
Czyli kolejny raz to, co najbardziej lubię piec z ciasta drożdżowego. Charakterystycznie zwinięte bułeczki to zdecydowanie wypiek nie trudny, choć zabierający trochę czasu, dlatego lubię je robić w wolny weekend. Pomiędzy kolejnymi etapami ich przyrządzania zajmuję się wówczas innymi sprawami, a ciasto rośnie w misce nie niepokojone ciągłym sprawdzaniem "czy to już" :) Bułeczki cynamonowe z tego przepisu, różnią się od tych klasycznych nie tylko kolorem, ale również stopniem wilgoci, który zapewnia im dodatek dyni. Z tego powodu kolejnego dnia, będą prawie tak samo smaczne jak w dniu pieczenia, co nie jest oczywistą właściwością wśród drożdżowych ciast. Ja najbardziej lubię jeść tego typu bułeczki na ciepło, więc pozwalam sobie na podgrzanie ich przez kilka sekund w mikrofalówce - o ile nie znikną wyciągane wprost z formy do pieczenia. Lukier z tego przepisu również nie jest zwyczajny, dzięki dodatkowi odrobiny kremowego serka i syropu klonowego naprawdę zyskuje na smaku. Jeśli jednak nie macie aktualnie składników, żeby go zrobić - nic nie szkodzi, upieczcie same bułeczki. Do szczęścia wystarczą i bez polewy :)
Składniki (na ok. 13 bułeczek):
Ciasto:
- 80 ml mleka
- 2 łyżki masła
- 1/2 szklanki dyniowego puree*
- 2 łyżki brązowego cukru
- 1/4 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
- szczypta soli
- 1 duże jajko
- 1 paczka suszonych drożdży (7 g)
- 2 i 1/2 szklanki mąki pszennej
Nadzienie:
- 1/2 szklanki brązowego cukru
- 1 łyżka cynamonu
- 1/2 łyżeczki mielonej gałki muszkatołowej
- 1/2 łyżeczki mielonych goździków
- 1/4 łyżeczki przyprawy piernikowej
- 3 łyżki roztopionego masła
Polewa:
- 40 g serka kremowego (typu Philadelphia)
- 1/8 szklanki syropu klonowego
- 1 łyżka mleka
- 1/2 szklanki cukru pudru
* do wypieków najlepsze będzie mocno pomarańczowe, gęste puree, które uzyskać można np. z odmiany Hokkaido - ja tym razem jej nie miałam, dlatego bułeczki nie wyszły tak mocno żółte. Tutaj więcej o wykonaniu dyniowego puree, jeśli potrzebujesz wskazówek.
Przygotować ciasto drożdżowe. W rondelku rozpuścić masło, zdjąć z palnika i wymieszać z mlekiem. Odstawić na bok. W misie miksera zmiksować puree z dyni, cukier, gałkę muszkatołową i sól. Dodać przestudzoną mieszankę mleka z masłem i ponownie zmiksować do połączenia. Wbić jajko i miksować przez ok. 30 sekund, po czym dodać szklankę mąkę i miksować na najniższych obrotach przez mniej więcej 5 minut. Dodać kolejne 1 i 1/4 szklanki mąki i miksować jeszcze przez ok. 1 minutę. Otrzymane ciasto będzie bardzo miękkie i klejące. Naoliwionymi dłońmi przełożyć je do miski, nakryć ściereczką lub folią spożywczą i pozostawić do wyrośnięcia w ciepłym miejscu. Podwojenie objętości ciasta zajmie około 1 h. Aby przyspieszyć ten proces, miskę z ciastem można umieścić w lekko nagrzanym piekarniku (ja używam opcji lekkiego grzania od góry na 60 ºC).
W trakcie wyrastania ciasta przygotować nadzienie. Do płynnego masła wmieszać wszystkie pozostałe składniki. Kiedy ciasto podwoi swoją objętość, ponownie krótko je zmiksować dodając pozostałą 1/4 szklanki mąki. Ważne, żeby nie dodawać dużo więcej, ponieważ im mniej mąki w cieście, tym wyjdzie bardziej delikatne i wilgotne. Przełożyć ciasto na oprószony mąką blat i rozwałkować na kształt prostokąta o wymiarach 40 x 25 cm. Równomiernie rozsmarować na nim nadzienie i zwinąć ciasto w rulon wzdłuż dłuższego boku. Następnie roladę podzielić nożem lub kawałkiem nici (wsuwając jej środkową część pod ciasto i zaciskając nad nim) na 12-13 równych części. Przełożyć drożdżówki do lekko natłuszczonej formy (ja użyłam dwóch okrągłych, o śr. 25 cm). Nakryć ponownie ściereczką/kawałkiem folii spożywczej i pozostawić do wyrośnięcia, na 45-60 minut.
Wyrośnięte bułeczki piec w temperaturze 180 ºC, przez ok. 20-30 minut. Jeśli zaczną się przedwcześnie przypiekać, nakryć folią aluminiową i piec dalej. Gotowe drożdżówki wyjąć z piekarnika i studzić w formie.
Przygotować polewę. Zmiksować w misce serek, dodać syrop klonowy i mleko. Stopniowo wsypywać cukier puder, miksując na średniej prędkości, do uzyskania gładkiej konsystencji. Polać jeszcze ciepłe bułeczki i podawać.
Smacznego!
Źródło przepisu (z moimi małymi modyfikacjami): http://sallysbakingaddiction.com



Wow! Świetny pomysł! NIestety muszę się zadowolić pomidorową by kcalmar :)
OdpowiedzUsuńTeż podgrzewamy tego typu wypieki drożdżowe :P Ale np. zwykłe muffiny też czasem nabierają świeżości pod wpływem fal mikrofalówki xD Piękne te bułeczki/ślimaczki, że aż zdjęcie w tej ślicznej formie można powiesić na ścianie :P
OdpowiedzUsuńZgadza się, ta mikrofala to taki mały, grzeszny nawyk haha :D Dziękuję! Forma jedna z ulubionych, bardzo lubię piec w ceramice :)
UsuńZabieram wszystkie!!!
OdpowiedzUsuńBardzo fajnie napisany artykuł. Jestem pod wrażeniem.
OdpowiedzUsuń