Image Slider

Sernik "śliwka w czekoladzie"

Sernik ze śliwkami w czekoladzie


Sernik-ideał na zimową porę. Chociaż piekłam go na święta Bożego Narodzenia, to wróżę mu pewną przyszłość nie tylko w towarzystwie choinki i lampek. Jego baza to "czysta", klasyczna masa serowa, z dodatkiem kwaśnej śmietany - bardzo lubię smak i konsystencję serników z jej dodatkiem. Wypiek zwieńcza spora dawka czekoladowego ganache z utopionymi w nim suszonymi śliwkami. Jeśli tylko wybierzecie swoją ulubioną czekoladę (może być mleczna, deserowa lub gorzka), żadna sklepowa śliwka w papierku nie będzie w stanie pobić tej polewy. Za inspirację i podesłanie przepisu w samą porę, dziękuję Patrycji ;)



Notka: zdjęcia były robione chwilę po wylaniu polewy na sernik - po schłodzeniu w lodówce ganache nie spływa już tak z pokrojonego deseru, ale nadal jest miękkie i aksamitne :) Ten sernik piekłam z twarogu President - dał efekt dość lekkiej, puszystej masy i przez to, że jest dosyć rzadki, boki sernika trochę wklęsły podczas studzenia. Moim ulubionym serem "wiaderkowym" wszech czasów nadal pozostaje "Hej!" (OSM Radomsko) - trudniej go kupić, ale daje sernikom bardziej kremowe wykończenie.




Składniki (na formę o śr. 24 cm):


Spód ciasteczkowy:

  • 170 g herbatników (bezglutenowcy wybierają ciastka bg)
  • 50 g masła


Masa serowa:

  • 1 kg sera twarogowego wysokiej jakości
  • 200 g kwaśnej śmietany (użyłam 18 %)
  • 3/4 szklanki (150 g) cukru
  • 3 płaskie łyżki skrobi ziemniaczanej
  • 4 duże jajka
  • 115 g suszonych śliwek
  • 1/3 łyżeczki kardamonu (opcjonalnie)


Ganache ze śliwkami:

  • 160 g czekolady (użyłam 90 g mlecznej, 70 g deserowej)
  • 160 g śmietanki 30 %
  • 100 g suszonych śliwek

Najlepiej, by wszystkie składniki na masę serową były w temperaturze pokojowej.

Przygotować spód sernika. Herbatniki zmiksować w pojemniku z ostrzami dołączonym do blendera, lub wsypać do mocnego worka foliowego i zmiażdżyć wałkiem na drobne okruchy. Masło rozpuścić i wymieszać z okruchami. Przesypać je na spód tortownicy, wyrównać. Podpiekać spód przez ok. 10 minut, w temperaturze 180° C. Wyjąć z piekarnika.

W misie miksera umieścić twaróg, śmietanę, cukier, kardamon oraz przesianą skrobię, składniki zmiksować. Dodawać kolejno po jednym jajku, za każdym razem krótko miksując. Boki tortownicy wyłożyć paskami papieru do pieczenia (nie jest to konieczne, ale bardzo ułatwia oddzielenie gotowego deseru od boków formy). Na spód wylać małą część masy serowej, wysypać na nią śliwki posiekane wedle uznania. Przykryć resztą sera, wyrównać wierzch. Piec na środkowej półce piekarnika w temperaturze 160° C, z naczyniem wypełnionym wrzątkiem ustawionym na niższym piętrze (obieg pary wpłynie korzystnie na konsystencję sernika i ograniczy jego pękanie). Sprawdzić po ok. 1 h, czy sernik się upiekł - boki powinny być wyraźnie ścięte, natomiast środek lekko trzęsący przy poruszaniu formą. Studzić w wyłączonym piekarniku, z uchylonymi drzwiczkami. Przestudzony, ale jeszcze ciepły można wyjąć i dokończyć studzenie na stole. Schłodzić w lodówce.

Aby przygotować polewę, czekoladę połamać na kostki i przełożyć je do miseczki. Śmietankę podgrzewać aż do zagotowania, po czym zalać nią czekoladę i przykryć miskę spodkiem. Chwilę później wymieszać dokładnie składniki, do uzyskania gładkiej polewy. Odstawić ją do studzenia, aż uzyska gęstość pozwalającą na wygodnie udekorowanie sernika. Przed wylaniem czekolady na jego powierzchnię, można położyć na serniku pokrojone śliwki lub od razu wymieszać z polewą. Sernik ponownie włożyć do lodówki, aby polewa stężała.



Smacznego!

Sernik z czekoladą i śliwkami
Sernik śliwka w czekoladzie
Sernik z polewą czekoladową
Sernik śliwka w czekoladzie
Bezglutenowy sernik z czekoladą i śliwkami
Sernik z polewą czekoladową i śliwkami suszonymi

Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): http://smakolykibereniki.blogspot.com/

Pierniczek gigant z powidłami i lukrem

Bezglutenowy piernik z powidłami i lukrem

Przepis dedykuję wszystkim tym, którzy lubią pierniczki, ale niekoniecznie odnajdują ukojenie i relaks w wycinaniu dziesiątek małych, uroczych ciasteczek. W tym roku możecie sprawić sobie pierniczka w wersji xxl, do tego nadzianego i udekorowanego lukrem - i nikt Wam nie powie, że nie zadbaliście o tradycję :) Poza oczywistą kwestią gabarytu, niewiele różni się od swoich małych pierwowzorów. Samo ciasto piernikowe z tego przepisu jest lekko słodkie, jeżeli nie zamierzacie go nadziewać i oblewać słodką polewą, możecie je śmiało dosłodzić. Po upieczeniu jest kruche, później nieco twardnieje, a pozostawione na kilka dni w szczelnym opakowaniu - chłonie wilgoć z powideł by ponownie skruszeć.


Notka: na zdjęciu wersja bezglutenowa, serce było wysokie na ok. 27 cm.



Składniki (na jeden, wielki pierniczek):


Ciasto:
  • 300 g mąki pszennej (bezglutenowcy: 130 g mąki owsianej, 100 g kukurydzianej/gryczanej, 80 g skrobi ziemniaczanej lub dowolnej innej)
  • 2 duże jajka
  • 60 g miodu
  • 80 g masła
  • przyprawa piernikowa (ilość wedle uznania), u mnie ulubiona mieszanka korzenna:
    • 2 łyżeczki cynamonu
    • 1 łyżeczka imbiru
    • 1 łyżeczka kardamonu
    • 3 łyżeczki kakao
  • 2 łyżki cukru
  • 3/4 łyżeczki sody
  • ok. 140 g powideł (najlepiej gęstych)

Lukier:
  • 1/2 szklanki cukru
  • kilka łyżeczek wody (ilość w zależności od pożądanej gęstości lukru)
  • szczypta cynamonu


W garnuszku umieścić miód, masło i przyprawy korzenne. Podgrzewać mieszankę do momentu rozpuszczenia masła i połączenia wszystkich składników. Zdjąć z palnika i ostudzić.

Do dużej misy wsypać mąkę, wymieszać z cukrem i sodą. Wbić jajka i stopniowo dolewając ostudzone, płynne składniki, wyrabiać ciasto. Po chwili przełożyć na stół i wyrabiać do momentu, kiedy da się je uformować w kulę. Podzielić ciasto na pół.

Pierwszą część rozwałkować na grubość ok. 7-8 mm na papierze do pieczenia, który łatwo będzie przenieść na blachę. Wyciąć planowany kształt, skrawki ciasta odłożyć na później, ciastko przenieść na papierze do pieczenia na blachę piekarnikową. Pokryć je równomiernie powidłami, pozostawiając ok. 1,5 cm wolnej przestrzeni na krawędziach. Rozwałkować resztę ciasta (w przypadku wersji bezglutenowej - najwygodniej zrobić to na mocno podsypanej mąką, pół-sztywnej, plastikowej podkładce) i przenieść je delikatnie na blachę. Przykryć całą powierzchnię pierwszego piernika, odciąć nadmiary ciasta z boków, a następnie skleić je dokładnie, dociskając palcami. Ze skrawków ciasta można wyciąć cienkie ciasteczka i udekorować nimi powierzchnię piernika (ja przyklejałam je na odrobinie białka).

Piec w temperaturze 180° C, przez ok. 24 minuty (chociaż czas pieczenia może się odrobinę różnić, zależnie od grubości piernika). Wyjąć z piekarnika i ostudzić.

Przygotować lukier. Cukier puder wymieszać z cynamonem, dodawać po łyżeczce wody i miksować, do uzyskania odpowiedniej konsystencji. Ja chciałam, żeby pokrywa lukru była cienka i pół-transparentna, dlatego przygotowałam rzadszy lukier. Udekorować powierzchnię ostudzonego piernika (z ciepłego lukier możne zbyt mocno "zjeżdżać") i pozostawić do wyschnięcia.



Smacznego!

Piernik bez glutenu zastępujący pierniczki

Pierniczki z powidłami i lukrem

Szybki piernik z powidłami bez glutenu

Szybki piernik nadziewany z lukrem

Świąteczny torcik dyniowy z kremem twarożkowym

Bezglutenowe ciasto dyniowe z twarożkiem i powidłami

Czasem najlepsze rzeczy rodzą się z czystej improwizacji i... niechęci do marnowania jedzenia. Tak było w przypadku tego przepisu. Na parapecie stała ostatnia mała dynia z przydomowego ogródka i chcąc znaleźć dla niej zastosowanie, upiekłam dyniowy, korzenny torcik. Niepozorny, można by rzec - typowy, domowy wypiek, który jednak bije na głowę swoim aromatem niejedno ciasto z cukierni. Połączenie dyni z kwaśnymi powidłami śliwkowymi, delikatnym aromatem pomarańczy i serowym kremem było strzałem w dziesiątkę. Właściwie, to takie ciasto podobne do powszechnie lubianego marchewkowego, tylko w trochę bardziej okazałej odsłonie - no i dzięki odpowiednim przyprawom, oczywiście bardziej świąteczne! Torcik wychodzi wysoki, ale bez obaw - po przełożeniu poprawnie wykonanym kremem twarożkowym i chwili chłodzenia, staje się bardzo stabilny. Łatwo pokroić go na dowolnej grubości kawałki, co nie jest bez znaczenia, bo sam w sobie jest bardzo sycący i pomimo swoich rozmiarów, wykarmi wielu ;) I co ważne - w razie braku dyni, nie trzeba od razu rezygnować z pieczenia. W jej roli świetnie sprawdzi się puree z gotowanej marchewki, które ma i odpowiedni kolor, i konsystencję.


Notka: torcik z poniższych proporcji można wykonać w standardowej tortownicy o śr. 24 cm, przecinając jednak dyniowe ciasto nie na trzy, a na dwa blaty. 



Składniki (na formę o śr. 20 cm):

Ciasto dyniowe:

  • 2 szklanki mąki pszennej (bezglutenowcy: mieszanka mąki owsianej bg, kukurydzianej i dowolnej skrobi w proporcjach 1:1:1)
  • 1 1/3 łyżeczki sody
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • ulubione przyprawy korzenne (u mnie 1/2 łyżeczki kardamonu, 1/2 łyżeczki imbiru i 1/3 łyżeczki goździków)
  • 1 łyżeczka kakao
  • szczypta soli
  • skórka otarta z połowy pomarańczy
  • 3 jajka
  • 1/4 szklanki jogurtu naturalnego
  • 3/4 szklanki cukru
  • 1/2 szklanki oleju
  • 1 szklanka puree dyniowego


Krem twarożkowy i przełożenie:
  • 500 g tłustego twarogu w kostce
  • 200 g śmietanki 30 % (mały kubeczek)
  • 1/2 szklanki cukru pudru
  • 2 łyżeczki cukru waniliowego
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • ok. 180 g powideł śliwkowych (najlepiej lekko kwaśnych)


Przygotować tortownicę. Sam spód wyłożyć papierem do pieczenia, boki natłuścić i obsypać mąką. Przygotować dwie miski. W pierwszej wymieszać przesianą mąkę z sodą, przyprawami, kakao i solą. W drugiej roztrzepać ze sobą skórkę pomarańczową, jajka, jogurt, cukier i olej. Suche składniki z pierwszej miski połączyć z mokrymi i krótko wymieszać. Na koniec wmieszać dynię tak, żeby ciasto nie miało widocznych grudek i wlać je do przygotowanej formy.

Piec w temperaturze 180° C, przez ok. 1 h (czas pieczenia dla tortownicy o śr. 20 cm). Koniecznie kontrolować patyczkiem, czy środek ciasta się dopiekł. Jeśli wierzch zbyt szybko się rumieni, nakryć go folią aluminiową i dopiec ciasto. Wyjąć z piekarnika i całkowicie wystudzić. Przekroić następnie na trzy (tortownica 20 cm) lub dwa (tortownica 24 cm) równe blaty.

Przygotować krem twarożkowy. Twaróg zmielić na gładko przy pomocy blendera (ewentualnie można go kilkukrotnie przetrzeć przez drobne sito, żeby uzyskać jak najdelikatniejszą konsystencję bez grudek). Gładki ser przełożyć do miski i zmiksować z cukrem pudrem, cukrem waniliowym i cynamonem - po czym kontynuować, dolewając stopniowo schłodzoną śmietankę. Ubijać przez chwilę, aż masa się usztywni. Na chwilę przed składaniem tortu, krem można włożyć do lodówki - schłodzony nakłada się jeszcze lepiej.

Złożyć torcik. Krem twarożkowy podzielić na części odpowiadające mniej więcej: 30 %, 30% i 40 % jego objętości. Na paterze ułożyć pierwszy blat, posmarować połową powideł i ok. 30 % kremu. Nakryć kolejnym kawałkiem ciasta i powtórzyć czynność. Przykryć ostatnim blatem i cały tort posmarować pozostałymi 40 % kremu. Przechowywać w lodówce (najlepiej pod przykryciem - krem twarożkowy po pewnym czasie może wysychać), ale podawać na zimno lub ciepło - wedle uznania. 


Smacznego!

Korzenny torcik dyniowy z serem

Torcik dyniowy z kremem twarożkowym - bez glutenu

Ciasto dyniowe z kremem twarożkowym i powidłami

Bezglutenowe ciasto dyniowe z powidłami i twarożkiem

Źródło przepisu na ciasto dyniowe (z moimi modyfikacjami): http://www.10thkitchen.com;
wskazówki, które pomogły mi wykonać krem twarożkowy: http://www.cukrowawrozka.pl

Bezglutenowe babeczki piernikowe z czekoladą

Korzenne babeczki z polewą czekoladową
Świąteczny piernik w nowoczesnej formie? Dlaczego nie, w końcu od dawna już i torty weselne zastępują legiony małych, uroczych babeczek ;) Ciasto z tego przepisu zawiera miód i przyprawy korzenne, ale nie smakuje jak typowy, tradycyjny piernik. Babeczki najsmaczniejsze są w dniu pieczenia, albo dzień po. Mają delikatną, kruchą strukturę, przypominającą nieco miękką babkę piaskową. Jeśli chcemy przedłużyć ich świeżość, warto dokładnie pokryć polewą czekoladową ich powierzchnię widoczną ponad papierkiem - dzięki temu ograniczymy ich wysychanie. 

Notka: polewy czekoladowej wychodzi na tyle, żeby grubo pokryć każdą z babeczek; możemy też zużyć część np. do udekorowania tradycyjnych pierniczków na choinkę (tutaj więcej przepisów piernikowych :)



Składniki (na 12 średniej wielkości babeczek):

Ciasto piernikowe:
  • 70 g skrobi ziemniaczanej (lub dowolnej innej)
  • 100 g mąki kukurydzianej
  • 90 g mąki owsianej bg
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia bg
  • szczypta soli
  • 3/4 szklanki cukru 
  • 2 duże jajka
  • 115 g masła o temperaturze pokojowej
  • 1/2 szklanki mleka
  • 15 g kakao
  • 30 g miodu
  • 4 łyżeczki przyprawy do piernika*


Polewa czekoladowa i dekoracja:
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 1,5 łyżki mleka
  • 1 łyżeczka masła
  • 12 kandyzowanych wiśni
  • garść płatków migdałowych

* najlepiej stworzyć swoją mieszankę - producenci często dosypują do swoich przypraw piernikowych mąkę, a ta zrobiona w domu, będzie bardziej aromatyczna i przede wszystkim złożona z ulubionych przypraw; ja najczęściej mieszam duże ilości cynamonu z imbirem, kardamonem, goździkami i czarnym pieprzem - można też stosować anyż i gałkę muszkatołową, zgodnie z preferencjami

W garnuszku wymieszać mleko, kakao, miód i przyprawy korzenne. Podgrzewać, aż do zagotowania mieszanki i odstawić do ostygnięcia.

W misce wymieszać wszystkie rodzaje mąki z proszkiem do pieczenia i solą. Do misy miksera wrzucić masło i utrzeć z cukrem na puszystą, jasną masę. Dodawać jajka, po jednym, dokładnie miksując. Wsypać mieszankę mąk i krótko zmiksować lub wymieszać łyżką do połączenia się składników. Na koniec wlewać powoli ostudzone płynne składniki z garnuszka, mieszając ciasto łyżką. 

Gotowe, jednolite ciasto przekładać do formy na muffiny wyłożonej papilotkami (lub silikonowych foremek), na wysokość 3/4 formy. Piec w temperaturze 180° C przez ok. 20-25 minut. Najlepiej nie piec zbyt długo, żeby nie przesuszyć ciasta, a przed wyjęciem sprawdzić czy dopiekło się w środku. Wyjąć z piekarnika i studzić na kratce.

W między czasie przygotować polewę. Czekoladę połamać na kawałeczki, wsypac do garnuszka, dodać mleko i masło. Podgrzewać na małym ogniu, cały czas mieszając (to ważne, żeby czekolada się nie przypalała, zwłaszcza w kącikach naczynia). Alternatywnie wszystkie składniki można podgrzać w mikrofalówce lub w kąpieli wodnej - ważne, żeby nie podgrzewać składników dłużej, niż jest to potrzebne do uzyskania jednolitej polewy o gęstości pozwalającej na wygodne rozsmarowanie.  Ciepłą polewą dekorować ostygnięte babeczki, dodać kandyzowane wiśnie i płatki migdałowe. Pozostawić do lekkiego stężenia i podawać.



Smacznego!

Piernikowe muffiny bez glutenu

Bezglutenowe babeczki z czekoladą i migdałamiBezglutenowe muffiny piernikowe z czekoladą

Prosta polewa czekoladowa na piernik

Magenbrot - szwajcarskie pierniczki w polewie czekoladowej

Pierniczki z polewą czekoladową bezglutenowe

Bezapelacyjnie nastał czas pierniczków i najwyższa pora zaproponować coś nowego w temacie. Ten typ ciastek jest u mnie szczególnie lubiany, pieczemy je niezależnie od pory roku, dlatego na blogu jest już wiele przepisów na korzenne słodkości. Kiedy natrafiłam na recepturę Magenbrot - znanych w Szwajcarii i południowych Niemczech pierniczków, wiedziałam, że to będzie mój tegoroczny hit, a przy tym alternatywa dla wszystkich tych, którzy spóźnili się z wyrobieniem ciasta na pierniki dojrzewające. To właściwie krajanka piernikowa, hojnie oblana hybrydą lukru i polewy czekoladowej. Przepis prosty, ekstremalnie mało czasochłonny w relacji do tradycyjnych, wykrawanych pierniczków, a efekt moim zdaniem, więcej niż zadowalający. Magenbrot - tak jak większość pierniczków, smakują najlepiej po leżakowaniu, ale zaraz po upieczeniu są też niczego sobie. Dlatego warto upiec je już teraz i część z nich schować od razu po ostygnięciu do puszki na najwyższej kuchennej półce. Pozostałe zjeść na podwieczorek :) Jedyną zmianę jaką wprowadzę przy kolejnym pieczeniu (bo pierwsza partia jest już tylko słodkim wspomnieniem), będzie zmniejszenie ilości cukru. Jestem tolerancyjna w stosunku do poziomu słodyczy w świątecznych deserach (patrz: mój ulubiony przepis na keks), ale tutaj zdecydowanie można wprowadzić korektę. Chyba, że planujecie jeść swoje pierniczki wyłącznie w towarzystwie bardzo mocnej, czarnej kawy - wtedy będą pasować idealnie w pierwotnej postaci ;)

Notka: na zdjęciach Magenbrot bezglutenowe. Swoje ciasto upiekłam w formie o dokładnych wymiarach 21 x 28 cm - sugeruję jednak użycie większej, jeśli chcemy, żeby pierniczki wyszły trochę niższe :)



Składniki (na formę ok. 20 x 30 cm lub większą):

Pierniki:
  • 500 g mąki pszennej, chlebowej (bezglutenowcy np.: 200 g mąki owsianej bg, 150 g gryczanej, 150 g skrobi ziemniaczanej lub innej)*
  • 350 ml mleka (może być również roślinne)
  • 350 g cukru (można zmniejszyć ilość nawet o połowę)
  • 50 g miodu
  • 1 płaska łyżka proszku do pieczenia
  • 2 łyżki kakao
  • 1 łyżeczka cynamonu
  • 1/2 łyżeczki zmielonych goździków
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej

Polewa czekoladowa:
  • 100 g gorzkiej czekolady
  • 100 ml wody
  • 250 g cukru pudru
  • 1 łyżka masła lub margaryny
  • 1/2 łyżeczki cynamonu

* tradycyjnie Magenbrot wypieka się ze szwajcarskiej mąki "Ruchmehl", autorka sugeruje jednak, że równie dobrze można użyć mąki chlebowej, typ 1050 - jeśli i z jej znalezieniem jest problem, można zastąpić łatwiej dostępną w Polsce 750 lub 850 // moim zdaniem pierniczki wyjdą bardzo smaczne również na mące pszennej pełnoziarnistej lub orkiszowej


Przygotować ciasto na pierniczki. W dużej misce wymieszać wszystkie suche składniki: mąkę, cukier, proszek do pieczenia, kakao i przyprawy. Dodać miód i mleko, wymieszać łyżką lub zmiksować. Ciasto powinno być lepkie i rzadkie. Przelać je do formy wyłożonej papierem do pieczenia i piec w temperaturze 180° C, przez ok. 25 minut.

W trakcie pieczenia piernika, przygotować polewę. W garnuszku umieścić połamaną na kosteczki czekoladę, masło, cynamon i zalać wodą. Całość podgrzewać na małym ogniu, mieszając do momentu, aż czekolada całkowicie się rozpuści. Zdjąć z palnika i do gorącej mieszanki wmiksować cukier puder.

Gotowe ciasto piernikowe wyjąć z piekarnika i przez chwilę studzić w formie. Jeszcze ciepłe, wyjąć z formy razem z papierem do pieczenia i pokroić długim, ostrym nożem na romboidalne kawałki. Każdy z nich pokryć polewą czekoladową.

Można to zrobić na dwa sposoby - albo starannie rozłożyć kawałki na kratce do pieczenia, podkładając pod nią papier i oblewać każdy piernik z osobna; albo na szybko lekko poszerzyć szpary między pokrojonymi kawałkami i oblać całość polewą, "pomagając" wpłynąć jej również w szczeliny. Polewa najlepiej "chwyta" się ciasta, kiedy jest wystudzona do temperatury pokojowej, a ciasto pozostaje jeszcze ciepłe. Gotowe pierniczki pozostawić na czas częściowego wchłonięcia i zastygnięcia polewy, po czym włożyć do szczelnych puszek (mogą być przechowywane kilka tygodni) lub od razu podawać.


Smacznego!
Bezglutenowe pierniczki z polewą czekoladową Magenbrot

Krajanka piernikowa z lukrem czekoladowym

Pierniczki szwajcarskie Magenbrot

Źródło przepisu: https://nadelundgabel.wordpress.com

Ciasto królewskie - pszenne lub bezglutenowe

Ciasto królewskie z masą grysikową

Zaczynam na poważnie myśleć o tegorocznych świętach, dlatego cykl bożonarodzeniowych inspiracji rozpocznę ciastem-klasykiem, które już dawno chciałam upiec bezglutenowo. Ciasto królewskie (Stefankę, czy też może Miodownik) znają chyba wszyscy, a wersji przepisu, zazwyczaj różniących się detalami, jest mnóstwo. Ja chciałam upiec ciasto możliwie zbliżone do tego, jakie pamiętam z dzieciństwa. Musiało więc mieć dużo masy - najlepiej mniej więcej tyle, co ciasta i przełożenie z powideł, koniecznie z cienką warstewką schowaną pod polewą kakaową. Pomimo tego, że mam jeszcze w pamięci smak pszennego Ciasta królewskiego, nie zawiodłam się na bezglutenowej wersji. Co prawda, jest delikatniejsze niż to tradycyjne, łatwiej połamać je przy krojeniu na cienkie plastry, ale smak i konsystencja zupełnie to wynagradzają. Jest to typowy "wygodny" wypiek świąteczny, który przygotowujemy na dwa-trzy dni przed planowanym podaniem. W trakcie leżakowania w chłodzie mięknie, kruszeje, nabiera odpowiedniej wilgoci i zyskuje na smaku. Aż trudno uwierzyć jak czas przemienia proste ciasto z niewyszukanych składników w prawdziwy, sentymentalny rarytas :)


Notka: jeżeli ciasto ma być gotowe do jedzenia jak najszybciej i brakuje czasu, żeby powoli zmiękło, podczas składania naponczować ostudzoną herbatą każdy z blatów. Ciasto królewskie łatwiej pokroić, jeśli do przełożenia użyjemy powideł bez kawałków owoców. A fanom królewskiego, ale o zdecydowanej przewadze ciasta nad masą grysikową, mogę polecić przepis który pojawił się już wcześniej na blogu :)


Przepis (na blachę o wymiarach 25 x 36 cm):

Ciasto:
  • 500 g mąki pszennej (bezglutenowcy: 200 g mąki gryczanej, 100 g owsianej, 100 g kukurydzianej, 100 g dowolnej skrobi)
  • 1/3 szklanki cukru
  • 2 łyżeczki sody
  • 100 g masła
  • 2 łyżki wody
  • 4 łyżki miodu
  • 4 łyżki kwaśnej śmietany (użyłam 18%)
  • 2 jajka

Masa grysikowa:
  • 750 ml mleka
  • 4 łyżki cukru
  • 9 łyżek drobnej kaszki kukurydzianej
  • 350 g masła

Przełożenie:

Polewa kakaowa:
  • 3 łyżki wrzątku
  • 3 łyżki cukru pudru
  • 3 łyżki kakao
  • 100 g masła


Przygotować ciasto na blaty. Mąkę wsypać do dużej misy, wymieszać z cukrem. Dodać posiekane na kawałki masło i pozostałe składniki. Zacząć zagniatać w misce, przełożyć na blat i wyrobić jednolite ciasto. Podzielić je na trzy równe części. Blaszkę wyłożyć papierem do pieczenia i równomiernie wykleić jej spód 1/3 ciasta. Tak utworzony placek piec w temperaturze 180 ºprzez ok. 15 minut. Tak samo postąpić z pozostałymi dwoma częściami ciasta. Po upieczeniu placki studzić przez chwilę w formie, a następnie bardzo ostrożnie wywracać na płaską tacę, żeby się nie połamały.

W czasie gdy placki się studzą, zrobić masę grysikową. Do garnka wlać mleko i wymieszać z cukrem. Doprowadzić do wrzenia i wsypać kaszkę kukurydzianą, energicznie mieszając. Cały czas mieszając, żeby nie powstały grudki, gotować masę aż do zgęstnienia. Odstawić do całkowitego wystudzenia. W misie ubić masło na jasną masę. Dodawać po łyżce zupełnie zimną kaszkę (to bardzo ważne, żeby krem grysikowy się nie zwarzył), cały czas miksując, do uzyskania jednolitego, puszystego kremu. 

Na paterze położyć pierwszy korzenny blat. Pokryć równomiernie połową masy grysikowej, posmarować ok. 200 g dżemu. Nałożyć kolejny blat, powtórzyć czynności z nadzieniem, przykryć ostatnią warstwą ciasta i wysmarować pozostałymi 100 g dżemu.

Do rondelka wsypać cukier puder. Dodać trzy łyżki wrzącej wody, postawić naczynie na małym ogniu. Dodać posiekane masło i mieszać aż do połączenia składników. Doprowadzić całość do wrzenia, po czym zdjąć z ognia i po chwili wmieszać kakao (ważne, żeby już z nim nie gotować). Polewa powinna pod jego wpływem zgęstnieć. Lekko ostudzoną rozprowadzić na powierzchni ciasta. Ciasto królewskie najlepiej smakuje po 2-3 dniach leżakowania, najlepiej przechowywać je w lodówce.



Smacznego!

Bezglutenowe ciasto królewskie

Ciasto królewskie z powidłami i masą grysikową

Ciasto królewskie bez glutenu

Maślane ciasteczka cytrynowe z polenty

Maślane ciasteczka z polenty bezglutenowe

Kolejny włoski przepis, który przetestowałam zaraz po Torta Paradiso, to receptura na mocno maślane, cytrynowe ciasteczka z kaszki kukurydzianej. Ostatnio jest to jeden z moich ulubionych składników w kuchni - polenty używam zarówno do tworzenia słonych dań, jak i do wypieków. Tym bardziej cieszy mnie jej powszechne występowanie we włoskich przepisach, których zbiory zgłębiam ostatnio z nieukrywanym entuzjazmem. Ciasteczek niestety nie udało mi się przecisnąć przez szprycę, tak jak było zalecone w książce, ale być może to dlatego, że swoje przygotowałam w wersji bezglutenowej? Pomimo tego smak mnie nie zawiódł. Nie da się ukryć, że ciastka należą do bardzo słodkich, ale nie można im przy tym odmówić niesamowicie bogatego, maślano-cytrusowego smaku i aromatu. W czasie pieczenia nadmiar masła wytapia się na blaszkę i karmelizuje z cukrem, tworząc dodatkową, słodką skorupkę na spodzie każdego ciasteczka. To wymarzona przekąska do dobrej, gorzkiej herbaty.



Składniki:
  • 1 szklanka (140 g) drobnej kaszki kukurydzianej
  • 3/4 szklanki mąki pszennej - najlepiej typ 00 (bezglutenowcy: 70 g skrobi ziemniaczanej, 50 g mąki gryczanej + dodatkowa mąka do podsypywania)
  • 155 g masła
  • 3/4 szklanki (150 g) cukru
  • 2 duże żółtka
  • 2 łyżeczki ekstraktu waniliowego
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • szczypta soli

W dużej misce wymieszać kaszkę kukurydzianą z mąką, dodać masło pokrojone na kawałki i rozcierać do momentu uzyskania konsystencji "mokrego piasku". Dodać cukier, żołtka, ekstrakt, skórkę z cytryny i sól. Ciasto przełożyć na blat i wyrabiać przez 1-2 minuty. Powinno być wilgotne i klejące.

Porcje ciasta przekładać do szprycy/maszynki do ciastek i wyciskać proste, podłużne kształty na blachę wyłożoną papierem do pieczenia. Alternatywnie dłońmi oprószonymi mąką formować nieduże kuleczki ciasta (wielkości ok. 1 łyżeczki) i rozpłaszczać je lekko na papierze do pieczenia.

Piec w temperaturze 180 C przez ok. 7 minut, zależnie od grubości ciastek, aż do zarumienienia ich brzegów. Jeśli ciasteczka za bardzo się rozpływają - wmieszać do ciasta na kolejną partię trochę więcej mąki. Po wyjęciu z piekarnika ciasteczka studzić przez jakiś czas na blasze, przedwcześnie zdejmując, można je połamać. Ciasteczka można przechowywać w szczelnie zamkniętym pojemniku do kilku tygodni. 


Smacznego!

Maślane ciasteczka cytrynowe z kaszki kukurydzianej

Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): "Dolci: Italy's Sweets", Francine Segan

Ciasto mocno kakaowe z gruszkami


Żałuję, że ostatnio coraz ciężej jest mi robić wpisy o ciastach, które piekę w tygodniu. Chociaż uwielbiam lekko posępny klimat jesienno-zimowy, to muszę przyznać, że niedostatek światła bardzo komplikuje całą logistykę związaną z pieczeniem na bloga ;) Lubię wrzucać nieskomplikowane przepisy, łatwe do otworzenia, z których to właśnie najczęściej korzysta się w środku tygodnia. Kiedy czasu nie mamy co prawda w nadmiarze, ale pomimo tego wolelibyśmy zjeść coś domowego, zamiast batonika. Jednym z moich ostatnich nie-weekendowych wypieków, a który jednak udało się uwiecznić, jest ciasto kakaowe z gruszkami. Pomysł zrodził się w mojej głowie przed południem, a już wieczorem realizowałam wizję super-kakaowego, wilgotnego ciasta z dodatkiem pokrojonych gruszek i polewy - oczywiście kakaowej. To taki deser-lekarstwo na szarzyznę i trochę za niskie już temperatury. I wiem co mówię, bo ciasto najlepiej smakuje kiedy podane jest na ciepło. 10 sekund w mikrofalówce wystarczy, żeby przytopić polewę kakaową, którą nasiąknięte jest ciasto - chociaż i bez tego zabiegu nie brakuje mu wilgoci. Przechowywanie jest bezproblemowe, mam wrażenie, że ciasto zyskuje na smaku, kiedy poleży jeden, dwa dni.


Notka: swoje ciasto piekłam w tortownicy o średnicy 20 cm, ale szybciej upiecze się w większej formie. Na tempo pieczenia wpływ też ma stopień soczystości samych gruszek - moje były bardzo wodniste, przez co czas pieczenia musiał być wydłużony. Najlepiej wybrać którąś z twardszych odmian :) Na zdjęciach wersja bezglutenowa wypieku.


Składniki (na formę o śr. 20-24 cm):

Ciasto kakaowo-gruszkowe:
  • 1 szklanka wody (240 ml)
  • 1/2 szklanki gorzkiego kakao (40 g)
  • 170 g mąki pszennej (bezglutenowcy: 70 g skrobi ziemniaczanej - lub innej skrobi, 70 g mąki owsianej, 50 g mąki kukurydzianej)
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 115 g masła, miękkiego
  • 130 g szklanka cukru
  • 2 duże jajka
  • 1 duża, twarda gruszka (ok. 240 g)

Polewa kakaowa:
  • 2 łyżki cukru pudru
  • 2 łyżki wrzątku
  • 60 g masła
  • 2,5 łyżki kakao


Wodę z kakao wymieszać i zagotować w garnuszku, tak, aby nie było żadnych grudek. Odstawić do wystudzenia. W innej misce wymieszać mąkę, proszek do pieczenia i sól, odłożyć na bok.

W misie miksera ubić na puszystą masę masło z cukrem. Dodawać po jednym jajku, za każdym razem dokładnie miksując. Wsypać mieszankę suchych składników i krótko zmiksować, tylko do połączenia się wszystkich składników. Na koniec cienkim strumieniem wlewać ostudzone kakao, mieszając łyżką, aż do uzyskania gładkiego ciasta. Na koniec obrać gruszki, pokroić w kostkę, oprószyć mąką i wymieszać z ciastem.

Spód formy do pieczenia wyłożyć papierem do pieczenia, a boki natłuścić i oprószyć mąką. Przelać do niej ciasto i piec w temperaturze 180 ºC. Zależnie od wielkości formy, czas pieczenia może się wahać od 45 min. do nawet 1 h 10 min. (tyle trwa pieczenie w formie o śr. 20 cm, z soczystymi gruszkami). Kluczowe jest tu sprawdzanie patyczkiem, czy środek ciasta jest dopieczony - jeśli wyraźnie widać na nim mokre ciasto, należy piec dłużej. Gotowe ciasto wyjąć z piekarnika i studzić w formie. 

W czasie studzenia, przygotować polewę. Do rondelka wsypać cukier puder, zalać gorącą wodą i postawić na małym ogniu. Dodać pokrojone na kawałki masło i mieszać do jego rozpuszczenia. Rondelek zdjąć z ognia i do bardzo gorącej (ale nie wrzącej) mieszanki wsypać kakao. Dokładnie mieszać, do momentu zniknięcia wszelkich grudek. Jeszcze ciepłe ciasto wyjąć z tortownicy i oblać stopniowo tężejącą polewą. Żeby ciasto lepiej ją wpijało, ponakłuwać wykałaczką jego powierzchnię.



Smacznego!




Źródło przepisu na polewę: http://mojepasjekrakow.blogspot.com

Torta Paradiso - włoskie ciasto cytrynowe

Włoskie ciasto cytrynowe Torta Paradiso

Ostatnia wizyta w Bolonii utwierdziła mnie w przekonaniu, że Włochy nie są krajem, który da się zwiedzać z pustym brzuchem. Chociaż nie planowaliśmy szczególnie "turystyki jedzeniowej" (poza oczywistą chęcią spróbowania prawdziwej pizzy), to wiadomo, jak się wszystko skończyło ;) To było kilka dni deszczowej, włoskiej jesieni (to tak na pocieszenie dla tych, którym marzy się teraz taka mała włoska wyprawa), obserwacji miasta i życia mieszkańców spod cienia wszechobecnych arkad i odkrywania miejscowych knajpek. Przez ten czas ani razu nie udało mi się naprawdę dobrze zgłodnieć, bo gdzie nie postawić nogi, tam jest co próbować. Na swoje szczęście, to, czego nie udało się już pomieścić w żołądku, przywiozłam z podróży w książce, w formie przepisów :) Lubię praktyczne pamiątki, więc zbiór włoskich przepisów na słodkości, w dodatku opublikowany po angielsku wydał mi się wręcz idealny. W książce niewiele jest zdjęć, ale kiedy zaczęłam wpisywać w wyszukiwarkę oryginalne nazwy deserów, dołączone do każdego przepisu, przekonałam się, że autorka naprawdę serio podeszła do zbierania tradycyjnych receptur. Może nie powinnam się temu dziwić, gdyż Francine Segan jest historykiem żywności - swoją drogą nie wiem, czy w języku polskim w ogóle ukuto określenie dla tej specjalizacji ;) Skoro więc udowodniłam sobie, że mam w ręku kawałek czyjejś rzetelnej pracy i poświęcenia, z jeszcze większą przyjemnością zabrałam się do próbowania przepisów. Francine pisze o tym cieście, że jest takie, jak jego nazwa - smakuje niebiańsko. Myślę, że mogę się z tym jak najbardziej zgodzić (a jedynymi niezadowolonymi mogą tu być chyba tylko osoby nieznoszące cytrusów). Torta Paradiso pochodzi z Lombardii, ale podobno znane jest w całych północnych Włoszech. Wielu mieszkańców tych rejonów wspomina je bardzo sentymentalnie, jako ciasto pieczone przez mamę, przed ich powrotem ze szkoły. Jedyne zmiany jakie wprowadziłam w tym klasycznym przepisie, to przerobienie na wersję bezglutenową.



Składniki (na tortownicę o śr. 24 cm):
  • 170 g masła w temperaturze pokojowej
  • 85 g mąki pszennej typ 00 (bezglutenowcy: 85 g mąki owsianej bg lub innej)
  • 6 żółtek
  • 2 białka
  • 330 g cukru (u mnie 280 g)
  • 140 g skrobi ziemniaczanej
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia 
  • 1 cytryna - otarta skórka i wyciśnięty sok
  • cukier puder do podania


Tortownicę wysmarować masłem i obsypać mąką. W misce ubijać mikserem żółtka z 180 g cukru, aż do uzyskania jasnej, puszystej masy. Odłożyć na bok. W oddzielnej misie utrzeć miękkie masło z pozostałym cukrem, żeby uzyskać jasną, lekką masę. Wmiksować ubite wcześniej żółtka, przesianą mąkę i skrobię ziemniaczaną, proszek do pieczenia, skórkę i sok z cytryny, do połączenia wszystkich składników. Na koniec ubić białka i delikatnie wmieszać do ciasta łyżką. Przelać do przygotowanej tortownicy i wyrównać powierzchnię. Piec w temperaturze 180 ºC przez ok. 50 minut, albo do momentu kiedy wykałaczka wbita w środek ciasta, wychodzi czyta i nieoblepiona surowym ciastem. Jeżeli ciasto zacznie zbyt szybko brązowieć, można podczas pieczenia nakryć je z wierzchu folią aluminiową. Wyjąć z piekarnika i studzić na klatce. Przed podaniem oprószyć cukrem pudrem. Ciasto dobrze zachowuje wilgoć i smakuje równie dobrze kolejnego dnia po upieczeniu.



Smacznego!

Wilgotne ciasto cytrynowe bez glutenu

Bezglutenowe ciasto cytrynowe Torta Paradiso

Włoskie ciasto cytrynowe wilgotne i bez glutenu

Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): "Dolci: Italy's Sweets", Francine Segan

Sernik pomarańczowy z cynamonową kruszonką

Sernik pomarańczowy z cynamonem i ciastkami Speculoos

Serniki są idealnym materiałem do eksperymentowania z ulubionymi smakami, dlatego tym razem zdecydowałam się na już lekko świąteczne połączenie cytrusów z przyprawami korzennymi. Ciasteczkowy spód wykonałam z ulubionych kruchych ciasteczek Speculoos, które można dostać w wielu sklepach już przed okresem bożonarodzeniowym, a na górę dołożyłam cynamonową kruszonkę - zależało mi na mocno wyczuwalnych, korzennych nutach. Sama masa serowa jest wyraźnie pomarańczowa w smaku, o dość lekkiej, napowietrzonej konsystencji dzięki ubitym białkom. Całość piekłam nietypowo dla siebie, bo bez kąpieli wodnej ani żadnego naczynka z parującą wodą w piekarniku. 



Składniki (na formę 22 x 22 cm):

Ciasteczkowy spód:
  • 140 g ciasteczek Speculoos
  • 40 g rozpuszczonego masła

Masa serowa:
  • 100 g cząstek pomarańczy, obranych z błonek
  • 3 jajka
  • 500 g twarogu trzykrotnie mielonego / dobrego sera z wiaderka (użyłam Piątnicy)
  • 80 g cukru
  • 100 g kwaśnej śmietany (użyłam 18 %)
  • 2 łyżki skrobi ziemniaczanej
  • skórka otarta z pomarańczy

Cynamonowa, owsiana kruszonka:
  • 40 g masła
  • 20 g płatków owsianych
  • 50 g mąki owsianej
  • 30 g mąki pszennej
  • 2 łyżeczki cynamonu
  • 30 g cukru


Formę wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasteczka Speculoos pokruszyć na drobny "piasek" (można użyć do tego celu blendera ze specjalnym pojemnikiem, moździeża lub mocnego worka i wałka). Dodać do nich rozpuszczone masło i dokładnie wymieszać. Mokre okruchy rozprowadzić dokładnie po spodzie fromy, wyrównać i docisnąć łyżką.

Kruszonkę przygotować z wyprzedzeniem. Wszystkie jej składniki poza masłem, wymieszać w jednej misce. Doddać posiekane masło i zagnieść kulkę z ciasta. Przykryć folią i odłożyć do lodówki.

Przygotować masę serową. Cząstki pomarańczy zblendować na możliwie gładkie puree. Białka oddzielić od żółtek. Żółtka ubić z cukrem na jasną, puszystą masę i nadal miksując dodać twaróg, kwaśną śmietanę, mus pomarańczowy i skórkę pomarańczową. W oddzielnym naczyniu ubić białka i wmieszać delikatnie łyżką w serową masę. Na koniec przesiać do niej skrobię ziemniaczaną i ponownie, delikatnie wymieszać. Przełożyć na ciasteczkowy spód, wyrównać, a następnie na wierzchu posypać kruszonką wyjętą z lodówki. Piec w temperaturze 170 ºC (u mnie bez termoobiegu i kąpieli wodnej), przez ok. 35 minut. Sernik powinien się wyraźnie ściąć. Wystudzić w otwartym piekarniku.


Smacznego!

Sernik pomarańczowo-korzenny z cynamonową kruszonką

Sernik pomarańczowy z cynamonową kruszonką

Sernik pomarańczowo-cynamonowy z ciastkami Speculatius

Ciasto bananowe - bez glutenu, laktozy i cukru rafinowanego

Ciasto bananowe bezglutenowe bez cukru i laktozy

Tytuł tego posta nie powinien zniechęcać nikogo - prawdę mówiąc muszę wymyślać jakieś nowe nazwy dla ciast bananowych, żeby odróżnić je od siebie na blogu ;) Pomimo tych wszystkich "bez", ciasto bananowe z tego przepisu nie smakuje wcale "pokutnie" (tj. jak maksymalnie uzdrowiony deser, który po wszystkich prozdrowotnych modernizacjach przestaje dawać przyjemność z jedzenia). Wręcz przeciwnie, jest naturalnie bardzo słodkie, wilgotne, aromatyczne i zdecydowanie wciągające. To taki wypiek, który wyjada się jeszcze na ciepło, prosto z blachy, w dobrym towarzystwie. Ewentualnie do samotnie pitej herbaty i dobrej książki (ale nadal nieostygnięte i z blachy najlepsze!). Jeżeli tak jak ja, użyjecie bardzo dużych bananów, ciasto nie wyrośnie zbyt mocno i w przekroju będzie przypominało nieco chleb na zakwasie ;) W sytuacji, kiedy wolicie uzyskać bardziej puszyste ciasto, użyjcie 3 bananów, lub 4 - ale małych. 



Składniki (na formę o wymiarach 22 x 22 cm):
  • 70 g mąki owsianej bg (lub gryczanej)
  • 50 g mąki kukurydzianej
  • 50 g skrobi ziemniaczanej (lub dowolnej innej skrobi)
  • 1 łyżeczka sody
  • szczypta soli
  • 3 łyżeczki cynamonu
  • 1/2 łyżeczki imbiru
  • 1/2 łyżeczki kardamonu
  • 4 jak najbardziej dojrzałe banany
  • 2 łyżki miodu
  • 2 jajka
  • 80 g oleju kokosowego
  • 3 łyżki wiórków kokosowych - do posypania


W misce wymieszać wszystkie rodzaje mąki, sodę, sól oraz przyprawy korzenne. W drugiej misce wymieszać mokre składniki: rozgniecione widelcem banany z miodem, jajkami i roztopionym olejem kokosowym. Przelać mokre składniki do suchych i szybko wymieszać - w cieście mogą pozostać małe grudki. Przelać do formy wyłożonej papierem do pieczenia, posypać wiórkami kokosowymi. Piec w temperaturze 180 ºC, przez ok. 45-60 minut. Przed wyjęciem z piekarnika koniecznie sprawdzić suchym patyczkiem, czy ciasto dopiekło się w środku. Przestudzić w formie i podawać.



Smacznego!


Ciasto bananowe bez cukru

Ciasto bananowe z kokosem

Chlebek bananowy bez cukru bez glutenu

Bezglutenowe ciasto bananowe z kokosem

Dyniowe Cinnamon Rolls z polewą

Bułeczki cynamonowe cinnamon rolls

Czyli kolejny raz to, co najbardziej lubię piec z ciasta drożdżowego. Charakterystycznie zwinięte bułeczki to zdecydowanie wypiek nie trudny, choć zabierający trochę czasu, dlatego lubię je robić w wolny weekend. Pomiędzy kolejnymi etapami ich przyrządzania zajmuję się wówczas innymi sprawami, a ciasto rośnie w misce nie niepokojone ciągłym sprawdzaniem "czy to już" :) Bułeczki cynamonowe z tego przepisu, różnią się od tych klasycznych nie tylko kolorem, ale również stopniem wilgoci, który zapewnia im dodatek dyni. Z tego powodu kolejnego dnia, będą prawie tak samo smaczne jak w dniu pieczenia, co nie jest oczywistą właściwością wśród drożdżowych ciast. Ja najbardziej lubię jeść tego typu bułeczki na ciepło, więc pozwalam sobie na podgrzanie ich przez kilka sekund w mikrofalówce - o ile nie znikną wyciągane wprost z formy do pieczenia. Lukier z tego przepisu również nie jest zwyczajny, dzięki dodatkowi odrobiny kremowego serka i syropu klonowego naprawdę zyskuje na smaku. Jeśli jednak nie macie aktualnie składników, żeby go zrobić - nic nie szkodzi, upieczcie same bułeczki. Do szczęścia wystarczą i bez polewy :)



Składniki (na ok. 13 bułeczek):

Ciasto:
  • 80 ml mleka
  • 2 łyżki masła
  • 1/2 szklanki dyniowego puree*
  • 2 łyżki brązowego cukru
  • 1/4 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
  • szczypta soli
  • 1 duże jajko
  • 1 paczka suszonych drożdży (7 g)
  • 2 i 1/2 szklanki mąki pszennej

Nadzienie:
  • 1/2 szklanki brązowego cukru
  • 1 łyżka cynamonu
  • 1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
  • 1/2 łyżeczki mielonych goździków
  • 1/4 łyżeczki przyprawy piernikowej
  • 3 łyżki roztopionego masła

Polewa:
  • 40 g serka kremowego (typu Philadelphia)
  • 1/8 szklanki syropu klonowego
  • 1 łyżka mleka
  • 1/2 szklanki cukru pudru


* do wypieków najlepsze będzie mocno pomarańczowe, gęste puree, które uzyskać można np. z odmiany Hokkaido - ja tym razem jej nie miałam, dlatego bułeczki nie wyszły tak mocno żółte. Tutaj więcej o wykonaniu dyniowego puree, jeśli potrzebujesz wskazówek. 

Przygotować ciasto drożdżowe. W rondelku rozpuścić masło, zdjąć z palnika i wymieszać z mlekiem. Odstawić na bok. W misie miksera zmiksować puree z dyni, cukier, gałkę muszkatołową i sól. Dodać przestudzoną mieszankę mleka z masłem i ponownie zmiksować do połączenia. Wbić jajko i miksować przez ok. 30 sekund, po czym dodać szklankę mąkę i miksować na najniższych obrotach przez mniej więcej 5 minut. Dodać kolejne 1 i 1/4 szklanki mąki i miksować jeszcze przez ok. 1 minutę. Otrzymane ciasto będzie bardzo miękkie i klejące. Naoliwionymi dłońmi przełożyć je do miski, nakryć ściereczką lub folią spożywczą i pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu. Podwojenie objętości ciasta zajmie około 1 h. Aby przyspieszyć ten proces, miskę z ciastem można umieścić w lekko nagrzanym piekarniku (ja używam opcji lekkiego grzania od góry na 60 ºC).

W trakcie wyrastania ciasta przygotować nadzienie. Do płynnego masła wmieszać wszystkie pozostałe składniki. Kiedy ciasto podwoi swoją objętość, ponownie krótko je zmiksować dodając pozostałą 1/4 szklanki mąki. Ważne, żeby nie dodawać dużo więcej, ponieważ im mniej mąki w cieście, tym wyjdzie bardziej delikatne i wilgotne. Przełożyć ciasto na oprószony mąką blat i rozwałkować na kształt prostokąta o wymiarach 40 x 25 cm. Równomiernie rozsmarować na nim nadzienie i zwinąć ciasto w rulon wzdłuż dłuższego boku. Następnie roladę podzielić nożem lub kawałkiem nici (wsuwając jej środkową część pod ciasto i zaciskając nad nim) na 12-13 równych części. Przełożyć drożdżówki do lekko natłuszczonej formy (ja użyłam dwóch okrągłych, o śr. 25 cm). Nakryć ponownie ściereczką/kawałkiem folii spożywczej i pozostawić do wyrośnięcia, na 45-60 minut. 

Wyrośnięte bułeczki piec w temperaturze 180 ºC, przez ok. 20-30 minut. Jeśli zaczną się przedwcześnie przypiekać, nakryć folią aluminiową i piec dalej. Gotowe drożdżówki wyjąć z piekarnika i studzić w formie.

Przygotować polewę. Zmiksować w misce serek, dodać syrop klonowy i mleko. Stopniowo wsypywać cukier puder, miksując na średniej prędkości, do uzyskania gładkiej konsystencji. Polać jeszcze ciepłe bułeczki i podawać.



Smacznego!

Dyniowe bułeczki cynamonowe

Cinnamon rolls z polewą z twarożku

Cynamonowe bułeczki z dynią i lukrem
Źródło przepisu (z moimi małymi modyfikacjami): http://sallysbakingaddiction.com