był smaczny i przypominał tradycyjne pieczywo.

Chleby bezglutenowe Schar

Próbowałam wszystkie trzech rodzajów chleba:

Pan Rustico / chleb wiejski - najciemniejszy chleb z serii, wypiekany z dodatkiem zakwasu ryżowego. Najlepiej komponuje się z wytrawnymi dodatkami.

Pan Multigrano / chleb wieloziarnisty - wybrałabym go jako chleb codzienny, zarówno do słodkich, jak i wytrawnych dodatków. Odpowiada mi jego miękki miąższ urozmaicony przez dodatek nasion słonecznika, siemienia lnianego i prosa.

Pan Blanco / chleb biały - przypomina mi miękki i delikatny chleb tostowy, z tego względu najbardziej smakował mi przypieczony, ze słodkimi dodatkami. Jego też użyłam do przygotowania puddingu, ponieważ ma najdelikatniejszy smak. 

Pan Rustico Multigrano Blanco Schar

Żaden z nich nie zawiera laktozy, ani pszenicy (która często obecna jest w przetworzonych produktach bezglutenowych - np. w postaci skrobi lub błonnika pszennego, oczyszczonego z glutenu). Chleby charakteryzują się miękką strukturą, bez chrupiącej skórki, ich miąższ jest wilgotny i nie czuć w nich "piaskowości". Długo po otwarciu zachowują świeżość, więc nie trzeba całego bochenka wykorzystywać na raz, czy też mrozić. Ku mojej uciesze - tostują się bardzo dobrze ;)

Budyń bananowy - bezglutenowy, bez cukru i laktozy

Bezglutenowy budyń bananowy

Wczoraj przypomniałam sobie o moim dawnym śniadaniu, które chętnie przygotowywałam w czasie studiów. Było fantastycznym, rozgrzewającym daniem na rozpoczęcie dnia jesienno-zimową porą, lub wartościową przekąską, zabieraną w plastikowym pudełeczku na uczelnię. I miało ten plus, że nawet na zimno smakowało bardzo dobrze. Mówię o zaskakująco prostym i przede wszystkim szybkim do zrobienia, domowym budyniu bananowym :) Jeśli tylko macie w zasięgu ręczny blender, przygotowanie go od zera zajmie Wam nie więcej niż 10 minut, a sądzę, że to rozsądny czas, jeśli pomyśleć o walorach odżywczych takiego śniadania ;) Przede wszystkim nie ma w nim żadnego zbędnego cukru - banan (nawet nie wyjątkowo dojrzały) wystarczy, żeby budyń był bardzo słodki. Wyjdzie praktycznie na dowolnym ulubionym mleku - z łatwością przygotujecie więc wersję bez laktozy, używając wybranego napoju roślinnego. Budyń osiąga przyjemną konsystencję i gładkość dzięki dodatkowi jajka i odrobiny skrobi. Jeśli po ugotowaniu budyniu okaże się, że wolelibyście rzadszy lub gęstszy, nie ma problemu - wystarczy że dolejecie więcej mleka lub dodacie trochę więcej skrobi rozprowadzonej wcześniej w zimnym mleku i ponownie zagotujecie. Koniecznie dajcie szansę temu przepisowi, jeśli znudziły Wam się wszelkie płatki owsiane czy kaszki, a lubicie zjeść coś z ciepłej miseczki. Na zdrowie! :)



Składniki (dla 1 osoby):
  • 1 duży banan
  • 1 jajko
  • 2/3 szklanki mleka (ja używam roślinnego)
  • 1 i 1/2 łyżeczki dowolnej skrobi (u mnie ziemniaczana)

opcjonalnie:
  • 2 łyżeczki soku z cytryny lub szczypta cynamonu
  • dodatki wedle uznania: owoce, orzechy, jogurt grecki itp.

Wszystkie 4 główne składniki zblendować, przelać do garnka i cały czas mieszając trzepaczką (uważając zwłaszcza przy brzegach naczynia) doprowadzić do wrzenia. Gotować przez 10-20 sekund, energicznie mieszając. Przelać do miseczki i podawać z ulubionymi dodatkami.

Ja najczęściej podaję z owocami i posiekanymi orzechami, czasem też z kleksem gęstego jogurtu (typu greckiego lub islandzkiego - dobrze kontrastują ze słodkim bananem). Budyń dobrze smakuje również podawany na zimno (bez dodatku soku z cytryny będzie jednak delikatnie ciemniał).


Smacznego!

Budyń bananowy domowy bez glutenu

Szybki zdrowy budyń bananowy