Image Slider

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomarańcze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomarańcze. Pokaż wszystkie posty

Tarta sernikowa z mango - bezglutenowa

Tarta z serem i galaretką mango

Dokładnie rok temu upiekłam tartę-emanację wszelkich tęsknot za słońcem. Zupełnie nie wiem jak to się stało, że zdjęcia przeleżały na dysku rok, ale czuję, że teraz znowu jest idealny czas na ten przepis.
Deser jest lekki, przyjemnie łączy kilka konsystencji i znajdziecie w nim: serowe wnętrze z sokiem pomarańczowym, mnóstwo musu z mango i ukryte w bezglutenowym, kruchym spodzie wiórki kokosowe. Wszystko, czego trzeba, zdobyć można bez problemu nawet w środku długiej, polskiej zimy, a piekarnik włączycie tylko na etapie przygotowania spodu. Upieczcie ku uciesze, na rozjaśnienie ciemnych dni i zaspanych myśli :) 


PS standardowo na zdjęciach jest wersja bezglutenowa, ale spód można upiec też na mące pszennej.


Składniki (na tartę o śr. 24 cm):

Kruchy spód bezglutenowy:
  • 130 g mąki pszennej (bezglutenowcy: 50 g dowolnej skrobi <u mnie ziemniaczana>, 40 g mąki gryczanej, 40 g kukurydzianej)
  • 2 łyżki kakao
  • 100 g masła, posiekanego
  • 50 g wiórków kokosowych
  • 2 łyżki cukru
  • 1 jajko

Masa serowa na zimno:
  • 2,5 łyżeczki żelatyny
  • 100 ml soku pomarańczowego, najlepiej świeżo wyciskanego
  • 100 g białej czekolady
  • 600 g sera wiaderkowego (użyłam Pesidenta)

Galaretka mango:
  • 2,5 łyżeczki żelatyny
  • sok wyciśnięty z 1 limonki (można zastąpić cytryną)
  • 50 ml ciepłej wody
  • 300 ml pulpy z mango*
  • opcjonalnie: dosłodzić do smaku


* użyłam puszkowanego musu marki Doyal - jest dosładzany, dlatego nie dodawałam już cukru do galaretki na cieście.


Najpierw przygotować spód. Wszystkie rodzaje mąki przesiać z kakao do jednej miski. Dodać pozostałe składniki i zagnieść z nich jednolite ciasto. Wykleić nim formę do pieczenia tarty (ja użyłam metalowej, z wyjmowanym dnem). Nakryć całość folią i wstawić do lodówki na ok. 2 h do schłodzenia. Po tym czasie wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 200 ºC i piec przez ok. 25 minut. Wyjąć z piekarnika i zostawić do całkowitego wystudzenia.

W międzyczasie zrobić masę serową. Do ceramicznej/szklanej miseczki wsypać żelatynę i zalać sokiem pomarańczowym. Pozostawić na 10 minut, do napęcznienia. Rozpuścić białą czekoladę połamaną na kosteczki - na palniku w garnku o grubym dnie lub w ceramicznej/szklanej miseczce, używając mikrofalówki. Zdjąć ze źródła ciepła i stopniowo, po łyżce dodawać ser, dokładnie mieszając.
Miseczkę z napęczniałą żelatyną delikatnie podgrzać w kuchence mikrofalowej, lub stosując kąpiel wodną (czyli opierając miseczkę nad garnkiem z gorącą wodą), uważając, żeby się nie zagotowała. Do płynnej, jednolitej mieszanki dodawać stopniowo, po łyżce masę serowo-czekoladową. Kontynuować, aż do całkowitego połączenia. Masę serową wylać na ostudzony, kruchy spód i wyrównać. Włożyć do lodówki.

Przygotować galaretkę mango. Żelatynę wsypać do miseczki i zalać sokiem limonkowym, zostawić na kilka minut do napęcznienia. Dolać ciepłą wodę i mieszać galaretkę z żelatyny, aż całkowicie się rozpuści. Stopniowo połączyć z musem mango. Przelać na masę serową i włożyć na kilka godzin do lodówki.



Smacznego!

Tarta z galaretką mango i kokosem

Bezglutenowa tarta mango

Sernik na zimno z mango

Sernik na zimno z mango

Bezglutenowa tarta z mango

Bezglutenowy sernik na zimno

Bezglutenowe placuszki twarogowe

Bezglutenowe placuszki twarogowe

Gdybym miała wybrać ulubiony posiłek w ciągu dnia, bez wahania wskazałabym śniadanie. Najbardziej lubię, kiedy jest słodkie i na ciepło - taki legalny, domowy deser, przygotowany pod pretekstem zdobywania energii na cały dzień (chociaż nie jest to dla mnie do końca mżonką, bo po solidnym, zjedzonym w spokoju śniadaniu wstępują we mnie nowe siły i łatwiej zacząć mi dzień bez marudzenia).

Dzisiaj na śniadanie proponuję placuszki twarogowe - przygotowane z dodatkiem białego sera lub mieszanki sera ze skyrem. I zanim usłyszę narzekania, że to za dużo pracy to podpowiem, że ciasto (bez ubitych białek) przygotowuję zawsze dzień wcześniej i chowam do lodówki. Rano dodaję tylko pianę z białek i zabieram się do smażenia. Zapach unoszący się ponad patelnią skutecznie i przyjemnie budzi do życia ;) Jeśli chcę czegoś ekstra, to jako dodatek przygotowuję szybką konfiturę z węgierek. Dosłodzoną daktylami i doprawioną rozgrzewającą mieszanką imbiru, cynamonu i skórki pomarańczowej. Ją też można przyrządzić z wyprzedzeniem, żeby czekała w lodówce na swój moment. Placuszki serowe wychodzą lekko wilgotne i tak delikatne, że wiele osób nie odgadnie, że są bezglutenowe, a mąki można dosyć swobodnie podmieniać, w zależności od zasobności kuchennych szafek. Z poniższego przepisu wychodzi sporo mini placków - bo około 3-4 porcji, ale nadmiary można przechować w lodówce, pod przykryciem.



Składniki (na ok. 30 małych placków):

Ciasto:
  • 250 g twarogu półtłustego*
  • 2 jajka - białka i żółtka oddzielnie
  • 1 płaska łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 łyżka cukru
  • 1 łyżka cukru waniliowego
  • 150 g mąki: 80 g mąki gryczanej, 40 g kukurydzianej i 30 g skrobi ziemniaczanej
  • 200 ml mleka (ja użyłam kokosowego)*
  • 2 łyżki oleju

* robiłam też placuszki ze 100 g twarogu i 200 g skyru - wówczas zmniejszyłam ilość mleka do ok. 80-100 ml


Szybka jesienna konfitura:
  • 400 g węgierek (najlepiej mocno dojrzałych)
  • 1 pomarańcza - miąższ i otarta skórka
  • 1/2 łyżeczki cynamonu
  • 1/4 łyżeczki imbiru
  • 50 g (jedna garść) suszonych daktyli
  • opcjonalnie: 3 łyżeczki karobu (nadaje czekoladowy posmak)


Przygotować ciasto. Ser wkruszyć do wysokiego naczynia, wbić żółtka i zblendować na gładko (można dolać część mleka przewidzianego w przepisie, jeśli tak będzie łatwiej). Gładki twarożek przełożyć do miski. Dodać proszek do pieczenia, obydwa rodzaje cukru i dokładnie wymieszać.

W oddzielnej misce przesiać i wymieszać wszystkie rodzaje mąki. Wsypać do masy serowej i dodawać stopniowo mleko i olej, mieszając ciasto rózgą. 

Na koniec ubić białka ze szczyptą soli na sztywną pianę i delikatnie, łyżką wmieszać do ciasta. Od razu rozgrzać patelnię z nieprzywierającą powłoką (nie trzeba jej natłuszczać) i smażyć jednocześnie placki. Na standardowej patelni można smażyć 4-5 sztuk jednocześnie, przeznaczając 1 dużą łyżkę ciasta na każdy placuszek. Smażyć na średniej mocy palnika (aby zdążyły wyrosnąć i się nie przypalić), odwracać na drugą stronę dopiero kiedy napuszą się i pokryją pęcherzykami.

Opcjonalnie przygotować szybką konfiturę: umyte węgierki wypestkować i wrzucić do rondelka z grubym dnem. Dodać posiekane drobno daktyle, miąższ z pomarańczy w kawałkach oraz jej otartą skórkę - dusić pod przykryciem na małej mocy palnika, przez ok. 15 minut. Po tym czasie zdjąć pokrywkę, doprawić i gotować jeszcze ok. 10 minut - albo aż owoce zgęstnieją, do takiej konsystencji, jaką lubimy. Wykładać na gorące placuszki i podawać.



Smacznego!
 
Placuszki serowe bez glutenu

Placuszki z białego sera

Konfitura bez cukru

Bezglutenowe placuszki twarogowe

Pieczony sernik z truskawkami i białą czekoladą

Pieczony sernik z truskawkami

Przepis last minute na kończący się już sezon truskawkowy. Na przekór przyzwyczajeniom i popularnym sernikom na zimno (które znajdziecie również i na tym blogu), truskawki postanowiłam utopić w wilgotnym, pieczonym serniku z białą czekoladą. Chyba nie da się go zepsuć, jedynie konsystencja masy będzie różna w zależności od typu sera jakiego użyjecie. Sama piekłam z tego przepisu dwukrotnie, używając zupełnie innych twarogów, a moje praktyczne dopiski znajdziecie w przepisie. Sernik dzięki zawartości owoców jest bardzo wilgotny, do tego stopnia, że przypomina strukturą serniki pieczone w kąpieli wodnej. Przy tym lojalnie uprzedzam - będzie podchodził delikatnie sokiem owocowym, nawet po wystygnięciu i przechowywaniu w lodówce, nie ma sensu się tym przejmować ;)



Składniki (na tortownicę o śr. 24 cm):

Spód:
  • 60 g masła
  • 50 g cukru
  • 100 g mąki pszennej (bezglutenowcy np.: 50 g mąki kukurydzianej, 35 g gryczanej, 15 g skrobi)
  • szczypta soli


Masa serowa:
  • 150 ml śmietanki 30%
  • 1 tabliczka (100 g) białej czekolady
  • 800 g twarogu*
  • szczypta soli
  • 110 g cukru
  • 3 duże jajka
  • 1 płaska łyżka skrobi ziemniaczanej lub proszku budyniowego*
  • sok wyciśnięty z połowy pomarańczy* + świeżo starta skórka
  • 300 g truskawek


* w zależności od gęstości użytego twarogu, dostosowujemy odpowiednio ilość skrobi i soku z pomarańczy:
- jeśli używamy gęstego, tłustego twarogu (ja użyłam "Hej!" OSM Radomsko) - wystarczy płaska łyżka skrobi i sok wyciśnięty z połowy pomarańczy;
- a jeśli twaróg okaże się rzadki i nieco przypomina serek homogenizowany (tak zaskoczył mnie wiaderkowy ser OSM Garwolin) - dodajemy dwie duże łyżki skrobi i rezygnujemy z soku pomarańczowego, nie zapominając jednak o dodatku skórki pomarańczowej dla smaku :)


Formę w której pieczony będzie sernik, wyłożyć na spodzie papierem do pieczenia, boki pozostawiając nieprzykryte. Przygotować składniki na spód - mąki wymieszać i połączyć z wszystkimi pozostałymi składnikami, zagniatać do uzyskania ciasta. Wykleić nim spód tortownicy i piec w temperaturze 180 °C, przez 15-20 minut, do zarumienienia. Wyjąć z piekarnika i odłożyć na bok, a temperaturę obniżyć do 165 °C.

W garnuszku podgrzać śmietankę tak, aby była gorąca, ale nie zawrzała. Zdjąć z ognia, dodać połamaną na kostki białą czekoladę i nakryć spodkiem. Po kilku minutach wymieszać, aż do całkowitego rozpuszczenia czekolady. Mieszankę odstawić do przestudzenia.

Do dużej misy przełożyć twaróg, dodać sól, cukier i krótko zmiksować. Wbijać po jednym jajku, cały czas miksując na średnich obrotach. Po wbiciu ostatniego jajka przesiać do masy skrobię, sok (jeśli używamy gęstego twarogu) i skórkę z pomarańczy i krótko zmiksować, do połączenia składników. 

Na podpieczony spód wlać 1/3 powstałej masy serowej, ułożyć na niej równomiernie truskawki (większe można przekroić na połówki) i delikatnie zalać resztą sera. Piec w temperaturze 165 °C, przez ok. 50 minut. Po tym czasie sernik można delikatnie potrząsnąć - środek będzie jeszcze płynny, ale boki powinny być wyraźnie ścięte, a wierzch sprężysty. Wyłączyć piekarnik, sernik pozostawić w środku i studzić przy uchylonych na kilka centymetrów drzwiczkach. Po całkowitym wystudzeniu przełożyć jeszcze do lodówki na kilka godzin, a najlepiej całą noc, żeby sernik uzyskał odpowiednią - delikatną, ale ustabilizowaną konsystencję.



Smacznego!

Sernik z truskawkami bez glutenu

Łatwy sernik z truskawkami

Sernik truskawkowy z białą czekoladą

Wilgotny sernik z truskawkami

Pieczony sernik truskawkowy

Bezglutenowy sernik z truskawkami

Gofry bezglutenowe Schär z karmelizowanymi jabłkami

Bezglutenowe gofry Schar

W idealnych warunkach na wizytę gości czy nagły napad chęci na coś słodkiego, zawsze mamy w zanadrzu domowy wypiek i pewnie cały zestaw herbat w kolorowych puszkach. W praktyce - ile razy kończyło się na paczce ciastek, czy gotowej babce z cukierni? Sprawy komplikują się jeszcze bardziej, jeśli potrzeba bezglutenowego poczęstunku. Na takie właśnie, nie do końca przewidywalne okoliczności sprawdzą się gotowe, bezglutenowe mini-gofry od Schär. W ramach naszej współpracy, pojawił się już przepis na domowe gofry drożdżowe, przygotowane w oparciu o mieszankę mąk bezglutenowych (możecie zobaczyć tutaj!) - ale dzisiaj będzie bardziej leniwie ;)

Żeby z paczkowanych gofrów zrobić coś ciekawego, wystarczy patelnia i jakieś 15 minut roboty z przygotowaniem karmelizowanych jabłek, pachnących lekko kardamonem i skórką pomarańczową. Same gofry są miękkie i słodkie. Do tej pełni szczęścia dodaję czasem jeszcze odrobinę kwaśnej śmietany, żeby skontrastować nieco smaki. Pozostaje już tylko zaparzenie herbaty ;)



Składniki (na 4 mini-gofry):
  • 1 paczka Soft Waffles marki Schär 
  • 1 duże jabłko
  • 30 g masła
  • 40 g cukru
  • szczypta kardamonu
  • skórka otarta z 1/2 pomarańczy

Jabłko umyć, obrać ze skórki i usunąć gniazdo nasienne. Pokroić w drobną kostkę.

Suchą patelnię rozgrzać na średniej mocy palnika, wyłożyć na nią kawałki masła i kiedy się rozpuszczą, wysypać cukier, tworząc równomierną warstewkę. Poczekać, aż się rozpuści - nie mieszać, można jedynie delikatnie przechylać patelnię, żeby proces był równomierny na całej powierzchni (potrwa to kilka minut). Ważne też, aby nie robić tego na zbyt dużej mocy palnika, żeby cukier nie zaczął się zbyt szybko przypalać. Do płynnego, złoto-brązowego syropu wrzucić pokrojone jabłka (ostrożnie, może trochę pryskać). Dodać kardamon, skórkę pomarańczową i obsmażać przez chwilę z każdej strony.

Zaraz po przygotowaniu, wyłożyć skarmelizowane jabłka na gofry (ja wcześniej podgrzewam je z obu stron na patelni - zyskują wówczas chrupiącą skórkę), można podać z małą porcją kwaśnej śmietany.


Smacznego!

Gofry bezglutenowe Schar Soft Waffles

Gofry bez glutenu Schar Soft Waffles

Gofry bezglutenowe z karmelizowanym jabłkiem

Karmelizowane jabłka z kardamonem

Gofry bezglutenowe z karmelizowanymi jabłkami

Jak zrobić karmelizowane jabłka

Szybkie gofry bezglutenowe Schar


Wpis powstał we współpracy z producentem certyfikowanej żywności bezglutenowej, firmą Schär.

Schar logo

Jagielnik pomarańczowy z żurawiną

Pomarańczowy jagielnik z żurawiną i czekoladą

Wyjątkowo powabne wcielenie kaszy jaglanej, zamienionej w kremowy deser. Pozostając w klimacie zimowego wypiekania, zdecydowałam się na jagielnik w wariancie pomarańczowym, z dodatkiem żurawiny i grubą warstwą polewy czekoladowej. Przypomina wyglądem pieczony sernik, ale dementując wszelkie plotki - nie jest do niego przesadnie podobny w smaku ;) Jagielnik jest wilgotny (zwłaszcza im bliżej środka!), kremowy i... zaskakująco wciąga. Myślę, że może być naprawdę przyjemną ciekawostką, nawet dla osób nienawykłych do "alternatywnych" ciast - a spójrzcie na skład! Na moje oko niewiele złego można mu zarzucić, w telegraficznym skrócie: w jagielniku nie ma glutenu, ani żadnych produktów odzwierzęcych. Co więcej, jeśli wystrzegacie się rafinowanego cukru, możecie użyć innego słodu. Jakkolwiek zmodyfikujecie skład, pewne jest to, że jagielnik jest przyjazny dla Waszego czasu i nerwów - bo robi się szybko i nie ma czego tu zepsuć ;)



Przepis (na tortownicę o średnicy ok. 20 cm):
  • 1 szklanka (250 ml) suchej kaszy jaglanej (użyłam saszetek 2x100 g) 
  • 2 i 1/2 + 4 łyżki mleka roślinnego (użyłam migdałowego)
  • 1 puszka (400 ml) mleka kokosowego
  • sok z 1/2 cytryny
  • sok i skórka otarta z 1 pomarańczy
  • 1/2 szklanki cukru (lub innego słodu)
  • 3 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 100 g suszonej żurawiny
  • 1 tabliczka (100 g) gorzkiej czekolady (najlepiej 70% kakao)

Kaszę jaglaną wysypać na gęste sito i przepłukać kilka razy wodą. Odsączyć i przełożyć do garnka, zalać 2 i 1/2 szklanki mleka roślinnego. Przykryć pokrywką i doprowadzić do wrzenia na średniej mocy palnika. Gotować przez ok. 20 minut, lub do momentu aż kasza wchłonie płyn i stanie się mięciutka (jeśli kasza przedwcześnie wpije cały płyn, można dolać trochę wody i gotować dalej, do miękkości). Pod koniec gotowania wlać mleko kokosowe i gotować jeszcze przez ok. 5 minut, mieszając od czasu do czasu.

Zdjąć z palnika, dodać sok i skórkę z cytrusów, cukier i przesianą mąkę ziemniaczaną. Całość dokładnie zblendować na gładko. Wmieszać żurawinę i przełożyć masę do natłuszczonej lub wyłożonej papierem do pieczenia tortownicy. Piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 180 ºC, przez ok. 45 minut. Wyjąć i całkowicie ostudzić.

Połamaną na kosteczki czekoladę roztopić w szklanej miseczce z dodatkiem 4 łyżek mleka roślinnego, używając kuchenki mikrofalowej - lub umieścić te składniki w garnuszku i cały czas mieszając, rozpuścić na palniku. Nie podgrzewać dłużej, niż to konieczne. Rozsmarować na cieście, kroić po ostygnięciu. Jagielnik przechowywać w lodówce.


Smacznego!

PS Moja polewa niestety rozwarstwiła się, przez co wygląda trochę mniej urodziwie... na szczęście dla smaku nie miało to znaczenia ;)
Wegański jagielnik z polewą czekoladową

Jagielnik pomarańczowy z żurawiną

Jagielnik pomarańczowy z polewą czekoladową

Pieczony jagielnik z żurawiną i czekoladą

Pieczony jagielnik pomarańczowy z czekoladą
Przepis (z moimi małymi modyfikacjami): "Słodka kuchnia roślinna. Zdrowe desery, ciasta i słodycze bez nabiału", Ida Kulawik

Bezglutenowy makowiec zawijany

Bezglutenowy makowiec z lukrem

Chociaż od dziecka pamiętam to ciasto z wielu rodzinnych imprez i posiadówek przy herbacie, upiekłam je po raz pierwszy. Zawijany makowiec na drożdżowym cieście to prawdziwy klasyk i trochę obawiałam się, czy podołam zadaniu, zwłaszcza że od razu piekłam... bezglutenowo ;) Do przepisu użyłam Mixu B od Schära, który zdecydowanie ułatwia przygotowanie i przede wszystkim - umożliwia formowanie drożdżowego ciasta bez glutenu. Już za pierwszym razem jestem bardzo zadowolona z rezultatu; ciasto jest przyjemne we współpracy, a po wypieczeniu nie zsycha się i wystarczy przechowywać makowiec zawinięty w pergamin, żeby przez kilka dni cieszyć się jego smakiem. Masę makową również przygotowałam sama, to wersja ekspresowa. Bez mielenia, pod warunkiem, że użyjecie gotowego, przemielonego już maku - ja swoją saszetkę przygotowanego już maku kupiłam w Lidlu. Masę makową mocno aromatyzowałam skórką otartą z pomarańczy, bo zdecydowanie lubimy cytrusowe smaki w deserach, ale oczywiście możecie doprawić go wedle fantazji i własnych upodobań. Niech najlepszą rekomendacją dla zawijanego makowca będzie to, że nikt w domu nie odgadł, że jest to wypiek bezglutenowy. No i wszyscy zgodziliśmy się co do tego, że najlepszy makowiec to taki, który tyle samo ma ciasta, co wilgotnej masy makowej ;)


Składniki (na 2 makowce):

Szybka masa makowa:
  • 200 g suchego, zmielonego maku
  • 90 g cukru
  • 30 g masła
  • 1 łyżka miodu
  • 40 g rodzynek
  • skórka otarta z 1 pomarańczy
  • 1 jajko + 1 białko
  • 2 łyżki mleka (jeśli masa makowa jest zbyt sucha)

Bezglutenowe ciasto drożdżowe:

Lukier pomarańczowy:
  • 30 g cukru pudru
  • 1-1,5 łyżki soku z pomarańczy
  • skórka otarta z pomarańczy do posypania


Najpierw przygotować masę makową. Mak wsypać do miski i zalać wrzątkiem, do całkowitego pokrycia. Nakryć naczynie spodkiem i pozostawić tak na ok. 30 minut. Zdjąć przykrycie i kiedy mak przestygnie (żeby się nie poparzyć ;), przecisnąć go ręcznie przez kilkukrotnie złożoną gazę lub lnianą/bawełnianą ściereczkę. Mak powinien być dobrze odciśnięty z wody, tak aby stał się z powrotem lekko sypki.

W garnuszku roztopić masło, dodać cukier i miód - płynną mieszankę wlać do maku i wymieszać. Następnie dodać rodzynki, skórkę z pomarańczy, całe jajko oraz białko i po dokładnym wymieszaniu, jeśli masa wydaje się nadal zbyt sypka - można dodać do 2 łyżek mleka (zależy to od tego, jak mocno odciśnięty był mak). Gotową masę odstawić do lodówki.

Zagnieść ciasto drożdżowe. Do dużej misy przesiać mąkę bezglutenową i wymieszać z sypkimi drożdżami. Mleko o letniej temperaturze wymieszać z cukrem oraz roztrzepanym jajkiem i żółtkiem. Wlewać stopniowo do mąki, wyrabiając ręcznie lub pomagając sobie mikserem. Po kilku minutach zagniatania, wlać roztopione, przestudzone masło i wyrabiać dalej, aż tłuszcz się całkowicie wchłonie. Wyrobione ciasto powinno być nadal lekko klejące - tak musi być, ponieważ podczas wyrastania jeszcze zgęstnieje i stanie się bardziej plastyczne. Przełożyć je do miski, nakryć i pozostawić w ciepłym miejscu na 2-3 h do wyrastania (lub tak jak ja: włożyć na noc do lodówki :). Ciasto powinno powiększyć objętość mniej więcej o połowę.

Wyrośnięte ciasto wyłożyć na oprószony mąką blat, krótko zagnieść i rozwałkować na kształt prostokąta (wymiary mniej-więcej 50 x 25 cm). Równomiernie rozsmarować na nim masę makową, zostawiając jedynie wolny pasek szerokości 1 cm, wzdłuż dłuższego boku. Zwinąć ciasto w rulon, w stronę wolnego brzegu, na koniec przekroić w połowie, na dwa makowce. Przełożyć ciasta na blachę wyłożoną papierem do pieczenia, nakryć ściereczką i pozostawić do ponownego wyrośnięcia na ok. 1 h.

Piekarnik rozgrzać do temperatury 190 ºC, na spód można włożyć naczynie żaroodporne wypełnione wrzątkiem (dzięki parze, ciasto wyjdzie jeszcze bardziej wilgotne, zapobiega to też pękaniu). Tuż przed włożeniem do piekarnika można posmarować wierzch rolad roztrzepanym białkiem. Wsunąć blachę na środkowe piętro i piec przez ok. 30 minut - do ładnego zarumienienia. Wyjąć z piekarnika, ostudzić.

Lekko ciepłe lub całkowicie wystudzone makowce polukrować. Wszystkie składniki lukru zmiksować na gładko, kontrolując gęstość poprzez dodawanie cukru pudru lub soku. Posmarować rolady i udekorować skórką pomarańczową.


Smacznego!

Makowiec zawijany bez glutenu

Makowiec z mąki bezglutenowej Schar

Bezglutenowy makowiec zawijany

Bezglutenowy makowiec drożdżowy

Makowiec bezglutenowy z mąki Schar

Makowiec bezglutenowy



Wpis powstał we współpracy z producentem certyfikowanej żywności bezglutenowej, firmą Schär.

Schar logo

Klasyczny sernik bez spodu

Prosty wilgotny sernik bez spodu

Krótko mówiąc, sernik-konkret. Zero spodu, prawie sam twaróg, żółtka i minimalne dodatki smakowe. Myślę, że posmakuje nie tylko sernikowym konserwatystom - sama plasuję swoje upodobania gdzieś między pochwałą szlachetnej tradycji, a uwielbieniem do bardziej nowoczesnych, mazistych serników z kąpieli wodnej, a ten sernik trafił prosto w moje serce. Tym bardziej cieszy to, że przepis skomponowałam sama ;) 
Tutaj nie potrzeba żadnych kombinacji podczas pieczenia, ale uwaga - musicie być uważni przy wyborze sera. W tym wypadku, wszelkie rzadkie serki (mające niewiele wspólnego z polskim, białym twarogiem), nie sprawdzą się. Najlepiej kupić dobrej jakości (niewodnisty, odpowiadający nam smakiem) twaróg w kostce lub ewentualnie sprawdzone, uczciwe "wiaderko". Deser jest lekko kruchy, ale zachowuje idealny dla mnie poziom wilgoci; wszak pierwszą i najgorszą zbrodnią na serniku, jak dla mnie, jest jego przesuszenie! Zgodnie z kanonem polskich serników tradycyjnych, do masy serowej dodajemy tylko żółtka z pominięciem białek (te najlepiej oszczędźcie do bezy!), a całość wyrasta tylko trochę. Po wyjęciu z piekarnika sernik delikatnie osiądzie w formie, ale powinien być stabilny i bez pęknięć. Dzięki temu zawsze wygląda schludnie i elegancko, od niedawna jest to mój pewniak, kiedy chcę upiec coś ponadczasowego. 



Składniki (na formę o śr. 24 cm):

Sernik:
  • 1 kg zmielonego twarogu półtłustego*
  • 5 żółtek
  • 190 g cukru + 1 łyżka cukru waniliowego
  • 200 g kwaśnej śmietany 18%
  • 100 ml płynnego masła, przestudzonego
  • 1 płaska łyżka skrobi ziemniaczanej
  • skórka otarta z 1/3 cytryny

Lukier cytrusowy:
  • sok wyciśnięty z ok. 1/2 cytryny
  • ok. 60-70 g cukru pudru
  • 2 łyżki drobno posiekanej, kandyzowanej skórki z pomarańczy


* użyłam sprawdzonego sera wiaderkowego, produkowanego przez OSM w Nowym Sączu - ma on postać gęstego, zmielonego twarogu półtłustego, o zawartości tłuszczu 4%

Najlepiej, aby wszystkie składniki były w temperaturze pokojowej.

W dużej misie zmiksować (najlepiej przy pomocy ręcznego blendera) twaróg z żółtkami, cukrem i kwaśną śmietaną. Im dłużej miksujemy - tym sernik będzie miał gładszą konsystencję; krócej blendowany zachowa lekką ziarnistość, charakterystyczną dla twarogu. Dodać płynne masło, przesianą przez sitko skrobię i skórkę cytrynową. Krótko zmiksować, do połączenia składników.

Masę przelać do tortownicy, wyłożonej na spodzie papierem do pieczenia. Piec w piekarniku nagrzanym do temperatury 160 ºC, przez ok. 40-45 minut. Ważne, by sernik nie piekł się zbyt długo, ponieważ za bardzo wyschnie, przez co może nawet pękać przy studzeniu. Wyjąć z piekarnika i studzić w formie. Następnie przełożyć do lodówki.

Po schłodzeniu, sernik oddzielić od tortownicy, przejeżdżając wzdłuż jej ścianek ostrym nożem. Przed podaniem, zmiksować wszystkie składniki lukru i udekorować wierzch sernika.



Smacznego!

Klasyczny sernik bez spodu

Wilgotny sernik na żółtkach bez spodu

Prosty bezglutenowy sernik bez spodu

Prosty sernik bez spodu

Ciasto pomarańczowo-migdałowe z kaszką kukurydzianą

Bezglutenowe ciasto pomarańczowe z migdałami

Wielkanoc w tym roku wypada szybko. Szybciej więc trzeba wybudzić się z zimowo-wiosennego letargu, mocniej niż zwykle motywować do wszelkich spacerów, porządków, wypieków i pisanek. Na powrót mocy i dobre wykorzystanie popołudnia, nawet kiedy słońce nie chce wyjść zza chmur, mam prosty przepis - tylko krótka lista składników (bo już pewnie inne specjały i zakupy zaprzątają Wam dostatecznie głowę), maksymalnie satysfakcjonujący smak w relacji do nakładu pracy (by niedoczas nie mógł być argumentem za tym, żeby nie upiec sobie czegoś dobrego). To ciasto to dla mnie kwintesencja wiosennego pieczenia. Terapia kolorem i aromatem, kiedy tęskno nam już do krajowych owoców, ale pomarańcze nadal są dobre i warte wykorzystania. Sama czas przesilenia wiosennego znoszę dość mizernie, a proces przygotowania i późniejszy zapach pieczonego ciasta pomarańczowego, skutecznie koi zmysły i poprawia nastrój. Wypiek ma intensywny, żółty odcień (podbity przez owoce i kaszkę kukurydzianą), wyrośniętą lecz niesamowicie wilgotną strukturę przypominającą biszkopt, no i oczywiście smak, który ewidentnie wskazuje na wysoką zawartość cytrusów i orzechowy dodatek. Ciasto, chociaż proste, zaskakująco wciąga :) Bardziej odważnym polecam dodać do niego trochę świeżego rozmarynu - świetnie łączy się z cytrusowymi nutami, dodając intrygującego, ziołowego posmaku.

Fanom ziołowych dodatków w słodyczach, polecam również przepis na cytrynowe ciasteczka z tymiankiem. Ich świeży, oryginalny smak i wygląd bardzo pasuje mi do wielkanocnego stołu :)



Składniki (na formę o średnicy ok. 24 cm):

  • 450 g całych pomarańczy, najlepiej niewoskowanych (2 sztuki średniej wielkości)
  • 6 jajek
  • szczypta soli
  • 200 g cukru (można zastąpić ksylitolem)*
  • 125 g kaszki kukurydzianej (ew. zastąpić można kaszą manną**)
  • 125 g zmielonych migdałów (lub orzechów laskowych)
  • 1 łyżka proszku do pieczenia
  • opcjonalnie: 1 i 1/2 łyżki posiekanych drobno listków rozmarynu
  • na wierzch: ok. 75 g płatków migdałowych


* mimo tego, że zredukowałam ilość cukru w pierwotnym przepisie, ciasto wychodzi zdecydowanie słodkie i jeśli wolicie pół-wytrawne desery, lub planujecie oblać ciasto dodatkową polewą - możecie zmniejszyć ilość cukru; ciasto świetnie udaje się również na ksylitolu (piekłam z dodatkiem 150 g)
** należy pamiętać, że przy użyciu kaszy manny ciasto nie będzie już bezglutenowe


Pomarańcze w całości włożyć do garnka napełnionego wodą tak, żeby swobodnie mogły pływać. Przykryć i doprowadzić wodę do wrzenia. Gotować owoce przez ok 1 h, na małym ogniu. Po tym czasie wyjąć z wody, przestudzić.

Piekarnik nastawić na temperaturę 150 °C, formę do pieczenia wyłożyć pergaminem (alternatywnie można wyłożyć tylko jej spód, a boki porządnie natłuścić i obsypać kaszką lub w wersji glutenowej - bułką tartą). 

Przestudzone pomarańcze przekroić i usunąć ewentualne pestki, pokroić na mniejsze kawałki i zmiksować blenderem, do uzyskania gładkiej masy. Jajka wbić do dużej misy, ubijać z dodatkiem soli i cukru, aż do ich całkowitego rozpuszczenia i powstania puszystej, jasnej piany (im lepiej ubite jajka - tym bardziej wyrośnięta i delikatna struktura gotowego wypieku). Dodać ostudzone puree z pomarańczy i krótko zmiksować. W misce wymieszać kaszkę kukurydzianą, migdały, proszek do pieczenia i opcjonalnie rozmaryn. Delikatnie wmieszać do masy jajecznej, przy użyciu szpatułki.

Przełożyć ciasto do przygotowanej formy, wyrównując wierzch. Piec przez 10 minut, po czym zwiększyć temperaturę do 160 °C. Po ok. 25 minutach, delikatnie wysunąć ciasto z piekarnika i obsypać jego wierzch płatkami migdałowymi. Dopiekać przez kolejne 20-25 min, aż wykałaczka wbita w środek ciasta wyjdzie sucha (mnie upieczenie ciasta w formie o śr. 24 cm zabiera równo 1 h). Wyjąć ciasto z piekarnika i studzić w formie. Wypiek świetnie zachowuje świeżość do kilku dni po upieczeniu (wystarczy nakryć ściereczką i trzymać w temperaturze pokojowej).


Ciasto pomarańczowo migdałowe bezglutenowe

Wilgotne ciasto pomarańczowe z kaszką kukurydzianą

Wilgotne ciasto pomarańczowo migdałowe

Źródło przepisu (z moimi modyfikacjami): https://fromthelarder.co.uk